Tadeusz Wójcik
Szkoła średnia była dla mnie koszmarem, bo moja polonistka prześladowała mnie na każdym kroku: a to za poglądy, a to za styl, a to za zbyt krótkie lub zbyt obszerne wypowiedzi. Kiedyś w złości ( a było to w czasach dinozaurów) powiedziałem jej, że w przyszłości zostanę znanym i uznanym literatem - a jeśli nie, to na pewno zdobędę nagrodę w sklepie internetowym MERLIN za profesjonalną recenzję muzyczną, napisaną w ciekawym i porywającym stylu literackim. Trzydzieści siedem lat upłynęło i spełniło się moje przyrzeczenie - zdobyłem nagrodę w MERLINIE. Dzisiaj polonistka na mój widok przechodzi na druga stronę ulicy - pewnie ze wstydu, bo choć niewiele już ze starości widzi biedaczka to mir bijący ode mnie każe jej zachować respekt wobec mnie. Wyszło na moje! TĘPIENI LITERACI WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ !!!
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 23
-
- Miło wspomnieć
- Czesław Niemen
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2009-01-26
Wyciąg z archiwum i nic wiecej.... (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kupiłem tę płytę, bo jestem wielkim fanem Niemena. Ma ona jednak znaczenie tylko kolekcjonerskie, bo nic nowego się z niej nie dowiedziałem Stare wywiady radiowe, słyszane wielokrotnie, nie są materiałem ciekawym dla znawców Niemena. Spodziewałem się nieznanych - wydobytych spod sterty starych taśm wywiadów - i co oczywiste, wypowiedzi z ostatnich lat. Niestety płyta ta nie jest rarytasem dla rocznika ‘ 50 - jest ona rarytasem dla „odkrywców Ameryki”, a nie dla jej „odwiecznych mieszkańców”. Dla nas – odwiecznych fanów - oczekiwane są archiwalne nagrania zarejestrowanych, a nie wydajnych na płytach nagrań. Tego oczekujemy – powtórki nas nie interesują. Młodych nie nawrócimy, a starym skąpimy. -
- Mira
- Breakout
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2009-01-14
Kocham Mirę tak, jak kocha się swojego Idola (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ostatnio słucham tylko Miry - jest orchideą polskiej wokalistyki moich młodzieńczych lat. Jej choreografia była piękna (znam tę choreografię z koncertów, na których bywałem) - dyskretna, czująca rytm i budząca niedosyt. Ten właśnie niedosyt jest tajemnicą, która skłania do słuchania jej śpiewu i wyobrażania sobie jej tańca - idealnego, perfekcyjnie zgrywającego się z rytmami wybijanymi na perkusji. Mira i JJ (Janis Joplin) - w takiej właśnie kolejności - zawładnęły moją wyobraźnią, bo obie były wielkie, ale Mira górowała, bo była naturalna - nie nafaszerowana speedem. Przepiękny metaliczny głos Miry, ozdabiany dyskretnie chrypką i melodią podbudowywaną wyjątkowo subtelnymi melizmatami i przecudną - z umiarem używaną - wibracją, zawsze ściskały serce wrażliwego słuchacza. O piosenkach Miry można śmiało powiedzieć, że są wyjątkowo piękne, niebywałe pod względem interpretacji. Zawsze kupię każda płytę Miry "w ciemno". Kocham jej wokal, kocham je choreografię. Żałuję, że nie miałem okazji jej tego powiedzieć. Wierzę jednak, że słyszy mój głos i cieszy się, że kochający ją fan pamięta o niej. -
- Powiedzieliśmy już wszystko...
- Mira Kubasińska
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2008-03-03
Zawsze Mira... (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Do płyt Miry zawsze warto wrócić: w chwilach nostalgii, w chwilach radości i w chwilach zadumy, jednym słowem - zawsze. Choć słowa te nie dotyczą bezpośrednio tej płyty, to dotyczą twórczości Miry, której cząstka jest na tej płycie, a zatem Mira i jej piosenki dźwięczą wszędzie tam - gdzie jej miłośnicy. I dobrze, że tak jest! Może ta rozprawka będzie przyczynkiem do ziszczenia się marzeń miłośników talentu Miry o zebraniu jej nagrań z późniejszego okresu, kiedy jej popularność była w zupełnym zaniku - na płycie wspomnieniowej. Tej Damie polskiego rocka należy się taka płyta, i to nie ze względów sentymentalnych, a ze względu na wielki talent wokalny i wartości artystyczne jakie wniosła na to- wciąż ubogie i skromne - poletko żeńskiej wokalistyki polskiego rocka. Bez niej to poletko byłoby zupełnie suchą i nieprzyjazną pustynią. Ona sprawiła, że widnieje na niej cudowny kwiat. Niech za przykład posłuży piosenka nagrana wiele, wiele lat po okresie największej popularności - "Czy warto było" -
- Niemen A Capella [Digipack]
- Pro Forma
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2007-12-28
Proforma zakupiona pro forma (3 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie polecam tej płyty tym, którzy lubią Niemena, a szczególnie nie polecam tym, którzy lubią Niemena i nie lubią muzyki chóralnej. Kupiłem tę płytę najwcześniej jak to było możliwe, ale kupiłem ją jedynie z kolekcjonerskiego obowiązku - jako zagorzały fan Niemena. Owszem, jest na tej płycie zaśpiewana melodia, ale jakaś zimna i sztucznie wyrafinowana. Chór "Proforma" śpiewa a capella Niemena, a ja do kolekcji nagrań utworów Niemena kupiłem tę płytę; kupiłem ją pro forma. -
- Powiedzieliśmy już wszystko...
- Mira Kubasińska
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2007-12-06
Powiedzieliśmy już wszystko - post scriptum (7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie, nie powiedzieliśmy wszystkiego. To tylko Mira przez swoją skromność uznała, że wszystko zostało już powiedziane. Ta płyta zawsze będzie permanentnym głosem Jej fanów, którzy krzyczeć będą, że Mira swoim wielkim talentem muzycznym oraz ogromnym wkładem do polskiego rocka zasługuje na o wiele większą pamięć i uwagę wydawców oraz redaktorów audycji muzycznych - niż to się dzieje. -
- Mrowisko / Gdzie jest człowiek
- Klan
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2007-12-01
"Mrowisko" - mrówki na plecach! (4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Klan" i jego "Mrowisko" oraz utwory wydane na czwórkach, choćby "Gdzie jest człowiek", "Nie sadźcie rajskich jabłoni", zawładnęły wyobraźnią młodzieży lat siedemdziesiątych. Powiew czegoś nowego w postaci świetnych pomysłów aranżacyjnych i dojrzałych, niebanalnych tekstów, przyjęty został bardzo entuzjastycznie przez ówczesną, zawsze srogą, krytykę. Wyjątkowo też krytyka zgadzała się z opinią odbiorców, co było zadziwiającym wyjątkiem, bo na ogół było tak, że opinia sobie - krytyka sobie. Nie oznaczało to jednak, że nie pojawiały się głosy protestów przeciw "Klanowi", bo jak twierdzili niektórzy, ci bardziej konserwatywni znawcy, nie dość, że "Klan" prezentuje słabe umiejętności muzyczne, to jeszcze proponuje zupełnie dziwne teksty, powodujące zamęt w głowie odbiorców. Wszystko to razem wzięte -muzyka, dziwaczne filozofie - powodowały niepotrzebny zamęt, wiodący w ślepy zaułek obszarów muzycznych. Pisano, że naśladowanie ówczesnej zachodniej mody na song-protesty przeciw wszystkiemu - przeciw wojnie, przeciw cywilizacji - brzmiało w rodzimym wykonaniu śmiesznie i pretensjonalnie. Być może? W moim przekonaniu - takie miałem trzydzieści parę lat temu i takie mam dzisiaj - nic nie brzmiało i nie brzmi śmiesznie w wykonaniu "Klanu". Nie sądzę, abym obracał się wówczas wśród snobów, którzy - zaślepieni powiewem Zachodu - "łykali" wszystko, co stamtąd nadchodzi. Pamiętam rzeczywistą fascynację moich rówieśników "Mrowiskiem" i kawałkami z czwórek. Pomysłowe aranżacje i teksty oraz ciekawa barwa głosu Marka Ałaszewskiego nie mogły pozostać niezauważone przez krytyków i odbiorców. "Mrowisko", jak też piosenki wydawane na czwórkach trzymały wysokim poziom, a ich brzmienie-wokal i instrumentacja - było awangardą w stosunku do brzmień "żelaznych" zespołów tamtych czasów. W jednym rzędzie z Klanem można umieścić jeszcze "Dżamble", no i może jeszcze ze dwie lub trzy grupy. Wprawdzie "Klan" był epizodem w dziejach polskiego rocka, ale jakże wyrazistym i pełnowymiarowym. Młodzieniec z "Mrowiskiem" pod pachą był w moim środowisku przysłowiową postacią, podobnie jak Niemen z tomikiem poezji, spacerujący po Krakowskim Przedmieściu. Jakże zatem nie pamiętać i nie cenić "Klanu", i to nie tylko z powodów sentymentalnych. Sam fakt, że jest on do dzisiaj pamiętany, również i przez jego oponentów, najlepiej zaświadcza, że nieźle "zaiskrzył" na rynku, podczas gdy wiele grup wówczas działających, i to o wiele dłużej od "Klanu", zapadło się w otchłań naszej pamięci na zawsze. I tylko niezmiernie skrupulatne opracowania, traktujące o muzyce rockowej przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, odnotowują istnienie tych zapomnianych, choć długo działających grup wokalno- instrumentalnych. -
- Sen o Warszawie
- Czesław Niemen
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2007-10-20
Niemen - początki kariery (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Sen o Warszawie to album "zerowy". Tak nazwał go Niemen, bo zawiera utwory, które nigdy w zaprezentowanych tam wersjach nie zostały wydane w okresie ich popularności na tzw. long play'u, choć większość z nich ukazała się wówczas na tzw. czwórkach lub singlach. Dopiero później niektóre z nich, przearanżowane i w zmienionej interpretacji wokalnej, nagrał Niemen wraz z akwarelami. Dla wielu z nas znajomość twórczości Niemena zaczyna się od tryumfalnego wyśpiewania, znanego i uważanego do dzisiaj za kamień milowy w dorobku Niemena i polskiego rocka, songu "Dziwny jest ten świat". Wielu z nas, po zauroczeniu się tym songiem, wróciło do początków kariery artysty i nieśmiałych prób wokalnych. Uroczo i nieco "egzotycznie" brzmiały meksykańskie piosenki w wykonaniu króla polskiej sceny rockowej. Bardzo interesująco wypadły porównania wersji "zerowych" z "akwarelowymi": "Czy mnie jeszcze pamiętasz", "Wiem, że nie wrócisz" i wiele innych. Konfrontacje tych wersji były zaskoczeniem zarówno dla tych, którzy znali Niemena od początku jak i tych, którzy zapoznali się z Nim poprzez ten wielki song-protest. Obie grupy, choć zaskoczone, stwierdzić mogły jedno: Niemen jest niezwykle muzykalnym wokalistą, potrafiącym nadać swoją interpretacją i specyficzną barwą głosu wyjątkowy klimat swoim piosenkom. Wiele piosenek z tego albumu nawiązuje tekstem do dzieciństwa Niemena, co powoduje, że sposób ich wykonania wydobywa się z głębi duszy artysty i swą autentycznością przykuwa uwagę słuchającego. Jak głęboko Niemen przezywał swoje rozstanie z rodzinnymi stronami i z jakim sentymentem wspominał swoje młodzieńcze lata, niech zaświadczy fakt, że tworzeniem albumu "zerowego" zajął się będąc już w pełni dojrzałym artystą z ogromnym dorobkiem. Mimo to zajął się kompletowaniem materiałów i rewitalizowaniem starych, zleżałych taśm, angażując się w te pracę bez reszty, o czym świadczy efekt w postaci płyty; płyty wspomnieniowej i sentymentalnej. Płytę te winni mieć w swoim posiadaniu wszyscy fani Niemena, właśnie z powodów sentymentalnych, jak też ze względu na wyjątkowy głos Niemena i wyjątkowy sposób operowania tym głosem. -
- Sen o Warszawie
- Czesław Niemen
- (towar niedostępny)
Tadeusz Wójcik 2007-10-20
Niemen - początki kariery (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Sen o Warszawie to album "zerowy". Tak nazwał go Niemen, bo zawiera utwory, które nigdy w zaprezentowanych tam wersjach nie zostały wydane w okresie ich popularności na tzw. long play'u, choć większość z nich ukazała się wówczas na tzw. czwórkach lub singlach. Dopiero później niektóre z nich, przearanżowane i w zmienionej interpretacji wokalnej, nagrał Niemen wraz z akwarelami. Dla wielu z nas znajomość twórczości Niemena zaczyna się od tryumfalnego wyśpiewania, znanego i uważanego do dzisiaj za kamień milowy w dorobku Niemena i polskiego rocka, songu "Dziwny jest ten świat". Wielu z nas, po zauroczeniu się tym songiem, wróciło do początków kariery artysty i nieśmiałych prób wokalnych. Uroczo i nieco "egzotycznie" brzmiały meksykańskie piosenki w wykonaniu króla polskiej sceny rockowej. Bardzo interesująco wypadły porównania wersji "zerowych" z "akwarelowymi": "Czy mnie jeszcze pamiętasz", "Wiem, że nie wrócisz" i wiele innych. Konfrontacje tych wersji były zaskoczeniem zarówno dla tych, którzy znali Niemena od początku jak i tych, którzy zapoznali się z Nim poprzez ten wielki song-protest. Obie grupy, choć zaskoczone, stwierdzić mogły jedno: Niemen jest niezwykle muzykalnym wokalistą, potrafiącym nadać swoją interpretacją i specyficzną barwą głosu wyjątkowy klimat swoim piosenkom. Wiele piosenek z tego albumu nawiązuje tekstem do dzieciństwa Niemena, co powoduje, że sposób ich wykonania wydobywa się z głębi duszy artysty i swą autentycznością przykuwa uwagę słuchającego. Jak głęboko Niemen przezywał swoje rozstanie z rodzinnymi stronami i z jakim sentymentem wspominał swoje młodzieńcze lata, niech zaświadczy fakt, że tworzeniem albumu "zerowego" zajął się będąc już w pełni dojrzałym artystą z ogromnym dorobkiem. Mimo to zajął się kompletowaniem materiałów i rewitalizowaniem starych, zleżałych taśm, angażując się w te pracę bez reszty, o czym świadczy efekt w postaci płyty; płyty wspomnieniowej i sentymentalnej. Płytę te winni mieć w swoim posiadaniu wszyscy fani Niemena, właśnie z powodów sentymentalnych, jak też ze względu na wyjątkowy głos Niemena i wyjątkowy sposób operowania tym głosem. -
- Złota kolekcja - Złoty paw
- Dżem
- cena: 35,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Tadeusz Wójcik 2007-07-19
Strzał w dziesiątkę! (15 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Złota kolekcja Dżemu - przekrój doskonały. Wprawdzie okres twórczości i występów tego zespołu nastąpił długo po mojej młodzieńczej fascynacji rockiem, bo z górą po dwudziestu latach, warto jednak posłuchać, co robili następcy Niebiesko-Czarnych i Polan. Kiedy Dżem rozpoczynał swoją działalnoiśc, ja byłem u początku swojej samodzielnej drogi życiowej i systematyczne zajmowanie się muzyką nie było w moim centrum uwagi; kiedy "Dżem" występował i tworzył pełną parą, ja "walczyłem" o podstawowe dobra potrzebne do wyposażenia małego mieszkania - kanapa, stół, radio o wdzięcznej nazwie "Amator-stereo" i inne ważne sprzęty. Jednym słowem, walcząc o "byt", przegapiłem ostatni okres prawdziwego i dobrego polskiego rocka. Dzisiaj, kiedy ta koszmarna walka nie jest już potrzeba, nadrabiam zaległości, sięgając do płyt przekrojowych naszych gigantów rocka. Złota kolekcja Dżemu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Instrumentacje, pozbawione zgiełku i hałasu, zachęcają do odsłuchania często filozoficznych tekstów Ryszarda Riedla, które swoją wymową górują nad stertą banalnych tekstów typu: "bo tanga trzeba dwoje...". Konstrukcja wokalno-muzyczna utworów tworzy spójną całość, bo bardzo wyraźnie daje się zauważyć, że brzmienia instrumentów budują, a tym samym wzmacniają, nastrój zawarty w tekstach. Równowaga we wzajemnych relacjach miedzy bandem a wokalistą daje zawsze bardzo dobre rezultaty, co spełniło się też na tej płycie. Bardzo ważną cechą kompozycji Dżemu jest melodyjność utworów, co nie tak często zdarza się rockowym, zaślepionym gonitwą za ostrym brzmieniem, kapelom. -
- Sukces
- Czesław Niemen
- cena: 25,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Tadeusz Wójcik 2007-04-19
"Sukces" - ciąg sukcesów (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Płyta ta jest sukcesem Czesława Niemena i to bynajmniej nie z powodu tytułu. Często bywa, że dobrze zapowiadający się muzyk, opanowawszy w sposób oszałamiający rynek jedną płytą, znika nagle z firmamentu gwiazd jeszcze szybciej niż się na nim pojawił. Czesław Niemen druga swoją płytą udowodnił, że nie jemu jest pisany los artysty jednego longplaya. Chęć przepoczwarzenia się z ckliwego piosenkarza w rasowego krzykacza - jak sam mawiał o swojej (r)ewolucji głosu - zdziałała cuda. Płyta "Sukces" była kontynuacją, a zarazem kolejnym etapem rozwoju artystycznego muzyka. Wyraziste aranżacje, nawiązujące swoim brzmieniem do najlepszych bandów amerykańskich, poszerzenie warsztatu wokalnego stały się powodem niezaprzeczalnego sukcesu Niemena, którym było zajęcie na długie lata pozycji lidera wśród wokalistów rockowych w Polsce. Znamienne jest również to, że film Marka Piwowskiego "Sukces" nie zdyskredytował płyty o tym samym tytule, i że nie miał ujemnego wpływu na sukces artystyczny Niemena. Płyta obroniła się znakomicie przed Markiem Piwowskim i przed niszcząca siłą czasu. Stała się wręcz, i to bardzo szybko po pierwszej edycji, zapowiedzią wspaniałej kariery artysty mimo jednej wpadki, a mianowicie piosenki "Spiżowy krzyk" - song protestu przeciw niczemu.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













