stały recenzent  Jan Stradowski 2

Sporo piszę, dużo czytam, czasem oceniam. Więcej o mnie: http://www.stradowski.net

Rekomendacje:

  1. Tlen. Cząsteczka, która stworzyła świat
  2. Bóg urojony (okładka twarda)
  3. Wilt w drodze donikąd
  4. Pytania z sufitu wzięte i zagadki codzienności

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 40

  • Galeria cząsteczek

    Jan Stradowski 2007-08-31

    Gorzko, gorzko...   (1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Wiele osób z mojego pokolenia pewnie pamięta, jak po awarii w Czernobylu pojono nas tzw. płynem Lugola (czyli wodnym roztworem jodu z jodkiem potasu). Miał on paskudny, gorzki smak, który - jak mi wytłumaczyła wówczas moja mama chemik - jest typowy dla większości nieorganicznych związków chemicznych. Coś w tym musi być, skoro "lugolowo" gorzkie roczarowanie spotkało mnie podczas lektury tej książki. Koncepcja bowiem jest sympatyczna: naukowe opowieści o różnych substancjach, z którymi mamy do czynienia w życiu codziennym etc. Informacje zebrane w poszczególnych felietonach też bywają całkiem ciekawe, choć tu już pojawiają się problemy z aktualnością (wydanie oryginale pojawiło się bodaj w 1998 r., a od tego czasu mieliśmy do czynienia np. z viagrą). Katastrofa zaczyna się na całego, gdy dochodzimy do kwestii formalnych. Felietony są skomponowane niechlujnie, z byle jak poutykanymi informacjami od sasa do lasa (jeśli "The Independent" drukował to w tej formie, źle to świadczy o jego poziomie). Tłumaczenie jest dość toporne, z ewidentnymi niezręcznościami, anglicyzmami itp. No i na koniec fatalne zredagowanie/korekta książki, w której nie należą do rzadkości błędy gramatyczne i literowe. Szkoda! Mógł to być smakowity chemiczny koktajl, a tak mamy (znów) łyk Lugola - niby potrzebny, ale pozostaje głównie niesmak.
  • Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony

    Jan Stradowski 2007-08-29

    Zajmujące, acz przewrotne   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oczywiście wszystkie te wspomnienia wielkich uczonych są lekturą ciekawą - jeżeli chodzi o mnie, zdecydowanie wolę wynurzenia takich "celebrities" niż pseudogwiazdek popkultury. Jednak gdy dokonamy trzeźwej analizy większości esejów, szybko dojdziemy do wniosku, że nie ma żadnej cudownej i uniwersalnej recepty na zrobienie z dziecka naukowca. Nie dość, że poszczególne dziedziny znacznie się od siebie różnią, to na dodatek można do nich dojść różnymi drogami. Ukoronowaniem tego jest esej prof. Pinkera, który przewrotnie dowodzi, że wszystkie próby ustalenia, co kierowało naszym życiem, są wyrafinowaną formą samooszukiwania się. Ale i tak warto poczytać - choćby po to, żeby trochę "dohumanizować" naukę.
  • Bóg urojony (okładka twarda)

    Jan Stradowski 2007-08-25

    Granice irracjonalności   (22 z 33 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Można się z Dawkinsem nie zgadzać w szczegółach. Ja na przykład uważam, że - przynajmniej w tej książce - "prześliznął się" po kwestii ewolucyjnej użyteczności religii (przy czym chodzi mi nie tylko o ewolucję biologiczną, ale i społeczno-cywilizacyjną Homo sapiens). Trudno jednak odmówić mu słuszności co do głównej tezy i implikacji tejże. Skoro bowiem istnienie Boga - a więc ideologiczne korzenie religii - nie podlega logice i nie może być dowiedzione, to jakie są granice stosowania tego irracjonalnego podejścia w naszym świecie, opisanym przez jak najbardziej racjonalne prawa natury? Jedna z rodzimych pieśni kościelnych głosi: "Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój". Oczywiście ktoś może w to sobie wierzyć nawet w XXI wieku, ale nie powinien tej wiary narzucać innym i pozwalać, by irracjonalne (a do tego często niespójne, co Dawkins znakomicie wykazuje) wierzenia wpływały na naukę (kreacjonizm), edukację (indoktrnacja religijna) czy ekonomię (tzw. "państwo solidarne"). Niestety, wielu z nas nadal nie chce tego zrozumieć, o czym świadczy chociażby mizerny intelektualnie poziom negatywnych recenzji tej książki na stronach Merlina.
  • Nonzero. Logika ludzkiego przeznaczenia

    Jan Stradowski 2007-08-22

    Kiedy historia ma sens   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Pożyczyłem kiedyś tę książkę znajomemu archeologowi. Przeczytał i dał do przeczytania swoim (podrośniętym już) dzieciom, a oddając ją powiedział: "Po raz pierwszy spotkałem się z takim spojrzeniem na historię, które sprawia, że ma ona sens". Trudno byłoby mi wymyślić lepsze podsumowanie. Zastosowanie reguł darwinizmu do analizy rozwoju naszej cywilizacji jest proste i odkrywcze zarazem. Przy okazji Wright rozprawia się z mitami takimi jak zacofanie średniowiecza czy niski poziom rozwoju barbarzyńców. Tylko do kreślonej przez niego wizji przyszłości można mieć pewne zastrzeżenia, ale też trzeba pamiętać, że tak naprawdę nie sposób przewidzieć tego, co się stanie. Najważniejsze jednak, że ewolucyjno-niezerowe podejście do naszej cywilizacji pozwala mieć nadzieję, że - wbrew temu, co widzimy dookoła - mamy duże szanse na jej względnie szczęśliwy ciąg dalszy.
  • Mężczyzna, który się uśmiechał

    Jan Stradowski 2007-08-14

    I ciągnie się, ciągnie...   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Tak jak generalnie bardzo lubię Mankella, tak tutaj przesadził ze swą nordycką flegmą. Wbrew temu, co twierdzą przedmówcy (przedpiszcy ;-) uważam, że książka zbyt wolno się rozkręca. Co chwila czytamy o tygodniach żmudnego dochodzenia, wwiercania się w materiał, podsumowywania kierunków śledztwa i dumania, co dalej. Akcji zaś między tym wszystkim niewiele. Dlatego finał wydaje się tak gwałtowny i zaskakujący (co więcej, faktycznie wydaje się nieco niedopracowany - główne wątki nie zostają porządnie wyjaśnione). Ewidentnie brakuje tutaj tego, co stanowiło o sile "Fałszywego tropu", "O krok" czy "Piątej kobiety" - akcji widzianej z perspektywy zabójcy, napędzanej przez jego kolejne poczynania. Tytułowy uśmiechnięty mężczyzna jest cały czas w tle i w sumie do końca nie poznajemy go na tyle, by zrozumieć jego charakter i motywację. Zamiast tego mamy hiperrealistyczną wizję mozolnej pracy policji. Rozumiem, że intencją Mankella było unikanie schematu i przedstawianie w każdej powieści nieco innego Wallandera, ale ta jego wersja jest po prostu nudnawa.
  • Sędzia Di i wielki dzwon

    Jan Stradowski 2007-08-14

    Sędzia Di w doskonałej formie   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kolejny odcinek przygód chińskiego detektywa nie sprawi zawodu miłośnikom dobrych kryminałów. Di jak zwykle pracuje nad kilkoma sprawami jednocześnie, a że znów został przeniesiony do nowego okręgu, porusza się po nieznanym początkowo terenie. Pierwsza zbrodnia - zabójstwo młodej dziewczyny - okazuje się tylko przygrywką, po której rozpoczyna się prawdziwa walka z wpływowymi, przebiegłymi przeciwnikami: na jednym froncie z fałszywym mnichem-lubieżnikiem, na drugim - z bogatym kupcem uwikłanym w nielegalne interesy i rodową waśń. Sędzia wymierza sprawiedliwość nawet wtedy, gdy wydaje się, że uniemożliwi mu to sytuacja polityczna - nie tyle łamiąc prawo, co umiejętnie wykorzystując jego elastyczność i podstępnie sterując opinią publiczną. W sumie jest to bardzo udany początek przygód Di w rejonie Poo-yang - do tego cyklu należą jeszcze cztery książki, z których dwie mają zostać wydane jeszcze w tym roku. Szkoda tylko, że wydawca za nic ma chronologię wydań oryginalnych oraz tę wynikającą z następstwa zdarzeń opisanych w poszczególnych książkach.
  • Czosnek i szafiry czyli sekretne życie krytyka w przebraniu

    Jan Stradowski 2007-06-13

    Biesiada dziennikarska

    Truizmem byłoby stwierdzenie, że jest to książka dobrze napisana. Ostatecznie autorka była publicystką jednej z najlepszych gazet na świecie. Równie banalnie brzmi określenie "apetyczna lektura", skoro głównym zajęciem tejże autorki jest odwiedzanie najlepszych restauracji w Nowym Jorku i ocenianie tamtejszych potraw tudzież obsługi. Nie jest to jednak - jak mogłoby się wydawać - tylko kolejna książka o jedzeniu dla obrzydliwie bogatych Amerykanów. Ruth Reichl opowiada bowiem bardzo ciekawą historię, w której podstępy, do jakich ucieka się, by zachować incognito są tylko osnową dla losów jej rodziny, przyjaciół i znajomych z pracy, a przede wszystkim dla zmian, jakie zachodzą w jej psychice wskutek licznych przebieranek. Wczuwając się w swe role autorka odkrywa nieznane dotąd strony swej osobowości i postanawia zmienić swe życie - nawet za cenę rozstania z jedną z najlepszych redakcji na świecie... Szczegółów oczywiście nie zamierzam zdradzać, więc dodam tylko, że perełką w tej książce jest rozdział poświęcony obiadowi z prezesem - od chińskiego targowania się począwszy, na finałowej katastrofie skończywszy. Śmieszne i straszne zarazem.
  • Czym jest depresja

    Jan Stradowski 2007-06-12

    Inne spojrzenie   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Wielką zaletą tej książki jest odejście od czysto medycznego czy farmakologicznego spojrzenia na depresję. Oczywiście tych elementów - wspartych sensownie dawkowanymi prawdziwymi historiami pacjentów Kramera - tutaj nie brakuje, ale najważniejsza jest próba odpowiedzi na pytanie, czy i co zawdzięczamy tej chorobie i skąd w ogóle wziął się pomysł, że depresja może mieć swe dobre strony. Analiza jej wpływu na kulturę i sztukę, a nawet atrakcyjności seksualnej (!) to rzecz naprawdę ciekawa - nie zawsze przekonująca, ale i tak warta poznania. Obowiązkowa lektura dla wszystkich zainteresowanych ludzką psychiką.
  • Słowo oficera. Komisarz Brunetti i tajemnice wenecji

    Jan Stradowski 2007-06-08

    Nie ma to jak w armii...   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Donna Leon jest niesłychanie konsekwentna, jeśli chodzi o antypatie. Wojsko zajmuje wysoką pozycję w jej rankingu, więc nic dziwnego, że pojawiła się wreszcie powieść dotycząca przede wszystkim tego środowiska (choć oczywiście trzeba też pamiętać o "Śmierci na obczyźnie"). Przede wszystkim, ponieważ różne kręgi włoskiego piekiełka są ze sobą ściśle powiązane. Od pozornie "zwykłego" samobójstwa kadeta dochodzimy bowiem nie tylko do stosunków panujących na wojskowej uczelni, ale i do kwestii przemocy rodzinnej, polityki, korupcji i mafijnych układów, tworzących się na styku wojskowości i biznesu. Sama intryga nie jest tu co prawda aż tak porywająca, jak bywało w poprzednich powieściach, ale rekompensuje to niezawodny wenecki koloryt: komisarz Brunetti, jego rodzina, współpracownicy (z niezawodną, choć wyjątkowo w tej książce refleksyjną signoriną Elettrą na czele), przyjaciele... no i samo magiczne miasto. Dałbym może i pięć gwiazdek, gdyby nie fakt, że czytałem już - i będę jeszcze czytał - lepsze książki Donny. Niestety na następną - rewelacyjne "Doctored Evidence", które pochłonąłem w oryginalnej wersji językowej - przyjdzie nam zapewne znów czekać cały rok. No, chyba, że wydawca się zlituje...
  • Prawda
    • Prawda
    • Terry Pratchett
    • cena: 27,49 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    Jan Stradowski 2007-06-08

    Kto tu wpuścił prasę?   (32 z 32 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Przyznaję, że miałem początkowo opory przed dodaniem piątej gwiazdki. Spodziewałem się kolejnego odcinka przygód Straży Miejskiej Ankh-Morpork, a tu okazało się, że strażnicy owszem, występują, ale raczej na drugim planie i niezbyt efektownie. Dokonany został bowiem zamach na Patrycjusza, który prawie się udał, a Vimes i jego drużyna nijak nie mogą znaleźć właściwego tropu (nawet wykorzystując wilkołacze zdolności Angui i laboratorium kryminalistyczne kapral Tyłeczek). Sytuację ratuje jednak dziennikarz śledczy, redaktor i wydawca zarazem - William de Worde. To dzięki niemu prawda wychodzi na jaw i pojawia się na łamach pierwszej gazety w Ankh-Morpork. Niejako przy okazji mamy typowo pratchettowski portrecik small businessu, mniej i bardziej uczciwej konkurencji rynkowej, walki o wolność słowa, mozolnego wykuwania opiniotwórczości... I do tego dwa przepyszne typy: trochę pechowy wampir-fotograf na odwyku oraz bandzior, będący jednocześnie koneserem sztuki i wyjątkowo nieudolnym narkomanem. W efekcie połknąłem książkę błyskawicznie, śmiejąc się w głos w miejscach publicznych podczas lektury i nerwowo zastanawiając się, kiedy na rynek trafi kolejny tom z serii Świata Dysku. Trafiony, zatopiony: pięć gwiazdek należy się jak pewnemu psu sto dolarów, a za te wstawki o bezwłosych niedźwiedziach i agresywnym meteorycie dodałbym i szóstą, gdyby się dało. Demoniszcze!
(Stron 4)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.