tomek kassian
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 2
-
- Koniec. Rozmowy o tym, co się popsuło w nas, w Polsce, w Europie i w świecie
- Jacek Żakowski
- cena: 26,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
tomek kassian 2007-01-27
Bardzo interesujący zbiór wywiadów (1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pierwszym wywiadem p. Jacka Żakowskiego, jaki przeczytałem, zanim nabyłem książkę, była rozmowa ze słoweńskim psychoanalitykiem i filozofem prof. Slavojem Żiżkiem. Wywiad ten znalazłem na prywatnej stronie internetowej z takim oto interesującym komentarzem autora strony: "Coś bardzo osobliwego dzieje się aktualnie w głowie redaktora Żakowskiego. Zachowuje się jak typowy sfrustrowany lewicowy jajogłowy. Gniewnie pokrzykuje, chce wyznaczać społeczne wartości i wzory postępowania, dając wyraźnie do zrozumienia że zniesmaczony jest stanem umysłowego niedorozwoju w Polsce. Dziwne, porządny był z niego kiedyś facet". Fragment wywiadu, który przytoczył autor tej strony, aby zachęcić internautę do lektury całej rozmowy brzmi symptomatycznie i jest charakterystyczny dla całej książki, taki właśnie duch neorewolucyjny w książce panuje. Oto ów fragment: "[...] Jak rewolucja miałaby dziś wyglądać? Gdzie jest Pałac Zimowy? W głowie Billa Gatesa? Może w internetowej sieci, którą rewolucja musiałaby przejąć? Chyba już nie ma sensu snucie po kątach tych wszystkich starych spisków z planami zamachu stanu, szturmami, bombami. Musimy być otwarci. Ta rewolucja musi się dokonać w symbolicznej przestrzeni wirtualnej. Kto przejmie kontrolę nad wirtualną przestrzenią, nie będzie musiał zdobywać pałaców, koszar ani nawet mandatów w parlamencie. Wystarczy wygrać walkę o wyobraźnię ludzi i zdobyć ich umysły. Za 10-15 lat, kiedy wybuchnie cały ten wielki kryzys, który dziś zapowiada wojna z terroryzmem, napięcie z Chinami, pękanie Zachodu, erupcja świata slumsów, będziemy musieli sięgnąć po wyniki refleksji, której wciąż jest zbyt mało. Od tego, co zdążymy wymyślić, będzie zależała przyszłość. Bo przecież żaden porządek świata nigdy nie trwał wiecznie. Nasz ład też nie jest wieczny. Trzeba wymyślić nowy". Z części wywiadów zamieszczonych w nowej książce Jacka Żakowskiego, szczególnie tych, które dotyczą ładu światowego lub systemu, emanuje pewien typ rewolucyjnej mentalności. Źródeł tych lewicowych meandrów intelektualnych redaktora "Polityki", można się doszukać w kilku miejscach książki m.in. w ostatnich rozdziałach dotyczących Polski. Przykładowo w wywiadzie z prof. Zdzisławem Krasnodębskim, który jest czołowym intelektualistą nowej prawicy bliskiej Prawu i Sprawiedliwości. Redaktor Żakowski, obecną sytuację w kraju, przyrównuje do "klasycznego rewolucyjnego schematu". W wywiadzie pada stwierdzenie, że: "[...] rewolucja moralna w wykonaniu PiS rządy Millera zastępuje rządami Leppera". Na następnej stronie, padają dwie tezy, starające się objaśnić, czemu obecna władza tkwi - według rozmówców - w indolencji. "Druga teza jest bardziej optymistyczna - mówi redaktor Żakowski. Być może mamy do czynienia z rewolucyjną próbą niewyposażoną w narzędzia intelektualne. Może po prostu rewolucjoniści są nieprzygotowani? Mają chęci, ale nie potrafią". W ostatnim wywiadzie, filozof prof. Gadacz, bardzo krótko, i mądrze diagnozuje polskie życie publiczne: "W polskim życiu publicznym bardzo często widać, że nas jej nie nauczono. [zasady nieautonomiczności wartości, to znaczy, że jedne elementarne wartości czy doktryny mają wpływ na inne] Ludzie nie rozumieją, że wolność nie istnieje bez odpowiedzialności, a miłosierdzie bez sprawiedliwości. Wolność bez odpowiedzialności staje się anarchią, a odpowiedzialność bez wolności - tyranią. Tak samo, jak miłosierdzie bez sprawiedliwości staje się głupotą, a sprawiedliwość bez miłosierdzia - naiwnością. Taka świadomość ludziom służy. Nie tylko w prywatnym życiu. Także w relacjach społecznych. Albo podział świata na liberałów i solidarystów. Nazywanie Rokity liberałem, a Kaczyńskiego socjalistą. Liberalna wolność jest przecież niemożliwa bez solidarności, tak samo jak solidarność nie może istnieć bez wolności. Politycy mogli robić ludziom wodę z mózgu w dużej mierze dlatego, że ci ludzie trzymani byli w ciemnocie. Skąd mieli wiedzieć, co to jest liberalizm, solidaryzm, konserwatyzm, paternalizm, socjalizm. W szkole im tego nie mówiono, a w telewizji tym bardziej". Mimo tak krytycznych diagnoz, jak ta wyżej, książka jest pouczająca, i niesie też pozytywne przesłanie, a głównym jej problemem jest to, jak będzie wyglądał nowy ład, który wyłoni się z teraźniejszej epoki medialnej. Czy ta bieżąca epoka zapoczątkuje coś nowego? Co będzie tym nowym, tego się dopiero dowiemy… -
- Michnikowszczyzna. Zapis choroby
- Rafał A. Ziemkiewicz
- (towar niedostępny)
tomek kassian 2007-01-14
Warto przeczytać (33 z 41 uznało tę recenzję za pomocną.)
Przeczytałem trzy rozdziały z najnowszej książki Rafała A. Ziemkiewicza, został mi jeszcze jeden. Ale po przeczytaniu tych trzech, chciałbym się podzielić moimi uwagami odnośnie "Michnikowszczyzny. Zapisu choroby". Jest to krytyczna analiza stylu uprawianego przez "GW" i jej redaktora naczelnego, którego dorobek intelektualny p. Ziemkiewicz ma w głębokiej pogardzie. Zauważa na str. 242-43, że: "[...] teksty Michnika są dojmująco płytkie. Ich głównym tematem jest nieustanne rozdzielanie pochwał i nagan. To szlachetne, a to podłe. To przeraża, a to jest budujące. Tu groza, tu nadzieja. To czarne, tamto białe. Cała para idzie w przymiotniki. W jak najostrzejsze, jak najbardziej kategoryczne sformułowanie aktów kanonizacji i potępienia. I nie powstaje z tego żaden spójny system; jest to moralistyka doraźna, gazetowa, w której przyszeregowanie do strony dobra albo zła zależy od wymogów bieżącej polityki, takich jakimi je Michnik w danej chwili widział. Jedyną konsekwencją, jaką daje się w jego pismach zauważyć, jest tendencja do uporczywego trzymania się raz wyrażonej opinii. Wbrew wszystkiemu, a najbardziej wbrew faktom. Dlaczego w szesnaście lat po Okrągłym Stole, po badaniach licznych historyków, po ujawnieniu dokumentów, Michnik upiera się, że Jaruzelski ocalił Polskę przed sowiecką interwencją, że stan wojenny przebiegł przy minimalnej liczbie ofiar, że jedyną alternatywą dla kapitulanctwa rządu Mazowieckiego była krwawa wojna domowa, i tak dalej. Rzecz charakterystyczna, że Michnik nie dyskutuje z przeciwnikami. Czasem stoczy jakąś łagodną polemikę z kimś, kto się z nim w prawie całej rozciągłości zgadza – ot, z Jackiem Kuroniem albo Leszkiem Kołakowskim. Do innych zwrócić się może tylko w nieznoszącym sprzeciwu, wyrokującym bezdyskusyjnie pamflecie. W spory na równych prawach nie wchodzi i nie dopuszcza do publicznej konfrontacji z kimś, kto by reprezentował inny obóz. Prorocy nie dyskutują, prorocy przemawiają z wyżyn i rozstrzygają – w ich wyroki można tylko wierzyć albo iść precz. Funkcjonując w ten sposób, Michnik wychował sobie nie tylko rzeszę wyznawców, ale także rzeszę zdecydowanych przeciwników. Problemem tych drugich, jak mi się wydaje, jest to, że nie wyzwolili się ze sposobu polemiki – jeśli można to nazwać polemiką – narzuconego przez Michnika. Odwracają tylko znaki wartości. Jeśli w oczach wyznawcy Michnik jest prawodawcą, bo jest uosobieniem dobra – to w oczach wroga Michnik jest deprawatorem, bo jest uosobieniem zła. Dla wyznawcy – bohater podziemia, wieloletni więzień polityczny, ofiara szykan i represji, który umiał stanąć ponad podziałami, przekroczyć w imię racji moralnych uprzedzenia i wznieść się ponad doznane krzywdy. Dla wroga – zakłamany komunista, syn komunisty i komunistki, brat stalinowskiego zbrodniarza, wychowanek „czerwonego harcerstwa” i po prostu oszust, który udawał opozycjonistę, a całe życie mieszkał w zastrzeżonej dla ludzi reżimu warszawskiej enklawie luksusu". W książce jest też wątek dotyczący tzw. Komisji Michnika, powołanej do przeglądu akt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na początku lat 90-tych. O której to, w jednym z programów p. Jana Pospieszalskiego, zaczął opowiadać p. Janusz Korwin-Mikke, co zostało skwitowane śmiechem. Program dotyczył tematu masonerii, a w studiu byli obecni masoni, którzy zareagowali śmiechem na tę enuncjację p. Korwin-Mikkego. Ziemkiewicz uważa, że komisja ta, była potrzebna po to, żeby wynieść z archiwum i zniszczyć "kwity" na siebie i swoich przyjaciół. "Dlatego to Michnikowi przypisuje się fakt, iż w zachowanych archiwach nie ma teczek większość działaczy opozycji". Str. 230 Dalej Ziemkiewicz zauważa: "Otóż sądzę, że wizyta w archiwach MSW uświadomiła Michnikowi – nawet jeśli wcześniej się tego nie spodziewał – jak wiele osób, na które liczył, po ewentualnym ujawnieniu tych archiwów zostanie skompromitowanych, będzie musiało zamilknąć i zniknąć z życia publicznego. Mógł się też spodziewać, że jeśli upadnie i zhańbi się tyle autorytetów moralnych z kręgów jego salonu, to i pozostali, nawet jeśli nic konkretnego nie zostanie im zarzucone, stracą swój wpływ na społeczeństwo". Str. 240 W książce jest jeszcze mowa m.in. o stosunku "GW" do stanu wojennego, czy zabiegach "GW" o abolicję (uchylenie prawa) dla zbrodni PRL-u. Większość tych spraw jest omawiana przez autora dość pobieżnie i chyba zbyt upraszczająco, skoro wszystko co złe, musi wywodzić się z kręgu "GW", a p. Michnik stoi nawet za ostatnimi atakami na Kościół rzymskokatolicki w Polsce – wg p. Ziemkiewicza oczywiście. Jak przeczytałem niedawno w "GW" z dnia 6-7 I 2007 r.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













