stały recenzent  danona

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 26

  • Davidoff Cool Water Game Woman Eau de Toilette spray 100 ml

    danona 2008-06-30

    Zawsze poprawią humor   (7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Podobno perfumy w jasnych flakonach przeznaczone są dla blondynek. Muszę być więc w duszy jasnowłosa, gdyż Davidoff Cool Water Game to moje ukochane perfumy od dłuższego czasu. Jestem wielką fanką lekkich zapachów owocowych. Jest w tych perfumach oczywiście solidna podstawa w postaci drzewa sandałowego i piżma, ale nie jest to w żadnym wypadku zapach ciężki, przytłaczający, nie jest zdominowany przez te typowo duszne aromaty. Butelka doskonale to oddaje - kojarzy się z lazurem morza, z lekkością morskiej bryzy. A składniki zapachu - egzotyczne owoce, frezja i cytryna odsyłają kobiece zmysły w dalekie wyspiarskie kraje, odprężają i dodają ciału energii. Dzięki temu zapach tych perfum jest świeży, radosny, ale i elegancki. Nadaje się zarówno na plażową imprezę, jak i wyjście do teatru. Ktoś mógłby powiedzieć, że to typowo wakacyjne perfumy, ale wcale tak nie musi być. Również zimą, w ogólnym marazmie, pod grubymi ubraniami warto skrywać tę egzotyczną, zapachową tajemnicę, która osłodzi każdy chłodny wieczór.
  • Praga. Dookoła świata (okładka półtwarda, spirala)
    • Praga. Dookoła świata (okładka półtwarda, spirala)
    • (towar niedostępny)

    danona 2008-05-20

    Praga - prosto i przyjemnie   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Przewodnik po Pradze był mi potrzebny na kilkudniowy wyjazd. Przejrzałam wiele wydawnictw i przed zakupem oceniłam zgodnie z własnymi kryteriami. Przewodnik powinien być przejrzysty, zwięzły, oferować aktualne informacje i ponadczasowe ciekawostki, a poza tym nie powinien być zbyt drogi. Zawsze miałam zaufanie do przewodników Pascala, bo najbardziej odpowiada mi styl, w jakim są pisane (w odróżnieniu np. od rozwlekłych i silących się na oryginalność autorów przewodników Wiedzy i Życia). "Praga. Dookoła świata" jest jednak pierwszym przewodnikiem tego wydawnictwa, z jakim się zetknęłam, dotyczącym jednego miasta. Uznałam jednak, że Czech specjalnie eksplorować w przyszłości nie będę, więc powinien wystarczyć. Przewodnik ma uniwersalny układ - na początku znajdują się ciekawostki i fakty dotyczące miasta. Nie braknie tu informacji o słynnym piwie, o Franzu Kafce i Vaclavie Havlu. Dalsza cześć to fragment typowo informacyjny - komunikacja, noclegi i gastronomia. Następnie czas na zwiedzanie poszczególnych dzielnic. Można się np. dowiedzieć, jak zwiedzić Stare Miasto w jeden dzień. Opisane są najbardziej znane zabytki. Jeśli wystarczy czasu, można skierować się ku miejscom opisanym w rubryce "W wolnym czasie". Na zakończenie każdego rozdziału opisane są miejsca, gdzie warto zjeść, pójść na zakupy lub pobawić się. W przewodniku podane są też propozycje podmiejskich wycieczek, a także konkretne trasy spacerów po mieście. Wszystko jest przystępnie napisane, a przewodnik ma przyjazny i przyjemny dla oka układ graficzny. Jest tam też dość dokładny plan miasta i miejskich środków komunikacji. Doskonała pozycja dla osób, które interesują podstawowe informacje o czeskiej stolicy.
  • Elegancja Jeża
    • Elegancja Jeża
    • Muriel Barbery
    • (towar niedostępny)

    danona 2008-04-28

    Bajka - nie bajka   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Co może łączyć dwie pozornie różne osoby, które dzieli wszystko? Pochodzenie, pozycja społeczna, status majątkowy i wiek. A jednak francuska dozorczyni i dziewczynka z bogatego domu mają więcej wspólnego niż może się wydawać. Samotność z wyboru, gra pozorów i barwne życie wewnętrzne - to ich wspólna charakterystyka. Obie udają przed światem zewnętrznym, że są zupełnie kimś innym. Wszakże jak dozorczyni (nawet w luksusowej kamienicy pełnej bogaczy) może czytać Prousta? Przecież mieszkańcom nie pomieściłoby się to w głowie. Zresztą główna bohaterka nie chce ich na takie niedogodności narażać, więc telewizor wyje dźwiękami telenoweli, a ona w tym czasie czyta "Annę Kareninę". A dwunastolatka snująca przemyślenia, których nie powstydziłby się absolwent filozofii? Lepiej nie stresować rodziców i takie myśli zostawić dla siebie. Oczywiście, chwilami obie są denerwujące, gdyż zdania w rodzaju: "Przybrałam swą postać na poły skretyniałej dozorczyni" w końcu nudzą. Obie bohaterki prowadzą dzienniki, a w swoich zapiskach (dziecięcy pamiętnik pisany jest inną, większą czcionką, która przywodzi na myśl niewyrobione pismo ucznia) bezlitośnie wymierzają razy otaczającemu je światu. Rozbierają osobowości osób z ich otoczenia na części pierwsze, obnażają ich słabości i nie wahają się używać mocnych słów. Ich życie zmienia się nagle, kiedy do kamienicy wprowadza się nowy lokator. Odkrywają nie tylko jego, ale i siebie nawzajem, co dla obu jest zbawienne. Dozorczyni może pozbyć się swojej "elegancji jeża", a dwunastolatka - samobójczych myśli. Nagle wszystko zaczyna się układać jak w bajce. Ale czy na długo?
  • Italia [Polska cena] [Jewelcase]

    danona 2008-03-21

    Różnorodna jak Włochy   (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    To pierwsza płyta Chrisa Bottiego, z jaką się zetknęłam. I muszę przyznać, że najlepsza, jakiej słuchałam od dłuższego czasu. Już pierwsza piosenka – tytułowa „Italia” – roztacza wielki czar. Przejmujący głos Andrei Bocelliego współgra z wibrującym dźwiękiem trąbki – ten bardzo udany romans dowodzi, że niewidomy tenor mógłby nie robić nic innego, tylko śpiewać przy akompaniamencie tego instrumentu. Bardzo ujmujące jest również wykonanie tematu z filmu „Dawno temu w Ameryce”. Nie wiem dlaczego, ale zawsze wydawało mi się, że dźwięk trąbki nie jest zbyt ciekawy, że nie podlega modyfikacjom i przez to jest płaski. O tym, że jest inaczej, przekonała mnie piosenka „The very thought of you” w wykonaniu Pauli Cole. Tutaj dźwięk instrumentu jest przytłumiony, bardziej intymny, nie wdziera się do ucha, a niski głos piosenkarki potęguje wrażenie kameralności. Bardziej jazzujący, weselszy utwór „I’ve grown accustomed to her face” z wokalem Deana Martina przywodzi na myśl piosenki Louisa Armstronga. Największą jednak zaletą tej płyty jest „Ave Maria” z udziałem 60-osobowego chóru. Kiedy usłyszałam to wykonanie po raz pierwszy, zamarłam - w bezruchu i niemym zachwycie wysłuchałam go do końca. „Ave Maria” jest piękna, poruszająca i doskonale zagrana. Istnieją płyty, które sprawiają wrażenie takich samych od początku do końca. „Italia” taka nie jest. Wyróżnia ją ogromna różnorodność. Bardziej dynamiczne akcenty przeplatają się z momentami bardziej klasycznymi, lekki jazz z muzyką poważną. Bogactwo dźwięków trąbki sprawia, że nie można się tą płytą znudzić. Dodatkowym, ogromnym plusem tej płyty jest fakt, że należy ona do rodzaju „nieprzeszkadzających”. Można jej słuchać w każdej sytuacji, bo nie rozprasza, a zdecydowanie umila rzeczywistość. Muszę przesłuchać pozostałe nagrania tego artysty.
  • Biesiada z aniołami

    danona 2008-03-16

    Mdławe danie   (2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kolejna książka autorki, która uwielbia opisywać życie poprzez odniesienia do jedzenia (patrz "Nie samym chlebem" i "Błogosławieni, którzy robią ser"), jest trochę inna niż poprzednie. Owszem, też traktuje o smakołykach, ale tym razem ten temat jest potraktowany trochę po macoszemu. Autorka oprowadza czytelnika po weneckich knajpkach "dla wtajemniczonych", gdzie w ramionach tajemniczego gondoliera próbuje różnych specjałów i ociera łzy po drugim miesiącu miodowym, który nie doszedł do skutku. Słowem - typowy romans. Jednak do czasu... Lynch pokazała już, że potrafi być przewrotna w swoich książkach, kiedy okazało się, że w "Nie samym chlebem" babka, z którą rozmawia główna bohaterka, jest nieboszczką. Tutaj z kolei historia wywraca się do góry nogami. Wenecka gondola okazuje się szpitalnym łóżkiem w Nowym Jorku, a przystojny gondolier - zainteresowanym jedynie dobrem pacjentki lekarzem. A sama bohaterka przeistacza się w wyrachowanego krytyka kulinarnego. I niestety ta druga część historii trochę psuje ogólny obraz i sielankowość początku. Co więcej, zupełnie odbiega od tego, do czego czytelnik Lynch jest przyzwyczajony. Nie przepadam niestety za książkami w rodzaju "Seks w wielkim mieście", do której wydawca porównuje drugą część książki, dlatego wolałabym zostać w Wenecji...
  • Polska na weekend - 52 trasy

    danona 2008-03-08

    Zwiedzać Polski bez niego się nie da   (15 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Fenomenalna pozycja dla osób, którym zależy na poznaniu ojczystego kraju. Zjeździłam z tym przewodnikiem już prawie pół Polski i nie ruszam się bez niego, dokądkolwiek jadę. Prezentowane trasy są rzeczywiście godne uwagi i doskonałe na kilkudniowe wyjazdy. Aktualność i dokładność przewodnika zaskakują. Zabawne są w szczególności wskazówki w rodzaju: „klucz do skansenu po sezonie znajduje się w chałupie nr 3”. Są tam opisane miejsca, których próżno szukać w innych tego typu książkach. Zawiera też wiele wskazówek praktycznych, np. informacje o noclegach, restauracjach itp. Przewodnik jest gruby, ale mam nadzieję, że będzie kontynuacja. Zdecydowanie polecam.
  • danona 2008-02-26

    Całkiem przyjemne obserwacje   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Na początek muszę przyznać się, że przeczytałam tę książkę w wyniku niedopatrzenia. Moja mama wiedząc, że uwielbiam autorkę Joanne Harris, kupiła mi w prezencie "Obserwacje". Ja też początkowo dałam się nabrać, że to dzieło autorki "Czekolady" (dodatkowo zwiodła mnie okładka przypominająca "Dżentelmenów i graczy"), a potem z tyłu okładki przeczytałam, że owa Harris jest debiutantką. Wtedy pojęłam maminą i swoją pomyłkę, wynikającą z kilku liter imienia. "Obserwacje" przeczytałam jednak bez żalu, gdyż po prostu lubię powieści osadzone w Wielkiej Brytanii XIX wieku. W rzeczywistości jest to pastisz tego typu literatury. Opowieść osnuta wokół absurdalnej - jak mogłoby się wydawać - intrygi. Miejscami przerysowany język głównej bohaterki oddaje dobrze klimat wydarzeń. I ta historia, obfitująca w niespodziewane zwroty akcji, rzeczywiście wciąga. Autorka konsekwentnie dąży do finału, budując napięcie i umiejętnie odsłaniając po kolei karty. I nieważne, że - świadomie lub nie - podszywa się pod Joanne Harris.
  • Dziennik jaskółki

    danona 2008-01-01

    Nothomb - jak zwykle   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kolejna z wielu krótkich form tej autorki. I znów wciągająca, przejmująca, wstrząsająca wręcz historia - jak wszystkie poprzednie. Nothomb igra z uczuciami czytelnika, czytanie jej książek niezmiennie sprawia mi jakiś duchowy ból, pozostawia jakieś zadry, ale wciąż sięgam po następne i nie mogę przestać. Tym razem historia seryjnego mordercy - pozbawionego uczuć, wypaczonego i pozornie niezdolnego do miłości. Nothomb serwuje czytelnikowi wiele opisów jego przemyśleń i wydawałoby się, że nie ma dla niego już ratunku. A jednak pojawia się Jaskółka i jej dziennik, którego bohater stara się czepiać w ostatnim akcie desperacji i próbie powrotu do dawnego odczuwania. Czy się udało?
  • Niania w Nowym Jorku

    danona 2007-11-05

    Ciekawa pod względem poznawczym   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Historyjka może nie do końca przyjemna, ale czyta się ją jednym tchem. Jest wynikiem spostrzeżeń autorek poczynionych podczas pracy jako opiekunki do dzieci, z których zlepiły obraz jednej "normalnej" i "typowej" rodziny. Trzeba autorkom przyznać, że mają doskonale rozwinięty zmysł obserwacji i potrafią w zabawny sposób przekazać swoje spostrzeżenia. Warto "Nianię" przeczytać choćby po to, aby przekonać się, jak niewiele uwagi poświęcają swoim dzieciom bogaci Amerykanie, i jak mało liczą się oni ze swoimi opiekunkami do dzieci. Mnie osobiście podczas lektury włos zjeżył się na głowie. Nie tylko dlatego, że chlebodawczyni naszej bohaterki urodziła dziecko najwyraźniej po to, aby omijać je szerokim łukiem (podobnie jak ojciec dziecka), ale także dlatego że tytułowa niania zatrudniona jako opiekunka do dziecka stała się dodatkowo asystentką niepracującej pani domu, za którą załatwia wszelkie sprawy. Oczywiście tego nie było w umowie. Niania staje się mimowolnym świadkiem farsy, rozgrywającej się w luksusowym apartamencie, w którym mieszkają jej pracodawcy. To książka, która może poruszyć.
  • Niania w Nowym Jorku

    danona 2007-11-05

    Ciekawa pod względem poznawczym   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Historyjka może nie do końca przyjemna, ale czyta się ją jednym tchem. Jest wynikiem spostrzeżeń autorek poczynionych podczas pracy jako opiekunki do dzieci, z których zlepiły obraz jednej "normalnej" i "typowej" rodziny. Trzeba autorkom przyznać, że mają doskonale rozwinięty zmysł obserwacji i potrafią w zabawny sposób przekazać swoje spostrzeżenia. Warto "Nianię" przeczytać choćby po to, aby przekonać się, jak niewiele uwagi poświęcają swoim dzieciom bogaci Amerykanie, i jak mało liczą się oni ze swoimi opiekunkami do dzieci. Mnie osobiście podczas lektury włos zjeżył się na głowie. Nie tylko dlatego, że chlebodawczyni naszej bohaterki urodziła dziecko najwyraźniej po to, aby omijać je szerokim łukiem (podobnie jak ojciec dziecka), ale także dlatego że tytułowa niania zatrudniona jako opiekunka do dziecka stała się dodatkowo asystentką niepracującej pani domu, za którą załatwia wszelkie sprawy. Oczywiście tego nie było w umowie. Niania staje się mimowolnym świadkiem farsy, rozgrywającej się w luksusowym apartamencie, w którym mieszkają jej pracodawcy. To książka, która może poruszyć.
(Stron: 3)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!