stały recenzent  Agnieszka Sochoń

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 14

  • Love Is The Answer

    Agnieszka Sochoń 2009-11-01

    Nuda, nic się nie dzieje...   (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Aż przykro pisać taką recenzję, bo wychowałam się na "Guilty" Barbry Streisand i mam wszystkie płyty Diany Krall. Współpraca obu pań wydawała się być obietnicą muzycznej uczty, a jednak okazała się rozczarowaniem roku. Aranżacje są jednakowo nudne, żadna się nie wyróżnia - i to do tego stopnia, że słuchając 7 czy 8 utworu... wyłączyłam płytę. Z żalem i zdziwieniem, nie rozumiejąc, jak to się mogło tak nie udać!
  • Digital Versatile Doom - Live At The Orpheum Theatre [Digipack]

    Agnieszka Sochoń 2008-10-03

    Nowy image   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Venus Doom" oraz koncert na żywo "Digital Versatile Doom" to zdecydowana zmiana image'u zespołu. Zazwyczaj kojarzony z androgenicznym, wystylizowanym wokalistą i jego miłosno-depresyjnymi utworami, teraz HIM odkrywa zdecydowanie rockowe oblicze! Muzyka nabrała głębszego, bardziej agresywnego, gitarowego brzmienia, zaś 32-letni Ville Valo wreszcie wygląda i śpiewa jak rasowy rockman. Dla mnie transformacja ro(c)ku!
  • Zmierzch
    • Zmierzch
    • Stephanie Meyer
    • (towar niedostępny)

    Agnieszka Sochoń 2007-12-15

    Do kanonu daleko, bardzo daleko   (4 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Tę liczącą 400 stron powieść przeczytałam w nieco ponad 2 godziny. Takie tempo to zazwyczaj wypadkowa dwóch cech: prostego języka narracji oraz ciekawie poprowadzonej fabuły. I choć to drugie stanowi niewątpliwą pochwałę "Zmierzchu", to pierwsze nie pozwala ustawić tej romantycznej opowiastki młodzieżowej obok dzieł Anne Rice. Doceniam sam pomysł reaktywacji gatunku i żywe, pełne emocji dialogi - jednak to nie wystarczy, żeby mnie zachwycić. Prostota języka - jego składnia i dobór słownictwa - wręcz porażają, wydobywając z tła prozaiczne szczegóły, które nużą, zamiast posuwać akcję do przodu. Tak naprawdę jedynym motorem powieści są szermierskie dialogi pomiędzy główną bohaterką a obiektem jej uczuć, Edwardem. Czytając powieść odnosi się niepohamowane wrażenie, że na początku w wyobraźni autorki nie było nic - poza obrazem Edwarda. Obraz ten został pieczołowicie dopracowany: od cech fizycznych, z podkreśleniem tych nadnaturalnych, przez cechy charakteru, dość skomplikowanego z powodu zarówno wieku, jak i okoliczności, aż po możliwości intelektualne, którym daje upust w rozmowach z główną bohaterką. Trudno oczywiście zrobić z tego zarzut, jednak nie sposób przeoczyć, że innym postaciom autorka nie poświęciła tak wiele uwagi i uczucia, wprowadzając powieść na płycizny, a czytelnika w rozczarowanie. Podsumowując: książka zapewnia rozrywkę na kilka godzin, pozwalając docenić kilka pomysłów, jednak nie jest to w żaden sposób powieść przełomowa - ani jeśli chodzi o kanon gatunku, ani głębię doznań czytelniczych.
  • Kłamstwa Locke'a Lamory

    Agnieszka Sochoń 2007-12-15

    Prawdziwa uczta!   (12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Uwielbiam takie awanturnicze powieści, skrzące się inteligentnym dowcipem, będące wyzwaniem w warstwie tak słownej, jak i emocjonalnej. Myślę, że ogromne podziękowania należą się tłumaczom za fantastyczną robotę! Czytając tę powieść przeżyć można swego rodzaju rozdwojenie jaźni. Oto z jednej strony pragniemy poznawać dalsze losy głównych bohaterów, jakże barwnych i jakże dopracowanych; chłonąć opisy miasta, szkicujące niepowtarzalny klimat Camorry i rządzących nią układów mafijno-politycznych; odgadywać kolejne kroki Niecnych Dżentelmenów, zaśmiewając się z ich ciętych ripost i podziwiając ich przebiegłość. Lecz z drugiej strony - z niepokojem i żalem notujemy kątem oka, jak szybko kończą się strony, nieubłaganie zbliżając nas do końca tej uczty... Jedna sprawa nie daje mi jednak spokoju: każdy miłośnik powieści awanturniczej doskonale rozumie, jak ważny jest w niej wątek miłosny, koniecznie nie do końca szczęśliwy i koniecznie niedopowiedziany. I tutaj czeka nas pewne rozczarowanie, ponieważ Scott Lynch w swym niedopowiedzeniu idzie za daleko - nie wiemy w zasadzie nic. Trochę to frustrujące, ale trzeba przyznać, że zaostrza apetyt. Na całe szczęście ciąg dalszy już wkrótce!
  • Zmierzch
    • Zmierzch
    • Stephenie Meyer
    • (towar niedostępny)

    Agnieszka Sochoń 2007-12-15

    Do kanonu daleko, bardzo daleko   (9 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Tę liczącą 400 stron powieść przeczytałam w nieco ponad 2 godziny. Takie tempo to zazwyczaj wypadkowa dwóch cech: prostego języka narracji oraz ciekawie poprowadzonej fabuły. I choć to drugie stanowi niewątpliwą pochwałę "Zmierzchu", to pierwsze nie pozwala ustawić tej romantycznej opowiastki młodzieżowej obok dzieł Anne Rice. Doceniam sam pomysł reaktywacji gatunku i żywe, pełne emocji dialogi - jednak to nie wystarczy, żeby mnie zachwycić. Prostota języka - jego składnia i dobór słownictwa - wręcz porażają, wydobywając z tła prozaiczne szczegóły, które nużą, zamiast posuwać akcję do przodu. Tak naprawdę jedynym motorem powieści są szermierskie dialogi pomiędzy główną bohaterką a obiektem jej uczuć, Edwardem. Czytając powieść odnosi się niepohamowane wrażenie, że na początku w wyobraźni autorki nie było nic - poza obrazem Edwarda. Obraz ten został pieczołowicie dopracowany: od cech fizycznych, z podkreśleniem tych nadnaturalnych, przez cechy charakteru, dość skomplikowanego z powodu zarówno wieku, jak i okoliczności, aż po możliwości intelektualne, którym daje upust w rozmowach z główną bohaterką. Trudno oczywiście zrobić z tego zarzut, jednak nie sposób przeoczyć, że innym postaciom autorka nie poświęciła tak wiele uwagi i uczucia, wprowadzając powieść na płycizny, a czytelnika w rozczarowanie. Podsumowując: książka zapewnia rozrywkę na kilka godzin, pozwalając docenić kilka pomysłów, jednak nie jest to w żaden sposób powieść przełomowa - ani jeśli chodzi o kanon gatunku, ani głębię doznań czytelniczych.
  • V Is For Vagina [Digipack]

    Agnieszka Sochoń 2007-11-19

    Muzyczny patchwork   (5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    James Maynard Keenan to niezwykła mieszanka osobowości, wyobraźni, talentu i ogromnej pracowitości. Życie z takim człowiekiem musi być nieznośne, choć zapewne również inspirujące. Jego najnowsze dzieło jest specyficzne - to taki patchwork uszyty z resztek krawieckich zebranych z muzycznego stołu Toola i APC. W warstwie słownej poraża prostota przekazu, trochę prowokacji, czasem bluźnierstwa. Tool przyzwyczaił nas, że słowa mogą być wyzwaniem, rzucone w przestrzeń żyją własnym życiem, nie pozwalając na łatwą interpretację. APC dał nam możliwość uwolnienia emocji, oczyszczenia ich, uzdrowienia. Zaś Puscifer...? No właśnie. Trudno odnieść się osobiście do tekstów, a to może razić i zniechęcać. A jednak muzycznie ta płyta jest wręcz bezbłędna: drobiazgowa, wypracowana i staranna. Już po pierwszym przesłuchaniu wiadomo dlaczego powstała jako osobny projekt - oto otrzymujemy krążek z muzyką łączącą elementy country, industrialu, trip-hopu, a nawet hinduskiej mantry...? W ocenie ogólnej: 4. Piąta gwiazdka jest za hipnotyczny "Rev 22:20 Dry Martini Mix", od którego nie mogę się uwolnić.
  • Wody głębokie jak niebo

    Agnieszka Sochoń 2007-08-15

    Magiczna!   (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zbiór opowiadań, który mnie oczarował. Brzezińska pisze pięknie, językiem niemal zapomnianym, bo niespiesznym, starannym, pełnym obrazów i emocji, a jednocześnie - niezwykle lekkim. Takim językiem opowiada się legendy: przy dogasającym ognisku, gdy dzień zamiera, by w ciszy nocy po prostu słuchać.
  • Pan Lodowego Ogrodu
    • Pan Lodowego Ogrodu
    • Jarosław Grzędowicz
    • (towar niedostępny)

    Agnieszka Sochoń 2007-08-15

    Hybryda, ale jaka!   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Fani Lema i Strugackich będą mieli dużą frajdę! Bierzemy komandosa, szprycujemy nanotechnologią, wsadzamy do jednoosobowej kapsuły i wysyłamy z beznadziejną misją w nieznany świat rządzony mieczem, magią i halucynogenami dającymi wizje jak z obrazów Boscha. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej i tak sprawnie napisanej hybrydy SF z fantasy! Brawo, Panie Grzędowicz - proszę o ciąg dalszy.
  • Kłamca
    • Kłamca
    • Jakub Ćwiek
    • (towar niedostępny)

    Agnieszka Sochoń 2007-08-15

    Nie lubię blondynów żujących wykałaczki

    Nordyckie bóstwa są mroczne i dlatego lepiej o nich pisze Gaiman. Anioły wolę w wykonaniu Kossakowskiej. Jeśli zaś idzie o cynizm głównego bohatera, to palma pierwszeństwa nadal należy się Sapkowskiemu. Zatem jakie plusy? Przede wszystkim brawo za pomysł! Nordycki bóg kłamstwa na usługach nieba - tego jeszcze nie było. Mimo niedociągnięć i płycizn, opowiadania czyta się błyskawicznie i z przyjemnością. Stąd trzy gwiazdki. Czwarta jest za opowiadanie "Cicha noc".
  • Merde! Rok w Paryżu
    • Merde! Rok w Paryżu
    • Stephen Clarke
    • (towar niedostępny)

    Agnieszka Sochoń 2007-08-15

    Ot, takie czytadełko   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Lektura miła, łatwa i przyjemna. Z tych, co to nie obciążają zwojów mózgowych. Miejscami nawet śmieszna. Do przeczytania w jedno popołudnie.
(Stron: 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!