stały recenzent  Anna Bojanowska

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 11

  • Konające zwierzę
    • Konające zwierzę
    • Philip Roth
    • (towar niedostępny)

    Anna Bojanowska 2008-11-17

    Dla wytrawnych   (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Istnieją książki, którym wierzymy już od pierwszego słowa. Tak rzeczywiste i prawdziwe, że aż przerażające. Zgodne z naszymi obserwacjami i światopoglądem. Są dla nas tak realne, jakby to nasz własny umysł przefiltrował myśli i przelał je na papier. Czytasz i myślisz: "Tak właśnie jest. Takie jest życie". Ta intymna bliskość nie oznacza jednak, że czytanie staje się nudne i przewidywalne. Jest wprost przeciwnie. Każde zdanie potwierdza bliskość i ją pogłębia. Odkrywamy, że wzajemne relacje coraz bardziej zacieśniają się. Stajemy się zależni. Jesteśmy niewolnikami, ale nie przeszkadza nam fakt poddaństwa. W taką właśnie relację - damsko-męską, z jednej strony wyniszczającą, a z drugiej dającą szczęście, wikła się główny bohater. Niby zepsuty i amoralny, ale równocześnie fascynujący. Wolny strzelec. Podstarzały podrywacz, ale bez towarzyszącej temu aury śmieszności. Koneser kobiet i życia. U schyłku swych lat spotyka pewną studentkę i ku jemu zaskoczeniu okazuje się, że całkowicie zmienia jego życie. Traci wolność, którą pielęgnował tyle dekad. Kobieta staje się jego obsesją, bez której trudno mu funkcjonować. W żadnym jednak punkcie historia ta nie staje się ckliwa i melodramatyczna, wręcz przeciwnie. Nie ma tu zachodów słońca, łez, ani rycerza na białym koniu. Opowieść komplikuje się, jak samo życie. Ostatecznie staje się smutna i lecz piękna. W życiu kobiety wydarzy się coś, co sprawi, że pytanie o sens codzienności zyska na sile. Możemy kreować własne raje i przystanie, ale nie mamy żadnej kontroli nad niczym. W każdej chwili zdarzyć się coś, co zniszczy naszą misterną układankę. Nie mamy kontroli nad własnym życiem, choć lubimy tak o nim myśleć. Książka o życiu i jego sensie, szczera i prawdziwa. Do bólu.
  • Małe zbrodnie małżeńskie

    Anna Bojanowska 2008-07-11

    Esencja małżeństwa   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Do przedstawienia tego dramatu na scenie nie trzeba bogatej scenografii. Wystarczyłoby tylko dwoje aktorów: ona i on - pozostający w długoletnim związku małżeńskim ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kobieta, wciąż piękna, mimo nieubłaganego upływu lat. Mężczyzna, wciąż atrakcyjny, autor powieści kryminalnych. Wydawałoby się, że taka para, nie może być ciekawym tematem dramatu, bo czymże ona może nas zaskoczyć. Ziewania jednak nie będzie. Okazuje się bowiem, że w tej podstawowej komórce społecznej dzieją się rzeczy dalekie od chrześcijańskiego dekalogu. Jest kłamstwo, a nawet próba usiłowania morderstwa. W tym dramacie na piedestale znajduje się słowo i jego interpretacja. To z rodzinnej rozmowy dowiadujemy się, że małżeńskie gniazdko już od dawna jest areną wzajemnej wojny szarpanej, w której jedno próbuje przechytrzyć drugie stawiając zasieki i zaminowując teren. Raz jedno wygrywa bitwę, innym razem drugie, ale wynik wojny wciąż jest nieznany. Małżonkowie zdają sobie sprawę, że stosunki między nimi układają się źle. Mają jednak wiele wspólnych wspomnień, dzięki czemu są w stanie wiele sobie wybaczyć. I znów rozmowa okazuje się być prawdziwym balsamem dla duszy...
  • Anna Bojanowska 2007-10-31

    Podkreśli Twoją wyjątkowość, zaszokuje nowatorskością   (12 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Pierwsze wrażenie jakie miałam po wyciągnięciu telefonu z pudełka, to to, że jest naprawdę niewielki i bardzo lekki, co przy telefonie z tak dużą ilością funkcji, aparatem, jest rzadkie. Wygląd telefonu robi bardzo pozytywne wrażenie. Jest to telefon z gatunku "slider" tzn. klawiatura jest wysuwana. Kiedy jest wsunięta do środka, to przyciski automatycznie blokują się. Nie trzeba więc pamiętać o włączeniu blokady. Jeśli komuś to przeszkadza, to może automatyczne blokowanie sobie wyłączyć. W ogóle telefon pozostawia użytkownikowi możliwość indywidualizowania różnych funkcji, w zależności od tego jakie lubimy, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Przyciski na głównym panelu są dotykowe. Jest to bardzo ciekawe i ładne rozwiązanie. Telefon ma aparat, który może nie zachwyca ilością pikseli, ale wiadomo, że żaden aparat w telefonie nie prześcignie porządnej cyfrówki. To po prostu niemożliwe. Kiedy jednak zajdzie potrzeba wykonania zdjęcia, to można je szybko wykonać, tym bardziej, że łatwo przełączamy się na funkcję fotografowania naciskając przycisk po prawej stronie telefonu. Wyświetlacz telefonu jest bardzo wyraźny. Litery, cyferki, które wstukujemy są duże, dobrze widoczne. Poruszanie się po menu telefonu jest łatwe, wręcz intuicyjne. Ten Samsung świetnie sprawdza się jako radio i jako mp3, dźwięki są wyraźne, bardzo czyste. Jest tu funkcja bluetooth, można więc stosować np. bezprzewodową słuchawkę. Dzwonki są przyjemne dla ucha, do wyboru dwadzieścia. Mamy również możliwość wyboru powiadomień o sms-ach. Jest też taka funkcja, że jeśli nie odbierzemy sms-a, to co 2 minuty będziemy powiadamiani dźwiękowo, że on na nas czeka. Z innych nowatorskich funkcji mamy możliwość wysłania wiadomości alarmowej pod uprzednio ustawiony numer, jak i funkcję Mobile Tracker, typową dla firmy Samsung, która pozwala nam śledzić los naszego telefonu np. w przypadku kradzieży. Podsumowując, wydaje mi się, że ten telefon ma szansę na zrobienie dużej kariery, bo jest bardzo przyjazny użytkownikowi, jak i bardzo atrakcyjny wizualnie. Prowokuje do używania go.
  • Transseksmisja
    • Transseksmisja
    • Tatiana Szkapienko
    • cena: 6,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    Anna Bojanowska 2007-10-20

    W poszukiwaniu seks-story   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czytelnikowi wyrządza się krzywdę promując tę książkę jako "seks-skalpel story" i tym podobnymi nonsensami. Seksu tu jak na lekarstwo. Mimo, że słownictwo genitalne panoszy się prawie w każdym zdaniu, to kontekst jego użycia bynajmniej nie podnieca. Ani nie szokuje. Trzeba jednakże przyznać, że autorka jest osobą inteligentną - przyswoiła sobie naszą polszczyznę tak dobrze, że w tym języku swobodnie klnie, jak i napisała w nim oryginał tejże książki. Co więcej, używanie wyrazów wulgarnych, jak i ta lektura, mają z sobą wiele wspólnego. Największym problemem książki jest to, że jest o niczym. Nie jest to typowa powieść, raczej dziennik, w którym oprócz codziennych wydarzeń, jest mnóstwo dygresji, anegdot, wspomnień, mniej lub bardziej ze sobą powiązanych tematycznie. Pomiędzy obcesowe relacje dotyczące poszczególnych klientów kliniki chirurgii plastycznej, wplecione są prostackie kawały, jak i Julia Tymoszenko. Poznajemy poglądy polityczne autorki i jej lewicowe upodobania. Tyle, że wstawki pomiędzy fragmentami o polityce, pragną nam wmówić, że ta książka o polityce nie jest. Klientami kliniki Brazylia są m.in. transseksualistki z Bułgarii. Na forum poświęconym osobom zmieniającym płeć, znalazłam słowa zachwytu nad tą lekturą. Trochę w myśl zasady: "nieważne jak o nas mówią, ważne żeby mówili", bo obraz transseksualistów jaki wyłania się z książki jest przerażający. Przedstawieni są jako osoby pustogłowe, nieskłonne do refleksji, co najwyżej do kłótni. Ich myśli krążą jedynie wokół tego co sobie jeszcze poprawić, czy powiększyć pośladki, czy też zaokrąglić linię twarzy. Postacie są schematyczne i pozbawionego pierwiastka wyższego. Diagnoza tej grupy tylko powiększa przepaść i wypacza sposób w jaki ludzie myślą o transseksualistach. Takie ich przedstawienie wyrządza im wielką krzywdę, z czego, jak mniemam, nie zdają sobie sprawy. Lepsze są fragmenty polityczne. Obnażonych zostaje trafnie kilka stereotypów jakie pojawiają się w głowach Polaków myśląc o Rosji, Kaliningradzie. Bo jaką profesję przypisalibyście blond Rosjance w białym futrze? Aha... Pani Tatiana, autorka książki, bardzo dobrze wypowiada się o Polsce i darzy ją sentymentem. Lepiej więc się poczuję kojarząc tytuł książki z symboliką rozważań o przekraczaniu polsko-rosyjskich granic, nie związanym z opłacalnością wykonywania tam zabiegów pogrubiających... Czytać, nie czytać? Jeśli chcecie zakosztować genitalnej nowomowy, to możecie, ale nie jest to książka, którą będziecie wspominać latami. Jednakże, jeśli już ją zaczniecie, to prawdopodobnie dobrniecie do końca. Jest niewielka, można ją przeczytać w pociągu, a potem zostawić na dworcu. Książka, tak jak podróżny, powinna dokądś zmierzać. Ta skazana jest na wieczną tułaczkę.
  • Pani Kimble

    Anna Bojanowska 2007-10-15

    Książka, w której jest prawda i życiowe doświadczenie

    Tytułowa "Pani Kimble" niejedno ma imię: Birdie, Joan, Dinah... Każda z nich miała nieszczęście spotkać kiedyś pana Kimble, człowieka o wielu twarzach... Birdie poznała go mając jedynie 18 lat. Urodziła mu dwoje dzieci. Kimble był wtedy pastorem. Jawił się jej jako człowiek o surowych zasadach moralnych, wyraźnie postrzegający podział ról w małżeństwie. W końcu odszedł od niej do młodej Moiry. Ale to nie ona została jego kolejną żoną, lecz koleżanka jej matki - Joan. Ta samotna kobieta, po operacji raka piersi, właśnie odziedziczyła fortunę po ojcu. Kimble szybko zwietrzył możliwość awansu społecznego i poprzez znajomość z wujem Joan zajął się lukratywnym handlem nieruchomościami, całkowicie zmieniając swój poprzedni, hippisowski, wizerunek jaki miał będąc z Moirą. Pech chciał, że Joan miała nawrót choroby i zmarła. Kimble został więc bogatym wdowcem i ożenił się z kolejną ofiarą, Dinah, która była opiekunką jego dzieci w czasach, gdy był jeszcze mężem Birdie. Dinah zupełnie się przy nim zmieniła - z zakompleksionej dziewczyny ze znamieniem na twarzy, pracującej w kuchni, stała się damą "bywającą". Zachowała jednak dobre serce, którego pan Kimble nie miał nigdy. Dinah miała z Kimblem syna, którego on jednak nie akceptował, bo pierworodny był... zbyt gruby. Kobieta podejmowała próby, by odnowić więzy pomiędzy mężem a dwojgiem jego dzieci z pierwszego małżeństwa. Nadaremno. To pokrótce o akcji, lecz jest ona tylko tłem do wskazania postaci, ich motywacji i osobowości. Jawią się one jak żywe, tak dobrze są nakreślone przez autorkę. Książka budzi refleksję nad ludzkim charakterem, zarówno jego dobrą jak i ciemną stroną. Każdy z nas zna lub słyszał o jakiejś Birdie, kobiecie, która wpadła w nałóg po porzuceniu przez męża, czy panu Kimble, człowieku wyzutym z ludzkich uczuć. Książka ta to debiut Jennifer Haigh, przyjęty bardzo dobrze, czemu zupełnie się nie dziwię. Czyta się ją jednym tchem. To jedna z lepszych książek z jakimi miałam do czynienia w ostatnim czasie.
  • Dyskoteka przy Magnoliowej

    Anna Bojanowska 2007-10-15

    O trudnych, życiowych wyborach...

    Dyskoteka przy Magnoliowej wszystkim w okolicy jest dobrze znana. Jej właścicielem jest Hogan, człowiek bogaty, otoczony nimbem herosa za sprawą pewnego wydarzenia z przeszłości. Przysporzyło mu to masę wielbicielek. Tak minęła mu młodość - na przeglądaniu się w oczach dziewczyn. Wskutek tego przeoczył swoją życiową miłość, która wyszła za innego. Dał on jej poczucie bezpieczeństwa i miłość. Gdy poznajemy Hogana ma on już swoje lata i pragnie wycofać się z rozrywkowego biznesu, gdyż zaczyna za nim nie nadążać. Dowiaduje się, że dziecko, które jego miłość z przeszłości wychowuje ze swym mężem, jest jego dzieckiem. Rozpoczyna rozpaczliwą walkę, by odzyskać syna. Chce mu oddać swą dobrze prosperującą dyskotekę. Chłopak początkowo jest tym pomysłem niezwykle podniecony, potem jednak wraca na słuszną drogę podjęcia studiów i rezygnuje z tej darowizny. Hogan jawi się nam jako człowiek nieszczęśliwy, ślizgający się po powierzchni życia, w ogóle go nie smakując. Dla niego liczyły się dziewczyny i jego biznes. To życiowy frustrat. Nie zna życia rodzinnego, pełnego miłości i bezpieczeństwa. Książkę z pewnością zaliczyłabym do "literatury kobiecej", ale nie jest to kiepskie czytadło, lecz całkiem ciekawa pozycja, napisana lekko i z konsekwencją. Ciekawa historia stała się zaczątkiem do istotnej refleksji o życiowych wyborach i ich skutkach.
  • Anna Bojanowska 2007-10-11

    Przegląd tego co najlepsze w historii piosenki aktorskiej!   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Druga część dwupłytowego wydania "Laureatów Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu" powinna być, tak naprawdę, częścią pierwszą, bo zawiera najstarsze piosenki, zaczynając od pierwszego w historii Przeglądu z roku 1976. Wrocławski Przegląd to prawdziwa kuźnia talentów. Większość aktorów, która została jego laureatami zapisała się również w masowej świadomości Polaków, gdyż są to osoby najbardziej utalentowane, biorące udział w różnych projektach, niekoniecznie tylko wokalnych. Większość z nas prawdopodobnie nie wie, że osoby takie jak Dorota Stalińska, Artur Barcić czy Hanna Śleszyńska były laureatami wrocławskiego Przeglądu. To potwierdzenie ich klasy i wielkiego kunsztu, bo nie każdy aktor potrafi również dobrze śpiewać. Ta płyta sprawiła mi wiele radości, bo z racji mojego wieku, nie obserwowałam w latach 1976-1991 Przeglądu, więc słuchanie jej było dla mnie doświadczeniem odkrywczym i niezwykle zajmującym. I tak właśnie, możliwość usłyszenia H.Śleszyńskiej, czy A.Barcisia, aktorów kojarzonych głównie z serialami komediowymi, było spotkaniem z ich alter ego, refleksyjną i melancholijną częścią ich osobowości. To wydanie utwierdza w przekonaniu, że poziom piosenki aktorskiej od samych początków Przeglądu był niezwykle wysoki. Jest to prawdziwa gratka dla osób interesujących się taką muzyką, ale i dla tych otwartych na to co nowe, o otwartym umyśle.
  • Laureaci Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu 1976-2003 Vol.1

    Anna Bojanowska 2007-10-11

    Te piosenki będziecie nucić w tym sezonie!

    Pierwsza część zawiera piosenki i wykonania, które zatriumfowały na "Przeglądzie" w latach 1992-2003. Na płycie mamy możliwość posłuchania wciąż młodych i niezwykle utalentowanych aktorów. Niektórzy z nich mocno związani z Wrocławiem, nie tylko poprzez "Przegląd", jak na przykład Mariusz Kiljan, czy Kinga Preis. Najbardziej cieszy mnie fakt, że dla większości z nich wygrana w konkursie stała się krokiem do sukcesu, a nie kulą u nogi. Niestety, często reżyserzy odrzucają aktorów śpiewających, jako tych zainteresowanych wyłącznie śpiewem. Osoby takie jak Kiljan, czy Gąsowski, udowodniły, że jest to nieprawda, wspaniale odnajdując się w różnych konwencjach związanych z zawodem. Marta Bizoń, krakowska aktorka młodego pokolenia, śpiewająca refleksyjną pieśń "Ucisz serce", które jest wołaniem do Niego, Edyta Jungowska błagająca o miłość piosenką "Nie opuszczaj mnie", czy Justyna Szafran wołająca taxi, w roli kobiety upadłej i samotnej... Każde z wykonań to odrębne i skończone dzieło sztuki. Każda piosenka jest opowieścią. Niezwykłą jest sztuką w tak krótkiej formie, zawrzeć tyle wyrazu, lecz tym wykonawcom się to udało. Pomysł zebrania dorobku "Przeglądu" (właściwie jego części w postaci piosenek zwycięzców) jest bardzo dobry. Takie podsumowanie po tylu latach było potrzebne. Pozostaje tylko taki niedosyt, by tych wykonań nie tylko słuchać, ale je oglądnąć, bo piosenka aktorska, to nie tylko śpiew, to również gra.
  • Nocny słuchacz
    • Nocny słuchacz
    • Patrick Stettner
    • (towar niedostępny)

    Anna Bojanowska 2007-10-11

    Kolejna świetna kreacja Robina Williamsa   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Gabriel to pisarz i radiowiec, osoba wrażliwa i samotna (jego związek z facetem, którego wciąż kocha ledwo się tli). Pewnego wieczoru odbiera telefon od swojego nastoletniego fana. Powoli staje się kimś w rodzaju jego powiernika i największego przyjaciela. Odbywa też wiele rozmów z kobietą, która się nim opiekuje. Z jej relacji dowiaduje się, że chłopak był przez własnego ojca zmuszany do różnych seksualnych praktyk wskutek czego jest chory na AIDS. Marzeniem chłopca jest wydanie książki, którą stworzył. Pisarz, osoba odpowiedzialna społecznie, pragnie spełnić to marzenie jak najszybciej, gdyż zdrowie chłopca nie rokuje najlepiej. Chłopak pisarza zaszczepia w nim niepewność co do tego czy fan-nastolatek rzeczywiście istnieje. Kontakt z nim był wyłącznie telefoniczny, a jego głos brzmiał łudząco podobnie do głosu jego opiekunki. Gabriel postanawia to sprawdzić i udaje się pod rzekomy adres chłopca odpisany z koperty. Po podróży okazuje się, że wskazany mu dom w ogóle nie istniej. Kolejne fakty tylko potęgują wrażenie, że coś jest nie tak. Nadal jednak nie ma pewności czy nastolatek istnieje, czy jest tylko tworem czyjejś chorej wyobraźni. Film nie jest stricte thrillerem, ma wiele cech dramatu psychologicznego. Jak daleko można się posunąć, by osiągnąć cel? Czy cokolwiek usprawiedliwia dręczenie innego człowieka? Gabriel musi poradzić sobie z bardzo trudną, rzadko spotykaną sytuacją, która wykańcza go psychicznie. Film jest ciekawy, choć na pewno nie ma zadatków na hit. Warty polecenia choćby ze względu na główną rolę graną przez Robina Williamsa, który stworzył postać bardzo przekonującą. W tę historię można uwierzyć, choć lepiej by nie miała miejsca w rzeczywistości.
  • Cindy Crawford: powrót do formy

    Anna Bojanowska 2007-10-11

    Nie tylko dla ciała

    Bardzo ciekawa pozycja na rynku ćwiczeń fitness. Cindy Crawford kolejny raz udowodniła, że naprawdę ćwiczy, co widać po jej ładnie umięśnionym ciele. Jeśli chcecie osiągnąć podobne efekty, polecam to wydanie. Znajdziecie na niej właściwie trzy niezależne programy o różnej intensywności, stopniu trudności i czasie trwania. Pierwsze dwa to ćwiczenia dla osób, które miały przestój w ćwiczeniach np. wskutek ciąży. Trwają krótko i są dość proste. Celem tego treningu jest powrót do formy z letargu, więc od pierwszych dwóch zestawów należy zacząć. Gdy tylko osiągniemy dobrą kondycję przełączamy się na trzeci, najambitniejszy zestaw trwający około 40 minut. Zaczyna się on od rozgrzewki. Następne ćwiczenia są na wszystkie części ciała: nogi, brzuch, pośladki, ramiona (ćwiczenia z hantelkami, pompki). Wysiłek skupiony na poszczególnych partiach ciała przeplatany jest również ćwiczeniami cardio-podnoszącymi ciśnienie i ułatwiającymi spalanie opornego tłuszczu. Po solidnej dawce fitnessu czeka nas uspokojenie w formie rozciągania mięśni. Po treningu poczujemy się znacznie lepiej, same zauważycie, że już po 2 tygodniach ćwiczeń wasze ruchy będą bardziej sprężyste i będziecie mieć więcej energii. Pozostaje tylko dalej systematycznie ćwiczyć!
(Stron 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!