Arkadiusz Niedźwiecki
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 5
-
- Żmija
- Andrzej Sapkowski
- cena: 31,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Arkadiusz Niedźwiecki 2009-11-04
Coś się kończy, coś zaczyna... (27 z 29 uznało tę recenzję za pomocną.)
...chciałoby się zapytać. Skończył się A.S. guru szermujący słowem, uwodzący fantazją, polotem, dowcipem? Nie masz już Wiedźmina ni Reinmara z Bielawy? Za to jakiś Lewart (po kiego czorta on Polak, nic jego narodowość do treści nie wnosi, równie dobrze mógłby być Hucuł). Przeciętność, szarpanie wątków i techniczny wojskowy, niestrawny żargon. Trudno uwierzyć w brak weny u takiego człowieka jak A.S. Tym bardziej nie wierzę, że utracił swój cały ten swój subtelny kunszt literacki, że nawet banalne treści potrafi ubrać w perełki epitetów i metafor. Wygląda to raczej tak, jakby nasz guru 20 lat temu napisał jakąś etiudę do szuflady, trenując pióro na przyszłe erupcje talentu. A kiedy był już na firmamencie i trzeba było akurat szybko wypełnić kontrakt (Andrzeju, powiedział wydawca, napisz coś, poemat, esej, fraszkę jakąś, cokolwiek, instrukcję obsługi pompki do penisa, wydamy wszystko... królu złoty) no to wyciągnął był z szuflady, co tam mu kiedyś w początkach spod pióra kleksami pociekło, z Lewarta zrobił Polaka i dopisał ostatni rozdział o polskich żołnierzach, żeby jako tako przywiązać nijaką fabułę do polskiego czytelnika. No i poszło... jak to śpiewał ŚP GCObywatel: "Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy.... -
- Charakternik
- Piekara Jacek, Jacek Piekara
- (towar niedostępny)
Arkadiusz Niedźwiecki 2009-06-18
Chałturnik...? (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
No, nie wiem??? Osoba autora, czas akcji, tytuł sugerujący bohatera mającego coglioni jak arbuzy. To wszystko zdawało się zapowiadać niezły temat... ...nie powiem, czyta się lekko, ale co z tego...? Myszkowski to takie trochę skrzyżowanie Wołodyjowskiego z Wiedźminem z jednej strony. Z drugiej jednak strony, niby bohater ale trochę antybohater. Tego u wyjścia z karczmy to zamorduje, choć narąbany jak pieniek w drewutni, ale tamtego co zakochany, choć trzeźwy, a więc świadom tego co czyni, to już nie. Choć zapewne tego pijanicę położyłby spać na kupie gnoju bez problemu. O tym tam grubasie Żytowieckim niektórzy piszą, że na Zagłobie wzorowany. Może i trochę tak, choć konceptem to pewnikiem nawet i Roch Kowalski by go do imentu przebił, co zresztą nawet sam autor w pewnym momencie przyznał, pisząc coś o lewym i prawym bucie Szczurowickiego w relacji do polotu imć Żytowieckiego. Realia Polski sarmackiej, skądinąd barwne, tutaj służą w zasadzie tylko usprawiedliwianiu, że co i rusz tego trza opłazować a onego kaczą nogą poczęstować. No bo, takie czasy! Poza tym trochę mi tu brak pomysłu na dobrą misję, choćby i polskiego demona, choćby i w epilogu miała się nie udać. Dlaczego bohater stał się demonem? Po co mu do wtóru Szczurowicki? Charakternik nie potrzebuje wszak publiki. Nie wszystkie pomysły chyba autor doprecyzował. No bo skoro imć Żytowiecki i tak miał iść do piachu, to czemu od razu go nie zaciukali, tylko Szczurowicki wpierw kompanowi swemu (choćby i nieśmiertelnemu demonowi) w łeb wypalić musiał, po czem dopiero z Żytowickiego duszę uwolnił przez otwór wykonany w głowie przy użyciu bodaj Scylli czy Charybdy. I że to niby wypadek przez ropuchę... Po co ta ekwilibrystyka? Po to żeby nudnawy wątek przeciągnąć o te parę stron do zakontraktowanej 355? No i na koniec, sporo tam po drodze sugestii, że my naród wybrany, a wszystkim nacjom po kolei (Żydom oczywiście najbardziej) dostaje się epitetami. Później parę łatek dostają chrześcijany i "czarne suknie", ale jak to się miało zazębić z przesłaniem misji. Czy w ogóle miało? Byłyż to li tylko przemycone prawdziwe poglądy autora, czy może miała to być gleba dla misji Myszkowskiego? Jeśli tak, to co miało z niej wyrosnąć? Średniowieczna Unia Europejska pod polskim, laickim panowaniem???? No i gdzieś tam po drodze ten sen o bliźniakach rządzących w przyszłości. To takie trochę kalkowanie Wolskiego, bo ten lubi do swoich powieści wrzucać takie parapolityczne aluzyjki, ale jemu to akurat wychodzi całkiem poprawnie. No i był pierwszy... Miał być charakternik, a wyszedł chyba chałturnik... -
- Limes inferior
- Janusz A. Zajdel
- (towar niedostępny)
Arkadiusz Niedźwiecki 2002-08-17
Wizjonerska historia. (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Po raz pierwszy czytałem tę książkę jakieś piętnascie lat temu. Wtedy, jako nastolatek łatwiej przyjmowałem Roberta E. Howarda z jego nieskomplikowanym Conanem. Jeśli coś było niewytłumaczalne, to na pewno była to magia. Przeczytałem "Limes...", bo obok Lema, Zajdel był jednym z nielicznych Polaków, uprawiajacych s-f. Wtedy patrzyłem na świat, w którym żył Sneer, jako na coś nierealnego, fascynującego, przez pryzmat Klucza, klucza do wszystkiego. Dzisiaj, po ponownym przeczytaniu powieści, widzę to inaczej. Jestem przcież takim właśnie niewolnikiem systemu. Brak paliwa do mojego samochodu, brak prądu w moim mieszkaniu i wreszcie zablokowana karta płatnicza czynią mnie tak samo bezradnym, jak bohatera z zablokowanym kluczem. Pieniądz staje się już dzisiaj niepotrzebny. Coraz częściej jest on symbolem elektronicznym i niczym więcej. Nawet ten egzemplarz książki kupiłem w "Merlinie" nie ruszając się z domu. Kim więc był Zajdel, fantastą, czy wizjonerem...? -
- E=mc2. Historia najsłynniejszego równania w dziejach świata
- David Bodanis
- cena: 33,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Arkadiusz Niedźwiecki 2002-04-09
Doczytałem do ostatniego przypisu!!! :-) (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Wiedza ścisła bywa niekiedy podawana w odstraszający sposób. Tutaj, jest to bardziej rys historyczny. Samo równanie, choć pierwszoplanowe, jest osią wątków związanych z życiem ludzi, którzy pośrednio i bezpośrednio przyczynili się do jego powstania. Dobrze się czyta, choć bez przygotowania ścisłego, może być miejscami niezrozumiałe. Na szczęście autor umiejętnie wskakuje w życiorysy postaci, w chwili, gdy rys teorii zaczyna usypiać studenta. Niemal odczuwam wykłady z fizyki prowadzone przez świetnego wykładowcę PŁ, "Sokoła". On również bardzo umiejętnie operował dygresjami, aby rozbudzić audytorium. Rewelka. -
- Dla wszystkich starczy miejsca
- Stare Dobre Małżeństwo
- cena: 32,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Arkadiusz Niedźwiecki 2001-12-04
Po prostu "klimatyczna"!!! (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Wiele słyszałem o SDM. Niewiele słyszałem ich samych. Pewnego razu wybrałem się na ich kameralny koncert. Po koncercie dopiero przyszła kolej na płytę "Dla wszystkich..." Od tego czasu wiem, że ta płytka jest po prostu wspaniała. Czasem, kiedy muszę trochę "zwolnić", to jest właśnie mój sposób na relaks.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













