hedone

Rekomendacje:
- Kwinkunks
- Dziewczyna z perłą (okładka filmowa)
- Złodziejka (okładka filmowa)
- Rapid Eye Movement [Digipack]
- Voices In My Head [EP]
- Złe wychowanie
- Calvin Klein Truth Woman Eau de Parfum spray 100 ml
- Wszystko o mojej matce
- Wahadło Foucaulta
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 37
-
- Trening twórczości
- Edward Nęcka
- (towar niedostępny)
hedone 2008-09-18
Twórczość można trenować.
Autora - prof. Edwarda Nęckę - psychologom nie trzeba przedstawiać. Dla nie-psychologów fakt, że książkę o twórczości napisał profesor UJ i SWPS może być zniechęcający. Podobnie jak fakt, że "głównym adresatem tej książki są osoby organizujące treningi". Skoro książka z założenia ma być "treningiem", i to treningiem "twórczości", czyli czegoś, co w powszechnej opinii nauczyć, czy też wytrenować się nie da - czy jest sens po tę pozycję sięgnąć? Pierwsze pytanie, jakie stawia autor brzmi: "czy trenowanie twórczości w ogóle jest możliwe?" [1] Odpowiedzi udziela sam autor już na wstępie i odpowiedź ta jest pozytywna. Nęcka wyróżnia kilka rodzajów twórczości (potencjalną, skrystalizowaną, dojrzałą, wybitną). Skoro zatem twórczość można trenować - to jaki charakter ma ów trening? Oddajmy głos autorowi: "w naszym podręczniku używa się pojęcia >>trening<< w sensie wąskim i specyficznym: trening twórczości to system ćwiczeń stosowanych doraźnie w celu zwiększenia potencjału twórczego jednostki lub grupy". [2] Książka jest podzielona na rozdziały zawierające ćwiczenia doskonalące konkretne obszary funkcjonowania człowieka: umiejętności interpersonalne, zdolności, motywacje i przezwyciężanie przeszkód. Ćwiczeń jest wyjątkowo dużo, mają krótkie scenariusze, są niezwykle... twórcze i niezmiernie proste w zastosowaniu podczas szkoleń, warsztatów, w szkole, czy na uczelni. Pewnie większość z nas słyszała o warunkach sine qua non "brainstormingu" - jednym z nich jest oddzielenie etapu generowania pomysłów od etapu ewaluacji. Jak pisze jednak Nęcka: "zasadę niekrytykowania trudno konsekwentnie stosować, więc często się ona degeneruje, ograniczając się do unikania rzetelnej dyskusji". [3] Czy zatem "burza mózgów" jest nieskuteczna? Czym są "idea killers" i jak sobie z nimi radzić? Co to jest bionika i circept? Mnie osobiście, książka niezwykle zaintrygowała -- [1] „Trening twórczości”, Edward Nęcka i in., GWP, Gdańsk, 2005, Wydanie I; s. 9. [2] ibidem, s. 12. [3] ibidem, s. 43. -
- Psychologiczne mechanizmy reklamy
- Dariusz Doliński
- (towar niedostępny)
hedone 2008-09-18
Trzeba przeczytać. (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Świat bez tych wszystkich reklam, które są wszędzie, byłby lepszy", "Po co nam te reklamy? W telewizji, gazetach, billboardach, internecie?", "Na mnie reklamy nie działają" jeszcze nigdy nie kupiłam/em nic pod wpływem reklamy". Czy tak jest w rzeczywistości? Skąd biorą się u nas tego typu przekonania? Czy świat bez reklamy byłby lepszy? Po co nam w ogóle reklama? Jak sam tytuł wskazuje, autor, wybitny psycholog społeczny, zaprasza nas w podróż do krainy psyche. Podobno ilu ludzi, tylu psychologów. Podobno większość z nas uważa się za niezłych psychologów. Czy tak jest w rzeczywistości? Czy założenia tzw. traffic psychology, psychologii popularnej, "psychologii ulicy" pokrywają się z większością wyników badań psychologów - empiryków? Od kiedy ludzkość ma do czynienia z reklamą? Jak pisze autor - od ok. pięciu tysięcy lat. Pierwsze ogłoszenia reklamujące usługi, np. szewskie, znaleziono na babilońskich tabliczkach glinianych. Skoro reklama do tej pory nie umarła i ma się świetnie - dlaczego tak jest i dlaczego jej ulegamy? Czy ulegamy jej świadomie, czy też jesteśmy poddawani wpływom przekazów podprogowych, działających na naszą nieświadomość? Autor odpowiada na te i na szereg innych pytań, językiem przystępnym, posiłkując się wynikami badań empirycznych, ale nie tylko. Podaje szereg przykładów z życia codziennego. Wyjaśnia, dlaczego produkty umieszczone na wysokości naszego wzroku, po prawej stronie (tzw. reguła prawej ręki) są kupowane znacznie częściej. Dlaczego wystarczy powiedzieć, że egzemplarz, którym jesteśmy zainteresowani, jest ostatni, abyśmy zdecydowanie częściej decydowali się na jego zakup? Czy zawsze reklama powinna skupiać na sobie uwagę odbiorców, czy jest to warunek sine qua non jej skuteczności? Dlaczego niektóre reklamy, najczęściej wykorzystywane w kampaniach społecznych, mają na celu wzbudzenie w nas lęku? Czy ta forma reklamy jest zawsze skuteczna, a jeśli nie zawsze, to jakie warunki powinny być spełnione, aby taką była? Czy humor powinien być wykorzystywany przy reklamowaniu wszystkich rodzajów produktów i czy zawsze zwiększa sprzedaż? Dlaczego do kampanii reklamowych zatrudnia się osoby znane i atrakcyjne fizycznie? Na te i na szereg innych pytań znajdą Państwo odpowiedź w tej niezwykłej pozycji, do której kupna i przeczytania gorąco zachęcam. -
- Pojedynek na słowa. Techniki erystyczne w publicznych sporach
- Marek Kochan
- (towar niedostępny)
hedone 2008-09-18
Warto! (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książka autorstwa dr. Marka Kochana, wykładowcy retoryki i erystyki w Instytucie dziennikarstwa UW, jest unowocześnionym, rzekłabym, spojrzeniem na erystykę (czyli sztukę prowadzenie sporów). Jak pisze sam autor: "od czasu napisania >>Erystyki<< wiele się jednak w zwyczajach dyskutowania zmieniło". [1] Kochan dokonuje szczególnego podziału "sztuki prowadzenia sporów": dzieli ją mianowicie na retorykę, której celem jest przekonanie rozmówcy, i erystykę - ma ona za zadanie przekonanie publiczności. "Najczęściej chodzi nie o przekonanie, lecz o pokonanie rozmówcy(...) współcześnie element przekonywania rozmówcy jest właściwie nieistotny". [2] Autor, posiłkując się wieloma przykładami z życia publicznego, ale także przykładami wymyślonymi, będącymi jedynie ilustracją (co jest niebywałą zaletą tej książki) konkretnych technik, czy też "sztuczek" erystycznych, pozwala nam stać się bardziej świadomymi odbiorcami przekazów kierowanych do nas przez media elektroniczne, słowo pisane i nie tylko. Pozwala nam także na to, abyśmy sami mogli nauczyć się stosowania tych technik w sporach, dyskusjach czy wystąpieniach. Książka jest lekturą obowiązkową nie tylko dla studentów dziennikarstwa. Z czystej ciekawości powinien ją przeczytać każdy. Myślę, że po lekturze, ze zdziwieniem skonstatuje, jak często politycy czy dziennikarze, nie są tak spontaniczni i szczerzy w swych wypowiedziach, jak nam się mogło do tej pory wydawać. Autor, opisując w drugiej części książki poszczególne techniki erystyczne, często odwołuje się do dzieła Schopenhauera - "ilustracją (techniki 'ad hominem' - przyp. autorki) może być przykład z >>Erystyki...<< - jesteś za samobójstwem? To się sam powieś". [3] Jak wybrnąć z sytuacji, w której poruszany jest temat dla nas wybitnie trudny do obrony? Co zrobić, gdy partner w dyskusji skupia się na naszych przywarach? Dlaczego, szczególnie politycy, tak często stosują technikę o wdzięcznej nazwie "fabrykowanie konsekwencji" i co ma ona wspólnego z "czarnym scenariuszem"? Na czym polega technika "teza lub antyteza" i dlaczego jest tak skuteczna? Doskonałym przykładem, wziętym z życia politycznego, skutecznego zastosowania tej techniki jest przywoływany przez autora fragment programu red. Barbary Czajkowskiej pt. "Linia specjalna", w którym poseł Gadzinowski zadał posłowi Giertychowi (po tym, jak wyszło kłamstwo tego ostatniego w sprawie spotkania Kulczyk-Giertych) jedno pytanie: "Panie przewodniczący. Krótkie pytania, męskie odpowiedzi: tak lub nie. Czy człowiek, który kłamie, pójdzie do piekła?" Może czytelnicy pamiętają, jak tak prosta technika skutecznie zbiła z tropu przewodniczącego LPR. Tych, którzy nie pamiętają - zapraszam do lektury. Nie tylko po to, aby poznać ciąg dalszy pojedynku na słowa Gadzinowski-Giertych. Zapraszam, bo to bardzo dobra lektura. [1] "Pojedynek na słowa. Techniki erystyczne w publicznych sporach", Marek Kochan, Znak, Kraków 2005, Wydanie I; s. 11 [2] ibidem, s. 16 [3] ibidem, s. 75 [4] ibidem, s. 125 -
- Płonął ogień twoich oczu...
- Tracy Chevalier
- (towar niedostępny)
hedone 2008-09-18
Nie zawiodłam się (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Co jest pośrodku rzeki, między jej przeciwległymi brzegami? * Piddletrenthide. Piddletrenthide w Piddle Valey. Piddletrenthide niedaleko Piddlehinton. Nad rzeką Piddle. Od niego wszystko się zaczęło... Akcja najnowszej powieści Tracy Chevalier - pisarki znanej i uznanej, autorki m. in. "Dziewczyny z perłą" - dzieje się w Anglii, w czasach Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Na pierwszych stronach książki autorka przedstawia nam rodzinę Kellawayów i zaledwie półtora roku z ich życia, tylko, a jakże wiele się dzieje. Nie tylko w sensie obiektywnym, zmian społeczno-politycznych, ale przede wszystkim w sensie subiektywnym: dojrzewania, dorastania, radzenia sobie z traumą, niełatwym życiem, własną tożsamością. Kellawayowie z Piddletrenthide - Thomas, jego żona Anne, ich dzieci: Jem i Maisie postanawiają, może nazbyt pochopnie, opuścić na zawsze rodzinne strony i zamieszkać w Londynie, zostawiając dom najstarszemu synowi, Samowi i jego przyszłej żonie Lizzy. Przed wyjazdem Anne nakazuje mężowi wyciąć gruszę, drzewo, z którym ściśle powiązana jest tragedia rodzinna. Wątek "gruszy utraconej" będzie przewijał się przez całą książkę. Nie tylko w związku z traumą. Parafraza Miltonowskiego "Raju utraconego" nie jest przypadkowa - w sensie dosłownym i metaforycznym. Thomas, po przybyciu z rodziną do Londynu, znajduje zatrudnienie w "Cyrku Astley'a". Właściciel, Philip Astley, uchodzi za osobę niezwykle wpływową w Lambeth (dzielnica Londynu). Jest osobą kontrowersyjną i wzbudza skrajne emocje - przez jednych uwielbiany, przez innych znienawidzony. Podobne emocje wzbudza sąsiad Kellawayów - rytownik, drukarz, poeta, niejaki William Blake. Postać niezwykła, która niczym zjawa pojawia się i znika, a jednak odciska na bohaterach książki nieodparte piętno. Astley'a i Blake'a połączyła kontrowersyjność. Co, oprócz poglądów, nie tylko politycznych, ich natomiast różni? Astley, zwracając się do Blake'a, mówi: "Idee, które goszczą w pana głowie przerabia pan na coś, co można zobaczyć i wziąć do ręki, podczas gdy ja to, co realne - konie, akrobatów i tancerzy - przerabiam na wspomnienia".** Ja. Ty. My. Czym, kim jesteśmy? Skąd wiemy, jacy jesteśmy? Gdzie przebiega granica pomiędzy niedojrzałością, a doświadczeniem? Czy jest ona wyraźna, stała, niezmienna? Po której stronie wymiaru możemy umieścić siebie? Gdybyś miał/a do wyboru "Pieśni niewinności" lub "Pieśni doświadczenia" - którą książkę byś wybrał/a? Czy jest to w ogóle możliwe? Więcej pytań, niż odpowiedzi. Zapraszam w tę nasyconą zapachami, namiętnościami, poszukiwaniami, udrękami, radościami, pierwszymi fascynacjami, utożsamianymi z miłością podróż do XIX wiecznego Londynu i... Piddletrenthide. --- * Tracy Chevalier, „Płonął ogień twoich oczu…”, tłum. Zofia Uhrynowska – Hanasz, wyd. Albatros, Warszawa 2008, s. 227. ** Ibidem, s. 116. -
- Testy psychologiczne. Teoria i praktyka - tom 6
- Elżbieta Hornowska
- cena: 39,06 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
hedone 2008-09-15
Nie tylko dla studentów psychologii (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książka ta jest pozycją wyjątkową. Wprawdzie "adresowana jest głównie do psychologów i studentów psychologii", jak możemy przeczytać na okładce - na szczęście owo "głównie" powinno skutecznie przyciągnąć wszystkich tych, których tematyka testów psychologicznych interesuje, a nie są psychologami lub studentami psychologii. Jak sam tytuł wskazuje - książka Profesor Hornowskiej traktuje o teorii i praktyce testów psychologicznych. Rozdziały poświęcone klasycznej teorii testów psychologicznych, warunkom, które powinny być spełnione, aby dany test mógł zostać uznany za test psychologiczny właśnie, a nie za psychozabawę, mogą na pierwszy rzut oka zniechęcać, i dla nie-psychologów okazać się zbyt trudne. Jednak tylko na pierwszy rzut oka. Autorka ma niezwykły dar pisania o sprawach trudnych w sposób przystępny i zrozumiały. Czym jest test psychologiczny? Dlaczego psychologowie testy, kwestionariusz stosują? Jakąż to "wiedzą tajemną" diagnosta dysponuje i co się za nią kryje? Dlaczego wyniki rozmaitych "testów osobowości", "testów psychologicznych", "psychozabaw" nie są miarodajne i nie mają żadnej, poza czysto zabawową, wartości? Czy stworzenie testu psychologicznego jest rzeczą łatwą? Co mierzą testy? Co to znaczy, że ktoś ma IQ 115 - to dużo, czy mało? Jeśli Czytelnik, sięgający po tę pozycję, jest studentem psychologii - na końcu znajdzie rozdział pt. "Konstruowanie testu - podstawowe procedury". Jest to rozdział, w którym Autorka krok po kroku, niemal prowadząc za rękę, pokazuje, w jaki sposób należy konstruować test psychologiczny, jakie warunki należy spełnić, w jaki sposób to zrobić. Książka bardzo dobra - nie tylko dla psychologów. -
- Techniki wpływu społecznego. Wykłady z psychologii - tom 12
- Dariusz Doliński
- cena: 38,08 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
hedone 2008-09-14
Niezwykła, wyjątkowa, nie tylko dla psychologów (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jeden z najwybitniejszych psychologów społecznych pozwala czytelnikom wyruszyć w niezwykłą podróż. Niezwykłą, bo choć dotyczącą tego, co każdego z nas spotyka na co dzień, przedstawioną w sposób niezwykle przystępny - pochłania się jednym tchem, a po zakończeniu ogarnia żal, że już się skończyła. Każdy z nas ma zapewne pewne wyobrażenie o tym, czym jest wpływ społeczny. Jednocześnie większość jest przekonana, że technikom sprzedaży, psychomanipulacjom, reklamie ulegają wszyscy inni, tylko nie ja. Czy byłbyś w stanie razić nieznaną osobę prądem, o mocy stopniowo coraz większej, dochodząc do 450 wolt, słysząc krzyk osoby rażonej? Nie? Pomyśl, ile osób w klasycznym eksperymencie Stanleya Milgrama doszła do końca, czyli do 450 wolt - 1, 2%? A może mniej? Może nikt? Dlaczego ulegamy domokrążcom? Dlaczego wystarczy zwrócenie się do nas po imieniu, aby nasza uległość wzrosła? Na czym polega "huśtawka emocjonalna"? Dlaczego wystarczy ledwie wyczuwalny dotyk, towarzyszący prośbie, abyśmy częściej ją spełniali? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi m. in. na te pytania - sięgnijcie koniecznie po tę wyjątkową pozycję! -
- Marilyn, ostatnie seanse
- Michel Schneider
- cena: 37,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
hedone 2008-09-12
Konfabulacje nie tylko psychoanalityczne (9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Najnowsza pozycja o Marilyn, która ukazała się na polskim rynku, jest książką napisaną przez psychoanalityka - o ostatnich seansach psychoanalitycznych Marilyn z dr Ralphem Greensonem. Nie jest to biografia aktorki; jest to pozycja na pograniczu biografii i "Blondynki" Oates. Jej wyjątkowość polega jednak na tym, że głównie dotyczy tematu, który niedawno ujrzał światło dzienne - taśm, które Monroe nagrywała pod koniec życia dla swojego psychiatry. Książka jest napisana dość chaotycznie - autor skacze po datach, ludziach, miejscach. Ta quasi-biografia, poza defektami czysto formalnymi zawiera wiele nieścisłości: >>Praca na planie "Jak poślubić milionera" była ciągiem chaotycznych zdarzeń. 26 stycznia Marilyn przerwała zdjęcia w chwili kręcenia sceny z piosenką "My Heart Belongs to Daddy"<<.[1] Piosenka "My Heart..." pochodzi z filmu "Let's Make Love". "Zresztą to w Venice był grób matki jej matki, Delly, wariatki, która chciała ją udusić poduszką, gdy była niemowlakiem". [2] Babka Marilyn nie była "wariatką", nie dusiła też małej Normy poduszką; Schneider nawet nie wysila się, aby zweryfikować szereg konfabulacji, które o sobie mówiła ona sama, jak również napisało szereg mniej lub bardziej podrzędnych pisarzy. "Murray była dyplomowaną pielęgniarką z długoletnim stażem w zakładach psychiatrycznych". [3] W rzeczywistości Eunice Murray, gosposia Marilyn, nie miała wykształcenia medycznego; pełniła rolę szpiega, poleconego przez ... dr Greensona. >>Billy Wilder w filmie "Mężczyźni wolą blondynki" kazał mi wygłaszać kwestię: "nie jestem profesorem Freudem!". Pamięta pan, ta scena, w której Tony Curtis udaje, że seks jest mu obojętny<<. [4] Wspomniana scena pochodzi z "Some Like it Hot". Ogólnie rzecz ujmując - książka wydała mi się mało rzetelna, przesycona psychoanalizą, opowiada głównie o silnej, uzależniającej, patologicznie uzależniającej relacji największej gwiazdy w dziejach kina i jej psychoanalityka. Jest to spojrzenie ciekawe, ale zubażające, zbyt jednostronne, jednoczynnikowe. Można by wywnioskować na podstawie tej książki, że to psychoanaliza przyczyniła się do samobójczej śmierci aktorki - "Marilyn nie jest pacjentką nadającą się do psychoanalizy"[5], jak powiedział jej psychoanalityk. Jedno w moim odczuciu jest pewne - świetnej aktorce, niezwykle inteligentnej kobiecie, choć tak nieszczęśliwej, samotnej, cierpiącej na Borderline Personality Disorder seanse psychoanalityczne, jak również jej osobiści lekarze, zatrudnieni przez wytwórnię Fox nie pomogli... Nie mogli? Nie chcieli? To już jest temat na inną książkę... [1] "Marilyn. Ostatnie seanse", Znak, Kraków 2008. Wydanie I. Przekład: Jacek Giszczak; s. 54 [2] ibidem, s. 163 [3] ibidem, s. 178 [4] ibidem, s. 305 [5] ibidem, s. 202






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













