Robert Węgrzyniak
Moje rekomendacje są listą wydawnictw, które moim zdaniem są warte uwagi. Są pozycje komercyjne jak i te mniej. Nie mniej polecam wszystkie z poniższych krążków i myślę, że nie jedna osoba znajdzie coś dla siebie. Brakuje mi tutaj kilku płyt jak np. Beach House - Teen Dream (bezwzględny #1 album roku 2010 dla mnie) oraz kilka innych... Ale mimo to serdecznie polecam. Pozdrawiam i miłego odsłuchu oraz poznawania zakątków muzyki pop, alternatywnej i tej która koi ból...
Rekomendacje:
- Mirrorwriting
- Mirrorwriting [Polska cena]
- Aphrodite [NTSC]
- All The Lovers (remixes)
- Head First
- Ocean Eyes
- Point De Suture
- Memoirs Of An Imperfect Angel [Digipack]
- Reality Killed The Video Star
- All The Lost Souls [Deluxe]
- Do You Want The Truth Or Something Beautiful?
- Back To Bedlam [Jewelcase]
- Body Language Live
- Happiness
- Some Kind Of Trouble
- Tron: Dziedzictwo / Tron: Legacy [OST]
- Endlessly [Polska cena]
- Rock Dust Light Star [Polska cena]
- Yes
- Go
- Hands All Over [Deluxe] [Digipack]
- Confessions On A Dance Floor
- The Confessions Tour [Special Edition]
- Body Talk (Complete)
- Bleu Noir
- Seasons Of My Soul
- Scissor Sisters
- Boys Outside
- The Hundred In The Hands
- Beautiful World [Digipack]
- Beautiful World [Special Edition]
- Circus Deluxe
- The Circus Live
- Progress [Deluxe] [Digipack]
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 150
-
- Stade De France Live 2009
- Mylene Farmer
- (towar niedostępny)
Robert Węgrzyniak 2010-04-23
Mistrzostwo pełną gębą... prosto z Francji
Najlepsze DVD koncertowe tego roku jak na razie. Pomijając fakt, że Mylene mało rozpoznawalna w naszych mediach (jedynie za pośrednictwem Kate Ryan i jej przeróbek piosenek) teraz daje nam niesamowity majstersztyk …i to w kolorze(!). Po bardzo przychylnym odbiorze w płyty „Point de Suture” z roku 2008 przyszedł czas na trasę promującą ten krążek. Niesamowicie dopracowany, przykuwający uwagę i naprawdę godny polecenia. Magia, aura spontaniczności i anielski głos. Oprawa graficzna momentami szokująca i kontrowersyjna, ale nikogo nie obrażająca. Piękna muzyka, świetnie dobrane piosenki, podzielone na sekcje. Klimat muzyki francuskiej dla kogoś drażniący a dla kogoś innego niebiański (?). Mną zawładnęła magia tego wydawnictwa. Jestem posiadaczem wersji 3DVD + CD + Figurka, która niestety u nas nie jest dostępna i jak wziąłem do ręki to arcydzieło to się popłakałem (!). Wymiar duchowy i przeżycie dla mnie bardzo duże i nie wstydzę się powiedzieć, że jest to mistrzostwo i klasa w tej dziedzinie muzyki. Nie bez powodu nazywana francuską Madonną i tutaj mamy dobitny dowód na to (!). Polecam wszystkim serdecznie to wydawnictwo, nikt kto lubi muzykę i nie razi go ‘ta francuska’ znajdzie coś dla siebie. Miłe dla oka i ucha przy tym można naprawdę poczuć się jak w bajce. -
- Animal [Eco Style]
- Kesha
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Nic ciekawego ani wartego uwagi! (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie potrafię obiektywnie ocenić tego albumu. Jak dla mnie jest totalnie pomylone, żeby wydawać tak kiepski album. „Tik Tok” które obłędnie leciało wszędzie stało się niemalże hitem zimy 2010, ale i tak uważam, że przesadą jest nazywać ją Księżniczką Popu czy nawet następczynią Madonny. Tak, tak, takie komentarze są wypisywane w Internecie na temat tej pani. Uważam, że jest to kolejna komercyjna lala mająca na celu zarobić kasę dla wytwórni bardzo prostym tekstem, muzyką typu pitu pitu i udającą zbuntowaną nastolatkę. Niesamowicie infantylna, niepotrafiąca się wysłowić dziewczyna mająca rozumek komara. Zero ambitnej muzyki na tej płycie, mieszanka wielu gatunków ale najważniejsze jest to żeby ludzie to kupowali. Ale jak potrafię zrozumieć podniecenie piosenką "Tik Tok" tak nie potrafię zrozumieć jak można być aż tak głuchym na to że ona nie umie śpiewać na żywo (!). Dla mnie osoby niepotrafiące zaśpiewać tego co prezentują w TV czy w sklepach z góry są na przegranej pozycji. Nie wiem może się mylę a słoń mi na ucho nadepnął, ale uważam że ta dziewczyna nie ma za grosz talentu, a porównywanie ją do kogokolwiek jest po prostu karygodne. Nie polecam nikomu tego albumu. To taka zbuntowana wersja Miley Cyrus z Hanna Montana. Ja jestem na "nie"!. -
- The Fame Monster [Limited De Luxe] [Digipack]
- Lady Gaga
- (towar niedostępny)
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Nowa Madonna !!! <3 (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pierw było „The Fame”. 17 piosenek, które mniej czy bardziej wpadały w ucho. Badanie rynku za pośrednictwem takich hitów jak „Just Dance” czy „Poker Face”. Niewątpliwie rok 2009 należał do niej. Wszędzie było o niej głośno. Jej muzyka była we wszystkich mediach. Piosenki, które tworzy zostały okrzyknięte i to nie raz piosenkami dekady. Jej wizerunek sceniczny dla wielu bardzo wyzywający czy wręcz odpychający dla innych jest po prostu jej metką i reklamą która jeszcze bardziej pozwala na przyciągnie uwagi na własną osobę. Sama pisze muzykę, piosenki i tworzy stroje. Dla wielu chwyt marketingowy dla innych nowa Madonna. Kim dla Was jest Lady Gaga, musicie sami zadecydować. Na pewno oryginalna i przy tym niesamowicie kontrowersyjna i potrafiąca się elokwentnie wypowiadać. Dla mnie mistrzyni w wielu kategoriach. Koniec roku 2010 przynosi nam hit na miarę Poker Face – Bad Romance. Bardzo podobne, nie raz postrzegane jako plagiat piosenki Poker Face. Dla mnie inna piosenka, nie porównuję jej do niczego bo to co „wychodzi spod pióra” tej artystki jest po prostu popowym majstersztykiem, a dopełnieniem są jej jakże oryginalne i dopracowane teledyski. Teraz wyszedł niesamowity singiel w duecie z Beyonce Knowles „Telephone” gdzie w filmowej wersji piosenki Lady Gaga przenosi nas w świat Quentina Tarantino jego kinowego przeboju jakim był „Kill Bill” z Umą Thurman. To trzeba zobaczyć! Pozostaje mieć nadzieję, że Lady Gaga kiedyś przyjedzie do nas na koncert i przeniesie na nas swoją energię i przebojowość i przy okazji odbierze jakże zasłużoną potrójną platyna za The Fame/The Fame Monster, chociaż niedługo pewno zostanie pokryta Diamentem. A dla fanów wokalistki dodam, że kolejnym trzecim singlem z krążka TFM jest „Alejandro” które będzie świetnie nas bujało w letnie dni wakacji. Polecam wszystkim krytycznym i mniej krytycznym osobom, bo naprawdę warto dać jej szansę a przy tym niesamowicie się zabawić. -
- Animal
- Kesha
- cena: 59,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Nic ciekawego ani wartego uwagi! (2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie potrafię obiektywnie ocenić tego albumu. Jak dla mnie jest totalnie pomylone, żeby wydawać tak kiepski album. „Tik Tok” które obłędnie leciało wszędzie stało się niemalże hitem zimy 2010, ale i tak uważam, że przesadą jest nazywać ją Księżniczką Popu czy nawet następczynią Madonny. Tak, tak, takie komentarze są wypisywane w Internecie na temat tej pani. Uważam, że jest to kolejna komercyjna lala mająca na celu zarobić kasę dla wytwórni bardzo prostym tekstem, muzyką typu pitu pitu i udającą zbuntowaną nastolatkę. Niesamowicie infantylna, niepotrafiąca się wysłowić dziewczyna mająca rozumek komara. Zero ambitnej muzyki na tej płycie, mieszanka wielu gatunków, ale najważniejsze jest to, żeby ludzie to kupowali. Ale jak potrafię zrozumieć podniecenie piosenką "Tik Tok", tak nie potrafię zrozumieć jak można być aż tak głuchym na to że, ona nie umie śpiewać na żywo (!). Dla mnie osoby niepotrafiące zaśpiewać tego co prezentują w TV czy w sklepach z góry są na przegranej pozycji. Nie wiem, może się mylę a słoń mi na ucho nadepnął, ale uważam że ta dziewczyna nie ma za grosz talentu, a porównywanie ją do kogokolwiek jest po prostu karygodne. Nie polecam nikomu tego albumu. To taka zbuntowana wersja Miley Cyrus z Hanna Montana. Ja jestem na "nie"!. -
- Ocean Eyes
- Owl City
- cena: 34,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Poprostu świetny album (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Adam Young, bo tak nazywa się twórca tej muzyki jest a przynajmniej był amatorem, które za pośrednictwem znanego portalu MySpace udostępniał swoją muzykę, która została doceniona przez kogoś. Teraz dostajemy 3 autorski album a pierwszy komercyjny wydany przez duża wytwórnię. Jest to muzyka pomieszana z jego poprzednich płyt. „Fireflies” miała lekka i znowu elektro, które chyba na dobre wraca na scenę muzyczną i to z bardzo dobrym skutkiem. Przyjemny, ciepły wokal i lekka muzyka powodują, że z wielką przyjemnością słucha się tego albumu, który w wersji rozszerzonej jest po prostu świetny na każdą okazję. Bardzo polecam wszystkim „Ocean Eyes” bo jest na nim kilka świetnych piosenek i perełek. W sam raz na imprezę czy nawet d gotowania (!) sprawdzone i polecam! -
- The Fame Monster [Polska cena]
- Lady Gaga
- cena: 41,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Nowa Madonna! <3 (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pierw było „The Fame”. 17 piosenek, które mniej czy bardziej wpadały w ucho. Badanie rynku za pośrednictwem takich hitów jak „Just Dance” czy „Poker Face”. Niewątpliwie rok 2009 należał do niej. Wszędzie było o niej głośno. Jej muzyka była we wszystkich mediach. Piosenki, które tworzy zostały okrzyknięte i to nie raz piosenkami dekady. Jej wizerunek sceniczny dla wielu bardzo wyzywający czy wręcz odpychający dla innych jest po prostu jej metką i reklamą, która jeszcze bardziej pozwala na przyciągnie uwagi na własną osobę. Sama pisze muzykę, piosenki i tworzy stroje. Dla wielu chwyt marketingowy dla innych nowa Madonna. Kim dla Was jest Lady Gaga, musicie sami zadecydować. Na pewno oryginalna i przy tym niesamowicie kontrowersyjna i potrafiąca się elokwentnie wypowiadać. Dla mnie mistrzyni w wielu kategoriach. Koniec roku 2010 przynosi nam hit na miarę Poker Face – Bad Romance. Bardzo podobne, nie raz postrzegane jako plagiat piosenki Poker Face. Dla mnie inna piosenka, nie porównuję jej do niczego bo to co „wychodzi spod pióra” tej artystki jest po prostu popowym majstersztykiem, a dopełnieniem są jej jakże oryginalne i dopracowane teledyski. Teraz wyszedł niesamowity singiel w duecie z Beyonce Knowles „Telephone” gdzie w filmowej wersji piosenki Lady Gaga przenosi nas w świat Quentina Tarantino jego kinowego przeboju jakim był „Kill Bill” z Umą Thurman. To trzeba zobaczyć! Pozostaje mieć nadzieję że Lady Gaga kiedyś przyjedzie do nas na koncert i przeniesie na nas swoją energię i przebojowość i przy okazji odbierze jakże zasłużoną potrójną platyna za The Fame/The Fame Monster chociaż niedługo pewno zostanie pokryta Diamentem. A dla fanów wokalistki dodam, że kolejnym trzecim singlem z krążka TFM jest „Alejandro” które będzie świetnie nas bujało w letnie dni wakacji. Polecam wszystkim krytycznym i mniej krytycznym osobom, bo naprawdę warto dać jej szansę a przy tym niesamowicie się zabawić. -
- Ocean Eyes [Polska cena]
- Owl City
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Poprostu świetny album (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Adam Young, bo tak nazywa się twórca tej muzyki jest a przynajmniej był amatorem, które za pośrednictwem znanego portalu MySpace udostępniał swoją muzykę, która została doceniona przez kogoś. Teraz dostajemy 3 autorski album a pierwszy komercyjny wydany przez duża wytwórnię. Jest to muzyka pomieszana z jego poprzednich płyt. „Fireflies” miała lekka i znowu elektro, które chyba na dobre wraca na scenę muzyczną i to z bardzo dobrym skutkiem. Przyjemny, ciepły wokal i lekka muzyka powodują, że z wielką przyjemnością słucha się tego albumu, który w wersji rozszerzonej jest po prostu świetny na każdą okazję. Bardzo polecam wszystkim „Ocean Eyes” bo jest na nim kilka świetnych piosenek i perełek. W sam raz na imprezę czy nawet d gotowania (!) sprawdzone i polecam! -
- Ocean Eyes
- Owl City
- cena: 67,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Poprostu świetny album (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Adam Young, bo tak nazywa się twórca tej muzyki jest a przynajmniej był amatorem, które za pośrednictwem znanego portalu MySpace udostępniał swoją muzykę, która została doceniona przez kogoś. Teraz dostajemy 3 autorski album a pierwszy komercyjny wydany przez duża wytwórnię. Jest to muzyka pomieszana z jego poprzednich płyt. „Fireflies” miała lekka i znowu elektro, które chyba na dobre wraca na scenę muzyczną i to z bardzo dobrym skutkiem. Przyjemny, ciepły wokal i lekka muzyka powodują, że z wielką przyjemnością słucha się tego albumu, który w wersji rozszerzonej jest po prostu świetny na każdą okazję. Bardzo polecam wszystkim „Ocean Eyes” bo jest na nim kilka świetnych piosenek i perełek. W sam raz na imprezę czy nawet d gotowania (!) sprawdzone i polecam! -
- Head First
- Goldfrapp
- cena: 37,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Electro na dobre wraca do łask ! (2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Alison i Will – duet który tworzy Goldfrapp. Niesamowicie potrafiący wyczuć czego w danej erze potrzeba w muzyce. Tym razem sięgnęli po muzykę lat 80tych oraz elektro. Bardzo różniąca się od poprzednich albumów płyta pokazuje nam kolejne wcielenie jak u kota zespołu z Wielkiej Brytanii. Mieszanka dźwięków, które teraz są na czasie. Typowo klubowe brzmienie i świetny wokal Alison powoduje, że album staje się być naprawdę majstersztykiem. Przebojowe „Rocket” to dopiero początek, które przenosi nas do świata sprzed 3 dekad, gdzie królowała muzyka disco, srebrne podwieszane kule oraz lekki sposób bycia, a taki właśnie jest „Head First”. Lekki, przyjemny i nie tak surowy jak „Seven Tree” czy mniej mroczniejszy aczkolwiek bardziej zbliżony do „Supernature”. Na pewno wielu osobom przypadnie do gustu. Jedyny mankament płyty to raptem 9 piosenek mieszczących się w 38 minutach. Ale widocznie tak teraz mają wyglądać idealne albumy. Serdecznie polecam. -
- Head First [Limited Edition]
- Goldfrapp
- cena: 81,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Robert Węgrzyniak 2010-03-21
Electro na dobre wraca do łask!
Alison i Will – duet który tworzy Goldfrapp. Niesamowicie potrafiący wyczuć czego w danej erze potrzeba w muzyce. Tym razem sięgnęli po muzykę lat 80tych oraz elektro. Bardzo różniąca się od poprzednich albumów płyta pokazuje nam kolejne wcielenie jak u kota zespołu z Wielkiej Brytanii. Mieszanka dźwięków, które teraz są na czasie. Typowo klubowe brzmienie i świetny wokal Alison powoduje, że album staje się być naprawdę majstersztykiem. Przebojowe „Rocket” to dopiero początek, które przenosi nas do świata sprzed 3 dekad, gdzie królowała muzyka disco, srebrne podwieszane kule oraz lekki sposób bycia, a taki właśnie jest „Head First”. Lekki, przyjemny i nie tak surowy jak „Seven Tree” czy mniej mroczniejszy aczkolwiek bardziej zbliżony do „Supernature”. Na pewno wielu osobom przypadnie do gustu. Jedyny mankament płyty to raptem 9 piosenek mieszczących się w 38 minutach. Ale widocznie tak teraz mają wyglądać idealne albumy. Serdecznie polecam.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













