Anna Kurek
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 3
-
- Katyń
- Andrzej Wajda
- cena: 19,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Anna Kurek 2008-02-06
Spodziewałam się czegoś lepszego... (19 z 30 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pierwsze wrażenie, jakie wywołuje najnowszy obraz Wajdy, to przedzierająca się przez gęstą mgłę tęsknota i cierpienie, które bynajmniej nie są wywołane wojenną traumą, a jedynie dziwną atmosferą osaczenia. Po dość długiej i równie mglistej jak reszta filmu czołówce, większość zapewne spodziewa się zobaczyć wykonaną z zimną krwią zbrodnię. Jednak nie jest to kino klasy B. Widz zostaje stopniowo wprowadzony w całą sytuację, by później uwikłać się w niechronologiczną historię. Uważam, że to dobre rozwiązanie, mimo że efekt był jedynie zadowalający, a nie wspaniały. A jednak zbyt wiele było filmów inspirowanych tylko historią. "Katyń", mimo że został wzbogacony o widok z perspektywy cierpiących rodzin poległych oficerów, nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Wytłumaczeniem nie powinna być znajomość historii. Zawsze przecież znajdą się jakieś fakty, które można ciekawie przedstawić, a takowych w "Katyniu" nie ma. Nawet Żmijewski, grający cierpiącego na ból nerek oficera, nie jest w pełni przekonujący. Sztuczne wydają się również zbyt logiczne i optymistyczne rozmowy polskich oficerów. O ile scena przedstawiająca śpiewających kolędę żołnierzy jest jedną z lepszych, o tyle przemowa generała, w którego wcielił się Jan Englert wydaje się być "powtórką z rozrywki". Motywujące wypowiedzi, a do tego Boże Narodzenie - typowy sposób na dotarcie do widza, ale czy nie za mało ambitny? Jak powszechnie wiadomo - nie byłoby filmu bez aktorów. "Katyń" ma rzeczywiście dobrą obsadę. Gra Danuty Stenki oraz Mai Ostaszewskiej wzbudza podziw. Kreacje te emanują autentycznością, ale do pełni prawdziwego obrazu trochę im brakuje. Gdy jednak przeanalizujemy pozostałe role, dojdziemy do wniosku, że Stenka i Ostaszewska wzbiły się ponad poziom. Jeśli zaś chodzi o role męskie, za dobrą kreację uważam postać generała (Jan Englert). Zupełnie absurdalna zdaje się być rola Małaszyńskiego, który notabene jest na pierwszym planie plakatu filmu, a zagrał może cztery sceny. Magdalena Cielecka także "bywa" w kilku epizodach wspartych "drewnianymi" dialogami, jakby oderwanymi od kontekstu. Jednak znane nazwiska na plakacie to komercyjny klucz do sukcesu wielkiego formatu, który ostatecznie okazuje się małoformatowym. Na pochwałę zasługuje dobra muzyka Pendereckiego. Choć nie została napisana specjalnie do filmu, a jedynie wybrana z bogatej twórczości tego kompozytora, nie sprawia wrażenia ani "przegadanej", ani "niedopowiedzianej". W kluczowych momentach tworzy podniosłą atmosferę i oddziałuje na wyobraźnię widza. Końcowe sceny "Katynia" to kwintesencja opowiedzianej w filmie historii, która mimo wszystko zmusza do refleksji. Chyba nikt nie pozostanie obojętny na widok ton ziemi spadających z głuchym łoskotem na ciała ofiar. Właśnie te ostatnie minuty zacierają wrażenie konsternacji wywołane m.in. wyrwanym z kontekstu wątkiem o siostrzeńcu Anny (Maja Ostaszewska)- Tadeuszu (Antoni Pawlicki), który ginie pod kołami samochodu. Po obejrzeniu tego filmu warto pogodzić się z poglądem, że liczy się efekt końcowy. Może nie jest to film bardzo dobry, ale na pewno wywoła mieszane uczucia u widzów. Taka tematyka redukuje wrażenie, że film miał być ambitny i nakręcony z rozmachem, a jest przeciętny. -
- To właśnie miłość
- Richard Curtis
- (towar niedostępny)
Anna Kurek 2007-12-05
Oryginalnie o miłości (4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie lubię filmów o miłości, świętach i poświęceniu. Ale ten film jest inny. To nie jakiś kolejny prymitywny twór z bardzo prostą fabułą. Ten film się po prostu "czuje". Dwie godziny wzruszeń, uśmiechów i zachwytu za tak niską cenę to naprawdę okazja. Na uwagę zasługuje również ścieżka dźwiękowa. Utwory dobrze znane i miłe dla ucha. Po prostu bajka. Polecam! -
- Złów i wypuść
- Susannah Grant
- (towar niedostępny)
Anna Kurek 2007-12-05
Pomysł dobry, wykonanie pozostawia wiele do życzenia (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Film osadzony w dziwnych realiach, nie pokazuje prawdziwych uczuć tylko pozy. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że śmierć bliskiej osoby jest wielkim ciosem. Nie sądzę również, by ktoś kto stracił narzeczonego, chciał od razu angażować się w kolejny związek. Nawet jeśli z pozoru miałby być to tylko układ. Wiele wątków w tym filmie jest niewyjaśnionych, co po dwóch godzinach trwania filmu może irytować. Boli również fakt, że główni bohaterowie z taką łatwością rozwiązują bardzo poważne z pozoru, problemy. To tylko utwierdza w przekonaniu, że w filmie wszystko jest możliwe, ale w prawdziwym życiu niekoniecznie. Obraz prawdopodobnie miał za zadanie ukazać tę lepszą stronę życia w przykrych okolicznościach. Szkoda tylko, że twórcy zapomnieli o ludzkich emocjach i o tym, że potrzeba czasu, by poukładać sobie pewne sprawy. Fabuła filmu byłaby naprawdę interesująca, gdyby nie wykonanie. Szkoda, że tak dobre pomysły gubią się pośród najlepszej obsady i oszałamiających ujęć.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





