Jakub Pietrusiak
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 4
-
- Melody A.M
- Royksopp
- (towar niedostępny)
Jakub Pietrusiak 2005-07-10
Bardzo udana!
Płyta jest naprawdę ciekawa. Od dobrych paru dni nie wyjmuję jej z odtwarzacza. Udało się osiągnąć maksimum treści, przy małych środkach. Muzyka trochę minimalistyczna i eklektyczna, ale bardzo wciąga. Polecam! -
- Melody A.M
- Royksopp
- (towar niedostępny)
Jakub Pietrusiak 2005-07-10
Naprawdę ciekawy album! (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Lada dzień na półkach sklepowych pojawi się nowy album formacji Royksopp – „The Understending”. O ich nowym dokonaniu jest nader głośno, ale media zapominają o ich zeszłej płycie. Warto w związku z tym przyjrzeć się ich poprzedniemu dokonaniu – płycie pod tytułem „Melody A.M”. Sam album powstał 4 lata temu, czyli w roku 2001. Zdobył uznanie zarówno krytyków, jak i słuchaczy, lecz jak doskonale wiemy parę lat temu muzyka elektroniczna (a szczególnie w odmianie prezentowanej przez Royksopp...) była bardzo mało popularna. Garstka słuchaczy była albumem zachwycona, lecz dużo więcej ludzi o dokonaniu grupy z Francji nawet nie wiedziało. Teraz jednak muzyka taka jest o wiele popularniejsza i w związku z wydaniem nowej (o dziwo dosyć szeroko reklamowanej!) płyty wiele osób zwraca uwagę na ich zeszły album. Nie bez powodu. W muzyce chilloutowej przeważają spokojne, melodyjne rytmy i Royksopp doskonale spełnia te wymagania. Od samego początku słuchania albumu poznajemy ciekawe, w gruncie rzeczy dosyć proste rytmy, które naprawdę wciągają. Aż dziw, że mnie - osobę, która bardzo ceni sobie muzykę skomplikowaną, przepełnioną innowacyjnymi rozwiązaniami, wręcz odrobinę chaotyczną zadowolił taki album. Do tej płyty doskonale pasują pojęcia – minimalizm i eklektyzm. To chyba w zgodzie z nimi muzycy z nad Loary stworzyli tak ciekawą, elegancką płytę. Wszystko zaczyna się od „So Easy”, które jest chyba moim ulubionym utworem z całej płyty. Łączy w sobie ciekawy rytm, sporo elektroniki, a jednocześnie wspomnianej prostoty przekazu, która w nadspodziewany sposób buduje ciekawy nastrój płyty. Nasuwa mi się skojarzenie z całkiem inną kapelą – polskim Oszibarackiem. Muzycy z Royksopp także osiągają maksymalne efekty przy prostych środkach. Swoją drogą cała płyta utrzymana jest w podobnym klimacie. Jednak mimo że w rozmaitych piosenkach słyszymy czasem te same rozwiązania muzyczne, nie znaczy to, że album jest wtórny! Zdecydowanie tak nie jest. Udało się stworzyć album, który stanowi całość, ale jednocześnie nie jest zbiorem tych samych dźwięków. Bardzo ciekawe i moim zdaniem godne podziwu działanie w erze „ściągania MP3ek” i zespołów jednego przeboju. Dalej na płycie „Melody A.M” także jest bardzo ciekawie. Od „In space”, które potrafi wciągnąć po uszy w melancholijny nastrój i tworzy specyficzną aurę po „Remind Me”, które duchem przypomina dawne piosenki. Oczywiście brzmi to w gruncie rzeczy nowocześnie, bo osiągnięto takie złudzenie dzięki nowoczesnym środkom przekazu. Słowem - o płycie tej mógłbym napisać jeszcze wiele. Myślę jednak, że utwory z tego albumu trzeba po prostu poznać. Może nie jest to płyta, którą zapamiętacie na lata, ale na pewno jest to płyta, która dla wytrawnego słuchacza, który nie traktuje muzyki powierzchownie i lubi przy okazji nowoczesne brzmienia będzie czymś znakomitym. Polecam, szczególnie, że album można nabyć za stosunkowo małe pieniądze. -
- Moshi Moshi
- Oszibarack
- (towar niedostępny)
Jakub Pietrusiak 2005-07-10
Polskie cudo! (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Muszę przyznać, iż poznałem ten zespół w dość ciekawych okolicznościach. W reklamie Heyah o nazwie ”kowal”, w tle pogrywa ich kawałek „Skirts Up!”. Utwór ten bardzo mnie zaciekawił i postanowiłem zacząć „polować” na pozostałe nagrania tej grupy. Było ciężko, ale pewnej sobotniej nocy w Radiu BIS pojawiła się wokalistka Oszibaracka – dj Patrisia. W programie usłyszałem więcej piosenek jej zespołu i okazało się, że „Skirts Up!” jest ledwie namiastką innych utworów, które grupa dotąd nagrała. Wiedziałem już, że po prostu muszę mieć ich album. W jego zdobyciu pomogła mi pewna osoba, którą w tym miejscu serdecznie pozdrawiam! Teraz czas na opisanie wrażeń ze słuchania albumu „Moshi Moshi” , a te są doprawdy niesamowite... Całość zaczyna się od kawałku „Polinka”. Od razu zdałem sobie sprawę, że słucham czegoś wielkiego. Muzyka świeża, nowa, innowacyjna. Złośliwcy powiedzieliby, że aż dziw bierze, iż takie cudo udało się nagrać w Polsce!:) Dalej, pod numerkiem 2 kryje się wspomniane już „Skirts Up!”. Przygotujcie się na to, że piosenka ta może wydać się dosyć dziwna. Osobiście lubię ją za naprawdę świeżą rytmikę. Przypominam jednak, że na całym albumie znalazło się sporo jeszcze lepszych kawałków. Już dla samego „It is so Japanese” warto kupić ten album. Wspaniały rytm no i głos Partycji… Bardzo ciekawy utwór. Z pozostałych nagrań warto wymienić jeszcze - „Made of Ice”, „First Station”, „Kutayi” (bardzo emocjonalny utwór, ma swój klimat!). Do gustu najmniej przypadło mi chyba tylko „So close, so far away”… Pewnie zwróciliście uwagę, że tytuły piosenek są angielskie. Teksty także. Oszibarack mimo, że pochodzi z Polski zdecydował się na angielskie teksty utworów. Na początku trochę mnie to dziwiło, ale angielski to w końcu bardzo rytmiczny i miły dla ucha język. Podsumowując - „Moshi Moshi” to niezwykle ciekawy eksperyment muzyczny. Takiej muzyki w Polsce jeszcze nie mieliśmy. Nie przypadkowo używam często słowa „świeżość”. Oszibarack można bowiem uznać właśnie za ożywczy powiew świeżości, na sami przyznacie, dość skostniałej, polskiej scenie muzycznej. Oby więcej tak udanych, odważnych i innowacyjnych płyt. Z czystym sumieniem polecam!! P.S. Płyta kosztuje skromne 30 złotych, tak więc naprawdę warto zaryzykować jej zakup. Dla wymagających na LP znalazło się także sporo dodatków m.in. teledysk i zdjęcia. Słowem uczta dla zmysłu słuchu i wzroku za jedyne trzydzieści złotych:). -
- Kolekcja Ultimate Matrix (pakiet kolekcjonerski 10 płyt)
- Larry Wachowski, Andy Wachowski
- (towar niedostępny)
Jakub Pietrusiak 2004-12-18
Rewelacja! (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jesteś fanem Matriksa? Widziałeś wszystkie części? Czujesz magię tej trylogi?Jeżeli odpowiedź brzmiały "tak!", powinnieneś już mieć Ultimate Matrix: Kolekcja. Poza samym filmami(łącznie z Animatriksem oczywiście) jest masa dodatków (zajmują one 6 płyt DVD! Wszytsko jest dopieszczone, dokładne. Po prostu kompendium wiedzy Matriksomaniaka. Arcydzieło!






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





