Filip Bączkiewicz
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 84
-
- Ostre cięcia
- Costa Gavras
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-03-25
Do czego zdolny jest człowiek, kiedy jest na bezrobociu zbyt długo? (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Costa-Gavras, znany jest jako jeden z twórców tak zwanego thrillera politycznego. Reżyser zadebiutował w 1965 roku filmem kryminalnym „Przedział morderców”. W 1969 roku miał już na swoim koncie Oskara za film „Z” (Pasjonujący, inspirowany autentycznymi wydarzeniami dramat polityczny). W trzy lata później zdobył jeszcze Złotą Palmę za niesamowity dramat polityczny – „Zaginiony”. „Ostre cięcia” to niezwykle wciągająca i pasjonująca czarna komedia. Reżyser opowiada w tym filmie z przekorą, o ważnych społecznych problemach. Bawi się różnymi gatunkami filmowymi i zaskakuje trafnymi spostrzeżeniami świata. Jego bohater, choć morderca, wywołuje w nas współczucie. José Garcia, szerszej publiczności znany z roli Zapchleusza w „Asterixie na olimpiadzie”, obdarzył swego bohatera rysami na wskroś poczciwymi. Bruno Davert to bardzo ciekawa postać, oddana w bardzo realistyczny sposób. W ogóle wielkim atutem filmu jest jego realizm, ukazany zarówno na poziomie psychologiczny jak i społeczny. Ponadto jest to ciekawie opowiedziana historia, człowieka który pragnie po prostu pracować. Historia, która wciąga widza od pierwszych minut filmu. Bohaterem "Ostrych cięć" jest pracownik zakładów papierniczych, który po przepracowaniu piętnastu lat, w wyniku cięć etatów traci pracę. Dla Bruna to prawdziwy szok, zostaje bezrobotnym. Z czasem jego sytuacja pogarsza się, bo nasz bohater przez kolejne dwa lata nie może znaleźć pracy. W końcu trafia na świetny pomysł, który pomoże znaleźć mu posadę na wymarzonym stanowisku: postanawia wyeliminować swoich rywali… -
- Mr. Brooks
- Bruce Evans
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-03-25
Nowe oblicze mordercy (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Wiele jest filmów o maniakalnych mordercach, wystarczy chociażby wspomnieć cykl z Hannibalem Lecterem, "Nagi instynkt", "Siedem" czy obecny właśnie na ekranach kin "Sweeney Todd". Każdy z nas, większy lub mniejszy miłośnik, thrillerów, sensacji czy kryminałów, zna pewne utarte stereotypy związane z tymi gatunkami filmowymi. Wszem i wobec wiadomo jest, że maniakalny morderca, ma pewien schemat postępowania i zabija dla przyjemności. Czyni ze swej zbrodni rytuał. Napawa się jej pięknem, nierzadko bawi się w kotka i myszkę z policją. Maniakalny morderca nie zabija w afekcie, i brzydzi się zwykłym mordem. Często jest to osoba wpływowa, lub wręcz przeciwnie: zwyczajnie, przeciętny, znany nam z ulicy sąsiad. Maniakalny morderca swą zbrodnię planuje z wyprzedzeniem, jest precyzyjny i dokładny, rzadko zostawia jakiś ślad, chyba, że podpisuje się pod własną zbrodnią. Czasami historię mordercy oglądamy z perspektywy funkcjonariusza prawa. Osobę taką łączy z przestępcą specjalna nić porozumienia, jak np. w przypadku Clarise i Hannibala Lecktera. Zarówno policjant jak i morderca to osoby bardzo inteligentne. Wykonują swoją „pracę” nie dlatego, że muszą ale dlatego, że chcą to robić. Do takiego sposobu myślenia i postrzegania maniakalnych morderców przyzwyczaiło nas kino. Pora jednak zmienić tok naszego myślenia, bo nadszedł Pan Brookes (Kevin Costner). Człowiek roku, prezes firmy, szczęśliwy ojciec i mąż. Postać wręcz emanująca ciepłem. Skrywa on jednak mroczną tajemnicę, jest maniakalnym mordercą, a w dodatku cierpi na rozdwojenie jaźni. Bohatera poznajemy w momencie pewnego przyjęcia, lecz chwilę potem widzimy go w zupełnie innej roli. Dwa obrazy zbite z sobą: zwyczajne przyjęcie i straszna tajemnica.W tym momencie film ten nie różni się jeszcze od typowych historii kryminalnych. „Mr Brookes” oczywiście korzysta z konwencji gatunku, spełnia wszystkie powyższe cechy, ale twórcy filmu poszli dalej i zabawią się konwencją. Tak więc Pan Brookes od dwóch lat nikogo nie zabił, chce skończyć z mordowanie ludzi. Niestety jego drugie ja nie daje mu o sobie zapomnieć i namawia go do dalszych zbrodni. Nasz bohater chodzi na spotkania AA i często modli się. Wiele wskazuję na to, że córka Pana Brookesa przejęła geny po ojcu, bo w miejscowości, której uczyła się, ginie człowiek i to właśnie ją policja podejrzewa o to morderstwo. Mamy również uroczą panią detektyw (Demi Moore), która ma na głowie masę własnych problemów i która musi grać tak jak jej Pan Brookes zagra. Trzeba przyznać, że Kevin Costner w roli maniakalnego mordercy wypadł niesamowicie i chodź miejscami przeraża, to nie możemy go nie lubić. Jego bohater jest z jednej strony, ciepły, opanowany, rodzinny, kochający, a z drugiej, niezrównoważonych psychicznie i opanowany przez żądzę mordu. Współczujemy mu, ale jednak nie możemy do końca uwierzyć w jego chęć poprawy. Mr Brookes to jeden z najlepszych thrillerów jakie widziałem. Ze spokojem mogę postawić go na równi z takimi filmami jak „Milczenie owiec” czy „Siedem”. Film nie pozwala nudzić się ani przez chwilę, a Kelvin Costner zagrał swoją życiową rolę, ukazując zarazem nowe oblicze mordercy. -
- Happy Feet - Tupot małych stóp (2 DVD)
- George Miller
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-03-25
Opowieść o śpiewie, tańcu i miłości (1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Na samym wstępie trzeba zaznaczyć, że chociaż „Happy Feet” to film animowany, nie jest on przeznaczony wyłącznie dla widzów najmłodszych. Jest to przede wszystkim opowieść o miłości, muzyce i tańcu. Akcja filmu toczy się w wielkim państwie pingwinów cesarskich, gdzieś na Antarktydzie. Cały ich świat zdominowany jest przez muzykę. Tutaj każdy pingwin śpiewa. Jeśli nie potrafisz śpiewać jesteś nikim, gdyż bez „pieśni serca” nie zaznasz prawdziwej miłości - i taki właśnie los spotyka Mambo (Elijah Wood), który jest najgorszym śpiewakiem na świecie. Urodził się, tańcząc i to w dodatku stepując, a to, jak uważa jego ojciec Memphis (Hugh Jackman), „nie przystoi pingwinom”. Do tego wszystkiego przyjaciółka Mambo, Gloria (Brittany Murphy) jest najlepszą śpiewaczką w okolicy i pomimo tego, że znają się od momentu wyklucia z jaja, nawet ona ma problemy z zaakceptowaniem dziwnych wygibasów pingwina... Opowieść o śpiewających i tańczących pingwinach podczas pierwszego weekendu wyświetlania obejrzało w USA więcej widzów niż najnowszą część przygód Jamesa Bonda. Jest to wynik znakomitej kampanii reklamowej jaką miał film, który swoją drogą porusza liczne, istotne współcześnie problemy, od tolerancji począwszy, aż po aspekty ekologiczne (ostrzeżenie przed nadmiernym odłowem ryb w okolicach Antarktydy), nie pomijając dyskusji na temat ochrony środowiska, a także pokazuje tragiczny los zwierząt zamkniętych w ZOO. Film ten w myśl nowego rodzaju kina familijnego jest dla każdego, począwszy od tego najmłodszego widza, który podczas seansu śpiewa i tańczy razem z bohaterami, po tego najstarszego, który ma nad czym się zastanawiać bo zakończonym seansie. Warner Bros. Pictures, we współpracy z Village Roadshow Pictures, prezentuje produkcję spółki Kennedy Miller, zrealizowaną wspólnie z Animal Logic Film. W filmie George'a Millera, zatytułowanym „Happy Feet - Tupot małych stóp”, głosów bohaterom użyczyli: Elijah Wood, Robin Williams, Brittany Murphy, Hugh Jackman, Nicole Kidman, Hugo Weaving i Anthony LaPaglia. Usłyszymy także stepowanie Saviona Glovera. Film wyreżyserował George Miller, który jest także współautorem scenariusza wraz z Johnem Collee, Judy Morris i Warrenem Colemanem. Muzykę do filmu skomponował John Powell, a wśród utworów na ścieżce dźwiękowej znalazły się piosenki śpiewane przez Prince'a, Yolandę Adams, Fantasię Barrino, Gię Farrell, Chrissie Hynde, Patti LaBelle, k.d. lang, Jasona Mraza i Pink. -
- Odważna
- Neil Jordan
- cena: 22,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Filip Bączkiewicz 2008-03-25
Istnieją granice, których nie warto przekraczać (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
„Chyba wszyscy wierzymy w to, że istnieją pewne granice, których nigdy nie odważylibyśmy się przekroczyć, i ludzie, którymi nigdy nie odważylibyśmy się być” – mówi Jodie Foster, odtwórczyni głównej roli i producentka wykonawcza filmu Odważna. – „A mimo to nie wiemy, kim moglibyśmy się stać w określonych okolicznościach. Możemy rozumowo zakładać, jakie mamy zasady etyczne, jednak dopóki nie zostaniemy postawieni w trudnej sytuacji, która wywołuje zmiany w nas samych, nie możemy być pewni, jak się zachowamy”. Jodie Foster, dwukrotna laureatka Oskara („Milczenie owiec”, Oskarżeni), wciela się w postać Eriki Bain, prezenterki radiowej. Tłem dla wydarzeń jest Nowy York, ukochane miasto bohaterki, która dzieli się jego dźwiękami i historiami w swojej audycji radiowej. Poza świetną pracą, Erika Bain ma też ukochanego narzeczonego - Davida Kirmana (Naveen Adrews) – do którego wraca każdego wieczoru. Bohaterka prowadzi bardzo szczęśliwe życie, życie, które wydaje się być zbyt piękne aby miało trwać wiecznie. To też pewnej nocy Erika wraz z narzeczonym pada ofiarą brutalnego napadu w wyniku, którego David ginie, a ona sama zostaje ciężko pobita. W jednej chwili traci wszystko. Od tego momentu nic nie jest takie jak było. Bohaterka niczym Charles Bronson w „Życzeniu śmierci” zaczyna mścić się na przestępcach, za śmierć Davida. Jej tropem podąża detektyw nowojorskiej policji Sean Mercer (Terrence Howard). Erika próbuje sobie odpowiedzieć na pytanie, czy droga postępowania jaką obrała okaże się słuszna, czy żądza wymierzenia sprawiedliwości, a nawet zemsty, jest właściwym rozwiązaniem? Rozpoczyna się gra o najwyższą stawkę, pozostaje mieć tylko nadzieję, że nasza bohaterka znajdzie ukojenie, jeszcze za życia… Irlandzki reżyser, Neila Jordana, po długiej przerwie znów kręci w Ameryce. „Odważną” wyreżyserował na podstawie scenariusza napisanego przez Rodericka Taylora, Bruce’a A. Taylora i Cynthię Mort. Autorami fabuły są Roderick Taylor i Bruce A. Taylor. -
- Godziny szczytu 3
- Brett Ratner
- cena: 22,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Filip Bączkiewicz 2008-03-09
Jackie Chan wciąż na topie! (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oto kolejna odsłona przygód chyba najdziwniejszej filmowej pary policyjnej. Na wstępie powiedzieć muszę, że "Godziny szczytu" nie należą do moich ulubionych filmów z chińskim aktorem. Daleko im do "Policyjnych opowieści", "Zbroi Boga" czy chociażby do "Legendy pijanego mistrza". Nie znaczy to jednak, że seria ta jest zła. Film w swej postaci nawiązuje do innej słynnej serii filmowej jaką jest "Zabójcza broń" z Melem Gibsonem i Dany Glogerem. Obydwie serię opierają się na parze dwóch policjantów, z tą tylko różnicą, że w "Godzinach szczytu" brakuje mi naturalności w ich stosunkach, parząc na nich nie bawię się tak dobrze jak oglądając relację między Gibsonem a Gloverem. Patrząc na Chana i Truckera mam wrażenie, że tego pierwszego męczy współpraca z tym drugim, że wybitnie ma go dość, i zastanawia się jak to się stało, że trzeci raz wdepną w ten sam pasztet. Zawsze lubiłem komizm Chana. Nie jest tajemnicą, iż chiński aktor wzoruje się na legendarnym komiku, Basterze Kitonie, tym Kitonie, który w swych filmach nigdy się nie śmiał, ale ludzie śmiali się zawsze patrząc na niego. Humor Chana jest subtelny, i nie przerysowany. Często w swych filmach wspomaga się komizmem sytuacyjnym, do tego wszystkiego dodać należy specyficzne azjatyckie poczucie humoru, które najlepiej przejawia się w mangach. Jeśli chodzi o Chrisa Truckera to jest to z kolei humor mocno przerysowany i mało subtelny. Często wręcz wymuszony, coś w stylu Cezarego Pazury w "13 Posterunku". Jednym się podoba innym nie, dla mnie wygłupy Pazury w tym serialu to dobitna kalka Jima Carreya. Kiedy widziałem wygłupy amerykańskiego komika w "Piątym Elemencie" Luca Bessona to mnie bawiło, ale kiedy oglądam go przez cały film to jestem wybitnie zmęczony i widzę, że Jackie Chan również. Jeżeli przyjmiemy, że pierwszą wadą filmu jest nadmiernie eksponowana obecność Truckera, to druga wada jest już tylko przyczyną pierwszej - mało Jackie Chana jak dla mnie. Mało widowiskowych walk, ale to mogę przeżyć bo to policyjna komedia sensacyjna, poza tym Chan ma już ponad 50 lat, to musi się oszczędzać, ale najbardziej brakuje mi jego poczucia humoru, więcej go w końcowych nieudanych ujęciach niż w całym filmie. Tam dopiero widać, że aktorzy naprawdę się lubią co nie zmienia faktu, że mogło być więcej Chana a mnie Truckera. Tyle o wadach, czas napisać coś o plusach. Pierwszym z nich jest obecność Romana Polańskiego. Dwa krótkie epizody z jego udziałem dodają filmowi pewnego smaczku. Na korzyść filmu przemawia również przeniesienie akcji do Paryża. Kiedy nasi bohaterowie wsiadają do taksówki, od razu przychodzi mi na myśl francuska produkcja "Taxi", w szczególności kiedy paryski taksówkarz zaczyna uciekać przed Jakuzą po ulicach stolicy. Sama obecność Paryża w tle dodaje filmowi pewnej świeżości. Oczywiście najważniejsza w filmie jest fabuła i akcja, bo gdyby te dwie rzeczy nie trzymały się kupy to cały film można by przepisać na straty. Twórcy się postarali i film się nie nudzi, wciąga i czas miło ucieka przed ekranem. Najciekawszy jest tatuaż i związana z nim pewna mitologia, ale nie wtajemniczonym nie będę psuł zabawy, tylko zachęcam do oglądania. Z Jakie Chanem jest jak z Hitchcockiem - żaden z nich mnie jeszcze nie zawiódł. -
- 1408
- Mikael Hafstrom
- cena: 19,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Filip Bączkiewicz 2008-03-09
Cienki jak barszcz (2 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Lubię Kinga bardzo, ale z jego ekranizacjami już jest gorzej. U pisarza najważniejszy jest strach, który wypływa z naszej codzienności, groza czająca się w najmniej spodziewanych miejscach. Tymczasem reżyserzy rezygnują z subtelności i stawiają na efekciarstwo. Podobnie jest z 1408. Bohaterem jest pisarz, jak to często u Kinga bywa. Pisze on powieści, o różnych nawiedzonych miejscach. Najpierw oczywiście nawiedza takie miejsce i stwierdza, że nie ma tak naprawdę nawiedzonych miejsc. Wszystko do czasu, aż trafi na pokój 1408. Od teraz niczego nie możemy być pewni. Dużym atutem w filmie jest udział Joana Cusacka, który nadaje swojej postaci pewnej obojętności, rezygnacji ale także oporu. Bohater kurczowo stara trzymać się życia w chwiejnej rzeczywistości pokojowej. Jednakże wszystkie jego wysiłki nudzą, a strachu ani widu ani słychu. Z pewnością nie możemy tego filmu zaliczyć do udanych ekranizacji prozy Kinga. Obok takich filmów jak Lśnienie (Kubicka), Zielonej Mili, Skazanych na Shawshank, 1408 wypada mizernie. Nawet postrzegając film ten w kategoriach horroru musimy odrzucić go w przedbiegach, bo żadnej chwili nudy nie przygłuszy tutaj krzyk z kanapy. Warto sięgnąć po niego tylko wtedy, jeżeli nie mamy akurat nic lepszego do roboty np. pielenia ogródka. -
- Pytanie do Boga
- Jonas McCord
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-02-25
Ten film wstrząśnie Twoją wiarą! (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Akcja filmu toczy się wokół nowo odkrytego grobu Jezusa. To by jeszcze nic wielkiego nie znaczyło, ale w grobie tym odkryto jego ciało, a przecież Syn Boży wstąpił do nieba. W to miejsce przybywa ksiądz (w tej roli muszę powiedzieć bardzo dobrze wypadł Antonio Banderas, nie znałem go wcześniej od tej strony), który stara się rozwikłać zagadkę ciała. Gdyby wiadomość trafiła do opinii publicznej w świecie religii chrześcijańskiej wybuchłby skandal. Muszę przyznać, że oglądałem film z wielkim zainteresowaniem. "Pytanie do Boga" tworzy nastrój podobny do "Omen" tylko, że problemu tutaj nie stanowi szatan, ale prawda o Jezusie. Jest w tym filmie pewien nie zapomniany klimat, szczególnie odczują go osoby wierzące. Film ten przypomina mi także dokumenty National Geographic, w tematyce, ale szczególnie w prowadzeniu akcji. Pytanie do Boga stawia ważne pytania przed nami, jest to jeden z tych filmów, które próbują wiarę. Dlatego bądźcie ostrożni w wysuwaniu swoich hipotez. -
- Jasminum
- Jan Jakub Kolski
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-02-25
Ten film oczaruje każdego (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kiedy po raz pierwszy obejrzałem "Jasminum", zapragnąłem od razu zobaczyć go jeszcze raz. W ciągu trzech dni obejrzałem go chyba z pięć razy. Nie mamy tutaj żadnej wybujałej fantazji, ani zaskakujących zwrotów akcji, "Jasminum" to kwintesencja spokoju. Wszystko dzieje się w niedużym klasztorze, w pewnej spokojnej wsi. Mamy tam trzech braci, pachnących każdy inaczej, brata Zdrówko i oczywiście Gienię (w tej roli po raz pierwszy niesamowita Wiktoria Osiecka, możemy ją jeszcze zobaczyć w Katyniu A. Wajdy). Cały film pokazany jest z perspektywy dziecka, które patrzy na świat swą dziecięcą naiwnością i szczerością. Najciekawsze momenty to te właśnie, w których Gienia rozmawia z bratem Zdrówko, relacje tegoż brata ze świętym Rochem, no i jeszcze starania Patrycji o Zemana. Chociaż jest tu o wiele więcej wątków. "Jasminum" to przede wszystkim opowieść o miłości, o jej pragnieniu i tęsknocie do niej, ale nie tylko. Jan Jakub Kolski jest jakby następcą Witolda Leszczyńskiego. Leszczyński w takich filmach jak "Konopielka" czy "Żywot Mateusza" był piewcą Polskiej wsi. Często swój świat pokazywał z perspektywy dziecięcej niewinności. Jednym z jego ulubionych aktorów był właśnie Franciszek Pieczka, który potem u Kolskiego wystąpił między innymi w "Jancio Wodniku", a w "Jasminum" ma mały epizodzik, naprawdę świetny. Cechy wspólne ich filmów to właśnie spokojna narracja, kreacja świata pięknego, spokojnego znajdującego się z dala od jakiś wielkich metropolii, czasami wręcz baśniowego. Miłość, tęsknota, wiara to problemy uniwersalne dotyczące każdego z nas, w dodatku pięknie pokazane owiane zapachem wiśni, czeremchy i śliwy dodają filmowi niezwykłego klimatu. Ten film oczaruje każdego. -
- Jasminum
- Jan Jakub Kolski
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-02-25
Ten film oczaruje każdego (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kiedy po raz pierwszy obejrzałem "Jasminum", zapragnąłem od razu zobaczyć go jeszcze raz. W ciągu trzech dni obejrzałem go chyba z pięć razy. Nie mamy tutaj żadnej wybujałej fantazji, ani zaskakujących zwrotów akcji, "Jasminum" to kwintesencja spokoju. Wszystko dzieje się w niedużym klasztorze, w pewnej spokojnej wsi. Mamy tam trzech braci, pachnących każdy inaczej, brata Zdrówko i oczywiście Gienię (w tej roli po raz pierwszy niesamowita Wiktoria Osiecka, możemy ją jeszcze zobaczyć w Katyniu A. Wajdy). Cały film pokazany jest z perspektywy dziecka, które patrzy na świat swą dziecięcą naiwnością i szczerością. Najciekawsze momenty to te właśnie, w których Gienia rozmawia z bratem Zdrówko, relacje tegoż brata ze świętym Rochem, no i jeszcze starania Patrycji o Zemana. Chociaż jest tu o wiele więcej wątków. "Jasminum" to przede wszystkim opowieść o miłości, o jej pragnieniu i tęsknocie do niej, ale nie tylko. Jan Jakub Kolski jest jakby następcą Witolda Leszczyńskiego. Leszczyński w takich filmach jak "Konopielka" czy "Żywot Mateusza" był piewcą Polskiej wsi. Często swój świat pokazywał z perspektywy dziecięcej niewinności. Jednym z jego ulubionych aktorów był właśnie Franciszek Pieczka, który potem u Kolskiego wystąpił między innymi w "Jancio Wodniku", a w "Jasminum" ma mały epizodzik, naprawdę świetny. Cechy wspólne ich filmów to właśnie spokojna narracja, kreacja świata pięknego, spokojnego znajdującego się z dala od jakiś wielkich metropolii, czasami wręcz baśniowego. Miłość, tęsknota, wiara to problemy uniwersalne dotyczące każdego z nas, w dodatku pięknie pokazane owiane zapachem wiśni, czeremchy i śliwy dodają filmowi niezwykłego klimatu. Ten film oczaruje każdego. -
- Stanley Kubrick: Kolekcja Prestige - 5 filmów (6 DVD)
- (towar niedostępny)
Filip Bączkiewicz 2008-02-23
Taki reżyser był tylko jeden i tylko raz (5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ten zbiór to prawdziwy dynamit. Trudno w paru słowach zawrzeć geniusz tego artysty jaki emanuje z tych filmów. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że żaden z jego filmów nie przeszedł przez ekrany kin na całym świecie bez echa. Każdy film to nowa dyskusja, gdyż tematy, które podejmował reżyser były trudne. Szkoda, że zabrakło tutaj "Odysei kosmicznej 2001" i "Full Metal Jacket", ale cóż nie można mieć wszystkiego. Mamy więc, według mnie najważniejszy z filmów Kubicka, a więc "Mechaniczną pomarańczę". Na brak przemocy i brutalizmu nie możemy w tym filmie narzekać. Jest to główny temat filmu, a najważniejszy jest sposób w jaki przemoc jest tutaj pokazana. Jest ona wręcz gloryfikowana i piękna w sensie estetycznym, wspomagana muzyką poważną(przede wszystkim Beethoven) i pięknymi zdjęciami. Główny bohater jest zły do szpiku kości, ale my na końcu go żałujemy i współczujemy mu. Mamy tutaj jedną najciekawszych scen erotycznych w historii kina, ukazana w rytm muzyki poważnej i do tego w przyśpieszonym tempie. Film ten stawia ważne pytania przed nami: przede wszystkim co jest dobre, a co złe i jakie są tego kryteria; następnie prawa więźnia, mordercy, przestępcy. W dzisiejszych czasach, kiedy w kinach pełno krwi, "Mechaniczna pomarańcza" bulwersuje ukazaną przemocą, która tu akurat jest uzasadniona. Drugi co do ważności w owej kolekcji film to "Lśnienie". Jest to najlepsza adaptacja literatury S. Kinga przeniesiona na duży ekran. Dużą zasługę w sukcesie tego filmu ma Jack Nicholson, który stworzoną przez siebie kreacją magnetyzuje nas i poraża. Aktor ten przedstawił bardzo realistycznie stopniowe pogłębianie się szaleństwa w człowieku spowodowane samotnością. Akcja filmu dzieję się w hotelu, w górach, który na czas zimowy jest zamknięty z powodu panujących w okolicach surowych warunków pogodowych. Na ten czas opiekę nad hotelem sprawuje pisarz, który przybywa w to miejsce wraz z żoną i dzieckiem. W filmie tym mamy typowe cechy stylu Kinga: bohater pisarz, nawiedzone miejsce, opuszczony hotel, dziecko, które widzi więcej niż dorośli, tajemniczy kucharz itp. King potrafi wydobyć, z każdego najbardziej skrywane lęki i uczynić z nich koszmar, Kubrick idealnie oddał charaktery Kinga. Kolejnym nie mniej ważny film to "Lolita". Jest to adaptacja książki Władimira Nabokowa, książki, której każda adaptacja była skandaliczna, a to z powodu tematu oczywiście, który zadaje ważne pytanie: gdzie kończy się miłość, a zaczyna pedofilia? Sprawa ma tu się podobnie jak z bohaterem "Mechanicznej pomarańczy". Nie czujemy do niego odrazy, wręcz przeciwnie rozumiemy go i wierzymy, że bohater kocha dziewczynę szczerze i prawdziwie. "Barry London" to z kolei film kostiumowy, opowiadający losy pewnego szlachcica, który wiedzie życie tak ciekawe, że przelane na papier zapełniłoby nie jedną powieść. Ktoś kiedyś powiedział, że jest to najlepiej zmontowany film jaki kiedykolwiek powstał. Aby nie przeciągać powiem tylko tyle, że ogląda się go jak dobry film przygodowy tzn. z zaciekawieniem. Ostatni film w pakiecie, to ostatni film Kubicka w ogóle. Reżyser nie dożył nawet premiery swego dzieła. Od tego filmu zaczęły się kłopoty małżeńskie Toma Cruisa i Nikole Kidman. Ale nie o plotkach należy tu mówić tylko o faktach, a faktem jest, że nie jest to najlepszy film Kubicka. Powiedziałbym, że to jedno z jego gorszych dzieł. "Oczy szeroko zamknięte", oglądamy z takim drobnym zainteresowaniem, tzn. jeżeli nie mamy akurat nic lepszego do roboty to możemy zobaczyć, co też się tam będzie działo dalej. Film nie ma tego magnetyzmu, który miały poprzednie dzieła. Po drugie problem który zaistniał w tym filmie jest mało przekonujący dla mnie. Po premierze "Oczu szeroko zamkniętych" czytałem, że film opowiada o młodym małżeństwie, które podstawą w miłości jest sex. Inaczej mówiąc żyją ze sobą po to, aby uprawiać sex. Kiedy ja obejrzałem ten film, stwierdziłem, że poznałem tutaj parę, która stanęła w tym punkcie swojego życia, w którym budzi się z odrętwienia w jakie popadła z biegiem czasu, która budzi się z "przyzwyczajenia" jakie nawiązało się między nimi, i w pewnej nocnej rozmowie przy trawce wychodzi na jaw, że tak naprawdę nie znają się oni tak dobrze jak myśleli dotychczas. Każdy z nich zaczyna się zastanawiać czy mógłby zdradzić drugiego. Cały film sprawia wrażenie snu na jawie, po pewnym czasie zastanawiamy się czy to wszystko co widzimy jest prawdą. W filmie jest wiele scen erotycznych przedstawionych ze smakiem, estetyką i splendorem charakterystycznym tylko dla Kubicka. Serię tę polecam szczególnie widzowi wytrawnemu, takiemu, który niejeden film już widział i umie cieszyć oko klasą wysoko artystyczną, ale także takiemu widzowi, który lubi kino komercyjne, bo na pewno nie będzie się na tych filmach nudzić.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





