stały recenzent  Magdalena Czudżak

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 6

  • Dopóki Mamy Twarze
    • Dopóki Mamy Twarze
    • C.S. Lewis, Clive Staples Lewis
    • cena: 33,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Magdalena Czudżak 2010-06-02

    Dopóki NIE MAMY twarzy   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Cieszę się ze wznowienia tej książki Lewisa, bo wydań polskich jak na lekarstwo. Wydawnictwo Alfa 1992 r. i teraz Esprit 2010 r. Intryguje mnie jednak, czemu oba tłumaczenia popełniają ten sam błąd: tytuł oryginału brzmi "Till We Have Faces: A Myth Retold". Sam Lewis - jak przeczytać możemy w książce "Inklingowie" - chciał swej ostatniej powieści nadać tytuł "Naga twarz", lecz wydawca odradził to jako coś kojarzącego się z westernem (okładka obecnego wydania budzi z kolei skojarzenia z jakimś sennym romansem). Tytuł jest wyjęty ze słów bohaterki (pochodzących z ostatniego rozdziału), która pojmuje, czemu bogowie nie przemawiają do człowieka wprost TWARZĄ W TWARZ. Jedna z kluczowych spraw tej powieści. Bohaterka rozerwana między treścią tego, co uważa za swój rozum, i tego, co jest prostą wiarą w świadectwo ukochanej osoby, podejmuje decyzje, które to rozdarcie pogłębiają i stają się przyczyną nieszczęść obu stron. Opowieść o rozumie, niedowiarstwie i palącej zazdrości o wiarę. Od początku do końca towarzyszy jej pytanie o niesprawiedliwość bogów, o ich ukrywanie się, brak znaków, niepojęte dla człowieka wybory i decyzje. Nie będę udawać, że rozumiem rozwiązanie, które Lewis znalazł dla tego dramatycznego problemu. O ile udręka i pytanie są stawiane jasno i długo przez większą część książki, to szczęśliwe rozwiązanie i ukojenie zajmuje parę stron i jest trudne do zrozumienia. Pada jednak odpowiedź przynajmniej fragmentaryczna. Dlaczego bogowie nie przemawiają do człowieka i nie udzielają odpowiedzi? Dlaczego nie stają twarzą w twarz z człowiekiem? Ponieważ on jeszcze NIE MA twarzy. Jego życie stanowi wysiłek uformowania się i odkrycia, co jest naprawdę istotne. "Zyskania twarzy". Wtedy Bogowie przemówią. Tak więc tytuł brzmieć powinien "Póki nie mamy twarzy" lub "Aż zyskamy twarze", zgodnie z prostym tłumaczeniem z angielskiego.
  • Burmistrz Casterbridge

    Magdalena Czudżak 2009-03-05

    Bardzo smutne i bardzo przykuwające do ekranu widowisko   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Streszczenia powieści Tomasza Hardy'ego nie prezentują się dobrze: nagromadzenie dziwacznych zbiegów okoliczności, skrzywdzeni i trupy. Od lat z miernym skutkiem zastanawiam się, jak nazwać to, co różni te jego tragiczne historie od fabuł wysysanych z palca dla przykucia widza do ekranu. Po przypomnieniu sobie nadawanego niegdyś w naszej TV serialu o burmistrzu Casterbridge myślę, iż może tym Hardy uwodzi, że jego bohater zbiera cięgi od losu zarówno gdy grzeszy, jak i gdy jest bohatersko uczciwy. Nie ma tu żadnych pocieszeń lub połajanek ze strony autora, który wobec swego bohatera jest jakby Bogiem. Krytycy często przywołują słowo "fatum", ale feler w tym, że tu i na wygrażanie pięścią niebu nie ma miejsca. Jest tylko odmalowana w surowych barwach obserwacja zmagań człowieka z sobą samym i tym co los przynosi. Hardy potrafi wetknąć w akcję takie cytaty z Pisma Świętego, co do których może być przez chwilę ciężko uwierzyć, by stamtąd naprawdę zostały wyjęte. Brzmiące jak klątwy i nie dające człowiekowi żadnej nadziei. Tragiczne i smutne, ale jakoś też piękne. Ten styl adaptacji dziś wydaje mi się bardziej niż wtedy bliski teatrowi telewizji niż filmowi. Brak muzyki, statyczna kamera i inne. Alan Bates w roli głównej nie łapie za serce niczym poza apelowaniem do poczucia sprawiedliwości - nie ma tu raczej wzbudzania sympatii widza jakimiś nieuczciwymi (z punktu widzenia surowości tematu) sztukami. Burmistrz, choć przystojny aktor, męczy swoim wymuszonym sposobem bycia, ciężko go polubić przez tych siedem odcinków - dużo łatwiej podziwiać. Sama nie rozumiem, jak te cechy razem wzięte sprawiają, że jest to znakomity serial i ciężko się od niego oderwać, gdy się nie mus czekać tydzień na kolejny epizod. P.S. Na okładce mojego egzemplarza jest inne zdjęcie niż to Merlinowe.
  • Książka nad książkami
    • Książka nad książkami
    • Anna Kamieńska
    • (towar niedostępny)

    Magdalena Czudżak 2007-04-24

    Można czytać - niekoniecznie w szkole jako lekturę   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Książkę kupiłam dla dziecka i przeczytałam ją sama. Widać, że autorka jest bardziej poetką niż powieściopisarką. Różnie sobie można fabularyzowanie Starego Testamentu zamierzyć, np. tak, by wszystko wyglądało codziennie, zwyczajnie i w ten sposób stało się bardziej dostępne niż tekst biblijny, który zawsze czyta się przez jakieś okulary. I te opowiadania Kamieńskiej są przystępniejsze niż Biblia, choć nie w ten sposób. Ciepłe postacie, bliskość odmalowana najprostszymi uczuciami, jakie mogli mieć Kain, Mojżesz, Samuel, Rut, Eliasz... Takie dodatkowe spoiwo dla starotestamentowych opowieści czyni je może bardziej sentymentalnymi, ale za to zrozumiałymi dla kogoś bardzo młodego, czy nawet małego, i łatwiejszymi do zapamiętania. Być może ci, którzy więcej czasu spędzili nad Pismem Świętym, takiego wsparcia dla wyobraźni nie potrzebują. Mnie bardzo poruszyła prostota i piękno opowiadań Kamieńskiej. Trochę żal, że nie trafiłam na tę książkę w czasach, gdy Biblia zdawała mi się za trudna i za nudna. Po niej od razu chce się łapać za Stary Testament i czytać dalej, i więcej, i dokładniej.
  • Opowieści chasydów

    Magdalena Czudżak 2007-04-10

    Lektura na chwilę i na lata   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Pobieżne przejrzenie książki może sprawić wrażenie, że jest to antologia krótkich, pouczających i nieco egzotycznych przez swój chasydzki folklor anegdot, coś odpowiedniego bardziej dla badaczy etnografii niż religii. I może nie ma nic złego w takim, wybiórczym potraktowaniu "Opowieści chasydów". To stawiałoby tę książkę w jednym rzędzie np. z książkami o. de Mello. Jednak przyjrzenie się autorowi, Martinowi Buberowi, oraz znaczeniu, jakie miał dla niego chasydyzm, może przywiązać do "Opowieści" na dłużej. Kilka faktów mogących przykuć uwagę do Bubera. Jego długie życie (1787 - 1967) toczyło się m.in. we Lwowie, w Niemczech, w Jerozolimie. Żyd wychowany w najlepszych tradycjach intelektualnych, jego pierwszą publikacją było tłumaczenie na język polski Nietzschego. Jeszcze w 1934 r dawał w Berlinie wykład przed SS-manami (!) potępiający hitlerowską ideologię. Współtwórca "filozofii dialogu". Tłumacz Biblii na język niemiecki - dzieło 36 lat pracy (w większej części samotne). Za najżywszy wkład Bubera w filozofię religii uważa się jego bardzo osobistą interpretację judaizmu: judaizm pokazał ludziom nie tyle, że Bóg istnieje, lecz że można z nim wejść w dialog. Mową Boga do człowieka jest świat i wszystko, co mu się w nim przydarza. Odpowiedzią człowieka jest urzeczywistnianie w świecie tego, do czego został wezwany. Chasydzi fascynowali Bubera jako ci, którzy skutecznie podjęli to zadanie, z jednej strony sprzeciwiając się skostniałej tradycji, z drugiej rozwijając jej jądro, a legendy o nich mają zdolność ukazywania indywidualnych objawień Boga w ludzkim życiu. Widział w ruchu chasydzkim nadzieję na uniknięcie chyba typowego nie tylko dla judaizmu rozdarcia na kostniejącą w przepisach ortodoksję i utratę religijności związaną z oświeceniem i otwarciem na inne kultury. I niestety jego publikacje na temat chasydyzmu spotkały się z krytyką obu stron. "Opowieści chasydów" są wymagającą lekturą. Buber zniechęca do czytania ich w przypadkowej kolejności, wstęp i przedmowa (autora) są tekstami tego rodzaju, co wstępy do ksiąg biblijnych. Ale pojedyncze, krótkie czasem na kilka linijek opowiadania mocno zapadają w pamięć i wyobraźnię. Dla zainteresowanych filozofią dialogu, duchowością albo samym Buberem to lektura na dłużej.
  • Chrześcijaństwo po prostu

    Magdalena Czudżak 2007-04-03

    "Dla tych, którzy chcieliby wierzyć, ale intelekt im nie pozwala" - podtytuł mówi wszystko   (19 z 20 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Miłośnicy książek popularnonaukowych wiedzą, że można przeprowadzić wśród nich zgrubny podział na te, które dają powierzchowny wgląd w gałąź nauki, a nawet jej żargon, jednak bez rozumienia istoty zagadnień, i te, które stawiają czytelnika na progu prawdziwego rozumienia. Te drugie są oczywiście rzadsze i zdarzają się tylko niektórym uczonym lub popularyzatorom. Książkę Lewisa można zaliczyć do tego szlachetnego gatunku. Bardzo wiele mówi o niej podtytuł: "Dla tych, którzy chcieliby wierzyć, ale intelekt im nie pozwala". Lewis, intelektualista nawrócony na chrześcijaństwo jako dorosły człowiek, dysponuje atutem, często niedostępnym dla ludzi, którzy wiarę wyssali z mlekiem matki: musiał pokonać rozumem te wszystkie przeszkody w wierze, które inni pokonują przyzwyczajeniem lub posłuszeństwem. Od razu trzeba też powiedzieć, że jego argumenty nie zniewalają do wiary, lecz jedynie pomagają pozbyć się nalotu wiary niedojrzałej, za ciasnej dla człowieka dorosłego. Za ogromną zaletę tej książki uważam fakt, iż nie jest adresowania do żadnego szczególnego kościoła chrześcijańskiego. Lewis uczynił wysiłek wyjęcia z chrześcijaństwa samej jego istoty, wspólnej dla wszystkich wyznań (pracę swoją wysłał do oceny kilku różnym duchownym). Jeśli ktoś obawia się, że nieortodoksja wobec własnej wiary będzie mu w trakcie lektury przeszkadzała, zapomni o tej obawie już po kilku stronach. Bo jest to lektura wyjątkowo wciągająca. I, ponieważ powstała jako książkowy zapis cyklu popularnych radiowych wykładów, ma naturalny podział na strawne fragmenty, odpowiednie na jeden pracowity ludzki dzień. Przy tym wszystkim nie jest to ostatecznie tylko bryk "chrześcijaństwo w pigułce", lecz książka, która zaczynając od podstawowych pytań o istnienie Boga, poprzez istotę chrześcijaństwa, kończy na pytaniach o żywą więź z Chrystusem, istotę grzechu, praktyczne trudności w życiu chrześcijańskim. I nie mamy wrażenia, że przemawia do nas mędrzec z wyżyn doświadczenia i wiedzy, lecz raczej wesoły grzesznik, który nie boi się prawdy. Chyba każdy po przeczytaniu zainteresuje się bliżej teologią.
  • Dlaczego dziewictwo jest lepsze niż małżeństwo

    Magdalena Czudżak 2007-03-23

    Pasjonująca lektura dla miłośników śledzenia historii sporów ideologicznych   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zdziwi się ten, kto sądząc po tytule, spodziewa się uduchowionych rozważań na temat sensu i celu życia ludzkiego. Autor jest filologiem klasycznym i w książce wziął na warsztat argumentację w tej kwestii znanych i wielkich postaci Kościoła katolickiego: m.in. św. Ambrożego, św. Hieronima, św. Augustyna. Dowiadujemy się, jak ważny i brzemienny w skutki był spór o wartość wyższość dziewictwa dla ludzi żyjących w czwartym wieku, jak mocno był wpisany w tradycje filozofów greckich, żywe wciąż dla ludzi wykształconych, jak jednocześnie rozmaite odcienie tego poglądu lokowały ich propagatorów po stronie Kościoła lub rozmaitych herezji. Spór nie ma wydźwięku spokojnej, teoretycznej, naukowej, pełnej namysłu debaty, lecz ostrej walki nieprzebierającej w środkach. W arsenale retorycznego oręża znajdowały się (zebrane jeszcze przez Arystotelesa) tak niepiękne metody perswazji jak dyskredytowanie adwersarza poprzez obmowę, podważanie jego kompetencji, moralnego prowadzenia się; przekręcanie jego intencji, ośmieszanie, rozumowania świadomie pozorujące logikę, wyrywanie z kontekstu - słowem dalekie od tego, czego oczekiwałoby się od świętych, wierzących w prawdziwy blask prawdy. Poznajemy zręby tych argumentacji niestety bez znajomości stanowiska przeciwnego - jego obrońcy, jako przegrani, nie tylko przestali reprezentować Kościół, ale i przestali istnieć jako autorzy. Strzępów wiedzy o ich poglądach można próbować szukać tylko w literaturze zwycięskiej opcji. Bardzo ciekawe jest uświadomić sobie - książka zwięźle i o tym wspomina - że w IV wieku dogmaty dotyczące dziewictwa Maryi jeszcze nie istniały, a poglądy na ten temat bywały bardzo różne w różnych kręgach. Są to równocześnie czasy myśli nieortodoksyjnej, manicheizmu, arianizmu, montanizmu, enkratyzymu, które również wynosiły dziewictwo ponad małżeństwo. Autor pokazuje na konkretnych przykładach, jaki był obieg argumentów, jak obficie czerpali autorzy kościelni z dowodzenia ideologicznych przeciwników i jak czasem się to na nich mściło (św. Hieronim). Trudnością dla czytelnika bez klasycznego wykształcenia będzie duża ilość obszernych łacińskich cytatów bez tłumaczeń. Jednakże lektura jest pasjonująca i świetnie oddaje atmosferę namiętnych sporów w młodym Kościele i ludzkie oblicze jego wielkich postaci. Dla badających temat uważniej jest to też źródło dalszej literatury, gdyż każde zdanie i cytat są opatrzone rzetelnie przypisami.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!