stały recenzent  Dominika Kmiecik

Jestem wielką fanką muzyki francuskiej oraz jungle,uwielbiam francuskie filmy i produkcje hiszpańsko-francuskie,jestem wierną fanką Mylene Farmer i Celine Dion.

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 222

  • Władza absolutna

    Dominika Kmiecik 2009-03-22

    Trzyma w napięciu cały czas   (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    „Absolute Power” to film, który idealnie nadaje się do obejrzenia w domowym zaciszu, najlepiej, żeby na dworze padał deszcz, było szaro-buro, a obok nas w kominku trzaskał przyjaźnie ogień. Jak wiele filmów z lat ’90, również i ten ma zauważalny „sztuczny nastrój”. Zabieg ten polegał na tym (obecnie już się go nie stosuje), aby trochę cofnąć się w czasie, tzn. ubrać się jak z lat ’80, urządzić dom według ówczesnych standardów. Miało to na celu przybliżenie widzowi obrazów, wiadomo, że co najmniej dwudziestoletni widz więcej swojego życia spędził w latach ’80, więc film będzie dla niego bardziej realny. Jak przystało na obraz powstały w USA, mamy wiele stereotypów, ale mamy też i rozmach scenograficzny i kostiumowy. Aktorzy mówią trochę zbyt wyrafinowanym językiem, jak na rasowych przestępców, ale zawsze możemy założyć, że chodzili do najlepszych amerykańskich szkół. Włamywacz po wyjściu z więzienia chce dokonać ostatniego skoku, spektakularnego i przynoszącego wielkie zyski. Na nic jego plan, bardzo szczegółowy i dopracowany, bo trafia na miejsce o nieodpowiedniej porze. Ta jedna chwila zmienia całe jego życie. Zostaje oskarżony rzeczy, których jest niewinny. Szantaże, polityka, afery, w które zamieszany jest sam prezydent USA. Najgorsze nadchodzi, kiedy życie córki naszego włamywacza jest zagrożone. Wtedy rozpętuje się prawdziwa wojna... Przestępcy są aniołami, a anioły zdają się tylko przyglądać... Fabuła skomplikowana, przez co bardzo dobra. Film wart obejrzenia, trzyma w napięciu i pokazuje metamorfozy ludzi, którzy najmniej spodziewają się je przejść.
  • Nie potrafię schudnąć. 350 nowych przepisów

    Dominika Kmiecik 2009-03-22

    Smacznego i na zdrowie!   (24 z 32 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kobiety od lat borykają się z problemem wagi. Zazwyczaj oczywiście jest ona za duża, jaka by w istocie nie była. Nie wiadomo dlaczego, znacznie rzadziej przejmują się tym mężczyźni – być może dlatego, że na pierwszym miejscu stoi u nich jednak intelekt, wszak to panie określane są jako „płeć piękna”... Krzywdzące, bo często nasz wygląd warunkuje znalezienie partnera, „kobieta ma przyciągnąć wyglądem, a zatrzymać charakterem”, więc nawet te dziewczyny, które są aniołami z charakteru, mają mniejsze szanse na miłość, jeśli są „puszyste”. Jasne, że ze stereotypem wykreowanym w znacznej mierze przez media i kościste modelki można walczyć, ale o wiele łatwiej i szybciej – schudnąć. Sam wyraz ten nie kojarzy nam się zbyt miło, bo w myślach widzimy już tortury fizyczne i katusze jakie musimy cierpieć, jedząc samą sałatkę. Na szczęście jest ta książka! I wszystko jest o wiele prostsze, masa przepisów, dzięki którym schudniemy, a wcale nie odczujemy zmiany naszych nawyków jedzeniowych, wybór potraw jest tak duży, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Mało tego, wiele z dań nie jest trudnych w przygotowaniu, a efekty są naprawdę wyśmienite! Możemy gotować dla całej rodziny, dla przyjaciół, a zapewniam, że będą zachwyceni! Nie dość, że jedzenie będzie zdrowe, nie-tuczące, to jeszcze przepyszne! Polecam także tym, którzy niekoniecznie chcą schudnąć, a szukają kulinarnych inspiracji, tutaj znajdą ich multum.
  • I Am...Sasha Fierce

    Dominika Kmiecik 2008-11-16

    Popowe arcydzieło   (7 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Trzeba sobie powiedzieć wprost i bez ogródek - Beyonce przeszła samą siebie. Album jest przeznaczony oczywiście dla mas, ale jednocześnie, co rzadko się zdarza, jest "pełnowymiarowo" ambitny. Wszystkie utwory są przemyślane, nie ma żadnych niedomówień, nie ma też miejsca na domysły, czemu jest tak, a nie inaczej. Przekaz płynący z płyty jest oczywisty - Beyonce dojrzała. Można zauważyć pewne podobieństwo do pewnego fragmentu kariery Christiny Aguilery - płyta "Stripped" odcięła się od poprzednich dokonań jedynie poziomem, przez co wydawała się zupełnie inna od dotychczasowej twórczości. "I Am...Sasha Fierce" Beyonce jest zabiegiem identycznym i sądzę, że dobrze obmyślonym marketingowo. Pierwszy krążek, zatytułowany "I Am" to spokojne, aczkolwiek nie melancholijne ballady. Mimo że warstwa liryczna trąci wyższą półką, to nadal mamy do czynienia z tendencyjnym popem. Paradoksalnie, o soul ocierają się kawałki z "Sasha Fierce", który jest przebojowszy, ale nie na tyle energiczny, żeby od razu porwać. Ogólnie wydawnictwo utrzymane jest na spokojnym poziomie, rytmy raczej do zastanowienia się, ale nie do kontemplowania. Raczej do sprzątania, niźli do bujania się na parkiecie. Wokalnie mamy do czynienia z wielką metamorfozą, wokalistka brzmi bowiem zaskakująco czysto, a śpiewa wysoko, wyżej niż dotychczas. Rozczarowuje jedynie "Ave Maria", po którym wszyscy spodziewają się prezentacji możliwości głosowych, tymczasem Knowles nie dość, że nie śpiewa typowej pieśni, to jeszcze wcale się nie wysila. Emocjonalnie album satysfakcjonujący, czuć pasję i serce włożone w piosenki, może nawet duszę. Muzyka standardowa, brzmieniowej rewelacji nie ma. Dobrze dograny wokal z muzyką, żałuję tylko, że przy tak dobrym, wyróżniającym się na tle szarej i mało ambitnej masówki albumie zabrakło soulu w czystej swojej formie. Na szczęście Beyonce nie bawi się już w bycie "tyłkiem dla rapera" i nie usłyszymy żadnego "joł joł" na krążku. Nie ma r’n’b, ale ta zmiana wychodzi tylko na dobre. Nie ma też gospel, przy tego typu aranżacjach brzmiałby śmiesznie. Myślę, że album jest przełomowy, bo można go słuchać w kółko, małe szanse, że się znudzi. Każdy utwór jest inny, nie do pomylenia. Każdy opowiada osobną historię, każda jest bardzo osobista, może nawet Bee otworzyła się za bardzo. Nie mniej jednak, popowe arcydzieło.
  • Lords & Ladies
    • Lords & Ladies
    • Terry Pratchett
    • cena: 39,05 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    Dominika Kmiecik 2008-11-16

    Szukam fenomenu i znaleźć nie mogę   (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zastanawiam się, czemu tylu ludzi zachwyca się tym panem. Interesujące. Nie podobał mi się po polsku. Zasugerowano mi, żebym przeczytała w oryginale. I z rozżaleniem stwierdzam, że jest jeszcze gorzej, niż w przekładzie! Od dzisiaj zacznę bardziej doceniać tłumaczy. Otóż humor prezentowany przez autora jest trywialny lub też, jak kto woli, płytki do głębi. Praktycznie można by pominąć co drugie zdanie, bo jest ono komentarzem do tego pierwszego, a jego zadaniem jest nadanie humorystycznego charakteru całości. Ble! Wydaje mi się, że gdyby traktować "Lords & Ladies" poważnie, to wyszedłby z tego kosmiczny poradnik dla obojga płci, a tymczasem jest to kolejny poradnik typu "Jak być szczęśliwym", ale napisany pod sprytną przykrywką. Jako czytelnik, czuję się oszukana. Miało być magicznie, a ja zauważam tylko nieudolne próby nawiązania do Poe oraz Willsa. Nie wiem po co wprowadzać tyle zamieszania do praktycznie każdej dynamicznej sytuacji w książce. Jeśli miało to przyciągnąć uwagę czytelnika, odniosło odwrotny efekt. Rozważyłam opcję, że ja się może po prostu nie nadaję. Ale to nie to - ja po prostu nie wiem, jaki jest sens w czymś, co nie ma sensu! Ha! I tu jest pies pogrzebany. Terry Pratchett chciał popełnić dzieło pozbawione sensu, które miało zachwycać, a ja je jednoznacznie neguję. Mylene Farmer to jednak ma smykałkę do tworzenia "Sans Logique", pisarz powinien zapoznać się z jej twórczością.
  • No Regrets No Remorse

    Dominika Kmiecik 2008-11-16

    Ramy myślowe nałożone!

    Jest coś takiego w "Trójcy" co sprawia, że odbieramy ich całkiem serio. Niby śmieją się trashem ze wszystkiego, włączając w to siebie, a jednak brzmią tak śmiertelnie poważnie, że ciężko przejść obok nich, nie zastanawiając się nad pewnymi sprawami. Bo trzeba wiedzieć, że ich muzyka to nie tylko najostrzejszy hardcore metal, ale także punk. Brutalny doom metal z wyrzutem, czy może istnieć idealniejsze połączenie? Album wydany w 2001 roku, a wciąż szalenie aktualny. Mówią/śpiewają a w zasadzie to wrzeszczą o tym, że wszyscy jesteśmy zamknięci w klatce medialnej, że gubimy prawdziwe uczucia - brzmi jak motyw przewodni albumu pop, prawda? Ha, niech to nie myli! Panowie z "Tree" robią to z należytą sobie nienawiścią i są skłonni zabrać nam resztki uczuć, które jeszcze udało nam się ocalić. Różnica pomiędzy "Tree" a innymi grupami tego czy odmiennego nawet pokroju jest taka, że inne zespoły śpiewają o problemach i chcą im zapobiegać, natomiast "Tree" informuje o istnieniu problemów, ale wcale ich nie neguje - ba, nawet się cieszy, że istnieje zło. Jest oczywiście na tym albumie troszkę turpizmu, rzecz jasna domieszka ohydy i obrzydliwości. W tekstach pojawiają się nawet elementy fantasy. Część utworów jest mocniejsza, a cześć obija się nawet wokalem o rap. Muzycy skromni nie są, co właściwie mogłoby być ich wizytówką, o swej próżności wspominają w każdych kolejnych 3 minutach. Album głównie dla tych, którzy zgadzają się z filozofią zespołu, bo w przeciwnym wypadku ciężko będzie znieść 14 utworów z motywem przewodnim "Pij piwo, bo my pijemy piwo, jeśli nie - giń!"
  • Pióro żelowe, fioletowe

    Dominika Kmiecik 2008-09-06

    Działa bez zarzutu

    Muszę przyznać, że pióro mnie zaskoczyło, ale bardzo pozytywnie! Nie piszę zbyt ładnie już od czasów dzieciństwa, dlatego rodzice postanowili, że w podstawówce będę pisać piórem, żeby wyrobić sobie charakter pisma. Jak ja się wtedy męczyłam! Nie dość, że wyglądałam z piórem w ręce bardzo poważnie, jak na 7-latkę, to jeszcze bez przerwy chodziłam cała umorusana w atramencie, bo cały czas się rozlewało. Skończył się czas męki Mimo że pióra nie potrzebuję już do szkoły, to z radością używam tego pisadła, bo nie plami, jest wygodne w użyciu, ma klasę, a jednocześnie jego charakter wcale nie należy do "ciężkich". Polecam gorąco dosłownie wszystkim.
  • Pióro żelowe, srebrne

    Dominika Kmiecik 2008-09-06

    Działa bez zarzutu   (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Muszę przyznać, że pióro mnie zaskoczyło, ale bardzo pozytywnie! Nie piszę zbyt ładnie już od czasów dzieciństwa, dlatego rodzice postanowili, że w podstawówce będę pisać piórem, żeby wyrobić sobie charakter pisma. Jak ja się wtedy męczyłam! Nie dość, że wyglądałam z piórem w ręce bardzo poważnie, jak na 7-latkę, to jeszcze bez przerwy chodziłam cała umorusana w atramencie, bo cały czas się rozlewało. Skończył się czas męki Mimo że pióra nie potrzebuję już do szkoły, to z radością używam tego pisadła, bo nie plami, jest wygodne w użyciu, ma klasę, a jednocześnie jego charakter wcale nie należy do "ciężkich". Polecam gorąco dosłownie wszystkim.
  • Pióro żelowe, zielone

    Dominika Kmiecik 2008-09-06

    Działa bez zarzutu

    Muszę przyznać, że pióro mnie zaskoczyło, ale bardzo pozytywnie! Nie piszę zbyt ładnie już od czasów dzieciństwa, dlatego rodzice postanowili, że w podstawówce będę pisać piórem, żeby wyrobić sobie charakter pisma. Jak ja się wtedy męczyłam! Nie dość, że wyglądałam z piórem w ręce bardzo poważnie, jak na 7-latkę, to jeszcze bez przerwy chodziłam cała umorusana w atramencie, bo cały czas się rozlewało. Skończył się czas męki Mimo że pióra nie potrzebuję już do szkoły, to z radością używam tego pisadła, bo nie plami, jest wygodne w użyciu, ma klasę, a jednocześnie jego charakter wcale nie należy do "ciężkich". Polecam gorąco dosłownie wszystkim.
  • Pióro żelowe, czarne

    Dominika Kmiecik 2008-09-06

    Działa bez zarzutu   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Muszę przyznać, że pióro mnie zaskoczyło, ale bardzo pozytywnie! Nie piszę zbyt ładnie już od czasów dzieciństwa, dlatego rodzice postanowili, że w podstawówce będę pisać piórem, żeby wyrobić sobie charakter pisma. Jak ja się wtedy męczyłam! Nie dość, że wyglądałam z piórem w ręce bardzo poważnie, jak na 7-latkę, to jeszcze bez przerwy chodziłam cała umorusana w atramencie, bo cały czas się rozlewało. Skończył się czas męki Mimo że pióra nie potrzebuję już do szkoły, to z radością używam tego pisadła, bo nie plami, jest wygodne w użyciu, ma klasę, a jednocześnie jego charakter wcale nie należy do "ciężkich". Polecam gorąco dosłownie wszystkim.
  • Latarnik
    • Latarnik
    • Zygmunt Skonieczny
    • cena: 19,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 14 dni )

    Dominika Kmiecik 2008-09-06

    Szkoda czasu

    Przyznam szczerze, że nie bardzo mi ta ekranizacja przypadła do gustu. Spowodowane jest to niewątpliwie tym, że Henryk Sienkiewicz pisząc, zawsze zawiera gdzieś ukrytą literacką głębię, o której nie wszyscy się dowiadują - trzeba bardzo głęboko i "wnikliwie" wejrzeć w dzieło. "Latarnik" jest nowelą, z której bezapelacyjnie można by uczynić powieść, gdyby tylko jeszcze jej twórca żył. Historia człowieka starego, samotnego, nękanego przez demony przeszłości. Wiedzie on życie z bezustannym poczuciem winy, wciąż zamartwia się, jak to dalej w życiu będzie. Opowieść o poczciwym latarniku została w filmie Zygmunta Skoniecznego maksymalnie spłycona i w dodatku fatalnie zagrana, w sposób "baśniowy" i film pewnie bardziej spodoba się młodszym widzom. Osobiście nie widzę sensu oglądania tejże produkcji, skoro "Latarnika" można przeczytać w 20 minut.
(Stron 23)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!