stały recenzent  Jędrzej Bukowski

Rekomendacje:

  1. Na szkarłatnych morzach

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 8

  • Na szkarłatnych morzach

    Jędrzej Bukowski 2008-04-02

    Powrót Niecnych Dżentelmenów   (21 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Kłamstwa Locke'a Lamory" zrobiły furorę w światku fantastycznym. Znakomity pomysł i świetnie poprowadzona fabuła spowodowały, że nieznany nikomu Scott Lynch awansował do miana jednego z lepszych autorów fantasy, a prawa do ekranizacji wykupił Warner Bros. Oczekiwania względem "Na szkarłatnych morzach" były olbrzymie, dlatego obawiałem się o jakość kolejnej części "Niecnych Dżentelmenów". Mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że autor pokazał klasę. Drugi tom czyta się jeszcze szybciej niż poprzedni. Pamiętacie minimalne dłużyzny z pierwszej części? Tutaj ich nie uświadczycie. Wyobraźcie więc sobie 600 stron nieustannych intryg i przygód, które powodują przysłowiowy opad szczęki. Nie może być inaczej, bo Locke i Jean zostają wrzuceni na głęboką wodę - dosłownie i w przenośni. Dwaj sympatyczni oszuści stają (sic!) piratami! Nie myślcie sobie jednak, że autor raczy nas czymś na wzór "Piratów z Karaibów". W żadnym wypadku. Lynch serwuje nam najprawdziwszą powieść awanturniczą, zabarwioną tym niesamowitym klimatem powieści złodziejskiej, który dominował w "Kłamstwach Locke'a Lamory". Co ważne, powieść jest znacznie bardziej dojrzała i uważny czytelnik znajdzie w niej całą masę nawiązań do popkultury. Autor bawi się z czytelnikiem w inteligentny sposób, cały czas puszczając oczko w naszą stronę - a to za sprawą lokacji, których nazwy mają jasną do przekazania symbolikę (np. Wieża Grzechu) czy też przy pomocy zabawnych na pozór dialogów. Mogłoby się wydawać, że w tak skostniałym gatunku jak fantasy nie da się już nic wymyślić, jednak Lynch udowadnia, że ma głowę pełną pomysłów i potrafi wnieść świeży powiew w ten gatunek. "Na szkarłatnych morzach" jest bez wątpienia lekturą, przy której każda spędzona chwila to uczta dla umysłu i co najważniejsze - świetna rozrywka na najwyższym poziomie.
  • Niech żyje Polska. Hura! Tom 1

    Jędrzej Bukowski 2007-02-04

    Hura! Polska fantastyka!   (15 z 17 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Z okazji 25-lecia Klubu Tfurcuf wydawnictwo Fabryka Słów zdecydowała się wydać dwa zbiory opowiadań pod jakże wdzięcznym tytułem "Niech żyje Polska. Hura!". W skład grupy wchodzą tak znani autorzy jak Andrzej Pilipiuk, Jarosław Grzędowicz, Feliks W. Kres czy też Jacek Komuda. W środku pierwszego tomu znajdziemy łącznie 10 opowieści, których motywem przewodnim jest nasz kraj. Temat zaiste ciekawy, jednak miałem pewne obawy, czy przypadkiem nie zetknę się z dość oklepanym pomysłem "Polska od morza do morza...". Na szczęście, nasi autorzy wykazali się większą pomysłowością. "Farewell Blues" Grzędowicza jest "tylko" dobre. Niby mamy tutaj wszystko to, co charakterystyczne dla tego pisarza - ciekawa wizja świata, celne uwagi i komentarze czy też osobliwa narracja. Całość jednak psuje dość schematyczne zakończenie. Pozostaje lekkie uczucie niedosytu. Dalej mamy do czynienia z "Projektem Marszałek" Baryłki. Można zaryzykować stwierdzenie, że to swoiście patriotyczny cyberpunk. Główną rolę odgrywa tutaj wirtualny Józef Piłsudski. Niebanalne podejście do tematu i ciekawa fabuła sprawiają, że to jeden z lepszych tekstów w zbiorze. "Czas nie czeka na nikogo" Studniarka to kolejna perełka. Opowiadanie pełne pasji i powrotu do lat dziecinnych, a zarazem tak dojrzałe. Autor proponuje czytelnikowi zanurzyć się w świat przeszłości, jednak o dziwo - akcja dzieje się w teraźniejszości. Kawał dobrej prozy. Klasę potwierdza również Kres. Jego "Zabity" charakteryzuje się nieszablonowymi dialogami, które toczy duch ateisty z dość zaskakującymi personami. Pisarz pokazuje, że czuje się dobrze nie tylko w światach fantasy. Na pewno nikt nie zakrzyknie "Komuno wróć" po "Brulionie" Drewnowskiego. Za pomocą brulionu młodej dziewczynki, otrzymujemy niezwykle prawdziwy obraz tego, co odczuwano jeszcze nie tak dawno i jakie były relacje pomiędzy ludźmi. Naprawdę wzrusza. Nieco blado wypada "Serengeti" Żółkowskiej. Otoczka afrykańska sprawia wrażenie dość interesującej, jednakże odnoszę wrażenie, że całość jest nie do końca oszlifowana. Nieco udziwniona narracja powoduje, że sama opowieść jest nieco męcząca i nużąca. Na wysokości zadania stanął jednak Komuda. "Wilczycę" powinni pokochać wszyscy fani "Dzikich Pól" i opowieści rozgrywających się w rzeczypospolitej szlacheckiej. Akcja rozwija się niezwykle dynamicznie i mimo dużej liczby stron jak na opowiadanie, nie nudzi. "Sprawa rodzinna" Sędzikowskiej wypada zdecydowanie najgorzej na tle reszty tekstów. Całość jest dziwną historyjką o dwójce dzieci, których rodzice są potworami. Opowiadanie nie przyciąga i po przeczytaniu wręcz wyparowuje z pamięci. W klimatach iście paranoidalnych zanurza się Armański. "Czas życia" to ironiczna opowieść o systemie bankowym, w którym główny bohater przewiduje długość życia klientów. Lekka narracja powoduje, że całość się czyta niezwykle szybko, mimo nieco szablonowej fabuły. Na zakończenie otrzymujemy prawdziwą rewelację w postaci "Pięknej i grafa" Kołodziejczaka. Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym miszmaszem fantastycznym, w którym Polskę zamieszkują elfy z bronią palną, po szlakach szaleją różne monstra, a całość przyprawiona jest niezwykle ciekawym pomysłem. Znajdziemy tutaj mnóstwo odniesień do kultowych książek fantasy. Autor bawi się konwencją i wychodzi mu to nad wyraz dobrze. Podsumowując, "Niech żyje Polska. Hura! – tom 1" to antologia na naprawdę wysokim poziomie. Gdy do tego dodać naprawdę emocjonalnie napisany przez Grzędowicza wstęp, nie pozostaje nic innego, jak zanurzyć się w opowieściach proponowanych przez Klub Tfurcuf.
  • Abra Makabra: Wydanie kolekcjonerskie

    Jędrzej Bukowski 2006-07-23

    Mroczna atmosfera polana czarnym humorem   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "30 Dni Nocy" to kultowy komiks charakteryzujący się dość ciekawą kreską (karykaturalne postacie i rozmazane tło przez efekt komputerowy) oraz niezwykle mroczną atmosferą. Steve Niles i Ben Templesmith ponownie poszli w tym kierunku i tak o to mamy do czynienia z "Abrą Makabrą". Już sam tytuł wiele sugeruje i można stwierdzić, że mamy do czynienia z dziełem niezmiernie ciekawym. Głównym bohaterem jest Cal McDonald - detektyw zajmujący się sprawami paranormalnymi. Zostaje on jednak wplątany w pewną aferę, która prowadzi do tego, że sam zostaje głównym podejrzanym. W świecie wampirów, wilkołaków i innych zmor dzieje się coś dziwnego. Wrogo do siebie nastawione rasy zaczynają z nieznanych powodów działać razem. Detektyw postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i rozwiązać zagadkę. Fabuła być może nie rzuca na kolana, jednak nie ona jest głównym czynnikiem powodującym szybsze bicie serca u czytelnika. Niesamowita atmosfera i klimat sprawia, że kolejne strony przewraca się z zapartym tchem, będąc ciekawym kolejnych zdarzeń. Wrażenie to potęgują świetne plansze, które przez "rozmycie" sprawiają efekt groteskowości. Dodatkowo główny bohater to kawał cynicznego twardziela, którego celne komentarze co rusz wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Czarny humor to znak rozpoznawczy "Abry Makabry". Trzeba zaznaczyć, że komiks nadaje się dla osób pełnoletnich ze względu na brutalne sceny i wulgarny język, który pasuje tutaj jak ulał. Świat jest porównywalny do prawdziwej ulicznej rzeczywistości, więc nie dziwota, że mamy do czynienia z takimi, a nie innymi wyrażeniami. Samo wydanie jest wyśmienite, w twardej oprawie, co dodatkowo potęguje fakt, że każdy szanujący się fan komiksów powinien mieć ten egzemplarz w swoich zbiorach. Tym bardziej, że cena jest o wiele niższa niż zsumowanie wszystkich wydań zeszytowych.
  • Coma [Digipack]
    • Coma [Digipack]
    • Sui Generis Umbra
    • cena: 12,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Jędrzej Bukowski 2006-07-19

    Podróż przez mroczne zakamarki umysłu   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Wyobraźcie sobie najgorsze koszmary, jakie Wam się przyśniły. Wyobraźcie sobie, że dopadły Was wszystkie najgorsze lęki z głębi umysłu. Wyobraźcie sobie, że potraficie z tego czerpać przyjemność. Wyobraźnia i mrok to dwa wielkie narzędzia w sprawnych rękach rzemieślnika. Sui Generis Umbra to właśnie spełnienie najczarniejszych marzeń dwóch osobliwych person: eLL uważającej się za wiedźmę oraz byłego klawiszowca Artrosis - Maćka Niedzielskiego. Ten projekt muzyczny wymyka się wszelkim granicom i jakimkolwiek schematom. Styl tego zespołu można określić jako zimny, a wręcz pandemoniczny dark ambient, pełen szału, mroku, rozpaczy i desperacji. Płyta składa się z jedenastu kawałków, z których każdy ma ogromne znaczenie. Cały koncept opiera się na podróży fal morskich. Pierwsze utwory, z początku leniwe i dość wolne, dotykają słuchacza niczym fale spokojnego morza. Jednak im dalej, tym jest bardziej żywiołowo i opętańczo. Słuchacz powoli popada w trans. Kolejne utwory prezentują coraz większy szał i emocje. Potępieńcze wokale eLL na wskroś przeszywają ciało słuchającego. Po walce żywiołów następuje czas na zwolnienie. Fale znów się uspokajają, by całkowicie pogrążyć się w śpiączce. Następuje tytułowa "Coma". Trzeba przyznać, że muzyka zawarta na albumie jest dość ciężkostrawna dla szarego słuchacza, jednak piękno odkryją ci, którzy mają otwarte umysły na coś "innego" niż dotychczas. Ta muzyka wymaga odwagi. Sprawdź, a na pewno nie pożałujesz.
  • Chłopaki Anansiego

    Jędrzej Bukowski 2006-03-01

    Zachwyt !   (6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie ma co ukrywać, że Neil Gaiman jest ostatnio w znakomitej formie. Każda jego nowa książka staje się bestsellerem. Czytają go zarówno młodzi (Koralina, Wilki w ścianach), jak i starzy (Dym i Lustra, Nigdziebądź). Pochwał nie szczędzą także krytycy. Jak natomiast ma się sprawa z jego najnowszą książką, czyli z "Chłopakami Anansiego"? Jest to niejako kontynuacja "Amerykańskich bogów". Główny bohater - Gruby Charlie, okazuje się być synem boga, który zalazł za skórę innym bóstwom. Jakby tego było mało, w tle pojawiają się takie postacie, jak: narzeczona Charliego i jej matka, która okazuje się być wampirem. Wszyscy jednak bledną przy osobie brata głównego bohatera, który jest od niego całkowicie różny, ale jak się okazuje - mają więcej wspólnego niż ktokolwiek inny. Trzeba przyznać, że "Chłopaki Anansiego" to mieszanka iście wybuchowa i chyba nikogo już nie zdziwi, że autor tworzy iście groteskową wizję świata, w której czarny humor przeplata się z grozą i makabrą. Książka wciąga niczym odkurzacz i zanim się spostrzegamy, dajemy się pochłonąć niesamowitej wizji Gaimana. Uwaga! Nie jest to powieść, do której można przysiąść na krótką chwilę, bo może się okazać, że woda wylała się z wanny.oblaliśmy ważny egzamin,zapomnieliśmy o urodzinach żony (niepotrzebne skreślić). Szkoda tylko, że książka jest tak krótka i dość szybko docieramy do końca. Świadczy to jednak tylko i wyłącznie o klasie autora. Obawiałem się, że tym razem Mistrzowi się nie uda i znajdę jakiś zgrzyt lub cokolwiek, co mnie w jakiś sposób odrzuci od książki, jednak niczego takiego się nie doszukałem. Gaiman to prawdziwy rzemieślnik, który raczy nas co rusz ciekawszymi opisami i zwrotami akcji, nie pozwalając nam odetchnąć ani na moment. "Chłopaki Anansiego" to kolejne potwierdzenie geniuszu autora, który zostawił konkurencję daleko w tyle. Aktualnie, nie ma takiego drugiego pisarza, który tworzyłby tak świetne powieści z gatunku urban fantasy. Podsumowując, grzechem byłoby przepuścić tak wspaniałą książkę, która wciąż potrafi wycisnąć z czytelnika maksimum emocji. Zdecydowanie polecam każdemu, kto śmie wątpić, że dzisiejsza fantastyka jest w stanie uśpienia.
  • Trzecie świadectwo

    Jędrzej Bukowski 2006-02-17

    Świetny debiut   (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Trzecie świadectwo" to kolejna powieść, należąca do serii "Kuźnia fantastów". Wydawnictwo Fabryka Słów prezentuje nam kolejny debiut na naszym rodzimym rynku. Po pierwszym rzucie oka na okładkę, można się spodziewać typowej książki akcji. Jak się jednak okazuje - pozory mogą mylić... Początek fabuły nie rzuca na kolana. Jack McDrury postanawia odkryć zagadkę z przeszłości. Jego ojciec wyruszył niegdyś z oddziałem penetratorów do podziemnego miasta Tamarisk. Celem tej wyprawy było zdobycie tajemniczego artefaktu - metapuka. Misja jednak kończy się klęską i zostaje zatuszowana. Główny bohater postanawia rozszyfrować tę tajemnicę, nie przeczuwając, jak wielkie niebezpieczeństwo grozi jemu oraz jego pięknej żonie Pameli. Zapowiada się dobry, acz standartowy kryminał w otoczce przyszłości. Gromann jednak umiejętnie podsuwa czytelnikowi kolejne elementy puzzli, które powoli układają się w logiczną i jasną całość. Należy także wspomnieć o tym, że w tle znajdziemy liczne retrospekcje, dzięki którym zaprzyjaźniamy się z Jackiem. Do tego narracja jest pierwszoosobowa, co jeszcze bardziej pozwala nam się utożsamić z głównym bohaterem. Nieraz zdarzyło się, że przeżywałem jego sukcesy, jak i porażki. Dawno żadna powieść nie wycisnęła ze mnie tylu emocji. Autor przedstawia swą wizję niedalekiej przyszłości, gdzie ludność żyje w tzw. Unii Słonecznej. Jak się dalej okazuje, ludzkość żyję w kłamstwie i nieświadomości. Boleśnie się o tym przekonuje Jack. "Trzecie świadectwo" to także książka o miłości. Dzięki niej jesteśmy gotowi do wielkich poświęceń. Czy jednak na pewno? Boleśnie się o tym przekonuje główny bohater, który zostaje wystawiony na ciężką próbę. Przyznam szczerze, że dawno się nie czułem tak przygnębiony, czytając jakąś powieść. Gromann wręcz bawi się czytelnikiem i co rusz zaskakuje. Duża w tym zasługa holodysków z wyprawy do Tamarisk, czyli tytułowych świadectw. Każdy z tych pamiętników pozwala czytelnikowi spojrzeć na zachowania ludzkie w obliczu zagrożenia. Reasumując, Daniel Gromann spisał się na medal. Dawno mi się nie zdarzyło, by debiut był w stanie wywrzeć na mnie tak olbrzymie wrażenie. Wspaniały start pisarski. Mam tylko nadzieję, że autor na tym nie poprzestanie i już niedługo dane nam będzie przeczytać jego kolejną opowieść na najwyższym poziomie. Jeszcze raz polecam.
  • Cała prawda o planecie Ksi. Drugie spojrzenie na planetę Ksi

    Jędrzej Bukowski 2006-02-16

    "Każdy po trosze czuje się specjalistą od ulepszania świata" - J.A. Zajdel   (10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Bez zbędnego owijania w bawełnę - "Cała prawda o planecie Ksi" Janusza A. Zajdla to jedna z najlepszych książek z gatunku fantastyki socjologicznej. Z początku miałem pewne obawy, czy powieści udało się przetrwać próbę czasu (pierwotnie książka została wydana w 1983 roku), jednak po zagłębieniu się w lekturę, nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Należy dodać, że wydawnictwo SuperNOWA przygotowała nie lada gratkę dla fanów Zajdla, gdyż dodała także konspekt "Drugiego spojrzenia na planetę Ksi" wraz z posłowiem Macieja Parowskiego. Zaczyna się dość schematycznie - grupa osadników wyrusza na planetę Ksi, by zasiedlić nowy świat. Z nieznanych przyczyn, kontakt się urywa. Grupa komandora Slotha postanawia zbadać tę zagadkę. Podczas podróży, spotykają oni jeden ze statków osadników, a w nim - niepoczytalnego starca, wraz dziwnymi zapiskami... By nie zdradzać za wiele z fabuły, powiem tylko, że fani "1984" poczują się jak w domu. Zajdel poruszył wciąż aktualne problemy pod otoczką fantastyki. Znajdziemy tutaj mnóstwo przemyśleń o naturze człowieka i ludzkości w ogóle. Autor ukazuje ludzi żyjących w totalitarnym świecie i niemożności wyrwania się z niego. Pewne fragmenty są szokujące - wystarczy choćby wspomnieć o ludności "numerowanej", która kojarzy się z niemieckimi obozami zagłady. Trzeba jednak przyznać, że Zajdel był specjalistą w swoim fachu i potrafił prostym językiem stworzyć niesamowitą atmosferę. Jeśli ktoś oczekuje eksperymentów językowych, to musi szukać dalej. Wielka szkoda, że tak znamienitego pisarza nie ma już wśród nas. Niestety nie udało mu się dokończyć "Drugiego spojrzenia..." - zdążył napisać jedynie 3 rozdziały. Co miało się wydarzyć dalej? Możemy jedynie snuć przypuszczenia i domysły na ten temat. Podsumowując, "Cała prawda o planecie Ksi" to klasyka polskiej fantastyki socjologicznej. Grzechem jest nie przeczytać takiej książki. Jest to także świetny wstęp do rozpoczęcia czytania powieści innych znakomitych autorów z tego gatunku, czyli Dukaja i Lema. Polecam każdemu, bez wyjątku.
  • Przesiadka w piekle

    Jędrzej Bukowski 2006-02-08

    Zachwiana równowaga?

    Andrzej Ziemiański jest ostatnio w wyśmienitej kondycji. Po wydaniu trylogii "Achaja" zyskał sobie mnóstwo nowych fanów i powrócił do łask tych starych. Bardzo ciepło został także przyjęty zbiór opowiadań "Zapach Szkła". Jak natomiast się ma sprawa z inną jego powieścią, a mianowicie z "Przesiadką w Piekle"? Głównym bohaterem jest Lynn Fargo - osobnik, który stracił pamięć. Bezdomny i bliski śmierci odkrywa dość niecodzienną właściwość. Potrafi "wstrzelić" się w ludzi i używać ich wzorców osobowych. Po odkryciu tej umiejętności, Fargo postanawia odzyskać pamięć i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Książka należy do niezwykle popularnego gatunku, jakim jest cyberpunk. Mamy więc tutaj niedaleką przyszłość, tajne korporacje rządzące światem, spiski czy też agentów ścigających głównego bohatera. Ziemiańskiemu jednak daleko do ojca tego gatunku - Gibsona. Akcja prze do przodu i książka nie pozwala nam ani na moment odetchnąć. Po czasie robi się to dość irytujące i męczące. Do tego fabuła nie rzuca na kolana. Sprowadza się do prostego schematu "zabili go i uciekł". Czytając "Przesiadkę w piekle" ma się nieodparte wrażenie, że autorem nie jest Ziemiański. Warsztat kuleje, w środku znajdujemy mnóstwo błędów stylistycznych czy też zdań-koszmarków. Gdzie tkwi haczyk? Jak się okazuje, jest to reedycja powieści wydanej w 1991 roku. Jak głosi slogan reklamowy na okładce, Ziemiański napisał "Przesiadkę w piekle" niejako od nowa. Śmiem twierdzić, że to bezczelne kłamstwo, gdyż jak wspomniałem wcześniej warsztat dość mocno kuleje. Wychodzi więc na to, że chęć zarobienia pieniędzy łatwym kosztem była silniejsza niż usatysfakcjonowanie fanów jego twórczości. Podsumowując, tym razem autor się nie popisał. Kilka ciekawych wątków nie ratuje całości. Bardziej to wszystko wygląda na odcinanie kuponów od chwilowej sławy. Nie polecam.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!