Szczepan Wolak
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 5
-
- Czerwony album
- Coma
- cena: 36,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Szczepan Wolak 2011-10-21
Muzyczne rozczarowanie, liryczne oprzytomnienie (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Powiem szczerze, jestem muzykiem i muzycznie w kwestii po prostu nut... ta płyta mi się nie podoba. Jest prosta. Prosta, czasem do bólu, czyli coś od czego Coma była daleka. Tutaj Coma zaczęła zmieniać styl, na bardziej... liryczny. Zespół prezentuje teksty Roguckiego i to mocno, lirycznie płyta genialna. Kolejna odsłona Comy, która mi się nie do końca podoba, ale przyzwyczaję się zapewne :p -
- Scream [Eco Style]
- Ozzy Osbourne
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Szczepan Wolak 2010-07-24
Świetna płyta z małymi niedoróbkami a la old rock!
Zacznę od krytyki, bo lepiej czymś przywalić niż potem się rozczarować. Płyta ma w sobie dużo z dawnego rocka czyli przedłużanie na siłę jakiegoś riffu kiedy powinien już on dawno przebrzmieć lub się rozwinąć. Także głos Ozzy'ego się nie zmienia wtedy co czasem sprawia, że płyta wieje nudą. Ale to tylko niektóre piosenki się takie wydają, uważam to za negatyw z byłych czasów, ale niektórzy mogą myśleć inaczej. Szczególnie widać to w "Crucify". Teraz, co dobrego? Dużo, nawet bym powiedział, że bardzo dużo! Nie spodziewałem się, że Ozzy wywali taką płytę w tym wieku! Zacznę od rzeczy absolutnie genialnej czyli brzmienia! Mastering na najwyższym poziomie, wszystko słychać tu idealnie i równo, ani jedna nuta nam nie umknie. Ozzy też w świetny sposób docenił rolę basu, także całość jest bardzo głęboka i że tak określę całość mocno sadzi przy mocnym słuchaniu i tak powinna brzmieć ta muzyka! Kolejną sprawą jest warstwa instrumentalna, co tu dużo gadać muzycy się postarali, a sam Ozzy się nie ograniczał. Aranżacje wykorzystują elektronikę, smyczki, pianino, mocne gitary, gitarę akustyczną, liczne perkusjonalia, bas i perkusję. Płyta jest mimo tego ciężka i zdecydowanie w klimacie metalu. Pojawią się też tu elementy progresywnego metalu! Dobrym przykładem są zmiany tempa w "Fearless" czy początek "Let it Die"! Są też numery, które w sposób bardzo mocny bujają i są to "Let it die" czy "Soul Sucker". Są też lżejsze kawałki, z wybijającym się "Time". Do mnie najbardziej trafił "I want it more", świetny kawałek zarówno w warstwie instrumentalnej i wokalnej. Ozzy śpiewa w swojej notacji nie próbuje się przekrzyczeć i na pewno to będzie jeden z killerów na żywo obok "Let it die". A jak śpiewa Ozzy? Niektóre kompozycje wydają się, że mogły być lepsze w wykonaniu innego wokalisty, ale właśnie ten klimatyczny głos Ozzy'ego też nadaje tak tej płycie rozgłos. Jak tytuł płyty głosi, Ozzy krzyczy i jest to naprawdę niezły krzyk! Przynajmniej na nagraniu. Polecam każdemu, kto lubi stary metal w stylu Sabbat, Dio itp., ale też np. odbiorcom słynniejszych dziś zespołów, bo Ozzy tym albumem trafi do całego metalowego półświatka! Zadowoleni będą i fani Dream Theater, zespołu Metallica, Korn'a, a może i nawet Slipknot. Kawał porządnej muzyki na lato! -
- No Line On The Horizon [Polska cena]
- U2
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Szczepan Wolak 2009-04-25
Pozostał hipnotyzm muzyki ale U2 ginie w nowych czasach. (3 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
No to jest recenzja-odpowiedź na to co napisał Pan/i Patrique La Anno seq. Główną myślą było to, że jest to płyta bardzo oryginalna i tak się składa, że jest to prawda. Tofik ze skeczu Ani Mru-Mru też jest oryginalny! Utwór tytułowy zapowiada jaki jest klimat całej płyty. Teksty trochę o niczym, dużo hipnotycznej gitary, fajny basik i beznadziejna perkusja. Taka jest ta płyta. A no i zapomniałem, że Panowie z U2 przesadzili z efektami co się mści. Niekiedy jest to strasznie denerwujące. Piosenki "rockowe" to w "Stand Up Comedy" jeden dobry riff i mówione teksty, a "Breathe" wokal, który nie idzie zgodnie z melodią co daje tylko i wyłącznie chaos. "Cedars of Lebanon" to kolejna porażka. Bas co innego, gitara co innego, a Bono coś szepcze do tego wszystkiego, nie w rytm nie w tempo, czysty chaos! Jedynymi piosenkami wartymi wymienienia są "Magnificient", która też nie powala ale brzmi jak U2 i "White as snow", która zawiera w sobie pop, trochę z country i starego u2, naprawdę dobra robota! Jest jeszcze "I'll go crazy(...)", które byłoby świetne, gdyby perkusista nie uznał, że jego partia jest za łatwa. "Fez-Being Born" najchętniej bym pominął ALE (!) naprawdę niesamowitą robotę wykonuje tam basista! Płyta dla fanów basu i fanatyków U2 reszcie nie polecam. 3 za treści muzyczne i 3 dobre piosenki. -
- Reload
- Metallica
- cena: 50,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Szczepan Wolak 2008-08-10
Piękna płyta, ale z niektórymi kawałkami do wyrzucenia
Zacznę ode tego, że jestem fanem zespołu Metallica na dobre i na złe. Ta płyta zawiera bardzo dużo dobrych riffów, dobrych piosenek ale jest na niej też dużo nietrafionych pomysłów. Do słuchania nadają się piosenki 1,2,3,4,10,11,13. Za to piosenki 5,6,7,8,9,12 idą do kosza. Ze względu na zniesmaczenie niektórymi skomentuję tylko te dobre. Utwór rozpoczynający płytę, czyli "Fuel". Jest to najbardziej energetyczna piosenka, jaką kiedykolwiek zespół stworzył. Mocna piosenka, dobry tekst, można się spodziewać dobrego albumu. Piosenka druga, "Memory Remains", nie jest piosenką, która przypada do gustu metalom, ale osoby, które nie lubią gatunku uznają ją za najlepszą. Podoba mi się jej tekst. Na żywo brzmi po prostu rewelacyjnie. Piosenka nr 3, czyli "Devil's Dance" to zdecydowanie najmocniejsza piosenka na albumie, w sensie brzmienia gitarowego. Ogólnie dobra piosenka dla starych fanów, coś w stylu "The thing that should not be". "The Unforgiven II", piosenka lepsza od jej pierwszej części wydanej na "Black Album". Bardzo melodyjna, z dobrym tekstem i ciekawą perkusją. Na nowej płycie ("Death Magnetic") ma być trzecia część, mam nadzieję na średnią zwyżkową. W tym momencie dochodzimy do 4 piosenek których na tej płycie nie powinno być, a już anty-arcydziełem jest piosenka "Slither". Naprawdę nie polecam. Wracamy teraz do utworów dobrych. Piosenka numer 10 to ewidentnie nie metal, przypomina mi się tu trochę Offspring, nie wiem czemu. Tekst zwrotek jest mówiony, dość słaby, ale refren pozytywnie zaskoczył, także jeśli ktoś chce - to proszę bardzo. Ballada "Low man's lirycs" trochę nie na miejscu - nie można powiedzieć, że jest źle wykonana, ale jakby nie na tą płytę. Numer 12 "Attitude" nie jest zbyt ambitny, mnie nie przypadł do gustu, ale niektórym się podoba. Dochodzimy do ewidentnie najlepszej piosenki tej płyty czyli "Fixxxer". Mimo okropnego tytułu, piosenka zaskoczyła mnie niesamowicie. Wstęp niesamowicie nastrojowy: powoli wchodzący bas i perkusja do jęków gitary Kirka, naprawdę zdaje egzamin. Utwór jest też tekstowym arcydziełem, porównuje lalkę voodoo, w którą wbija się po kolei igły, do patologicznego ojca który zadaje kolejne uderzenia synowi. I teraz pytanie do zespołu: Czemu!? Czemu te cztery piosenki w środku!? Na nowej płycie ma być 8 utworów, czemu na tej nie mogło być 9!? Mimo wszystko nie mogę nie docenić tej płyty: ogólna ocena - 4. -
- S&M
- Metallica, San Francisco Symphony Orchestra
- (towar niedostępny)
Szczepan Wolak 2007-04-26
Nowe piosenki genialne, stare też super
Jak dla mnie to ta płyta odkryła całą majestatyczność Metallici. Ludzie chyba wreszcie mogą usłyszeć w tych brzmieniach coś więcej niż tylko metal. Szczerze powiedziawszy, to najlepiej wyszły nowe piosenki: "No Leaf Clover" i "Minus Human", ta druga mnie osobiście najbardziej przypadła do gustu. Ze starych piosenek uwielbiam słuchać Fuel.





Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)




