Krzysztof Czapiga
KONTAKT: krzczapi@op.pl FILMOWY BLOG: http://www.filmweb.pl/user/703917/KrzysieK.html
Rekomendacje:
- Sześć stóp pod ziemią (sezon 1, 5 DVD)
- Pat Garret i Billy Kid - Srebrna Kolekcja (2 DVD)
- Picture In A Frame (Immagine In Cornice - Live In Italy 2006)
- MTV Unplugged: Hey [Digipack]
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 114
-
- Ściśle tajne
- Billy Ray
- (towar niedostępny)
Krzysztof Czapiga 2008-07-01
Pomysłowy thriller, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Międzynarodowe spiski, dwulicowi szpiedzy, przebiegli rywale, nieustanne zagrożenie i wszechobecna niepewność. Mówiąc w skrócie - typowy dzień tajnego agenta. W filmie "Ściśle tajne" tego wszystkiego jest pod dostatkiem. Mamy do czynienia z kawałkiem niezłego szpiegowskiego kina. Reżyser Billy Ray zaczyna swój film od informacji o aresztowaniu Robeta Hansena, podwójnego agenta, który przez 22 lata przekazywał Rosjanom ściśle tajne informacje. Finansowe koszty jego działalności to kilka miliardów dolarów, ponadto z jego powodu zginęło prawdopodobnie 50 osób. Inne szkody oszacować trudniej. Obecnie Hanson odsiaduje dożywocie. Rozpoczynając film taką a nie inną sceną, Ray wyraźnie komunikuje, że będzie go interesować nie skutek, lecz przyczyna. Od aresztowania ważniejsze będą jego powody. W skomplikowanej grze pozorów, którą nadzoruje Kate Burroughs (Laura Linney) nie gubią się postaci głównych antagonistów. Obaj są wiarygodni psychologicznie i niezwykle ciekawi. Zwłaszcza Hansen (Chris Cooper) jest interesujący, gdyż pełno w nim sprzeczności. To codziennie chodzący na poranną mszę katolik, równocześnie rozpowszechniający w internecie filmy pornograficzne. Surowy i rzetelny pracownik, mający na uwadze dobro państwa, ale także szpieg obcego kraju. Wymarzony do tej roli Cooper (wcześniej znakomicie zagrał podobną, ale pozostającą w cieniu postać w filmie "Tożsamość Bourne'a") pozostające na odległych biegunach cechy charakteru łączy wyjątkowo sprawnie. Równocześnie pozostawia miejsce na tajemnicę. Wykreowaną przez laureata Oscara za drugoplanowy występ w "Adaptacji" postać Hansena na swój sposób można szanować. Identyfikujemy się raczej z młodym i niedoświadczonym, lecz szybko uczącym się i sprytnym uczniem Hansena. Eric O'Neill (Ryan Phillippe), również konsultant przy realizacji filmu, zostaje postawiony w przerastającej go sytuacji. Nie rezygnuje jednak, ponieważ jest zbyt ambitny. Starcie z Hansenem przypomina pojedynek Goliata i Dawida. Ale, podobnie jak w "Rekrucie", nic nie jest takie, jakim się wydaje... Poza samym filmem, który od początku sprawia wrażenie dobrego i nie rozczarowuje do ostatniej, króciutkiej sceny. -
- Sweeney Todd: Demoniczny Golibroda z Fleet Street: Edycja kolekcjonerska z albumem (2 DVD)
- Tim Burton
- (towar niedostępny)
Krzysztof Czapiga 2008-07-01
Słaby musical, dobry film (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Sweeney Todd" to bez wątpienia projekt odważny i autorski. I choćby tylko z tego względu zasługuje na uwagę i uważną lekturę. Burton jest twórcą bezkompromisowym, a jego filmy są wypadkową nieskrępowanej osobowości reżysera i wewnętrznej potrzeby wyrażania się za pomocą filmowego medium. Burton nie robi nic pod publiczkę, nie stara się usatysfakcjonować masowego widza. Zyskał sobie dzięki temu zastęp wiernych fanów, którzy dzielnie wspierają go zarówno, gdy odnosi artystyczne sukcesy, jak i (wcale nie takie rzadkie) porażki. Burton, który jak sam mówi nigdy nie był wielbicielem musicali, wyłożył się właśnie na sferze muzycznej i tanecznej. Brak tu wpadających w ucho utworów, czy interesujących choreografii. Nie pomagają też średniej jakości wokalne talenty pary wykonawców głównych ról (choć już w wymiarze czysto aktorskim są bezbłędni). W tej sferze na uwagę zasługują ledwie dwie sceny - wyjście Todda (Depp) na ulicę i z brzytwą w ręku zaczepianie przechodniów oraz wyobrażeniowa sekwencja pani Lovett (Carter), kiedy akcja przenosi się z dusznego i mrocznego Londynu nad morze. Oprócz tych brawurowych sekwencji, gdzie film wreszcie ożywa, fanów musicali raczej nic więcej w pełni nie zadowoli. Po jakimś czasie (niestety niezbyt długim) pojawia się monotonia i uczucie znużenia. Warto jednak wytrwać do końca, ponieważ Burton w efektownym, poetyckim i zaskakującym finale wynagradza wszystkie niedociągnięcia filmu. Tim Burton jest jednym z tych twórców, których wyraźnie słabszy film jest zdecydowanie lepszy, niż nawet bardzo dobry jakiegoś hollywoodzkiego wyrobnika. W przypadku "Sweeney'ego Todda" powiedzenie, że mamy do czynienia z ambitną porażką, nie będzie końcem dyskusji, ale jej początkiem. -
- Wszyscy twoi święci
- cena: 35,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Krzysztof Czapiga 2008-07-01
"Prawo Bronksu" w słabszym wydaniu (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Cała historia Dito (Robert Downey Jr.) zasadza się na jego powrocie po 15 latach do ciężko chorego ojca (Chazz Paliminteri), czyli również do rodzinnych stron, dzieciństwa, pierwszej miłości. W nastoletnim wieku relacje z ojcem przebiegały burzliwie, choć chyba trafniejsze byłoby stwierdzenie, że się rozmijali. Niby do siebie mówili, ale nigdy na prawdę nie rozmawiali. Ojciec mówił dużo, syn mało - ale jego słowa miały znaczenie. Ojciec nie słuchał, a miałby czego. Dito słuchał uważnie, z czego śmiało mógłby zrezygnować. Oprócz ojcowsko-synowskich relacji, które są zdecydowanie najmocniejszym elementem filmu Montiela, warto podkreślić skrupulatnie oddany klimat slumsów Nowego Jorku, jego najuboższych dzielnic i zwalczających się ulicznych gangów. I właśnie tym nastrojem, "Wszyscy twoi święci" od razu przywodzą na myśl inny film z Paliminterim w jednej z głównych ról - "Prawo bronksu" Roberta De Niro. Po porównaniu obu obrazów, film Montiela zdecydowanie traci na jakości. Bez wątpienia natomiast bronią się aktorzy, zarówno ci, którzy dłużej goszczą na ekranie (Paliminteri), jak i pojawiający się zaledwie na kilka(naście) minut Downey Jr., Rosario Dawson czy znana z wielu filmów Woody'ego Allena Dianne Wiest. Mimo wszystko warte uwagi. -
- Cienie we mgle
- Woody Allen
- (towar niedostępny)
Krzysztof Czapiga 2008-07-01
Autorski cień Allena we mgle niemieckiego ekspresjonizmu (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Woody Allen zaskakująco pewnie porusza się we mgle cytatów i odniesień do niemieckiego ekspresjonizmu. Ponadto odciska na filmie cień autorstwa. Zaskakująca i satysfakcjonująca mieszanka, którą trzeba zobaczyć. Aby w pełni docenić zamysł Allena, jego pomysł na „Cienie we mgle” należy przybliżyć zjawisko niemieckiego ekspresjonizmu. Reżyserzy, którzy go współtworzyli (R. Wiene, F.Lang, W.F. Murnau) odrzucili naśladownictwo rzeczywistości, pragnąc zastąpić je ekspresją uczuć, kreacją tajemniczych i mrocznych światów. Należy traktować je symbolicznie, gdyż w dużym stopniu odzwierciedlały ówczesne lęki i niepokoje społeczne. Allen twórczo ten zamysł rozwija. Akcja filmu rozgrywa się w Europie Środkowej między wojnami. Bohaterem jest tchórzliwy urzędnik Kleinman (Woody Allen). Zostaje on wyciągnięty w środku nocy z bezpiecznego mieszkania i wplątany w poszukiwania tajemniczego dusiciela... "Cienie we mgle" są filmem czarno-białym, twórcy silny nacisk położyli na formę plastyczną dzieła. Kadry są dopracowane, a zawarte w nich cytaty do niemieckich klasyków liczne. Oprócz tego, reżyser zadbał o autorski wymiar filmu. Bohaterem nie jest co prawda znerwicowany nowojorczyk, ale i tak odnajdujemy w nim "tego" Allena. Wiąże się to naturalnie ze sporym ładunkiem komicznym i świetnymi dialogami. Na planie pojawiła się cała plejada aktorskich gwiazd: Mia Farrow, John Malkovich, Jodie Foster, Kathy Bates, Madonna czy John Cusack. Wszystko to składa się na niezwykły, świadomy obraz, który docenią zarówno wytrawni znawcy filmu, jak i ci, oczekujący po prostu inteligentnej rozrywki. -
- Zew krwi
- James Isaac
- cena: 9,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Krzysztof Czapiga 2008-07-01
Horror, który wywołuje strach przed kolejnymi filmami Isaaca (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Po obejrzeniu filmu doszedłem do wniosku, że jedyną emocją, jaką we mnie wywołał był pusty śmiech. Naprawdę, nie sposób podejść do filmu Isaaca poważnie. Całe mnóstwo scen jest tu, w sposób zapewne niezamierzony, prześmieszne. Mnie najbardziej ubawił widok babci głównego bohatera, jak strzelała się na środku ulicy z bandą ludzi-wilkołaków. Pistolet miała tak duży, że ledwo mogła go utrzymać, ponadto próbowała robić groźne miny. Scenę tę przebił tylko wypowiadający się w dodatkach reżyser. On z kolei minę miał poważną i z głębokim przekonaniem wypowiadał takie bzdury, jak choćby to, że Sergio Leone robił klasyczne westerny, a "Zew krwi" ma wiele motywów zaczerpniętych z tego gatunku. Albo że jest to film różnorodny, ponieważ akcja rozgrywa się w dzień i w nocy... Jak widać, twórca błyskotliwie wypowiada się nie tylko za pomocą kamery. Naprawdę przerażające jest jednak to, że Isaac reżyseruje kolejny film. Niezależnie od gatunku, będzie to horror. -
- Trylogia Zemsty - Edycja limitowana
- Park Chan Wook
- cena: 56,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Krzysztof Czapiga 2008-06-17
Zemsta jako rozkosz bogów w obiektywie Park Chan-wooka (12 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Park Chan-wook sam o sobie mówi, że jest jedynie filozofem, który próbuje robić filmy, co, po uważnej lekturze jego „Trylogii zemsty” – należy uznać za przejaw skromności. W rzeczywistości autor „Strefy wspólnego bezpieczeństwa” jest mistrzem psychologicznego kina akcji, gdzie niezwykle krwawe sceny i brutalna przemoc nie są celem samym w sobie, mającym jedynie przyciągnąć do kin fanów krwawej jatki, lecz przeciwnie – są autorskim środkiem artystycznego wyrazu. Nietrudno zgadnąć, kogo jego kino zauroczyło w pierwszej kolejności. Quentin Tarantino na festiwalu w Cannes w 2003 roku usilnie walczył, aby „Oldboy” Park Chan-wooka zdobył Złotą Palmę. Nie udało się, gdyż sztuka przegrała z polityką – laureatem został Michael Moore ze swym "Fahrenheit 9.11". Na estetycznie wydaną „Trylogię zemsty” składają się trzy filmy, których powtarzalnym motywem, powracającym w przeróżnych wariacjach, jest zemsta. Mimo że chrześcijaństwo każe od zemsty odstąpić i nadstawić drugi policzek, w kulturze to temat niezwykle częsty (także w kinie gatunkowym – motyw samotnego mściciela). „Pan zemsta” w porównaniu z pozostałymi filmami Park Chan-wooka jest opowiedziany w największym stopniu „na zimno”. Reżyser opowiada o samonakręcającej się spirali przemocy, dotkliwej stracie, egzystencjalnym bólu, którego nie da się wypowiedzieć (stąd bohaterem jest niemowa), w tle przewija się problematyka społeczna. Ogląda się niełatwo, ale po zakończeniu filmu pozostaje uczucie, że obcowało się z czymś niezwykłym. „Oldboy”, środkowa i chyba najwybitniejsza część trylogii, opowiada o człowieku, który przez piętnaście lat więziony był w dziwnej celi bez podania powodu. Po wydostaniu się będzie szukał zemsty i odpowiedzi na pytanie, dlaczego zabrano mu aż tyle lat. Zaskakujący, mocną wciągający, satysfakcjonujący. Ponadto z mistrzowską, hipnotyzującą kilkuminutową sceną walki jednego przeciw wszystkim. „Pani zemsta” jest najbardziej estetycznie dopracowana i fabularnie wyrafinowana. Reżyser zadbał o artystyczne zabudowanie kadru i piękne zdjęcia. „Pani zemsta” brawurowo dopełnia całą trylogię, będącą autorską wypowiedzią jednego z najzdolniejszych twórców współczesnego kina – Koreańczyka Park Chan-wooka. Warto zanurzyć się w jego twórczości. -
- Michael Clayton
- Tony Gilroy
- (towar niedostępny)
Krzysztof Czapiga 2008-04-13
Osaczony Michael Clayton (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Michael Clayton" jest dobrym przykładem ambitnego i zaangażowanego prawniczego thrillera. Ponadto posiada wszystkie cechy, charakteryzujące najlepsze filmy antykorporacyjne. Przy tych zaletach pozostaje jednak produkcją wtórną i przewidywalną. Mamy do czynienia ze sprawnie zrealizowanym, kameralnym i trzymającym w napięciu thrillerem. Reżyser w jednym z wywiadów powiedział, że jest to film o współczesnej moralności, albo jej braku w ogóle. W tym wymiarze daje się odczuć wszechobecny pesymizm. W świecie wielkich korporacji wyścig szczurów i zatracenie w pogoni za pieniądzem jest czymś zupełnie naturalnym, nikt się nad tym specjalnie nie zastanawia. A jeśli już dochodzi do buntu, zostaje on szybko i brutalnie stłumiony. W tym sztucznym świecie na dobrą sprawę nie ma miejsca dla ludzi - jest za to dla bezwolnie wykonujących polecenia robotów. Jeśli ktoś zaczyna się zastanawiać nad celem działań, zostaje szybko odsunięty na drugi tor. I chwała reżyserowi, że podjął się próby sportretowania tego interesującego, ale przerażającego i chyba coraz bardziej rozpowszechnionego środowiska. Zadowalająco przedstawione są portrety psychologiczne postaci, zwłaszcza drugoplanowych. Tom Wilkinson świetnie wypada w scenach szaleństwa swego bohatera, Tilda Swinton niezwykle sugestywnie i przekonująco buduje zimną i przerażająco metodyczną adwokatkę koncernu, która nie cofnie się przed niczym, jeśli tylko będzie to dobre dla korporacji. To właśnie jej kreacja najsilniej zapada w pamięć. Obie kreacje słusznie zebrały nominacje do Złotych Globów za drugoplanowe występy. W zderzeniu z tym popisowym duetem George Clooney wypada jakoś blado. Obecność gwiazdy formatu Clooney'a wiąże się z boleśnie odczuwalnym w końcówce faktem, że jego postać nie może przegrać. Pesymistyczna wymowa filmu zostaje niepotrzebnie złagodzona. Z drugiej strony tym mocniej zapadają w pamięć postawy Wilkinsona (spacyfikowanego buntownika) i Swinton (fanatyczki oddanej korporacji). Mimo drobnych niedociągnięć (naciągany dług bohatera, średniej jakości dialogi, wtórność) z czystym sumieniem polecam. -
- Sokół maltański - Srebrna Kolekcja (2 DVD)
- John Houston
- (towar niedostępny)
Krzysztof Czapiga 2008-03-16
Pierwszy czarny film w historii (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Sokół maltański" powstał na kanwie powieści Dashiella Hammetta - autora, który na płaszczyźnie literatury jako pierwszy stworzył postać cynicznego, pozbawionego złudzeń i nie stroniącego od alkoholu detektywa. Generalnie portretował on w książkach własną osobę. Przez jakiś czas swego burzliwego życia odbywał bowiem praktykę detektywa, co wpłynęło na jego sposób postrzegania świata. Znany był również z tego, że wypijał morze alkoholu. Jednak jego wpływ na literaturę i kulturę w ogóle jest nie do przecenienia - właściwie wymyślił model, z którego tak owocnie czerpało kino, gdy tworzyła się nowa jakość filmu noir. Za Hammettem John Huston wprowadził na ekrany nowy typ bohatera: prywatnego detektywa, który działa bez skrupułów w myśl zasady "cel uświęca środki". Nie stroni od brutalności i posługuje się kontrowersyjnymi metodami. W tego typu postać znakomicie wcielił się Humphrey Bogart, później zresztą w podobnych kreacjach oglądaliśmy go wielokrotnie. W jego wykonaniu Spade jest skazany na klęskę. Aktor naznaczył swego bohatera piętnem tragiczności i fatalizmu, którego zresztą detektyw był świadomy - w jego kodeksie wartości liczyło się to, co do momentu ostatecznej klęski osiągnie. Był to również bohater samotny z wyboru, od początku walczący o straconą i przegraną sprawę. Nie był on bohaterem pozytywnym - od przestępców stojących po drugie stronie prawa różniło go jedynie to, że szybciej zadawał ciosy, co pozwalało mu pozostać przy życiu. Bogart później brawurowo rozwinął swój wizerunek, pojawiając się w takich arcydziełach jak "Casablanca" czy "Wielki sen". Bez wątpienia stworzył łatwo rozpoznawalny i popularny wizerunek prywatnego detektywa, który wielokrotnie kopiowano i powtarzano, był on inspiracją dla wielu aktorów. Nawiązywał do niego choćby sam Jack Nicholson w genialnym hołdzie Romana Polańskiego złożonemu filmom noir - "Chinatown", czy Harrisom Ford w fantastycznym "Łowcy androidów". Najważniejsza i najbardziej imponująca w "Sokole maltańskim" jest atmosfera. Klimat filmu odczuwamy niemal podskórnie - akcja z rzadka wychodzi na ulicę i rozgrywa się w ciasnych, zadymionych i klaustrofobicznych pomieszczeniach. Źródłem oświetlenia są pojedyncze lampy, światło pada również przez zamontowane na oknach żaluzje. Wszystkie te elementy tworzą niezapomniany nastrój nieustannego zagrożenia, gdzie nigdy nie wiadomo, co wydarzy się za moment. Dodatkowym smaczkiem są cięte i celne dialogi oraz spora dawka czarnego humoru. Filmy noir (obok westernu) były najznakomitszym zjawiskiem, które światowej kinematografii objawiła Ameryka. Wszystko tu jest fascynujące - bohaterowie, klimat, sceneria. Filmy te działają na odbiorcę jak narkotyk. Mimo wiedzy, że będziemy świadkami nielegalnych działań skompromitowanych postaci, których z pewnością nie należy naśladować, pragniemy kolejny raz wkroczyć w ten nie pozostawiający nadziei świat. Gdy raz damy się wciągnąć w tę pasjonującą rozgrywkę, prędko się z niej nie wydostaniemy. -
- Single Video Theory
- Pearl Jam
- cena: 49,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Krzysztof Czapiga 2008-03-15
Pearl Jam "od kuchni" (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Single Video Theory" to zrealizowany przez Marka Pellingtona (prywatnie przyjaciela zespołu), dokument, rejestrujący proces powstawania piątej studyjnej płyty Pearl Jam - "Yield&". Po bardziej lirycznym, subtelnym, trochę w duchu R.E.M. graniu na "No Code" Eddie i spółka wracają do ostrych riffów i wykrzykiwanych refrenów. Najlepiej to widać w dwóch utworach - "Braune Of J." i "Do The Evolution". Warto zaznaczyć, że piosenki znajdujące się na "Single Video Theory" znacznie różnią się od tych, które znajdziemy na krążku. Są to zapewne alternatywne wersje, muzycy sprawdzali różne wariacje, aby wybrać najlepszą. Ich improwizacje, przeplatane z wypowiedziami członków zespołu są największym walorem tego niezwykle interesującego (nie tylko dla fanów Pearl Jam) wydawnictwa. Ciekawie mówią zwłaszcza Jeff Ament i Stone Gossard. Eddie też ma coś wartościowego do powiedzenia, musi tylko przestać się wygłupiać... Atmosfera powstawania "Yield" była twórcza, dochodziło co prawda do dyskusji, czasem ostrych, ale nigdy do kłótni. "Single Video Theory" umożliwia spojrzenie na zespół, pracujący nad albumem, nieczęsto jest taka sposobność. Podsumowując, można żartobliwie powiedzieć: włączenie komputera - 40 sekund; znalezienie strony Merlin i DVD "Single Video Theory" - 60 sekund; oczekiwanie na zrealizowanie zamówienia - 3 do 5 dni; poznanie Pearl Jam "od kuchni" - bezcenne. -
- Dotykając lustra melodramaty Douglasa Sirka
- Andrzej Pitrus
- (towar niedostępny)
Krzysztof Czapiga 2008-03-09
Każdy może dotknąć lustra i przejrzeć się w twórczości Sirka (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jak pisze Andrzej Pitrus we wstępie, "Dotykając lustra. Melodramaty Douglasa Sirka" nie są monografią filmografii twórcy "Zwierciadła życia". Autor skupił się na latach 50., gdy Sirk dla wytwórni Universal realizuje serię melodramatów. Książka ta "jest wyrazem fascynacji i naukowego zaciekawienia, świadectwem krytycznej lektury i osobistego doświadczenia", co sprawia, że lektura, oprócz tego, że jest interesująca - jest również niezmiernie przyjemna. Składa się na to także kształt i forma książki, która podłużnym wyglądem nasuwa skojarzenia z ekranem kinowym, a srebrna okładka sprawia, że każdy może się w niej przejrzeć. Jak w tytułowym lustrze. Twórczość Douglasa Sirka w Polsce jest niemal nieznana. Nie można się z nią zapoznać ani w telewizji, ani poprzez płyty DVD (ukazał się jedynie "Pisane na wietrze", zresztą, trudno dostępny). Pitrus zdaje sobie z tego sprawę, więc zamieszcza dużą ilość zdjęć, bogato ilustrujących treść książki. Sirk wielką wagę przywiązywał do sfery plastycznej filmów, do ich wizualnego wyrafinowania i piękna &- już samo patrzenie na poszczególne kadry filmów daje sporo satysfakcji. Najciekawsza w twórczości autora &"Wszystko, czego pragnę" jest umiejętność łączenia kina gatunków z przemyślaną wypowiedzią autorską. Sirk, mimo że realizował głównie melodramaty i filmy wojenne, naznaczał je indywidualnym, łatwo rozpoznawalnym piętnem. W poszczególnych utworach często przewijały się powracające motywy (lustro, ślepota bohaterów czy efekt ramy), które autor szczegółowo zanalizował i zinterpretował. W podróż po nieznanych ścieżkach twórczości Douglasa Sirka, w którą zaprasza Andrzej Pitrus, z pewnością watro się udać. Wrócimy z niej ze sporym szacunkiem dla melodramatu, Sirka i Pitrusa.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













