stały recenzent  Bartosz Soczówka

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 20

  • Wendigo
    • Wendigo
    • Graham Masterton
    • cena: 23,5 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    Bartosz Soczówka 2007-11-12

    Pakt z indiańskim duchem   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Płodność pisarską przypłaca się niestety tym, że nawet najlepszemu autorowi zdarzają się "słabsze chwile", których efektem są marne i kiepskie powieści. Kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z twórczością Grahama Mastertona byłem nią zafascynowany. Po lekturze takich pozycji, jak "Rytuał", "Tengu", "Zaklęci", "Zjawa", "Czarny anioł", czy "Bezsenni" wydawało mi się, że Masterton będzie wyjątkiem od tej reguły. Myliłem się... Uświadomiły mi to bowiem inne powieści autora, takie, jak chociażby "Dżin", "Dziedzictwo", czy "Zła przepowiednia", po lekturze których zastanawiałem się, dlaczego w ogóle powstały i jak ktoś, o takim potencjale, może napisać coś tak słabego. Tym bardziej cieszę się, że dzisiaj mogę uspokoić fanów Mastertona, że ich mistrz powraca do dawnej formy, o czym świadczą ostatnio wydane pozycje, w tym m.in. "Wendigo", o której poniżej. Co wspólnego może mieć uprowadzenie niewinnych dzieci z indiańskim duchem? Większość odpowie, że to pewnie duch je uprowadził. Pudło! Tytułowy Wendigo, czyli leśny duch, mający według legendy zamieszkiwać lasy w Quebeku i północnej części Stanów Zjednoczonych, zostaje wezwany na pomoc prywatnemu detektywowi, aby odnaleźć porwane dzieci. Staje się to możliwe dzięki przysiędze, jaką z demonem zawiera matka dzieci - Lily Blake. Pozornie uczciwy układ z czasem przynosi pierwsze, niewinne ofiary, co zaczyna rodzić panikę wśród bohaterów powieści. Jak za dawnych, dobrych czasów Masterton wprowadza nas w świat indiańskich mitów, legend i zaklęć, wśród których ciężko odróżnić rzeczywistość od magii. Napięcie, niczym ze świetnego filmu akcji, połączone z heroiczną walką bohaterów z zaświatami tworzy ten, dobrze nam wszystkim znany, klimat powieści, od którego oderwać się nie sposób. Jedynym minusem "Wendigo" jest w mojej opinii wąsko przedstawiona legenda ducha, o której przecież wiele napisano i słyszano. Być może jest to celowy zabieg autora, który chciał jedynie wykorzystać wątek leśnego stwora, nie zagłębiając się zbytnio w samą jego historię. W każdym bądź razie liczcie się z tym, że po skończeniu książki otworzycie przeglądarkę w internecie i zaczniecie węszyć w podaniach na temat Wendigo.
  • Otchłań zła

    Bartosz Soczówka 2007-08-10

    Thriller bliski ideału!   (5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Uwielbiam książki z gatunku thrillera, horroru, kryminału oraz wszelkie połączenia tych gatunków. Lubuję się w literaturze suspensu, która powoduje, że zwyczajny szary wieczór w domowym fotelu zamienia się w pasjonującą przygodę z dreszczykiem, która angażuje mnie emocjonalnie i intelektualnie. Myli się ten, kto sądzi, że powieści z tej półki są banalne, proste i stworzone dla ludzi, których cechuje lekkie odchylenie od normy. Bo i po co ktoś miałby czytać o duchach czy seryjnych mordercach, skoro wokół tyle pięknej literatury? Nic bardziej mylnego. Dobrze i sprawnie napisany thriller, który czytelnik przeżywa z każdą stroną silniej, który wciąga go w akcję lepiej, aniżeli jakikolwiek film to uczta dla umysłu i intelektu. I nie ma się czego bać, albowiem nie ma nic bardziej przerażającego od rzeczywistości i żadna fikcja nie dorówna w swej grozie temu, co nas otacza. Przez ostatnie dni byłem pochłonięty lekturą wspaniałej i niedającej się opisać w słowach pierwszej części trylogii francuskiego pisarza Maxime'a Chattama pt. "Otchłań zła". Ten młody autor, okrzyknięty "złotym chłopcem" wśród mistrzów suspensu, jest prawdziwym talentem. To cudowne uczucie, że po latach pasjonowania się gatunkiem thrillera i setkach przeczytanych książek pojawia się ktoś, kto od pierwszych stron swego dzieła udowadnia mi, że potrafi zaskoczyć mnie dosłownie wszystkim. Każdy element fabuły, styl pisania, klimat powieści, jej prolog i zakończenie są fantastyczne i wytrawne. Jak to zwykł mawiać Alfred Hitchcock: "Najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie". To chyba naprawdę recepta na wyjątkową powieść. Chattam to pisarz wyjątkowy, stworzony do gatunku, w którym się lubuje i niesamowicie wprost ten gatunek odświeżający i nadający mu zupełnie nowy wymiar. Poprzeczka poszła znowu do góry i chylę czoła przed tym 30-letnim autorem za jego wkład do istoty gatunku. Zazwyczaj, kiedy czytamy dobry kryminał albo thriller, towarzyszą nam liczne pytania. Co kryje się za tajemnicą, którą usiłuje rozwikłać główny bohater? Kto stoi za przerażającymi wydarzeniami? Jak potoczy się bieg wydarzeń? Uwierzcie mi, że można napisać powieść, przy lekturze której nie będziecie mieć na to czasu, ani chęci, bo jej akcja wciągnie eas bez reszty i zaangażuje wszystkie Wasze emocje. To właśnie robi Chattam i to w stylu iście mistrzowskim. Analizy, przemyślenia i prezentacja wydarzeń sprawia, że nie jesteśmy w stanie wymyślić innych scenariuszy, aniżeli te, które autor nam przedstawia. Bohater i jego rozum stają się naszym. Myślimy tak samo, w tym samym momencie jesteśmy w kropce i w tym samym odkrywamy podobne rzeczy. Jest to zjawisko, które nie łatwo jest osiągnąć z czytelnikiem mojego pokroju, który zjadł zęby na większości przedstawicieli gatunku. Francuskiemu "mistrzowi suspensu" to się udało i wciągnął mnie na tyle swoją historią, że w to słoneczne popołudnie staję do raportu i obnażam swoje uczucia po lekturze jego powieści. Gorąco polecam!
  • Postaw na swoim

    Bartosz Soczówka 2007-08-10

    Ludzka psychika bez tajemnic   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czy wiesz, że gdy w sklepach puszcza się muzykę w wolnym tempie, sprzedaż wzrasta, albowiem klienci chodzą między półkami wolniejszym krokiem? Czy jest dla Ciebie zaskoczeniem fakt, że 90 proc. decyzji, jakie podejmujemy, opiera się na emocjach? Te i szereg innych ciekawostek psychologicznych można znaleźć w książce Davida Liebermana "Postaw na swoim". Pozycja ta ma charakter prostego i przystępnego poradnika, który wyjaśnia podstawowe reguły rządzące ludzkimi zachowaniami. Książka podzielona jest na 40 krótkich rozdziałów, z których każdy prezentuje konkretne zastosowania psychologicznych taktyk w przeróżnych życiowych sytuacjach, począwszy od skłonienia kogoś do wyświadczenia przysługi, na psychologicznych tajnikach przywództwa skończywszy. Każda część poradnika zawiera dwa niezwykle ważne elementy, konkretne przykłady, nawiązujące do omawianych technik perswazji oraz podsumowanie, w którym autor wypunktowuje kluczowe wnioski. I tak oto, brnąc przez kolejne strony książki, dowiadujemy się m.in., jak uzyskać czyjeś przebaczenie, jak przekazać złą wiadomość, co zrobić, chcąc przerwać czyjąś napaść słowną albo jak radzić sobie ze skargami i zażaleniami. Te i pozostałe wątki prezentowane przez Liebermana składają się w interesującą całość, która z pewnością nie jednemu czytelnikowi otworzy oczy i powie, że świat ludzkich relacji nie jest taki prosty, jakby się wydawało. Czasami nieco odmienny dobór słów, szyk wyrazów czy kolejność przekazywania informacji potrafi kompletnie zmienić efekt danej sytuacji. "Postaw na swoim" polecam tym czytelnikom, którzy nie zetknęli się do tej pory z tematyką wywierania wpływu na ludzi. Wiedza zawarta w książce ma z całą pewnością wymiar praktyczny, jednakże jest wiedzą elementarną, która dla znawców tematu nie stanowi żadnej nowości. Pasjonaci, którzy zjedli zęby na pozycjach Cialdiniego, Aronsona, tudzież innych psychologów społecznych powinni poszukać czegoś bardziej zaawansowanego. Na zakończenia przytoczę jedną z historii, jaką posłużył się David Lieberman dla ukazania rywalizacji w stosunkach międzyludzkich: dwóch podróżników wędruje przez sawannę. Naraz widzą lwa, który wyraźnie zmierza ku nim. Jeden z podróżników siada, wyjmuje z plecaka sportowe buty i zaczyna rozwiązywać sznurowadła. - Co Ty robisz? - woła przyjaciel. - I tak nie pobiegniesz szybciej od lwa! Na co ów odpowiada spokojnie: - Nie muszę biec szybciej od lwa. Wystarczy, że będę biegł szybciej od Ciebie.
  • Diabelskie zaklęcia

    Bartosz Soczówka 2007-08-10

    Śmiercionośne pająki atakują!   (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie ma nic bardziej odprężającego od spaceru po lesie przy dźwiękach śpiewających ptaków i liściach szeleszczących pod ciężarem stóp. Poczuj świeże powietrze, które dostaje się do głębi twojego ciała wraz z każdym oddechem. Rozglądasz się wokół, delektując się wytworami natury. Wyobraź sobie letnie promienie słońca, przed którymi chronią cię powykrzywiane w niemym krzyku konary drzew. Drzewa. Właśnie. Jedno drzewo zdaje się nie pasować do tego malowniczego obrazu. Może to z powodu ludzkich zwłok, które zwisają z niego owinięte w biały kokon? Ten zaś utkany jest z najprawdziwszej pajęczyny, a tego do tej pory ludzkie oczy nie widziały. Podobnie jak nie widziały człowieka budzącego się w trakcie sekcji zwłok, kiedy jego organy leżą w metalowych miseczkach. Przerażające? A pomyśleć, że to najłagodniejsza forma, w jakiej mogę oddać nastrój, towarzyszący pisarstwu Maxime'a Chattama. Nie ma nic bardziej przerażającego od zwykłej rzeczywistości - to przesłanie towarzyszyło francuskiemu mistrzowi thrillera na kartach całej trylogii, której ostatnią częścią są "Diabelskie zaklęcia". Wielu z nas podczas czytania kilkuczęściowych dzieł towarzyszy przekonanie, że kolejne części muszą być gorsze od poprzednich. Jak w filmie! Bo przecież Batman, Rocky czy Rambo zachwyciły nas najbardziej w swoich pierwszych odsłonach. "Złoty chłopiec wśród mistrzów suspensu", jak nazywają Chattama, bala ten mit w sposób jakże przekonywający. Po "Otchłani zła" i "W ciemnościach strachu" po raz trzeci i, niestety, ostatni spotykamy się z Joshuą Brolinem, byłym ekspertem FBI, później inspektorem policji, a obecnie prywatnym detektywem specjalizującym się w zaginięciach ludzi. Tym razem spokoju nie dadzą mu tajemnicze zaginięcia kobiet, które znikają w trakcie snu u boku swoich mężów, podczas gdy Ci niczego o poranku nie pamiętają. Jak to możliwe, skoro sypialnie pełne są śladów walki? Jadowite pająki stają się głównym postrachem mieszkańców Portland, a przy popularnych wodospadach odnajdywane są ludzkie zwłoki. Co stało się tym ludziom, skoro ich ciała wyssane są z jakichkolwiek organów i owinięte najprawdziwszą pajęczyną? Wespół z Annabel O'Donnel, inspektorem policji nowojorskiej, Brolin depcze po piętach "Rzeczy", bo tak nazywa siebie czarny charakter, sprawca zbrodni, o których czytamy na kartach powieści. "Diabelskie zaklęcia" zabierają nas do świata, w którym rozum detektywa odkrywa najczarniejsze fragmenty umysłu mordercy i potwierdza starą prawidłowość o sile empatii. Akcja powieści przypomina pędzący pociąg, w którym każdy wagon kryje bardziej przerażającą zagadkę. Podobnie jak każdą poprzednią powieść Maxime'a Chattama, również tę nie tylko czytamy, ale i przeżywamy. Czasami tak mocno, że zapominamy zasnąć, albowiem stale budzi nas krzyk naszej własnej wyobraźni.
  • Zegarmistrz

    Bartosz Soczówka 2007-06-14

    Genialny finisz!   (4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jeffery Deaver to już uznana pisarska marka - również na polskim rynku wydawniczym. Miłośnicy powieści kryminalnych z uznaniem wspominają "Kolekcjonera kości", w którym to po raz pierwszy spotkaliśmy się z bardzo wyrazistą dwójką detektywów - Lincolnem Rhymem i Amelią Sachs. "Zegarmistrz" to kolejna wspólna przygoda czytelnika i pary lubianych detektywów, wydana w 10 lat po wspomnianym debiucie. Głównym wątkiem powieści jest seria tajemniczych morderstw, na których miejscu zabójca pozostawia zabytkowe zegary, a na jednym z nich zagadkową wiadomość: "Zimny Księżyc stoi w pełni, w jego blasku ziemi trup. Czas wędrówki się dopełnił, drogi kres wyznacza grób." Czyż nie jest to interesujący początek historii? Później niestety jest nieco gorzej, albowiem tempo akcji spada i fabuła delikatnie mówiąc "wlecze się". Jest to o tyle niebezpieczne, że część czytelników po tak atrakcyjnym początku oczekuje jeszcze większego napięcia i dreszczyku emocji, a tego po prostu nie ma. Wytrwali miłośnicy kryminału dostają jednak od autora nagrodę w postaci fenomenalnej drugiej połowy powieści, w której akcja nabiera tempa, wątki splatają się w intrygujący sposób i bohaterowie "zaczynają działać". Na drugim planie pojawia się bardzo interesująca postać, która podobno ma być główną bohaterką kolejnych powieści Deavera. Mowa tu o Kathryn Dance - ekspertce od kinezyki, czyli analizy prawdziwości zeznań świadków na podstawie ich mowy ciała oraz komunikatów werbalnych. Dołącza ona do głównych bohaterów i w wydatny sposób przyczynia się do rozwoju śledztwa. Postać ta niezwykle ubogaca całą historię i dodaje jej pikanterii. Jeffery Deaver finiszuje w "Zegarmistrzu" w stylu, jakiego nie sposób porównać z żadnym innym autorem. Tylko wytrwany i skupiony czytelnik zdoła poskładać prezentowaną przezeń układankę w jedną całość i poczuć to, co jak sądzę, autor chciał, byśmy poczuli. Jestem pewien, że znajdą się wśród czytelników osoby, które po przeczytaniu tej książki stwierdzą, że autor przesadził i przekombinował zakończenie. Równie pewien jestem, że inni jeszcze przez wiele wieczorów ocierać będą pot z czoła i wracać do przebiegu wydarzeń opisanych przez autora. Osobiście zaliczam się do tej drugiej kategorii i uważam konfigurację opisanych wydarzeń za pisarski kunszt Deavera. Polecam tę książkę nie tylko fanom Lincolna Rhyme'a. Warto, by przeczytał ją każdy, kogo pociągają intrygujące zakończenia, w których sztuką jest nadążyć za procesem myślowym głównych bohaterów. Satysfakcja gwarantowana!
  • Księga imion
    • Księga imion
    • Karen Tintori
    • (towar niedostępny)

    Bartosz Soczówka 2007-06-05

    Zapomnisz o świecie na parę wieczorów

    Kabalistyczny thriller, wciągający od pierwszej do ostatniej strony, wartka akcja, wielość wątków i niesamowity klimat, niczym ze słynnej "Niebiańskiej przepowiedni" Jamesa Redfielda. Tak w jednym zdaniu można opisać tę niezwykłą powieść, o jakiej dawno marzyło wielu czytelników. "Księga imion" to barwna historia oparta na legendzie o trzydziestu sześciu sprawiedliwych - ludziach, dzięki którym Bóg pozwala na istnienie świata. Niestety przeciwko nim od wielu pokoleń występują tzw. gnozyci - przerażająca sekta, wierząca, że tylko koniec świata jest w stanie wyzwolić ich dusze z cielesnych kajdan. Bohaterem powieści jest profesor Dawid Shepherd, który z dnia na dzień, z typowego akademickiego wykładowcy staje się walczącym o losy świata i ludzkości. Niezwykły kontrast codziennych problemów z walką o egzystencję sprawia, że podczas lektury powieści nabieramy dystansu do tego, co nas otacza. Autorzy powieści serwują nam piękną podróż przez wiele miejsc świata. Poznajemy kulturę Izraela i panujące tam obyczaje. A wszystko to przyprawione wartką akcją, której nie powstydziłby się żaden mistrz suspensu. Gorąco polecam tę pozycję wszystkim, którzy pragną zapomnieć o świecie na kilka wieczorów - macie to gwarantowane. Przyznaję, że sam zabierałem się do niej z dużym dystansem, a po jej przeczytaniu polecałem ją bliskim. "Księga imion" jest książką wyjątkową spośród wydanych ostatnio na naszym rynku. Należy jednak pamiętać, że jest to przede wszystkim bardzo dobrze napisany thriller, a zatem trzeba się liczyć z solidną dawką emocji i strachu.
  • Zegarmistrz
    • Zegarmistrz
    • Jeffery Deaver
    • (towar niedostępny)

    Bartosz Soczówka 2007-06-04

    Genialny finisz!   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jeffery Deaver to już uznana pisarska marka - również na polskim rynku wydawniczym. Miłośnicy powieści kryminalnych z uznaniem wspominają "Kolekcjonera kości", w którym to po raz pierwszy spotkaliśmy się z bardzo wyrazistą dwójką detektywów - Lincolnem Rhymem i Amelią Sachs. "Zegarmistrz" to kolejna wspólna przygoda czytelnika i pary lubianych detektywów, wydana w 10 lat po wspomnianym debiucie. Głównym wątkiem powieści jest seria tajemniczych morderstw, na których miejscu zabójca pozostawia zabytkowe zegary, a na jednym z nich zagadkową wiadomość: "Zimny Księżyc stoi w pełni, w jego blasku ziemi trup. Czas wędrówki się dopełnił, drogi kres wyznacza grób." Czyż nie jest to interesujący początek historii? Później niestety jest nieco gorzej, albowiem tempo akcji spada i fabuła delikatnie mówiąc "wlecze się". Jest to o tyle niebezpieczne, że część czytelników po tak atrakcyjnym początku oczekuje jeszcze większego napięcia i dreszczyku emocji, a tego po prostu nie ma. Wytrwali miłośnicy kryminału dostają jednak od autora nagrodę w postaci fenomenalnej drugiej połowy powieści, w której akcja nabiera tempa, wątki splatają się w intrygujący sposób i bohaterowie "zaczynają działać". Na drugim planie pojawia się bardzo interesująca postać, która podobno ma być główną bohaterką kolejnych powieści Deavera. Mowa tu o Kathryn Dance - ekspertce od kinezyki, czyli analizy prawdziwości zeznań świadków na podstawie ich mowy ciała oraz komunikatów werbalnych. Dołącza ona do głównych bohaterów i w wydatny sposób przyczynia się do rozwoju śledztwa. Postać ta niezwykle ubogaca całą historię i dodaje jej pikanterii. Jeffery Deaver finiszuje w "Zegarmistrzu" w stylu, jakiego nie sposób porównać z żadnym innym autorem. Tylko wytrwany i skupiony czytelnik zdoła poskładać prezentowaną przezeń układankę w jedną całość i poczuć to, co jak sądzę, autor chciał, byśmy poczuli. Jestem pewien, że znajdą się wśród czytelników osoby, które po przeczytaniu tej książki stwierdzą, że autor przesadził i przekombinował zakończenie. Równie pewien jestem, że inni jeszcze przez wiele wieczorów ocierać będą pot z czoła i wracać do przebiegu wydarzeń opisanych przez autora. Osobiście zaliczam się do tej drugiej kategorii i uważam konfigurację opisanych wydarzeń za pisarski kunszt Deavera. Polecam tę książkę nie tylko fanom Lincolna Rhyme'a. Warto, by przeczytał ją każdy, kogo pociągają intrygujące zakończenia, w których sztuką jest nadążyć za procesem myślowym głównych bohaterów. Satysfakcja gwarantowana!
  • Uprowadzona

    Bartosz Soczówka 2007-05-09

    Nazbyt spokojnie

    Z Michaelem Robothamem polscy miłośnicy kryminału zetknęli się po raz pierwszy w marcu 2005 roku, kiedy to ukazała się jego powieść pod tytułem "Podejrzany". Była to błyskotliwa historia o bystrym psychologu, który zostaje oskarżony o gwałt i zamordowanie swojej pacjentki. Główny bohater zmaga się z chorobą Parkinsona, cierpi na zaniki pamięci, co w kontraście z jego wiedzą i inteligencją daje wspaniały obraz wewnętrznej walki człowieka z przeciwnościami losu. Z postaciami komisarza Ruiza i psychologa Joego McLoughlina spotykamy się ponownie w nowej powieści Robothama pt. "Uprowadzona", która ukazała się na polskim rynku w kwietniu tego roku. Już sam opis na tylnej stronie okładki budzi wielkie zainteresowanie i stawia czytelnika przed bardzo interesującą fabułą. Sęk w tym, że mamy tutaj do czynienia z "powtórką z rozrywki". O ile w poprzedniej książce psycholog Joe zmagał się z kłopotami z pamięcią, w nowej powieści z jej zanikami walczy komisarz Ruiz, a wspomniany psycholog jawi się jako ekspert z dziedziny amnezji. Przyznaję, że rozczarowało mnie to powtórzenie scenariusza, które zbyt wyraźnie przypomina mi poprzednią powieść. Gdyby przyszło mi w jednym zdaniu wyrazić swą opinię na temat nowej książki Michaela Robothama rzekłbym, iż jest to "porywająca historia opowiedziana w nazbyt spokojnym stylu". Pomysł na książkę bez wątpienia był, ale gorzej poszło autorowi z wykonaniem. Historia sama w sobie jest naprawdę interesująca i trzyma się realiów rzeczywistości. Mamy tutaj do czynienia z wypadkiem, w którym ktoś traci pamięć, a następnie usiłuje poskładać jej okruchy w logiczną całość. Są także porwanie, okup, śledztwo i przebiegłość porywaczy. Niestety wszystkie powyższe wątki tracą na swej wartości, gdyż są opisywane w sposób bierny, nieciekawy i wyjątkowo statyczny. Czuję się negatywnie zaskoczony stylem, jaki przyjął na kartach tej powieści Robotham. Książce wyraźnie brakuje suspensu, dynamiki i żywiołowości. Opisy przytłaczają czytelnika i brakuje przejrzystych dialogów. Wiele faktów wyciąganych jest bez jakiegokolwiek przyczynowo-skutkowego rozumowania, co bardzo irytuje czytelnika, albowiem nie jest on w stanie logicznie podążać za rozumowaniem autora. "Uprowadzoną" czyta się spokojnie, powoli i bez polotu. Założę się, że gdyby ktoś sfotografował wyraz mojej twarzy podczas lektury tej książki to wyglądałbym podobnie, jak podczas lektury baśni Andersena. Nie polecam niniejszej książki czytelnikowi wymagającemu, który pragnie każdą historię przeżywać i odczuwa satysfakcję, kiedy emocje sięgają przy tym zenitu. Robotham nie dostarcza tych emocji. Z pewnością jednak książka spodoba się czytelnikom z natury spokojniejszym, lubiącym lekkostrawne opowieści bądź też dopiero rozglądającym się po półce z napisem "kryminał - sensacja".
  • Nie mów nikomu - książka audio na 1 CD (format MP3)

    Bartosz Soczówka 2007-05-09

    Wizytówka Cobena   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Takim właśnie mianem określa się powieść Harlana Cobena "Nie mów nikomu", od której to pozycji rozpoczęła się jego pisarska kariera. Nie wiedzieć czemu zawsze omijałem twórczość Cobena szerokim łukiem i to bez konkretnej przyczyny. Towarzyszyła mi dziwna awersja do jego powieści, chociaż zewsząd dochodziły mnie słuchy, że to prawdziwe arcydzieła. Podczas długiego majowego weekendu zupełnie przez przypadek wpadły mi w ręce trzy jego powieści: "Bez skrupułów" (którą debiutował) oraz słynne "Nie mów nikomu" i "Bez pożegnania". Od razu stwierdziłem, że jest to znak z niebios, że i na mnie przyszedł czas, abym skosztował twórczości tego słynnego pisarza. Nie zastanawiając się dłużej rozpocząłem moją przygodę z Cobenem... Już na samym początku, kiedy to zapoznawałem się z opisem książek moją uwagę przykuło podobieństwo wszystkich trzech historii. Pozwól Drogi Czytelniku, że pokrótce naszkicuję Ci tę sytuację: 1."Nie mów nikomu" - Powieść opowiada perypetie doktora Davida Becka, którego żona zginęła osiem lat temu z rąk seryjnego zabójcy. Tymczasem bohater otrzymuje niezbity dowód, że jego żona nadal żyje. I tak zaczyna się cała akcja. 2."Bez skrupułów" - Studentka Kathy Culver znika w tajemniczych okolicznościach, zaś po osiemnastu miesiącach ktoś zamieszcza jej aktualne zdjęcia w piśmie pornograficznym. Czy nadal żyje? 3."Bez pożegnania" - Na łożu śmierci matka wyznaje synowi, że jego brat nadal żyje, chociaż jedenaście lat temu zapadł się pod ziemię. Przyznasz, że można się podrapać po głowie i pomyśleć sobie, czy ten facet aby się z lekka nie powtarza. Zarówno ja, jak i rzesza moich znajomych, wśród których są prawdziwi miłośnicy twórczości Harlana Cobena, miło się rozczarowaliśmy, kiedy po przeczytaniu wszystkich powyższych pozycji okazało się, że każda z nich jest kompletnie inna i zaskakująca na zupełnie odmienny sposób. Pozory jednak mylą... Podobnie jak pozostałe dwie książki, "Nie mów nikomu" jest powieścią wyjątkowo dynamiczną, której największym plusem jest fenomenalna akcja, tocząca się jednocześnie w wielu miejscach i sytuacjach. W iście mistrzowskim stylu autor konstruuje fabułę i kluczowe wątki powieści. Historia, którą Coben nam prezentuje jest od początku do końca przerażająca i nie ma mowy o spokojnym czytaniu tej książki - mroczny i tajemniczy klimat wyzwala w czytelniku emocje, których nie sposób opisać. Powieść czyta się błyskawicznie z uwagi na obfite dialogi, które stanowią większą część treści. Jedyne, do czego można się delikatnie przyczepić to mnogość postaci drugoplanowych, które jesteśmy w stanie ogarnąć wyłącznie wtedy, gdy czytamy powieść jednym tchem. Osoba brnąca przez "Nie mów nikomu" w systemie "kilku stron co kilka dni" (co z autopsji wydaje mi się niemożliwe) z pewnością pogubi się i nie wyniesie z dzieła Cobena jego ukrytej magii. Rozwikłanie zagadki następuje na ostatniej stronie powieści - dosłownie, nie w przenośni! Podsumowując swoje pierwsze doświadczenia z pisarstwem Harlana Cobena stwierdzam, że jest on bardzo wartościowym autorem. Specyficzny styl konstruowania akcji i prezentowania jej przebiegu czytelnikowi uważam za szczególnie w jego przypadku dopracowane. Trzy tytuły, o których mowa w tym tekście wywołały u mnie podobne reakcje po ich przeczytaniu. Zasiadłem wygodnie w fotelu i przez kilkanaście minut analizowałem wszystkie fakty, którymi autor mnie zaskoczył, żeby po tym myślowym procesie powiedzieć: "Nieźle to sobie wykombinował... I co najlepsze - wszystko wiąże się w logiczną całość".
  • Otchłań zła

    Bartosz Soczówka 2007-03-15

    Thriller bliski ideału!   (5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Uwielbiam książki z gatunku thrillera, horroru, kryminału oraz wszelkie połączenia tych gatunków. Lubuję się w literaturze suspensu, która powoduje, że zwyczajny szary wieczór w domowym fotelu zamienia się w pasjonującą przygodę z dreszczykiem, która angażuje mnie emocjonalnie i intelektualnie. Myli się ten, kto sądzi, że powieści z tejpółki są banalne, proste i stworzone dla ludzi, których cechuje lekkie odchylenie od normy. Bo i po co ktoś miałby czytać o duchach, czy seryjnych mordercach, skoro wokół tyle pięknej literatury? Nic bardziej mylnego… Dobrze i sprawnie napisany thriller, który czytelnik przeżywa z każdą stroną silniej, który wciąga go w akcję lepiej, aniżeli jakikolwiek film to uczta dla umysłu i intelektu. I nie ma się czego bać, albowiem nie ma nic bardziej przerażającego od rzeczywistości i żadna fikcja nie dorówna w swej grozie temu, co nas otacza. Przez ostatnie dni byłem pochłonięty lekturą wspaniałej i nie dającej się opisać w słowach pierwszej części trylogii francuskiego pisarza Maxime’a Chattama pt. „Otchłań zła”. Ten młody autor, okrzyknięty „złotym chłopcem” wśród mistrzów suspensu jest prawdziwym objawieniem talentu. To cudowne uczucie, że po latach pasjonowania się gatunkiem thrillera i setkach przeczytanych książek pojawia się ktoś, kto od pierwszych stron swego dzieła udowadnia mi, że potrafi zaskoczyć mnie dosłownie wszystkim. Każdy element fabuły, styl pisania, klimat powieści, jej prolog i zakończenie są fantastyczne i wytrawne. Jak to zwykł mawiać Alfred Hitchcock: „Najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie”. To chyba naprawdę recepta na wyjątkową powieść. Chattam to pisarz wyjątkowy, stworzony do gatunku, w którym się lubuje i niesamowicie wprost ten gatunek odświeżający i nadający mu zupełnie nowy wymiar. Poprzeczka poszła znowu do góry i chylę czoła przed tym 30 letnim autorem za jego wkład do istoty gatunku. Zazwyczaj, kiedy czytamy dobry kryminał albo thriller towarzyszą nam liczne pytania. Co kryje się za tajemnicą, którą usiłuje rozwikłać główny bohater? Kto stoi za przerażającymi wydarzeniami? Jak potoczy się bieg wydarzeń? Uwierzcie mi Moi Drodzy, że można napisać powieść, przy lekturze której nie będziecie mieć na to czasu, ani chęci, bo jej akcja wciągnie Was bez reszty i zaangażuje wszystkie Wasze emocje. To właśnie robi Chattam i to w stylu iście mistrzowskim. Analizy, przemyślenia i prezentacja wydarzeń sprawia, że nie jesteśmy w stanie wymyślić innych scenariuszy, aniżeli te, które autor nam przedstawia. Bohater i jego rozum stają się naszym – myślimy tak samo, w tym samym momencie jesteśmy w kropce i w tym samym odkrywamy podobne rzeczy. Jest to zjawisko, które nie łatwo jest osiągnąć z czytelnikiem mojego pokroju, który zjadł zęby na większości przedstawicieli gatunku. Francuskiemu „mistrzowi suspensu” to się udało i wciągnął mnie na tyle swoją historią, że w to słoneczne popołudnie staję do raportu i obnażam swoje uczucia po lekturze jego powieści. Gorąco polecam!
(Stron: 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!