Rafał Śliwiak
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 184
-
- Włatcy móch - część 2
- Bartosz Kędzierski
- (towar niedostępny)
Rafał Śliwiak 2008-11-13
Tródne som ścierzki pszyjaźni (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
No wienc kolejny komix sie ókzał o zajefajnej ekipie ziomkuf z blokuf. Kurdóple to som jeszcze, ale wymiatajom jak – nie pszymieżajonc – stare wyjadacze. A jerzeli wcionrz czytacie tom recenzje, to pszeszliście wstempny test dopószczajoncy do lektóry. Toteż bardziej nie będę męczył waszego wyczulonego zmysłu ortograficznego i z języka "włatcomóchowego" przejdę na bardziej poprawną polszczyznę. Jak widać na załączonym obrazku, już w samej warstwie języka mamy tutaj do czynienia z ostentacyjną prowokacją. Drugą jej część stanowi sama treść komiksu (i oczywiście serialu animowanego, którego jest on "drukowaną wersją"). Przekraczanie granic dobrego smaku, skupianie się na fizjologicznych obrzydliwościach, łamanie społecznych, politycznych, religijnych tabu - to znaki firmowe produkcji Bartka Kędzierskiego. A wszystko to podane w tonie pełnej humoru groteski, która z jednej strony parodiuje i wyśmiewa naszą rzeczywistość, a z drugiej - do jakiegoś stopnia ją również odkłamuje. Przy okazji oczywiście ktoś może poczuć się obrażony. Dla jednych więc publikacja komiksu stanie się powodem, aby pozywać autora i wydawcę do sądu za domniemaną obrazę takich czy innych uczuć, dla innych zaś - będzie po prostu jaskrawym wyrazem wolności słowa, o którą wszak walczyły pokolenia Polaków. W obu historyjkach zamieszczonych w tym zeszycie przyjaźń bohaterów zostaje wystawiona na ciężką próbę. Najpierw podczas zabawy w wojnę obrażenia odnoszą Konieczko i Anusiak. Ból bohaterskich ran łagodzą im ordery, przyznane przez szkolną Higienistkę. Tymczasem zazdrosny Maślana próbuje załatwić sobie order na własną rękę. W drugiej części podwórkowy zombie Czesio zaczął pałać wielkim afektem do Wójka Alfreda, jak został nazwany nowy model anatomiczny w szkole. Chcąc zrehabilitować się za wykluczenie Czesia ze wspólnej zabawy, chłopcy postanawiają wykraść Wójka, by ten dotrzymał towarzystwa zombiemu. No cóż, trudne i niezbadane są ścieżki przyjaźni. A tym bardziej ścierzki pszyjaźni... -
- Plansze Europy. Pirat Izaak
- cena: 69,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Rafał Śliwiak 2008-11-08
Piracie, czy ci nie żal? (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Był sobie raz malarz na dorobku. Największą miłością jego życia były sceny marynistyczne, jednak ich uwiecznianie na płótnie nastręczało mu pewne trudności, a to dlatego, że nigdy na oczy morza ani okrętu nie widział. Drugą jego wielką miłością była Alicja. Z nią układało mu się trochę lepiej niż z morzem, to znaczy widywał ją częściej i poznał bliżej. Ale nie zlikwidowało to wszelkich problemów, które pojawiały się w ich relacjach. Jednym z owych problemów było to, że Izaaka za nic nie trzymały się pieniądze. A oprócz malowania, które póki co było czynnością nie przynosząca dochodu, innymi pracami jako artysta raczej się brzydził. Innym problemem był brak akceptacji wybranki Izaaka przez jego ojca. A to z powodu tego, że młody malarz pochodził z rodziny żydowskiej, a Alicja była chrześcijanką. Izaak był młodzieńcem żyjącym marzeniami, kwestią czasu pozostawało więc tylko, kiedy zacznie za nimi gonić po świecie. W końcu stało się. W swej naiwności pozostawił piękną narzeczoną i dał się podstępnie zwabić na statek wychodzący w morze. Z niego szybko trafił na pokład pirackiego okrętu kapitana Jeana. Dla tego ostatniego ma utrwalać w szkicach i obrazach przeżywane przygody, niebezpieczeństwa, spotykane dziwy natury. Cała ta morska eskapada nabiera cech misji samobójczej, gdy Jean ulega swej obsesji dopłynięcia do Antarktydy. Która zresztą wtedy jeszcze się tak nie nazywała, bo nie było nawet pewności, czy w ogóle została odkryta. Śledzenie równolegle losów Izaaka i Alicji, pozwala nam obserwować, jak z pozoru niewinne ludzkie pragnienia i słabości wyznaczają życiowe drogi bohaterów. Lekka narracja komiksu Blaina nie kłóci się wcale z jego całkiem poważną treścią. Pozwala nam po prostu dostrzegać ziarno komizmu w nawet najbardziej tragicznych okolicznościach. A tych ostatnich w nader ciekawej fabule nie brakuje - ani na morzu, ani na lądzie. Kiedy przycisną go troski, Izaak zaczyna się zastanawiać nad swoim postępowaniem i na powierzchnię jego myśli coraz mocniej przebija się przekonanie, że opuszczenie Alicji i pożeglowanie w świat było postępkiem ze wszech miar nierozważnym. I żałuje wtedy miesięcy utraconych z dala od ukochanej. Bo, jak się okazuje, ścigając naiwne marzenia można utracić coś znacznie cenniejszego. Niestety, żeby swój błąd zrozumieć, Izaak musiał go najpierw popełnić... "Pirat Izaak" to pięknie opowiedziana historia, oszczędnie korzystająca z możliwości komiksowego języka. Skupia się na tym, co najbardziej ludzkie i co dla człowieka najważniejsze: uczuciach, relacjach z innymi, marzeniach, troskach i radościach codziennego życia. Dlatego lektura tego komiksu pozostawia po sobie miły sercu nastrój i chęć powrotu do wykreowanego na planszach świata. Przemawia do głębi, budzi żywe emocje i skłania do refleksji. I wprawia w nastrój zgoła poetyczny, aż chce się zanucić: "Piracie, czy ci nie żal, odpływać od ukochanej w dal? Na spienionych grzbietach fal...". -
- Plansze Europy. Towarzysze zmierzchu
- (towar niedostępny)
Rafał Śliwiak 2008-10-30
Pasjonująca historia zaklęta w posępnym pięknie obrazów (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Czytając "Towarzyszy zmierzchu", trudno nie nabrać przeświadczenia, że Bourgeon to... Umberto Eco komiksu. Jego monumentalna opowieść przypomina bowiem "Imię Róży" mrocznym klimatem, umiejscowieniem w czasie, metafizycznymi konotacjami, wyrazistym przesłaniem. Z obu dzieł emanuje podobna pasja opowiadania złożonych, wielopoziomowych historii, zanurzonych w doskonale odtworzonej mentalności ludzi sprzed wielu wieków. Twórców łączy także historyczna erudycja, wyrażającą się drobiazgowym odmalowaniem kultury materialnej i duchowej świata średniowiecza. W przeciwieństwie jednak do powieści Eco, komiks Bourgeona śmiało zapuszcza się w rejony fantastyczne: prastarych wierzeń i mitów, żywej magii, świata baśniowych istot. Sami bohaterowie są, o dziwo, przekonani, że te "wycieczki" są ich wspólnym snem. W zbiorczym wydaniu otrzymujemy od razu całą historię, możemy więc bez przeszkód zgłębiać wszystkie jej tajniki i niuanse. Największe wrażenie robi trzecia część sagi (licząca 120 stron), w której Bourgeon osiągnął absolutne mistrzostwo w posługiwaniu się materią obrazu i specyficznymi możliwościami oferowanymi przez język komiksu. A jednocześnie odrzucił ograniczenia wydawnicze dotyczące formatowania tego typu publikacji (objętość, kadrowanie). Olśniewające wizualnie plansze wprost kipią od drobiazgowo odtworzonych szczegółów zamku Montroy (twórca najpierw zrobił sobie jego makietę), leżącego u jego stóp miasta i pobliskiego klasztoru. Posępność zimowego nastroju umiejętnie budowana jest światłem i kolorem, by doskonale korespondować z odczuciami bohaterów i ich tragicznymi losami. Zresztą dwóm wcześniejszym częściom sagi też nie można pod względem treści i formy niczego zarzucić. Choć daje się zauważyć, że konieczność zmieszczenia się w standardowej objętości 46-planszowych albumów wymusiła na autorze pewne skondensowanie opowiadanej historii - zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym. Akcja "Towarzyszy zmierzchu" rozgrywa się we Francji podczas wojny stuletniej. Nieludzkie okrucieństwa, mordy, gwałty i rabunki są na porządku dziennym. Dla całych pokoleń ówczesnych chłopów i mieszczan to piekło na ziemi stało się codziennością. Wędruje przez nie ku swojemu przeznaczeniu trójka bohaterów. Składają się na nią: tajemniczy rycerze o zeszpeconej twarzy oraz ocaleni przez niego z rzezi Mariotte i Anicet. Dziewczyna to piękna i niesforna wnuczka wioskowej czarownicy, chłopak zaś - nie grzeszący odwaga pyszałek. W kolejnych etapach wędrówki dołączają do nich inne osoby, tworząc barwny kalejdoskop charakterów i postaw życiowych. W dziele Bourgeona pasjonująca historia przygodowa łączy epos rycerski z mistyką i mitologią, podbarwiona jest też wątkiem romantycznym i subtelną erotyką. Połączenie tejże historii z robiącą wielkie wrażenie stroną plastyczną komiksu, tworzy z niego istny majstersztyk. Obcowanie z jego pięknem wzbogaci nas i skłoni do niejednej refleksji. -
- Janko Pistolet
- cena: 54,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Rafał Śliwiak 2008-10-24
Niewydarzony kapitan i jego załoga nieudaczników (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Goscinny i Uderzo znani są w kraju nad Wisłą głównie jako "ci dwaj panowie od Asteriksa". Ale oczywiście oprócz tej serii, będącej ich wizytówką i dziełem życia, tworzyli także wiele innych komiksów. Jednym z nich jest "Janko Pistolet", wydany właśnie w zbiorczym tomie. Akcja tej humorystycznej opowieści rozgrywa się w XVIII-wiecznej Francji. W portowym Nantes tytułowy Janko jest pomocnikiem w tawernie. Ale zamiast roznosić kufle, woli zagłębiać się w lekturze opowieści o piratach. Oczywiście nie jest to w smak jego szefowi, który nie szczędzi mu w związku z tym kułaków i ciągania za uszy. Zdesperowany młodzieniec, mając serdecznie dość roli popychadła, postanawia w końcu zrealizować marzenie swojego życia, czyli - ni mniej, ni więcej - został korsarzem. W tym celu zbiera załogę, kompletując ją z podobnych sobie dobrodusznych niedorajdów. Potem zaś kupuje okręt. Jak bardzo wybrakowany jest to zakup, załoganci przekonują się zaraz po zamustrowaniu na sypiącą się krypę. Tonie ona bowiem zanim wyjdą z portu. Potem jest już jednak coraz lepiej. W dziewiczym rejsie na połatanym "Śmiałku", Pistolet i jego ludzie biorą do niewoli pirata Zielonobrodego. W kolejnych opowieściach ze zbioru poszukują zaś pirackiego skarbu na czaszkokształtnej wyspie, zdobywają w Afryce nową kolonię dla króla, a potem płyną do Ameryki Północnej po lecznicze ziele dla niego. W końcu na jego życzenie biorą na pokład szalonego naukowca Felicjusza i ruszają w pociąg za Pomarańczowym Piratem. Jako się rzekło, załoga kapitana Pistoleta składa się wyłącznie z fajtłapów. Stąd nic dziwnego, że generują oni mnóstwo niepotrzebnych problemów, których rozwiązania odkrywają zazwyczaj zupełnym przypadkiem. Dlatego też owi domorośli korsarze żeglują z bardzo zmiennym szczęściem, ale w ostatecznym rozrachunku z każdej kabały wychodzą obronna ręką. Wszystkie te kryzysowe sytuacje autorzy wykreowali oczywiście ku uciesze czytelników, kierując się zasadą, że im są one bardziej opłakane w skutkach dla bohaterów komiksu, tym będą zabawniejsze dla jego odbiorców. Można powiedzieć, że im dalej, tym śmieszniej. W kolejnych historiach widać rozwój talentu i wyobraźni autorów. Dowcipy ewoluują od prostych, sztubackich, burleskowych, do coraz bardziej wyrafinowanych, inteligentniejszych, ciekawszych. I jedne i drugie zapewniają parę godzin beztroskiej zabawy podczas lektury. Poza tym, "Janko Pistolet" ma, podobnie jak inne dzieła francuskiego tandemu autorskiego, bardzo pozytywne przesłanie. Przekonuje nas, że wcale nie trzeba być perfekcjonistą w każdym calu, żeby osiągał sukcesy i realizować marzenia. Zasada ta odnosi się nie tylko do pociesznych korsarzy spod Jankowej bandery, ale sprawdza także w prawdziwym życiu - wśród nas, osobników czasem nawet bardziej ciamajdowatych od nich. Bądźmy bowiem szczerzy: któż z nas jest doskonały? -
- Planetary 2. Dookoła świata i inne opowiadania
- Warren Ellis
- cena: 21,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Rafał Śliwiak 2008-10-20
Z tajnego Archiwum... XX wieku
Jeśli spojrzymy na całkiem świeżą historię XX wieku, to łatwo zauważymy, że pełna była ona wydarzeń dziwnych, bardzo dziwnych i... dziwnych wprost niemożliwie. Dla wielu osób oficjalne wersje tych wydarzeń, lansowane w szkołach czy mediach, okazywały się jednak zupełnie nieprzekonywające. Stąd narodziły się liczne grupy poszukiwaczy prawdy o wszelkich tajemnicach – śledzących przebieg działań wojennych, badających katastrofy, analizujących zamachy, czatujących na medialne przecieki i niedomówienia. Meteoryt tunguski, zatonięcie „Titanica”, sztolnie w Górach Sowich, zdarzenie w Roswell – każda z tych i podobnych tajemnic ma wierne grono swoich „odkrywców”. Na tym barwnym tle dosyć nietypową grupą jawią się nam bohaterowie komiksu „Planetary”. Oni po prostu wiedzą, że liczne z tajemniczych wydarzeń XX wieku stanowią część „ukrytej historii” ludzkości. I wiedzą także, że jest jeszcze więcej składających się na nią faktów, o których informacje nigdy nie ujrzały światła dziennego. Dlatego pracowicie zbierają i składają poszczególne elementy układanki – z pozoru bardzo odległe od siebie. Tym razem badają międzywymiarowy pojazd, odkryty pod zburzonym biurowcem; poznają dokonania niejakiego Axela Brassa, bohatera z lat 30. XX wieku; a w końcu – odkrywają kulisy tajnego programu kosmicznego, który – prowadzony równolegle z oficjalnym – po licznych osiągnięciach wymknął się spod kontroli. Na tym etapie prowadzonego przez grupę Planetary śledztwa nie dowiadujemy się jeszcze, co łączy te oderwane od siebie epizody „ukrytej historii”, ale rozwiązania wydają się być już tuż, tuż... „Dookoła świata i inne opowiadania” to kolejny komiks, który stara się na nowo definiować kwestie związane ze światem amerykańskich superbohaterów i zbliżać ich postacie do wizerunków zwyczajnych ludzi. Nie ukazuje walki o dobro w tonacji czarno-białej, ale nadaje jej oryginalnej niejednoznaczności i subtelności. Herosi mają tutaj ludzkie problemy i rozterki, zaś ludzie stają się dla nich równorzędnymi partnerami, nie zaś jedynie tłem ich tytanicznych zmagań. O atrakcyjności tego komiksu decyduje także umiejętne czerpanie inspiracji z mocno obecnych we współczesnej popkulturze fascynacji teoriami spiskowymi i niewyjaśnionymi sekretami historii. Podsumowując: „Planetary” to kolejny udany krok w stronę „dorastania” amerykańskiego komiksu. -
- Baśnie Kroniki miłosne - tom 3
- cena: 41,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Rafał Śliwiak 2008-10-06
Miłość jak z bajki, a cała reszta z kryminału (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Kroniki miłosne" to trzecia soczysta historia ze świata Baśniowców, a więc istot z legend i bajek, które zamieszkały w naszym świecie i próbują sobie w nim jakoś radzić. Czy mogą się jednak czuć bezpiecznie w dobie wszechobecnej inwigilacji drapieżnych mediów? Spirala pasjonujących wydarzeń zaczyna się rozkręcać, gdy pewien dziennikarz brukowej prasy odkrywa - a przynajmniej tak jak sądzi - prawdę o baśniowcowej społeczności. Na szczęście dbający o bezpieczeństwo wspólnoty Bigby Wilk inicjuje przemyślne działania, których celem jest nakłonienie dziennikarza do milczenia. Jest jednak wśród Baśniowców ktoś, komu te rozwiązania nie wystarczają i próbuje załatwić sprawę po swojemu. Aby to uczynić musi pozbyć się szeryfa Wilka i Królewny Śnieżki, która twardą ręką zarządza Baśniogrodem. Okazuje się jednak, że i ten złoczyńca staje się celem czyjejś intrygi. Świadczy o tym inwigilacja jego osoby, prowadzona przez... mysią policję. Wśród sieci intryg, zbrodni i niegodziwości, powodowanych przez zupełnie ludzkie żądze, namiętności i mroczne pragnienia baśniowych istot, znajduje się jednak miejsce także na cieplejsze uczucia. W końcu tytuł "Kroniki miłosne" zobowiązuje. Zmuszeni, by wspólnie walczyć o przetrwanie, Wilk i Śnieżka poznają się lepiej, rodzi się między nimi zaufanie i nawiązuje nić porozumienia. Czy jednak kolejne dramatyczne przeżycia pozwolą ich uczuciu się rozwinąć? Pomysłodawca i scenarzysta serii Bill Willingham popisuje się w tym albumie niezwykłą ekwilibrystyką w mnożeniu kolejnych wątków i zakrętów akcji, mieszczących się jednak w założonej konwencji. Doskonale wykorzystuje baśniowe przymioty bohaterów i magiczne artefakty, aby skomplikować i ubarwić krwawą, pełną emocji fabułę rodem z najlepszych kryminałów. Doprowadza do tego, że podczas lektury zaczynamy całym sercem kibicować postaciom z bajek, szczególnie tym, które opowiadają się po stronie rozwiązań honorowych i szlachetnych (choć ich adwersarze też mają swoje racje). Aż zapominamy, że po stronie "dobrych" stoi teraz ten sam Wilk, który w swoim poprzednim życiu tak nieciekawie postąpił z Czerwonym Kapturkiem i jego chorą babcią. Ten skrzący się od inteligentnych pomysłów komiks spodoba się wszystkim, którzy lubią rozrywkę prezentowaną w nowoczesnej, atrakcyjnej formie, czerpiącą jednak z bogactwa tradycji różnych kultur z różnych czasów. Bo podczas lektury, oprócz śledzenia bieżącej akcji, będą mogli wyszukiwać odniesienia i nawiązania do znanych sobie postaci i motywów. -
- Mistrzowie komiksu. Manara, HP i giuseppe bergman
- (towar niedostępny)
Rafał Śliwiak 2008-09-30
Naprzód, ku Wielkiej Przygodzie! (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie wiem, czy zauważyliście, że Wielka Przygoda przydarza się zawsze komuś innemu niż my. To inni nurkują na rafach koralowych, latają na lotni wokół górskich szczytów, uczestniczą w spływach tropikalnymi rzekami, czy podglądają zaloty białych niedźwiedzi w Arktyce. A nawet jeśli uda nam się przeżyć coś podobnego, to bynajmniej nie postrzegamy tego w kategoriach Wielkiej Przygody, ale jako część naszej codzienności, wciśniętą gdzieś pomiędzy zwykłe życiowe sprawy: zakupy w markecie, wizytę na poczcie, wyjście do kina. Czy dzieje się tak dlatego, że z zasady cudze przeżycia postrzegamy jako bardziej fascynujące i emocjonujące? Czy też dlatego, że przeżycia własne, usytuowane wśród najzwyklejszych czynności, bez fanfar i barwnego komentarza, wydają nam się blade i pozbawione znaczenia? Może znamiona ekscytującej przygody nadałby im dopiero odpowiedni opis? I nasze przeżycia stałyby się nią wtedy, kiedy pominięte zostaną powszednie sprawy, stanowiące bezbarwne tło, nudne i monotonne; wyeksponowane zaś - najbardziej atrakcyjne aspekty danej sytuacji, podbarwione tu i ówdzie. Kiedy fachowo zbudowane zostanie napięcie, podłożona muzyka i dodane efekty specjalne. O tym wszystkim traktuje tragikomiczny komiks Manary. Tytułowy bohater tej metaforycznej opowieści, Giuseppe Bergman, czuje się sfrustrowany nudą swojego życia. Aby przeżyć Wielką Przygodę zgłasza się jako uczestnik projektu tajemniczego Producenta. Sam będzie decydował o tym, na czym jego przygody będą polegać. Rolą bohatera ma być dostarczanie fascynującej rozrywki widzom, tj. czytelników komiksu. W związku z brakiem doświadczenia Bergmana w przeżywaniu przygód, zostaje mu przydzielony nauczyciel (HP), który ma mu udzielać światłych wskazówek w rzeczonym temacie. Bohater szuka ekscytujących sytuacji w różnych miejscach świata, ale każde kolejne przeżycie wydaje mu się niewystarczające. Wciąż coś mu przeszkadza w nabraniu rozpędu (np. spóźnia się na właściwy statek), popełnia szkolne błędy (nadeptuje na leżące grabie), jest nieprzygotowany, kiedy zaskakują go najbardziej dramatyczne sytuacje (bo poszedł w krzaki za potrzebą). I choć w rzeczywistości na planszach komiksu przygoda goni przygodę, to nieszczęsny Giuseppe tego nie dostrzega, bo jest za bardzo pochłonięty... poszukiwaniem przygody. Album Manary, bawiący się samą formą komiksu i schematami przygodowych opowieści, znakomicie ilustruje kilka prawd o współczesnym człowieku. Ukazuje dojmującą potrzebę obcowania z przeżyciami podnoszącymi poziom adrenaliny i ostrzega przed pustym eskapizmem popkulturowych mitologii, próbujących zaspokoić tę potrzebę. W końcu - opowiada o tym, jak trudno dostrzec przygodę we własnym życiu. Autor nie daje nam gotowych recept. Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie powtarzane Bergmanowi przez HP: "Chcesz o przygodach czytać, czy je przeżywać?". Do nas należy decyzja, czy biernie przejdziemy przez swoje życie, czy też uczynimy je Wielką Przygodą. -
- Eden - tom 16
- cena: 17,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Rafał Śliwiak 2008-09-21
Wiara w człowieka i siłę nadziei (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Hiroki Endo, twórca autorskiej serii mangowej "Eden", stawia sobie wysokie wymagania. W swoim wielotomowym dziele mierzy się odważnie z realnymi problemami współczesnego świata. Z jednej strony są to problemy globalne, takie jak: zmiany klimatu, katastrofy żywiołowe, nierówności społeczne, wojny, konflikty religijne, niekontrolowany rozwój nauki i technologii, ingerencje w ludzki organizm i umysł; a z drugiej strony - bardzo kameralne problemy pojedynczych ludzi: wielkich i maluczkich. Niezależnie jednak od rozmiarów, wagi i zasięgu każdego z opisywanych problemów, kluczem do nich okazuje się zawsze jakiś człowiek - jego emocje, zdolności, umiejętności, wizje, praca. I To człowiek dzierży w swoich dłoniach możliwości rozwiązania wielu z tych problemów. Szczególnie tych, których źródłem są inni ludzie. W każdym tomie "Edenu" kontynuowane są główne wątki opowieści, m.in. próby zjednoczenia ludzkości pod egidą Federacji Propatria, rozszerzanie się struktur tajemniczego koloidu i związane z nim zjawiska z pogranicza metafizyki, a także intrygi, walka i życie osobiste agentów specjalnych reprezentujących różne grupy wpływów. Poza tymi wątkami pojawiają się wciąż nowe, autonomiczne historie, które dopełniają całości intrygującej wizji Endo. W najnowszym tomie takim autonomicznym epizodem jest opis kilku dni z życia hinduskiego lekarza Raviego. Jedno z serii wielkich trzęsień ziemi nawiedziło północno-zachodnie Indie. Ravi ze wszystkich sił stara się nieść pomoc ofiarom kataklizmu, ale na przeszkodzie staje mu konflikt hindusko-muzułmański, który przerodził się w regularną wojnę. Ravi, podobnie jak jego przyjaciel ze studiów muzułmanin Khalid, rozumie, że to ślepa uliczka i pomimo nacisków nie schodzi z obranej ścieżki pomagania ludziom w potrzebie - niezależnie od ich narodowości czy wyznania. Dotknięty przez kolejne tragiczne doświadczenia, nadal nie traci nadziei. A niestety, utrata nadziei na dobre i sensowne życie, dosięga coraz więcej ludzi na planecie. Coraz więcej z nich czuje się nieszczęśliwymi, traci chęć do życia i odchodzi, aby zostać wchłoniętymi przez koloid. Aby temu zapobiec, prezydent Federacji Propatria chce podjąć próbę stworzenia społeczeństwa, w którym ludzie naprawdę poczuliby się szczęśliwi. I nie ma to być kolejna z fałszywych utopii, która służyłaby określonej ideologii i prowadziła do totalitaryzmu. Czy mu się to uda? A może człowiek nie jest zdolny do odczuwania szczęścia na tym świecie i potrafi jedynie w widowiskowy sposób zamieniać go w piekło? Autor "Edenu" zdaje się jednak wierzyć, że człowieczeństwo w człowieku ma szanse na zwycięstwo. I przekazuje tę nadzieję czytelnikom - co w czasach nachalnej propagandy czarnowidztwa jest szczególnie cenne. Bo to nie strach buduje naszą przyszłość, ale wiara i nadzieja. I nie gniew czy nienawiść buduje nas, ale twórcza miłość. -
- Y. Ostatni z mężczyzn. Zaraza. Tom 1
- Brian K. Vaughan
- cena: 28,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Rafał Śliwiak 2008-09-13
Seksmisja XXI wieku (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pewnego dnia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zginęli wszyscy mężczyźni na świecie. I nie tylko oni - tajemnicza "zaraza" dotknęła także wszystkie samce ssaków i w ogóle wszystko, co żyło i było wyposażone w chromosom Y. Nastąpił krach ludzkiej cywilizacji, w której większość kluczowych funkcji pełnili przecież mężczyźni. Nie ma kto napędzać trybów cywilizacyjnej machiny, kiedy nie żyje już żaden z nich. Ale czy na pewno żaden? Otóż nie - Yoryk Brown, z niewytłumaczalnych przyczyn nadal żyje (gwoli ścisłości żyje też jego małpa kapucynka, również samiec). Bohater stara się dociec przyczyn "zarazy" i swojego przetrwania. W tym celu wyrusza na poszukiwanie Alison Mann, specjalistki od bioinżynierii, która być może będzie w stanie znaleźć odpowiedzi na - dręczące nie tylko ostatniego z mężczyzn - pytania. A przy okazji Yoryk stara się po prostu przetrwać w świecie, w którym to kobiety wyznaczają zasady gry. A jak ów świat kobiet wygląda? Czy wytępienie mężczyzn, którzy - według radykalnego feminizmu - są odpowiedzialni za całe zło, wiele zmieniło w stosunkach społecznych? Czy upadek patriarchalnych struktur, gnębiących zdrową kobiecość, przyniósł nowy porządek? Otóż, nie bardzo. Okazuje się, że kobiety zupełnie dobrze radzą sobie same w zamienianiu świata w miejsce trudne do życia. Co prawda, niektóre z nich zaczynają oddawać nieistniejącej już męskości cześć niemal boską, ale są też takie, które walczą o władzę (żony kongresmenów) czy rozszerzenie wpływów (kobieca część armii Izraela atakująca sąsiednie państwa arabskie). I są też takie, które z radością przyjęły wyginięcie całego gatunku "gwałcicieli, dyktatorów i seryjnych morderców" (Amazonki). To właśnie one polują na Yoricka, "ostatniego z ciemiężycieli", aby w bolesny sposób posłać go śladem reszty znienawidzonego męskiego gatunku. A o czym marzy ostatni z mężczyzn? Czy pragnie władzy nad światem pełnym kobiet? Czy chce odegrać rolę ojca - założyciela nowej ludzkości, otoczonego haremem najbardziej atrakcyjnych panienek? Otóż nie! Yorick pragnie spotkać się z matką, dowiedzieć się, co się dzieje z jego siostrą, i w końcu - dotrzeć do Australii, aby odnaleźć tam swoją narzeczoną. Taka jest właśnie prawda o marzeniach prawdziwych mężczyzn! "Y. Ostatni z mężczyzn" to kapitalny komiks, stawiający ważne dla człowieka i naszej cywilizacji pytania. Komiks, w którym niezbyt przecież oryginalny pomysł został świetnie rozegrany. Akcja, pełna licznych retrospekcji, prowadzona jest z zegarmistrzowską precyzją. Kolejne epizody, doskonale osadzone w czasie, tworzą skomplikowaną strukturę pasjonującej fabuły. Bohaterowie mają bogate życie emocjonalne i zachowują się w wiarygodny sposób. Oszczędna grafika, bez komputerowych fajerwerków, po prostu służy prowadzeniu narracji. Jednym zdaniem: intrygująca, opowiedziana nowoczesnym językiem, metafora, będąca ważnym głosem w kwestii odwiecznej - i całkowicie bezsensownej - walki płci. -
- Blueberry. Człowiek ze srebrną gwiazdą, Kopalnia zaginionego Niemca, Widmo ze złotymi kulami -
- Charlier Giraud Blueberry
- (towar niedostępny)
Rafał Śliwiak 2008-09-08
Końska opera niejednego ma bohatera (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Filmowy western narodził się wraz ze śmiercią Dzikiego Zachodu. Na początku XX wieku prerie zostały już zdobyte i "ucywilizowane", a stada bizonów wybite, zamknięte w rezerwatach resztki Indian nie stanowiły już jakiegokolwiek zagrożenia dla "bladych twarzy", stracili rację bytu dzielni kowboje, szlachetni szeryfowie, samotni poszukiwacze złota, twardzi osadnicy, kawalerzyści broniący pogranicznych fortów, o jeźdźcach znikąd nie wspominając. Pozostała po nich legenda, karmiona groszowymi powieściami i wspomnieniami żyjących jeszcze uczestników wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Film ożywił tę legendę na kolejne kilkadziesiąt. Ale też spowodował utrwalenie stereotypów w sposobie opowiadania historii, przedstawiania postaci, schematyczności ich zachowań. Komiksowe opowieści spod znaku końskiej opery w dużej mierze przejęły te filmowe grzechy. Ale szczególną popularność zdobyły i przetrwały do dzisiaj te, którym udało się balast schematu odrzucić i stworzyć nowe, oryginalne ujęcie westernowych tematów, często traktowanych z przymrużeniem oka. Seria "Blueberry" jest właśnie takim komiksem. Choć tytułowy bohater - porucznik "niebieskich kurtek" - jest dzielny i szlachetny aż do bólu, to i jemu zdarzają się wpadki w rodzaju drwienia z dziewczyny, która chce walczyć ze "złymi" albo obdarzania zaufaniem przyjaciela-pijaka, który go zawiódł już nie raz. To wszystko czyni jego postać zdecydowanie bardziej wiarygodną. Ale inni bohaterowie są równie ciekawi jak Blueberry i czasem "kradną" mu główną rolę. Szczególnie jeśli chodzi o Jimmy'ego McClure, wspomnianego pijaczynę, który w obu historiach opublikowanych w zbiorczym tomie odgrywa niezwykle ważną rolę. W pierwszej to on "rekomenduje" Blueberry'ego na szeryfa miasteczka Silver Creek, które jest terroryzowane przez bandę braci Bass, a potem zawodzi go straszliwie, by na koniec podjąć próbę rehabilitacji. W drugiej historii McClure daje się z kolei opętać gorączce złota i pomaga w ucieczce z więzienia Niemcowi zwanemu Prositem, który obiecuje doprowadzić go do ukrytej w Górach Przesądu żyle cennego kruszcu. Blueberry rusza za nimi w pościg, podczas którego kilkakrotnie cudem uchodzi śmierci. Jednak prawdziwe kłopoty zaczynają się dopiero, gdy uciekinierzy i ścigający docierają do gór. Ciekawa intryga, liczne a niespodziewane zwroty akcji, barwne plenery, krwiste postacie drugiego planu, ciekawe tło obyczajowe, nieszablonowe przedstawienie Indian - to tylko niektóre z zalet "Blueberry'ego", czyniące go czymś więcej niż typowym westernem. Najważniejsze jest jednak, że komiks ten z dużym prawdopodobieństwem opowiada nieprawdopodobne historie ludzi, skutecznie unikając powielania westernowych schematów fabularnych. Dzięki temu stał się niekwestionowanym klasykiem komiksu przygodowego w ogóle i podoba się także czytelnikom, którzy w typowej końskiej operze nie gustują.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













