stały recenzent  Mirosław Marcol

Najwięcej o mnie na www.marcol.art.pl

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 41

  • Aenima
    • Aenima
    • Tool
    • (towar niedostępny)

    Mirosław Marcol 2001-06-27

    Podskórny dreszcz

    Najpierw zobaczyłem obraz do Stinkfist i już wiedziałem, że trzeba posłuchać płyty. Na szczęście mój przyjaciel już od jakiegoś czasu miał tę płytę, więc pożyczył mi ją, ale zaznaczył, że nie na dłużej niż jeden dzień, bo chyba zwariuje. Posłuchałem kilka razy i pobiegłem do sklepu, żeby także kupić sobie tę odtrutkę od szarości i zwyczajności kolejnych dni życia. Ta płyta towarzyszy mi już od kilku lat i wcale się nie starzeje i ciągle potrafię usłyszeć nowy dźwięk, dostrzec nowy szczegół w tym cudownym obrazie, bo kiedy zamykam oczy dźwięki same malują pod moimi powiekami pejzaże, których nigdy wcześniej nie widziałem.
  • Binaural
    • Binaural
    • Pearl Jam
    • cena: 37,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Mirosław Marcol 2001-06-07

    Słucham i...   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    ...chce się słuchać jeszcze więcej. Muzyka zawarta na tym krążku podpowiada, że wszystko co dotychczas słyszałem na ich płytach, może powrócić, ale nie oznacza to, że Pearl Jam zachłysnął się sobą i zaczął kopiować wcześniejsze nuty. Ważny jest klimat, siła i radość, którą słychać w każdym utworze, radość z tego, że grają, po prostu grają. I to jak. Zaczynają mocno łamiąc fale miłości, łamią dopóki się nie ewakuują. Dziwi mnie, że trzy najszybsze utwory znajdują się na początku. Czwarty mój ukochany "Light Years" - momentami przypominający troszeczkę "Whislist" z poprzedniej studyjnej płyty, ale bardziej rozbujany i "brudniejszy". Następna pieśń, którą promowali tę płytę, to w całości dzieło Amenta - chłopak ma wielki talent, potrafi połączyć proste akordy w cudowną całość. Niby taka ładna piosenka, więc można ją było wrzucić na singiel, ale to co wyczyniają wszyscy muzycy jest nieprawdopodobne (wystarczy założyć słuchawki i wsłuchać się w każdy instrument po kolei, to zaledwie pięć przesłuchań). Takie czary Pearl Jam odprawia w każdym utworze, łamie reguły, depcze wszystkie zasady i odnajduje swoją krętą drogę do celu. Żeby nie przynudzć, wspomnę jeszcze tylko o solowej perełce Vedder'a - krótka piosenka z prostym, ale jakże mądrym tekstem i to niezapomniane wykonanie 16 czerwca w Spodku, kiedy pomylił refreny. Ale jak widać on też jest człowiekiem.
  • And The Circus Leaves Town

    Mirosław Marcol 2001-06-07

    Cyrk opuścił miasto, ale zostawił po sobie...   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Tyle brudu w mieście mojej głowy nie zostawił jeszcze żaden cyrk. Tyle drżących dźwięków i tyle wykrzyczanych słów - od pierwszej odsłony, od pierwszego taktu, aż do końca wiercę się na niewygodnych ławkach pod cyrkowyn namiotem i z zapartym tchem oglądam wyczyny linoskoczków, i z niedowierzaniem zerkam na niewzruszone twarze treserów, wkładających głowy w paszcze lwów i z zachwytem obserwuję, jak czarodziej wyciąga króliki z kapelusza, i z uśmiechem patrzę na wygłupy clownów Opuszczając miasto Kyuss nie mówi "Żegnaj", ale "Do zaobaczenia", a raczej "Do usłyszenia". Niestety nie nagrają już żadnej płyty, więc cieszmy się tym, co nam dali.
  • Ten
    • Ten
    • Pearl Jam
    • cena: 37,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Mirosław Marcol 2001-06-05

    Ocean (nie)spokojny.   (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Podobno wszystko zaczęło się od Nirvany, może to i prawda, ale wszystkich razem wziętych ich płyt nie przesłuchałem tyle razy, co tej. O tej muzyce nie wiadomo nawet, co napisać. O każdym utworze mógłbym napisać tak dużo, że to nie ma sensu. Mogę stwierdzić tylko jedno, że tej płyty nie zastąpi żadna inna, bo ona siedzi we mnie tak głeboko, że nawet przez kilka tygodni mogę jej nie słuchać, a ona i tak mi się przyśni, gdzekolwiek: w tramwaju, w kolejce, podczas rozmowy, przy śniadaniu, obiedzie czy kolacji, podczas burzy, czy w pełnym słońcu, na plaży, na łące, w górach - zawsze i wszędzie, jak tatuaż na wewnętrznej stronie myśli i uczuć. Dodam tylko, że kimkolwiek jestem, jestem dzięki tej muzyce.
  • No Code
    • No Code
    • Pearl Jam
    • cena: 37,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Mirosław Marcol 2001-05-31

    "Nie chcę myśleć, chcę czuć"

    Pamiętam moje pierwsze spotkanie z "No code". Znałem już utwór "Who You Are" i pomyślałem sobie, że byłoby cudownie, gdyby cała płyta była właśnie taka, jak ten utwór. Moje marzenie się nie spełniło, ale usłyszałem za to coś, o czym trudno dyskutować. Zespół po prostu nagrał trzynaście piosnek, z których prawie każdą można by umieścić na płycie z innym rodzajem muzyki: punkowe "Lukin", słodkie "Around the Band", delikatne "Sometimes", pseudo popowe "Mankind", czadowe "Habit", bardowskie "Off He Goes", itd. Kiedy słucham tej płyty, to za każdym razem najbardziej podobają mi się inne utwory. To właśnie nazywam magią Pearl Jam. Może za bardzo kocham muzykę tego zespołu i mój obiektywizm szlag trafił, ale z tej płyty nie dałbym wyciąć żadnej cenzurze nawet najmniejszej nutki.
  • Live On Two Legs [Digipack]

    Mirosław Marcol 2001-05-31

    Niestety. Nie wiem, co się stało?   (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mam tę płytę w domu i podoba mi się. Słyszałem jednak kilka innych płyt koncertowych tego - nie ukrywam, że mojego ukochanego - zespołu i ta wydaje mi się po prostu najsłabsza. 16 czerwca 2000 byłem na koncercie w Spodku i wiem, jak oni grają, wiem, czego się spodziewać. Niestety muszę przyznać, chociaż robię to z wielkim bólem, ale ta płyta nie czaruje tak jak powinna, tak jak inne płyty PJ. Jest kilka momentów, które są bardzo dobre, ale całość jakoś mnie nie przekonała. Niestety. Nie wiem, co się stało? Najwidoczniej bogowie też mają słabsze dni.
  • Welcome To Sky Valley

    Mirosław Marcol 2001-05-31

    Pustynia...   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Ogromne morze piasku i unoszące się nad nim dźwięki, które nie wszyscy mogą usłyszeć - ale może tak jest lepiej, bo wtedy wiadomo, że coś jest wyjątkowe.
  • Miłość w czasach popkultury

    Mirosław Marcol 2001-05-31

    Zaśpiewali sobie piosenki, ale...   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zacznę może od okładki, bo jest najgorsza na płycie. Nie wiem, skąd pomysł, ale wcale nie zachęca, wręcz przeciwnie. Na szczęście nie o okładkę tu chodzi, bo muzyka jest po prostu dobra. Już pierwszy singiel ("Długość dźwięku samotności") wiele obiecywał, ale to, co usłyszałem zaskoczyło mnie. Pierwszy riff i już wiedziałem, że będzie się dużo działo. "Chłopcy" to świetna piosenka z takim tekstem, że aż boli i tak jest do końca płyty. Wymienię swoje perełki: "Peggy Sue nie wyszła za mąż" - refren jest taki, że za każdy razem ciarki chodzą mi po plecach (tu ukłony w stronę Rojka); "Alexander" - ulubiony tekst i sentyment do osoby, która także lubi tę piosenkę; "Nienawiść" - po prostu mocna rzecz. Najgorsza na płycie wydaje mi się piosenka "Miłość w czasach popkultury", jakby chłopaki wymyślili ją dawno temu, tzn. nie w czasach popkultury. Na koniec wspomne o tekstach, bo jest coraz lepiej. Poprzednia płyta pokazała, że jest dobrze, ale teraz jest jeszcze lepiej. Dzięki Bogu Peggy Brown zmieniła nazwisko i oby nigdy już się nie rozwidła, bo tak jest bardzo dobrze.
    • Ten
    • Pearl Jam
    • (towar niedostępny)

    Mirosław Marcol 2001-05-31

    Ocean (nie)spokojny.

    Podobno wszystko zaczęło się od Nirvany, może to i prawda, ale wszystkich razem wziętych ich płyt nie przesłuchałem tyle razy, co tej. O tej muzyce nie wiadomo nawet, co napisać. O każdym utworze mógłbym napisać tak dużo, że to nie ma sensu. Mogę stwierdzić tylko jedno, że tej płyty nie zastąpi żadna inna, bo ona siedzi we mnie tak głeboko, że nawet przez kilka tygodni mogę jej nie słuchać, a ona i tak mi się przyśni, gdzekolwiek: w tramwaju, w kolejce, podczas rozmowy, przy śniadaniu, obiedzie czy kolacji, podczas burzy, czy w pełnym słońcu, na plaży, na łące, w górach - zawsze i wszędzie, jak tatuaż na wewnętrznej stronie myśli i uczuć. Dodam tylko, że kimkolwiek jestem, jestem dzięki tej muzyce.
  • Vs
    • Vs
    • Pearl Jam
    • (towar niedostępny)

    Mirosław Marcol 2001-05-31

    Pięciu przeciwko jednemu?   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zespół stanął przeciwko jednemu, po prostu wypiął sie na cały muzyczny rynek. Za to ich szanuję do dzisiaj. Muzyka na tej płycie jest już trochę inna niż na genialnym pierwszym albumie. Zespół przez bardzo długi czas był w trasie, grali mnóstwo koncertów i to na pewno ich zmieniło, niektórzy mówią, że na gorsze, ale czy na pewno mają rację? Nie potrafię się z tym stwierdzeniem zgodzić. "VS" ma swój specyficzny klimat, który jest bardzo ciężki. Dzieje się tak dlatego, że utwory są o wiele bardziej zróżnicowane niż wcześniej i nie można nastawić się na zwykłe słuchanie piosenek, które wpadną jednym uchem, a wypadną drugim, bo ten zespół nie nagrał jeszcze takiej. Kiedy tak będzie to obiecuję wszystkim, że pierwszy się o tym dowiem. Drugi album i następny krok do cudownego świata nieprzerwanych snów na jawie.
(Stron: 5)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!