stały recenzent  Tomasz Merwiński

Kocham książki!!! Uwielbiam podróże dalekie i nieodległe, prawdziwe i "palcem po mapie"!! Lubię słuchać dobrej muzyki! A w wolnej chwili? Oglądam Monty Pythonów, komedie, horrory, niekiedy gram na komputerze w nieco ambitniejsze gry, innym razem włóczę się po polach i łąkach... albo po prostu piszę. A piszę rzeczy różne - dziwne i normalne, wesołe i smutne, krótkie i długie. Ale najważniejsze, że robię to co lubię :)

Rekomendacje:

  1. Wilno - przewodnik ilustrowany
  2. Wojciech Cejrowski - Boso przez świat. Meksyk

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 41

  • Tomasz Merwiński 2009-03-24

    Ja też chcę być Indianem Jonesem!   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Któż z nas w dzieciństwie, będąc zafascynowanym filmami z serii „Indiana Jones”, nie marzył by zostać archeologiem. By podróżować po świecie, badać tajemnice historii i pakować się w różne tarapaty, które okazywały się później pretekstem do wspaniałej przygody. Niestety pozostawało nam tylko dłubanie w piaskownicy i znajdowanie tamtejszych skarbów (ja znalazłem kilka plastikowych żołnierzyków!) albo bieganie po lesie z nadzieją odnalezienia starożytnej świątyni (albo chociaż kilku ładnych podgrzybków). Dlatego dzisiejszym dzieciakom można pozazdrościć, bo ich poszukiwania wcale nie muszą być naiwne i bezowocne. Z zestawem LEGO „Ucieczka ze świątyni” nasze pociechy mają niepowtarzalną okazję wcielić się w samego Jonesa! Zanurzyć się w mroczną świątynię pełną niebezpiecznych pułapek, uciekać przed ogromną kamienną kulą, odkrywać skarby. A może po prostu zrobimy własny scenariusz z udziałem plastikowych bohaterów? Niech Indy wtargnie do świątyni... i nagle ujrzy jak ku niemu pędzi ogromny głaz. I zatarasuje mu wejście. Może znajdzie inne, jakieś tajne przejście do groty? A może po prostu zrezygnuje, wsiądzie w samolot i poleci na inny kontynent w poszukiwaniu kolejnych przygód (poleci do innego zestawu klocków...). Klocki jak to klocki – dają nam mnóstwo możliwości, niejednokrotnie więcej niż samo życie. Bo gdzież indziej spełnimy nasze archeologiczne marzenia jeśli nie w tym zestawie? Kto inny da nam we władanie starożytną świątynię, samolot, kościotrupy, pułapki, pajęczynę, kamienną kulę... czy legendarnego Indianę Jones`a. Dla mnie bomba!
  • Dzieła wybrane (Fraszki, Pieśni, Treny, Odprawa posłów greckich), liceum i technikum (okładka skóropodobna)
    • Dzieła wybrane (Fraszki, Pieśni, Treny, Odprawa posłów greckich), liceum i technikum (okładka skóropodobna)
    • Jan Kochanowski
    • (towar niedostępny)

    Tomasz Merwiński 2009-03-09

    Dzieła oświecone i ponadczasowe!   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kochanowski, znany też jako Jan z Czarnolasu, to jeden z najwybitniejszych twórców polskiego renesansu. Człowiek zaiste oświecony! Lecz cóż z tego, skoro dziś nikt nie chce czytać jego arcydzieł... A przecież fraszki, pieśni i treny, które wyszły spod pióra tego zacnego człowieka to istny miód dla literackiego podniebienia. Nie dość, że jest przepysznie to i przy okazji mądrze i pouczająco. Nawet dziś, mimo upływu wielu wieków, twórczość Jana z Czarnolasu jest twórczością jak najbardziej aktualną! Weźmy na ten przykład fraszkę „Na zdrowie”. Czy i dziś nie zapominamy o należytym zadbaniu o swój stan psychiczny i fizyczny, wierząc że są aspekty codzienności po stokroć istotniejsze, jak choćby bezgraniczne poświęcanie się pracy, czy zamiłowanie do używek? „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz”. A może coś, co razi nas od wieków, aż po dziś dzień – religijna nadgorliwość, dewocja i przekonanie o własnej nieomylności niektórych ludzi (ba! wręcz świętości!). „Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz, czemu się miła tak często spowiadasz?”. Zresztą, czyż to jedyna przywara naszych rodaków, która przez wieki nie dała się wykorzenić? A niechaj i będzie moja ulubiona cecha, tak pięknie ubrana w słowa w „Pieśni V”: „Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie; lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. Ach, niepotrzebnie marnotrawię słowa, bo wszak przykładów można mnożyć i mnożyć, a każdy z nich tylko dobitnie świadczy o talencie Kochanowskiego i ponadczasowości jego twórczości. I o tym, że jego arcydzieła nie jedynie „warto”, ale wręcz „trzeba” mieć w swojej domowej biblioteczce. I je znać, a nie jedynie trzymać ze względu na przyzwoitość i piękno okładki.
  • Wyjście awaryjne

    Tomasz Merwiński 2009-03-02

    Film całkiem bezawaryjny   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czego by nie zarzucać PRL-owi to z pewnością jednego odebrać mu nie można - wspaniałej kinematografii! Pośród całej gromady przykładów, które mógłbym mnożyć, i mnożyć, i mnożyć bez końca, warto zauważyć i takie dzieło jak „Wyjście awaryjne” Romana Załuskiego. Jest to obraz bez zbędnych fajerwerków, ale już na pewno z polotem i nadzwyczaj dobrym humorem. A wszystko tylko przez to, że córka pani Naczelnik „zaciążyła”. Być może i nie byłoby z tego żadnej afery, gdyby nie problem, że przyszła matka skrzętnie ukrywa, kto ma być szczęśliwym ojcem... a to w oczach pani Kolędowej zalążek ogromnego skandalu i wstydu, który z pewnością popularności by jej nie przysporzył. Dlatego trzeba poszukać jakiegoś „Wyjścia awaryjnego”, które pozwoli uniknąć brei. Albo... zmusi do szukania kolejnego wyjścia. W całym tym zamieszaniu niewątpliwie bryluje główna bohaterka, którą wspaniale odgrywa pani Bożena Dykiel. Jak dla mnie rola godna Oscara! (niestety statuetkę otrzymał wówczas Ben Kingsley za rolę w filmie Gandhi, a pani Bożena nie otrzymała nawet nominacji...) Dziś Kolędowa i jej nieśmiertelne teksty to dla mnie bez cienia wątpliwości jedna z ikon czasów, kiedy polska kinematografia święciła tryumfy nie tylko w moim sercu, ale i w sercach milionów ludzi w każdym zakątku Polski (a może nie tylko Polski?).
  • Batman Antologia - 4 filmy (8 DVD)

    Tomasz Merwiński 2009-02-26

    Legenda na szklanym ekranie...   (7 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Legenda Batmana narodziła się w komiksach w 1939 roku, lecz później jakże wspaniale zaadaptowała się w kinematografii. U setek milionów fanów. Na całym świecie. Zresztą jestem odzwierciedleniem owej ewolucji mediów - wszystko zaczęło się od kilku skromnych, lecz jakże wciągających komiksów ukazujących przygody człowieka-nietoperza, by lada chwila przeniosło się to na zamiłowanie do obrazów Tima Burtona: "Batman" i "Powrót Batmana". Filmy te na długo zapadły w mej pamięci i ukształtowały zamiłowanie do Mrocznego Rycerza. Fabuła, akcja, mroczne Gotham City, opętani przestępcy... wszystko ulepione z najwyższej jakości obrazu, dźwięku i gry aktorskiej. Te dwa filmy podniosły poprzeczkę dla ekranizacji przygód człowieka nietoperza na tak wysoki poziom, że długo nie został on osiągnięty. "Batman Forever", a tym bardziej "Batman i Robin" kręcone pod wodzą Joela Schumachera to już niestety ostre pikowanie w dół z mistrzowskiego poziomu. Gotham traci na mroku, akcja nabiera tak zawrotnego tempa, że nie ma miejsca na zapętloną i wciągającą fabułę. Liczy się tylko prędkość wydarzeń i ilość krwawych starć... Mimo wszystko - wypadałoby, aby prawdziwy fan Batmana miał ten interesujący zestaw w swej kolekcji. Najlepiej tuż obok komiksów.
  • Dym (wydanie z opracowaniem)
    • Dym (wydanie z opracowaniem)
    • Maria Konopnicka
    • (towar niedostępny)

    Tomasz Merwiński 2009-02-17

    Zapomniane   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Dziś już nie czyta się nowel. Chyba, że w szkołach. Ale w domu? Któż by sobie zaprzątał tym głowę? Nikt. Za żadne skarby świata. Bo są krótkie, nudne i przestarzałe jako forma literacka. A właśnie, że nieprawda! To znaczy owszem, są krótkie i być może stare, ale już na pewno nie nudne! I to nie dlatego, że w tak krótkim czasie nie można się zanudzić na śmierć. Po prostu z nowelą jest tak jak z owocem winogrona – im ten mniejszy, tym intensywniejszy ma smak. Dlatego też nowele kumulują w sobie wielkie obrazy małych istot. W „Dymie” Marii Konopnickiej jest to rodzicielska miłość matki do ukochanego syna. Szary świat przełomu wieków, cywilizacja dymiących fabryk, postępującej urbanizacji... To z jednej strony mała historia człowieka, historia będąca przekrojem przez ludzką psychikę, z drugiej zaś ukryta gdzieś w tle wielka historia, która zrealizowała się dziesiątki lat temu. Forma krótka, lecz jakaż treściwa, szczególnie jeśli nauczymy się czytać jej skąpą treść i bogate tło.
  • Grecja - przewodnik ilustrowany

    Tomasz Merwiński 2009-01-07

    Niemalże jak nić Ariadny   (1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    W Grecji żyją ponoć centaury, nimfy i fauny. Pewnie i Minotaur by się znalazły. A jeśli zanurkujemy w odpowiednim miejscu to i jakiegoś trytona napotkamy. Albo i kilku. Kto by nie chciał zobaczyć siedzącego na szczycie Olimpu godnego Zeusa? Gromowładnego władcę? Bo ja na pewno bym chciał! Szkoda tylko, że większość z tych rzeczy to jedynie mity. Ale są i takie rzeczy czy miejsca, wręcz legendarne, które bajkami nie są i mimo wszystko można je zobaczyć na własne oczy albo też dotknąć własną dłonią. Ogromne skalne palce wyrastające z płaskiej ziemi kilkadziesiąt metrów w górę, a na ich szczytach, zamiast paznokci... stoją wielowiekowe monastyry - mowa tu o słynnych Meteorach. Nie można zapomnieć i o takich wizytówkach, jak Akropol, Erechtejon, świątynia Apollina czy też wyspa Rodos. Zresztą nikt też nie zabroni nam osobiście spytać słynną wyrocznię w Delfach o frapujące nas kwestie odnośnie przyszłości... A nuż odpowie. Tesalia, Epir, Tracja, Attyka... ich urok to nie legenda, to namacalny fakt, który możemy w każdej chwili zobaczyć w pięknie wydanym ilustrowanym przewodniku wydawnictwa Pascal. Nie tylko po to, by nasycić oczy, ale przede wszystkim, by zapragnęła tego i dusza. Zapragnęła Grecję zobaczyć, poznać, dotknąć... Dlatego warto pomyśleć o podróży już zawczasu, choćby teraz, kiedy do lata mamy mnóstwo dni, na dwór nie chce się wychodzić. Kiedy marzy się o cieplejszych dniach... takich jak na południu naszego kontynentu. Ale to właśnie najlepszy moment na planowanie - nie goni nas czas, jesteśmy wypoczęci po świętach, możemy zacząć odkładać pieniążki i planować wydatki. Wybierać cele podróży, szukać noclegów, restauracji, a przede wszystkim atrakcji! Krajobrazowych, przyrodniczych, historycznych... a nie wyobrażam sobie, by można było tę wyprawę lepiej zaplanować bez tego wspaniałego przewodnika, który wręcz poprowadzi nas za rękę (wspaniałymi opisami i nadzwyczaj przydatnymi mapkami)! Chyba, że przypadkiem poprowadzi nas nić Ariadny...
  • Przewodnik kulinarny. Hiszpania

    Tomasz Merwiński 2009-01-01

    3 x tak   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Tak zachęcającej książki, jak przewodnik kulinarny pt. "Hiszpania" nie widziałem dawno. A wszystko za sprawą tego, iż słowo "zachęta" powinno być w tym przypadku rozumiane trojako. Po pierwsze album pręży się i wysila jak tylko może, by pięknymi kolorowymi zdjęciami, niejednokrotnie rozpostartymi na całą stronę, zachęcić nas do skosztowania hiszpańskich specjałów. A jest ich tu nie lada i każdy przyprawia o ślinkę kumulującą się w ustach. Ażeby łatwiej było pomiędzy nimi nawigować - podzielono je słusznie na poszczególne działy: "Przystawki", "Zupy i pierwsze dania", "Dania główne", "Ciasta i desery". Po drugie, jako iż jest to przewodnik, zachęca on do podróży po półwyspie Iberyjskim opisując w osobnym dziale kolejne Hiszpańskie regiony - od Nawarry począwszy, poprzez Asturię, Kantabrię, Baleary, aż po Kastylię i Andaluzję, do każdego z nich z nich przypisując po jednym miejscowym przepisie i tuzin kulinarnych ciekawostek na temat regionalnych wyrobów i przysmaków. Po trzecie wreszcie, książka "Hiszpania" zachęca do tego by mieć ją w swojej kolekcji poprzez swe staranne wykonanie - od twardej, estetycznej okładki, mnogość absorbującej (i smakowitej) treści, poprzez bogactwo ilustracyjne, aż po przejrzystość wykonania. Gdyby jednak i tego było komuś mało, autorzy dorzucają od siebie rozdział poświęcony poszczególnym porom roku w kuchni Hiszpańskiej, słowniczek tłumaczący znaczenia poszczególnych słów, aż po krótki kurs kulinarnego języka hiszpańskiego, z którego dowiemy się jak w tym języku powiedzieć boczek, brukiew, cieciorka, czy wreszcie jagnięcina. A wszystko to by zachęcić nas... i naszych stołowników do poznawania Hiszpanii. Przez żołądek do serca... Gorąco i ze smakiem polecam!
  • Zazdrośc niebezpieczna namiętność

    Tomasz Merwiński 2009-01-01

    U źródeł zazdrości   (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zazdrość towarzyszy każdemu z nas w codziennym życiu, sprawiając wrażenie nierozłącznego, a zarazem zbędnego elementu wszelkich międzyludzkich związków. Wydawać by się mogło, że już wszystko o niej wiemy, a zarazem wiedza ta jest do niczego niezdatna. Złudzenie to wychodzi na jaw, gdy w nasze ręce wpada "Zazdrość. Niebezpieczna namiętność" Davida M. Bussa, po lekturze której uświadamiamy sobie, że tak naprawdę o zjawisku tym nie wiemy nic. Lub prawie nic. Jak się okazuje to wbrew pozorom wcale nie "puste" uczucie, lecz głęboko zakorzeniona w człowieku cecha, mająca swe podstawy w odległej ewolucji i uzasadnienie w szarej ludzkiej codzienności... Po co nam zazdrość, skąd się ona bierze, w trakcie jakich procesów ewolucyjnych się wykształciła i czy powinniśmy się jej całkowicie wyzbywać - między innymi tego dowiemy się z tej cennej i niezwykle zaskakującej książki. Cennej nie tylko dla psychologa, ale i dla każdego czytelnika zafascynowanego człowiekiem samym w sobie. Dla każdego kto lubi poznawać tajniki ludzkiej osobowości. Bo ta ponad 200-stronicowa księga, będąca wynikiem wieloletnich badań psychologów ewolucyjnych, zdradzi nam bardzo wiele na temat tej owianej tajemnicą części ludzkiego życia... A my na tej wiedzy możemy tylko i wyłącznie zyskać.
  • Revelations / Blood

    Tomasz Merwiński 2008-12-09

    Rewelacja!   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    „Blood” i „Revelations” - dwie perełki death metalowej legendy światowego formatu – polskiego Vadera. Właściwie to o takich arcydziełach nie powinno się dyskutować, bo wszelkie słowa uznania są zbędne. Ale skoro już powiedziało się „A”, warto byłoby i szepnąć „B”... Jeśli rozprawiamy o wspinaniu się na wyżyny muzycznego kunsztu to Vader swojego dopiął chyba właśnie płytą „Revelations”. Nie pomylę się mówiąc, iż jest ona objawieniem! Istną rewelacją! Niezwykle wyrównany poziom i mnóstwo energii, jaką faszeruje nas Peter i jego kumple to bezsprzeczne atuty albumu, z którymi nie sposób dyskutować. „The Nomad”, „Wolftribe”, „Whisper”, „When The Darkness Calls”, uff... tej płyty można słuchać na różne sposoby – od przodu, od tyłu, od środka, losowo – bez względu na wszystko będziemy wiedzieli, że lepiej się tego zrobić nie dało. Oj, nie dało... W takim przypadku „Blood” to jedynie mały, choć krwisty dodatek do Metal Boxa, wydłużający przyjemność ze słuchania prawdziwych mistrzów death metalu. Ja nie mogę się oderwać od tej muzyki nawet teraz...
  • Rymy życia i śmierci

    Tomasz Merwiński 2008-12-01

    Artystyczne studium artysty   (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Opowieść, którą snuje Amos Oz, to krótka proza życia pokazująca, że można się jeszcze zachłysnąć szarą rzeczywistością współczesnego człowieka. Dwadzieścia cztery godziny wyrwane z ram dnia i nocy pokazują, ile może się wydarzyć w przeciągu tak krótkiego czasu. I nieważne jest, czy są to historie prawdziwe, czy jedynie urojone przez bohatera zarażonego chorobą twórczą i nadmierną wyobraźnią - ważne, aby w jego głowie działo się więcej niż wokół niego samego. Rzeczywistość ma być jedynie przyczynkiem, czy skrawkiem szkicu do fabuły, która dopiero w najbliższych chwilach ma prawo i musi powstać. Oczywiście jest to pretekst do przedstawienia czytelnikowi, skąd pisarze czerpią inspiracje, jak wpadają na genialne pomysły oraz w jaki sposób ich bohaterowie są tak żywi, niemalże wyrwani z kontekstu codzienności. I tu można się jedynie zastanawiać, skąd Amos Oz czerpał inspiracje do stworzenia tej krótkiej powieści. Czy przypadkiem nie pisze o samym sobie? Czy to nie on przesiadywał w restauracji i dostrzegał w kelnerce uczestniczkę intrygującej fabuły? Czy to nie on, pod płaszczykiem obrony recytatorki swoich tekstów przed urojonymi smokami, próbował zakraść się do jej mieszkania, a później jej łóżka? A może najzwyczajniej w świecie wszystko od początku do końca wymarzył sobie przesiadując w parku i obserwując setki przechodzących przed jego nosem ludzi? Skąd wzięli się ci bohaterowie? Kto jest ich pierwowzorem? "Rymy życia i śmierci" to naprawdę interesujące studium umysłu artysty. Artysty operującego słowem, fabułą i prozą.
(Stron 5)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!