Michał Wróblewski
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 30
-
- Plansze Europy. Dziadek Leon
- cena: 73,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Michał Wróblewski 2008-04-01
Leon Zawodowiec (4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jeśli oglądaliście "Trio z Belleville", to komiks ten będzie dla Was smakowitą ucztą po filmowym aperitifie. Jeśli nie, tym lepiej, potrawa zaskoczy bogactwem smaków i oryginalnością. Nicolas de Crecy (rysownik) i Sylvian Chomet (scenarzysta) odbili w krzywym zwierciadle znane nam obrazy rzeczywistości, tworząc cyniczny portret naszych czasów. Wraz z tytułowym Dziadkiem Leonem przyglądamy się - z ironicznym uśmiechem - światu. Obserwujemy jak dekonstruowane są relacje rodzinne. Cyniczne "who is who" przedstawione jest z typowym dla twórców surrealistycznym humorem, skłonnością do abstrakcyjnego kojarzenia, zabawą stereotypami i motywami. Charakterystycznie rozedrgane, nakładające się na siebie kreski oraz celowa szkicowość, uzupełniona sepiową kolorystyką świetnie budują nastrój i dopełniają historię graficzną pointą. Pomijając warstwę historyczno-ideową, obrazującą przemiany i problemy XX-wiecznego społeczeństwa, na plan pierwszy wybija się portret rodzinny. Bardzo złożona, wielobarwna fotografia, która utrwala najróżniejsze charaktery i relacje. Najważniejszy układ tworzą w niej, oczywiście, Dziadziuś, ekscentryk i wieczny bon vivant, władczy, pragmatyczny ojciec oraz żałosny w swej indolencji wnuk - narrator tej opowieści. Całość pokazana z dużym dystansem, dowcipem, jakby przesączona przez opary z tajemniczych papierosów Dziadka Leona, które dają siłę i potrafią zaskakująco deformować wszelkie szarości. Nam, lektura pozwala zaciągnąć się tym specyficznym klimatem - dać fabularny odlot. Minister zdrowia ostrzega: spotkania z "Dziadkiem Leonem" mogą prowadzić do nałogu! I akurat takiego Wam szczerze życzę. -
- Radosne gry. O grach/zabawach literackich
- Anna Martuszewska
- cena: 39,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Michał Wróblewski 2008-04-01
Gra (nie tylko) w klasy (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Gra i zabawa są nieodłączną częścią kultury. Johan Huizinga w swojej książce "Homo ludens" uważa wręcz, że stanowią one jej źródło. Literatura przy tym jest niezwykłym polem doświadczalnym dla zabawy. Jej geneza zakłada dawanie przyjemności, a przecież właśnie owa przyjemność jest przyczyną i celem zabawy. Literatura sama w sobie jest już grą - grą ze światem który przetwarza, grą z czytelnikiem, z którym zawiera pakt o nieagresji, umowę o wędrówce po fikcji. Literatura to także gra z językiem, gra ze słowem: przestawia, konstruuje i rozbiera rzeczywistość, którą postrzegamy przez język. Tym bardziej dziś - w czasach rozpasanego, łamiącego wszelkie zasady postmodernizmu - gra i zabawa stają się podstawowymi kategoriami dla analizy jakichkolwiek tekstów kultury. Książka Martuszewskiej stanowi ciekawą próbę opisania tych zjawisk, zbadania ich oraz pewnej syntezy. "Radosne gry" są bardzo dobrym punktem wyjścia dla rozważań i badań nad istotą, charakterem i rodzajami zabaw literackich. Czytelnik ma możliwość prześledzenia tego, czym jest parodia, pastisz, intertekstualność, gry fabularne, zabawy motywami, czy toposami. Pokazuje radość, którą niesie nieskrępowanie tego co fikcyjne. Powyższa książka udowadnia jak ciekawe i niebagatelne jest to kulturowe zagadnienie i jak rozkoszne mogą być igraszki z fikcją. Igrajmy więc! -
- Dla Fedry. Z życia Glist. Godzina kota. Tupilak
- Enquist Per Olov
- (towar niedostępny)
Michał Wróblewski 2008-03-20
Nobel dla Enquista! (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Czytelniku, masz przed sobą cztery świetne dramaty, z czego przynajmniej jeden jest wybitny (który - wybór należy do ciebie). Autor to - śmiem twierdzić - najlepszy żyjący prozaik i dramatopisarz szwedzki. Per Olov Enquist to godny podziwu detektyw historii, biorący pod swoją literacką lupę znane postacie i wydarzenia, by wydobyć z nich zatarte prawdy, po boy'owsku odbrązowić, oświetlić popędy, ułomności, emocje i uczucia targające każdym człowiekiem. Portretuje w ten sposób na przykład Fedrę - dalece trafniej niż Eurypides, czy nawet Racine. Odkrywa na nowo Andersena, Strinberga, Marie Curie Skłodowską, doktora Charcota. Fascynująco opowiada o wszelkich aspektach ludzkiego szaleństwa. Swymi bohaterami czyni osoby wybitne, nadwrażliwe, wyrzucone poza margines, w różny sposób "inne" - nie przystające do norm społecznych. Enquist to wnikliwy obserwator natury człowieka. Werysta i psycholog. To spadkobierca Strinberga i Ibsena, który wykształcił swój własny, rozpoznawalny styl. Pedantyczny cyzelator, mistrz frazy, słowa i pauzy. Tak, to ten sam Enquist od "Piątej zimy magnetyzera", "Strąconego anioła" czy "Opowieści o Blanche i Marie". Zbiór tych czterech dramatów to wydawnicza perełka. Czytajcie, czytajcie, czytajcie. -
- Opowieści o zwyczajnym szaleństwie
- (towar niedostępny)
Michał Wróblewski 2008-03-07
Teraz Czechy! (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Zaczynając od fascynacji Dobrym Wojakiem Szwejkiem, prozą Klimy, Fuksa, Čapka czy Hrabala, przez podpatrywanie rodziny Homolków, po filmy Menzla, braci Svĕráków czy Petra Zelenki, Czesi zdobywają sympatię polskich czytelników i widzów. Istotną rolę odgrywa w tej predylekcji stereotyp Czecha: mówiący śmiesznym językiem, jowialny piwosz, pogodny safanduła z brzuchem pełnym anegdot, słowem - Pepik. Na takim schemacie wyrósł zresztą sukces ostatnich miesięcy, czyli internetowy Jożin z Bażin. Niestety, powierzchowne spojrzenie na czeską kulturę, myśl czy nawet sam dowcip, przekreśla jakikolwiek dialog tekstu z odbiorcą, spłyca i dewaluuje wartość. Mimo wszystko "geniusz łatwej urody" napędza koniunkturę, dzięki czemu wielbiciele czeszczyzny filmowej i teatralnej mają szanse na śmiech, ale już nie tylko z tego, że ktoś przemówił do nich w "zabawnym" języku. Antologia najnowszej dramaturgii czeskiej "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" jest jednym z owoców tej hossy(dorodnym i soczystym). Doskonale prezentuje to, co może zaoferować odbiorcy "czeski ogląd świata". Osiem sztuk, składających się na powyższy wybór, stanowi ciekawy przegląd tematyk, bohaterów i chwytów dramaturgicznych. Jednocześnie łączy je właściwy naszym południowym sąsiadom dystans do rzeczywistości. Obok dramatu Pavla Kohouta, na szczególną uwagę zasługują tytułowe "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" autorstwa Petra Zelenki. Autor "Guzikowców" wytworzył swoją własną poetykę oraz ciekawy rytm narracji, które, z równym powodzeniem, stosuje tak w kinie, jak i w teatrze. Refleksyjność łączy się tu z ciepłą ironią i humorem, często z pogranicza absurdu. Bohaterami czyni Zelenka ekscentryczne postacie: nonkonformistów, dziwaków, tworzących środowiskowe mozaiki - ilustrację kondycji współczesnego świata. Zelenka staje się już powoli klasykiem czeskiego filmu i teatru, a jego nazwiska nie trzeba w Polsce dodatkowo reklamować. Tym bardziej zachęcam do wnikliwej lektury. -
- Najgorsza kapela świata. Występ pierwszy i drugi
- Jose Carlos Fernandes
- cena: 46,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Michał Wróblewski 2008-03-07
W to mi graj (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nareszcie na polskim rynku komiksowym wystąpił Jose Carlos Fernandes. Brawa dla niego i "Najgorszej kapeli świata"! Jest to niewątpliwie jedno z najgłośniejszych wydarzeń muzyczno-rysunkowych naszej księgarskiej sceny w ostatnich miesiącach. Zespół wart jest ceny biletu. To majstersztyk, zapięty na ostatnią nutę. Koncert składa się z krótkich dwustronicowych piosenek, a każda z nich jest podróżą po niezwykłym miasteczku, zamieszkałym przez fascynujących mieszkańców. Zgranie poszczególnych instrumentów powala. Surrealny humor gitary, intertekstualność kontrabasu, melancholia pianina i charakterystyczny, precyzyjny rysunek perkusji budują niepowtarzalną atmosferę. Każdy utwór to znakomita anegdota, obnażająca bardziej lub mniej urokliwe śmieszności ludzkiej egzystencji. Z niecierpliwością czekam na kolejną wizytę tego portugalskiego kwartetu w Polsce. -
- Pragnienie
- Nicolas Mahler
- (towar niedostępny)
Michał Wróblewski 2008-02-22
Brak seksu w wielkim mieście (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ci, którzy uparcie trwają w przekonaniu, że komiks to jedynie kolorowa zabawka dla oczu dziecka, powinni bezzwłocznie sięgnąć po "Pragnienie" Nicolasa Mahlera. I nie nawołuję do tego przekornie - jako, że rysunki są w tym wypadku czarno-białe. Nie znajdzie się tu superbohaterów, zawrotnej akcji, czy slapstickowych gagów. "Pragnienie" to rysunkowe etiudy, pozbawione słów. Łączy je wspólny temat - tytułowe pragnienie, które staje się "spiritus movens" poszczególnych historii. Jest to pragnienie miłości, wypływające z dojmującej atmosfery samotności i zagubienia, atrofia męskości, pogłębiająca się w skutek braku ciepła i zrozumienia "drugiej połowy". Siła tych ironicznych w gruncie rzeczy fabułek tkwi w minimalistycznej kresce, kadrowaniu, finezji graficznego prowadzenia historii. Prostota jest dowodem artyzmu Mahlera. Narracja, ograniczona do koniecznych pociągnięć piórka, z lekkością, w niebanalny sposób oprowadza czytelnika po tym co codzienne i zwyczajne. Humor z jakim przedstawione są perypetie mężczyzny-everymana, jego przygody (a raczej ich brak) nie pozwala zaś na lekturową depresję, wywołaną niespełnieniem bohatera. "Pragnienie" jest egzystencjalną ilustracją zatłoczonego, a jednak emocjonalnie pustego miasta ponowoczesności. Tworzy obrazkową próbę nawiązania dialogu tam, gdzie pozorny hałas ulic i knajpiany gwar ewokują między ludźmi rzeczywistą ciszę. -
- Operetka Witolda Gombrowicza w reż. Jerzego Grzegorzewskiego ( dvd + książka)
- Witold Gombrowicz
- cena: 23,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Michał Wróblewski 2007-12-13
Krzesełka Lorda Blotton (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Uspokoił się już Ocean Zawirowań wokół Gombrowicza lekturowego. "Trans-Atlantyk Witold" może spokojnie płynąć dalej. Tym bardziej cieszy mnie niniejsza publikacja. Złota passa autora "Ferdydurke" trwa post mortem; sława przyszła późno, nie dane było mu się nią nacieszyć, choć tak bardzo (bez mała przez całe życie) o nią zabiegał. Myślę, że teraz jego duch w zaświatach promienieje i puszy się szczęśliwie, patrząc na rzesze Gombrowiczologów, publikacji, reedycji, omówień krytycznych, interpretacji w rytm nowych dyskursów literaturoznawczych czy na imponujące glossy, którymi obrastają "Dzieła zebrane" wydawane powoli, acz sumiennie przez Wydawnictwo Literackie. Nie mogło przeto zabraknąć jednego z dramatów pisarza w, godnej skądinąd uwagi, serii "Kocham Teatr". Cykliczne to wydawnictwo jest arcyciekawą i godną polecenia inicjatywą. Każda premiera równa się propozycji zanurzenia się w świat teatralno - dramatyczny tak od strony tekstu, jak i jego realizacji scenicznej. Pod jedną okładką (Szóstka za stronę graficzną!) ukryta jest treść dramatu oraz płyta DVD z realizacją tegoż, która miała swoje miejsce w Teatrze Telewizji. Tak więc, oprócz możliwości lektury, spotykamy się również z największymi polskimi aktorami, reżyserami, scenografami itd. Nie inaczej dzieje się w przypadku "Operetki" Gombrowicza w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego, wg. mnie najlepszej inscenizacji tej sztuki od czasu Dejmkowskiej (światowej) prapremiery w łódzkim Teatrze Nowym w 1975. Świetnie zagrana, doskonale oddająca sztuczność, operetkowość, spełnia chyba w stu procentach założenia Gombrowicza przedstawione w didaskaliach. Opozycję strój - nagość reżyser doskonale uwydatnia, prowadząc pochód za Mistrzem Fiorem od świata uformowanego tradycyjnie (dualnie: Arystokracja oraz Lokajstwo), poprzez przewrót, rewolucję, aż po kolejne formy, złowieszczo odwrócone, przemodelowane i bardziej makabryczne. Wizja apokalipsy, zatracenia w próbie przełamania form, która prowadzi tylko do upadku i totalitaryzmów. Korowód masek, coraz to potworniejszych, które walcząc z formą popadają w jej kolejne przejawy, brnąc w stronę przemocy, dominacji, opresji. Wymowa tragikomicznego spektaklu, będącego zapisem historiozofii Gombrowicza, rozbrzmiewa niczym marsz pogrzebowy, requiem dla dziejów i kultury XX wiecznej. Robi to jednak przy salwach śmiechu. W swym groteskowym kształcie, operetkowym dessous, kupletach, humorze, kakofonii, obnaża powszechność mechanizmów rządzących współczesnym światem politycznym i społecznym. Wskazuje (niczym "palicem" ze "Ślubu") absurd, pustkę, ale i nieuchronność form: od konwencjonalnych po radykalne. Ratunku nie niesie nawet "nagość"; która staje się sztuczna, kostiumowa, porywając za sobą tłum do skoku w następną formę. Ani tekst, ani jego realizacja teatralna nie starzeją się na pewno. A po zapoznaniu się z nimi, w głowie długo będą szumieć: "Krzesełka lorda Blotton" na zmianę z "To galop, galop, galop!", przywołując postacie Fiora, Szarma, Firuleta, Profesora z chronicznym "rzygiem"; i rozespanej Albertynki - "cud dziewczynki". A teraz: Drogi Nabywco/Odbiorco! Uwaga! Żeby tylko Złodziejaszki w czasie zajmującego seansu lub lektury nie zwędziły czegoś Tobie! -
- Pierwsza brygada. Tom 1: Warszawski pacjent
- Krzysztof Janicz, Tobiasz Piątkowski, Janusz Wyrzykowski
- (towar niedostępny)
Michał Wróblewski 2007-12-13
Hej, kto Polak do czytania! (4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Czy czytaliście "Ligę Niezwykłych Dżentelmenów" spółki Alan Moore "Kevin' O Neill"? Podobało się? Mnie niewymownie. Świetna kreska i niebanalny scenariusz. Świat rzeczywisty przemieszany z światem fikcji. Bohaterowie znanych książek ożywają, powołani do nowych, wspólnych przygód, tworząc grupę herosów końca XIX wieku. Teraz mamy polską odpowiedź! I to na podobnym, wysokim poziomie! Polscy supermeni zabierają czytelników w sensacyjną i nieprawdopodobną misję. Po Boy-owsku odbrązowiony, z patyny obdarty Józef Piłsudski, do społu z [sic!] Stasiem Tarkowskim, Kalim, polską szlachtą w samym środku wartkiej akcji, gdzieś na Syberii. To się samo czyta. A apetyt na kolejne tomy tylko wzrasta z przewracanymi kartkami. Do tego latające machiny, pościgi, strzelaniny. Alternatywny świat i jego alternatywna historia. "Pierwsza Brygada: Warszawski pacjent" to bez wątpienia najlepsza propozycja w polskim komiksie mainstreamowym od lat. Postacie historyczne i literackie uwikłane w wydarzenia, których wymyślenia nie powstydziłby się sam arcymistrz Moore. Zabawy intertekstualne są tu może mniej znaczące i rzadziej autorzy puszczają oko do czytelnika, ale też i przez to komiks ma swój niepowtarzalny charakter; nie jest jedynie kalką, mniej lub bardziej ciekawą transpozycją tematów i pomysłów z "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów". Jedynym mankamentem jest tutaj (miejscami jedynie) rysunek Janusza Wyrzykowskiego. Rozumiem konwencję rysunku lekkiego, storyboardowego: dającego miejsce kolorom. Jest to porządna, rzetelna robota, właściwie dobrana do fabuły. Mimo wszystko tam, gdzie portretowane są gadżety, maszyny i parowe cudeńka 'la epoka wiktoriańska, brakuje niekiedy tych kilku drobiazgów i precyzji. Bez przesadnych natręctw jednak - całość robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. "Movere" i "delectare" na poziomie tekstu oraz rysunku istnieją bez dwóch zdań: i to jak! A zdecydowanie obronną ręką wychodzą kadrowanie, pod rękę z kolorystyką. Czwórka z plusem! Tylko tak dalej! -
- Baryłeczka i inne opowiadania
- Guy De Maupassant
- (towar niedostępny)
Michał Wróblewski 2007-12-06
Ten smak się nie starzeje (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kolejne wydanie opowiadań Guy de Maupassanta i moja kolejna ich lektura - radość czytelnicza jednak ta sama. Do tego wreszcie ukazała się wersja "kieszonkowa", gabarytami odpowiadająca formie prozatorskiej, jaką do perfekcji opanował ten francuski pisarz. Nowele, które wyszły spod jego pióra to warsztatowy majstersztyk. Maupassant napisał ich prawie trzysta, a pomyśleć, że mało brakowało, by wybrał inną drogą. Na szczęście jego karierze przyglądał się starszy kolega po fachu, a zarazem mistrz i przyjaciel - Gustaw Flaubert. Dzięki jego radom Maupassant zasłynął jako znakomity twórca obrazów z życia współczesnej mu Francji, zaś tytułowa "Baryłeczka" okazała się wielkim sukcesem, spotykając się z gorącym przyjęciem. Naturalizm francuski zawdzięcza mu dziesiątki celnych i przenikliwych scen z życia miasta i prowincji. Ten zmarły młodo pisarz genialnie wprost portretował najróżniejsze ludzkie charaktery, a szkoła psychologii postaci jest iście Flaubertowska. Czytając zebrane w tomie opowiadania, napotkamy urzędników, chłopów, prostytutki, mieszczan, biedaków, ludzi zamożnych i wielu innych. Maupassant daje odbiorcom swoich nowel przekrój XIX-wiecznego społeczeństwa francuskiego, jego bolączek, frustracji, problemów i pragnień. Historie, które opowiada, to często misterne konstrukcje, porywające miniatury, fabuły wręcz kryminalne, a zaznaczyć trzeba, że czyta się je świetnie. Chyba najistotniejszą cechą pisarstwa autora "Ojcobójcy" jest dystans do świata przedstawionego, zabarwiony nutą ironii - pozwala on tym bardziej rozkoszować się lekturą. Niewielka zaś objętość poszczególnych nowelek miło współgra z nowym, podręcznym wydaniem - w sam raz by połączyć podróż przez fikcję z naszą rzeczywistą podróżą: autobusem, tramwajem, pociągiem. -
- Podróż sentymentalna
- Laurence Sterne
- cena: 13,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Michał Wróblewski 2007-12-06
Chwycenie pokojówki za... (0 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Podróż sentymentalna"? - powiedziałem - polecam zdecydowanie. Tak można by sparafrazować początek powiastki Sterne'a. XVIII-wieczne brukowce krzyczą nagłówkami: "In medias res", "Przewrót kopernikański w budowie powieści", "Laurence Sterne przeprowadza rewolucję formalną". Nic dziwnego, w końcu moment zawiązania akcji następuje przed jej książkowym rozpoczęciem. Otwarte otwarcie - ale i zakończenie bez zakończenia. Powieść niedokończona intencjonalnie. Lektura przypomina tutaj wejście do przedziału pociągu, pozostanie w nim przez kilka stacji i nagłe go opuszczenie, bez wyczekania na koniec historii, które inni pasażerowie zaczęli opowiadać zanim weszliśmy. Niespodzianek jest zresztą o wiele więcej. Komentarze, pierwociny autotematyzmu, zaniechania akcji na rzecz refleksji, które również bywają nagle porzucone. A wszystko w sosie dowcipnym, lekkim, naturalnym - niegrożącym zgagą. Do tego tło zabarwione erotyką, ciekawe, niestarzejące się spostrzeżenia oraz frywolna anegdotyczność. "Podróż sentymentalna" jest wędrówką, którą każdy wielbiciel literatury musi odbyć w swoim życiu chociaż raz. Natomiast dla każdego Sterne'oluba to najlepsza z możliwych wypraw przed lekturą "Życia i myśli jw pana. Tristama Shandy".






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





