stały recenzent  Maciej Antosiewicz

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 10

  • 2012
    • 2012
    • Roland Emmerich
    • cena: 29,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    Maciej Antosiewicz 2012-01-16

    Globalny kataklizm w ujęciu mistrza konfekcji

    Pomijając imponujące efekty specjalne, film z trudem nadaje się do oglądania, ale w końcu można się było tego spodziewać. Roland Emmerich, który przejawia osobliwe (chorobliwe?) upodobanie do grzęznącego w schematach kina familijnego, doprawionego suto ciężkostrawnym patosem, tandetnym melodramatem i ckliwym amerykańskim patriotyzmem w najgorszym guście (patrz DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI i POJUTRZE), tym razem wspiął się na nieosiągalne zdawałoby się wyżyny w tej dziedzinie. W efekcie powstał film katastroficzny, który nie przestrasza (ani nawet nie śmieszy), lecz wywołuje jedynie irytację i znudzenie - a to chyba najgorsza ocena, jaką można wystawić kinu akcji.
  • Trisector
    • Trisector
    • Van Der Graaf Generator
    • cena: 52,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Maciej Antosiewicz 2011-07-09

    Kryzys?

    Zespół wyraźnie spuścił z tonu po odejściu Davida Jacksona, którego saksofony nadawały jego muzyce niepowtarzalny, "vandergraafowski" klimat (niemal całkowity brak gitary i podstawowa linia melodyczna prowadzona przez instrumenty dęte i klawiszowe). Coś takiego zdarzyło się już w 1977 roku, kiedy Jackson opuścił na krótko zespół, a chociaż Peter Hammill zaangażował na jego miejsce skrzypka Grahama Smitha, nagrana wówczas płyta ("The Quiet Zone/The Pleasure Dome") była zdecydowanie najsłabszą w dotychczasowej dyskografii grupy. Historia najwyraźniej się powtarza, a ponieważ zespół nagrał już dwie kolejne płyty w trzyosobowym składzie, nie zanosi się niestety na to, żeby miał to być kryzys przejściowy. Żeby nie było wątpliwości: płyta nie jest zła i można jej bez najmniejszej przykrości słuchać, a wielu wykonawców mogłoby tylko marzyć, żeby chociaż raz w życiu wznieść się na taki poziom profesjonalnego kunsztu, do jakiego "zniża się" VDGG w swoich słabszych utworach, ale daleko jej do takich arcydzieł progresywnego rocka jak "Pawn Hearts" (1971), "Godbluff" (1975) czy "Still Life" (1976).
  • H To He Who Am The Only One (Mini Vinyl)

    Maciej Antosiewicz 2011-07-09

    Absolutna rewelacja

    Absolutna rewelacja i kamień milowy w historii rocka progresywnego (cokolwiek to znaczy). Muzyka nie jest łatwa w odbiorze, ale tym, którzy lubią wyrafinowane, finezyjne brzmienie lat 70-tych ("King Crimson" w pierwszym okresie swojej działalności, "Genesis" przed odejściem Petera Gabriela, "Soft Machine", "East of Eden") nie powinna sprawić zawodu. Wielbicieli zespołu King Crimson z pewnością zainteresuje informacja, że na gitarze zagrał tutaj gościnnie Robert Fripp. I jeszcze jedno (tytułem zachęty, a jednocześnie ostrzeżenia): muzyka tej grupy ma w sobie coś takiego, że albo się ją kocha (zwykle od pierwszego wejrzenia), albo się jej nie znosi, natomiast nie spotkałem nikogo, kto traktowałby VDGG jak jeden z wielu zespołów, których "można posłuchać". Zalecam więc ostrożność: pierwsze przesłuchanie płyty może się przerodzić w fascynację na całe życie.
  • Live In Boston [Digipack]

    Maciej Antosiewicz 2011-07-09

    Bezcenny dokument

    Kilka lat temu wytwórnia Electra przystąpiła do wydawania koncertów The Doors w pełnych wersjach, bez żadnych cięć i skrótów. Do tej pory ukazały się w tym cyklu następujące płyty: "Live in Aquarius Theatre First Performance" (2CD); "Live in Aquarius Theatre Second Performance" (2CD); "Live in Pittsburgh" (1CD); "Live in Detroit" (2CD); "Live in Philadelphia" (2CD); "Live in New York" (6CD) - zapis czterech koncertów zagranych w ciągu dwóch dni, po dwa występy każdego wieczoru (obszerny fragment jednego z nich ukazał się wcześniej na jednym z krążków czteropłytowego "The Doors Box"); i właśnie "Live in Boston" (3CD) - zapis dwóch koncertów zagranych jednego wieczoru. W tym okresie (1969-1970) zespół przygotowywał się do nagrania albumu koncertowego (który ukazał się w 1970 roku pod tytułem "Absolutely Live") i wszystkie wymienione wyżej koncerty były rejestrowane właśnie z myślą o tym, toteż jakość dźwięku jest wyśmienita i nie odbiega poziomem od nagrań studyjnych. Ani jeden utwór z koncertu w Bostonie nie znalazł się na "Absolutely Live", ponieważ podczas występu Morrison był mocno pijany (co daje się słyszeć), ale nie zmienia to faktu, że archiwalna wartość tych nagrań jest bezcenna.
  • Czas Honoru - sezon 2 (4DVD)

    Maciej Antosiewicz 2010-10-14

    Zapowiadało się lepiej   (0 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Po bardzo obiecującej pierwszej serii film nieco obniżył loty. Najboleśniej odczuwa się brak Mai Ostaszewskiej, ponieważ zastąpiła ją znacznie słabsza aktorka, która bardziej pasowałaby do roli sklepowej w gminnej spółdzielni niż gwiazdy warszawskiej sceny. Tej straty nie rekompensuje nawet wprowadzenie nowej postaci - na miejsce prostaka i gbura Kellera przyjeżdża z Berlina rasowy policjant i były inspektor Interpolu, Rainer, co zdecydowanie wychodzi filmowi na korzyść. (Nawiasem mówiąc, gestapowcy pokroju Kellera i Rappkego przeważali w GG, ponieważ przydział na wschód uważano za przeniesienie karne - któż nie wolałby służyć w Paryżu niż w Warszawie czy Radomiu? - i trafiał tam najgorszy element. Zdarzały się jednak wyjątki, doświadczeni policjanci, którzy rozumieli, że prowadzenie śledztwa nie polega na katowaniu podejrzanych - jak choćby zastępca dowódcy SS i policji w dystrykcie radomskim). W scenariuszu pojawiają się też "mielizny": - po odbiciu Władka z Pawiaka przełożeni pozwalają mu pozostać w Warszawie, gdzie w każdej chwili ktoś może go rozpoznać (i rozpoznaje)? W rzeczywistości z pewnością nie mogłoby dojść do tak rażącego naruszenia zasad konspiracji. - zebrania grupy podziemnej z udziałem wszystkich członków (kilkunastu osób)? Jak wyżej. Sporą zaletą są natomiast zręcznie napisane dialogi, cięte i dowcipne, co ostatnio jest dużą rzadkością w polskim filmie. Generalnie serial nie przekształcił się chyba jeszcze w telenowelę, co sugerował jeden z recenzentów, ale jeśli realizatorzy nie zadbają o utrzymanie poziomu, takie niebezpieczeństwo istnieje.
  • Życie jest piękne (Wielka kolekcja filmowa)

    Maciej Antosiewicz 2010-10-12

    Niestrawny kicz   (1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Przeraźliwie infantylny, ckliwy kicz z potwornie irytującym i zmanierowanym Roberto Benignim w roli głównej. Prawdziwą satysfakcję sprawiła mi tylko jedna scena - kiedy esesman w obozie wreszcie go zastrzelił.
  • Miecz zagłady

    Maciej Antosiewicz 2010-06-14

    Tak trzymać!   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kolejna perełka z klasyki kina samurajskiego. Tak trzymać! Może teraz kolej na "47 roninów"? Przydałoby się też trochę lżejszego, choć bardzo solidnego kina czysto przygodowego, na przykład "Honor samuraja", "Szpieg szoguna" itp. Niegdyś, ilekroć wyświetlano te filmy w warszawskim "Iluzjonie", kolejki po bilety ustawiały się już bladym świtem...
  • Janosik -  prawdziwa historia

    Maciej Antosiewicz 2010-06-14

    Duże rozczarowanie   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Dziwaczny eksperyment Agnieszki Holland, która zamiast zbójnickiej ballady zrobiła etnograficzno-erotyczny film o życiu zblazowanych jahusów... przepraszam, juhasów, którzy nudzą się przez całą zimę (i widz razem z nimi), a wiosną wracają do zbójeckiego procederu, żeby się trochę rozerwać, ale to też robią bez szczególnego przekonania i generalnie woleliby się zajmować czymś innym.. Całość psują dodatkowo drętwe dialogi wygłaszane współczesnym językiem, bez cienia archaicznej stylizacji, która stanowi dużą zaletę uroczo naiwnego serialu z Markiem Perepeczką oraz innych filmów kostiumowych z okresu PRL-u. Słowem - duże rozczarowanie".
  • Harakiri
    • Harakiri
    • Masaki Kobayashi
    • (towar niedostępny)

    Maciej Antosiewicz 2009-02-23

    Wreszcie! Dlaczego tak długo?   (5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Absolutna rewelacja, klasyka kina japońskiego, utrzymana w ciężkim, naprawdę japońskim klimacie, w przeciwieństwie do "europejskich" filmów Kurosawy. Oby była to jaskółka zwiastująca ciąg dalszy - czekam na przykład na jeszcze jeden znakomity film Kobayashiego - "Bunt". Na koniec łyżka dziegciu: polskie tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia, zdarzają się błędy gramatyczne i merytoryczne (jeśli tłumaczy się filmy kostiumowe, wypadałoby znać trochę realia).
  • Transformers
    • Transformers
    • Michael Bay
    • (towar niedostępny)

    Maciej Antosiewicz 2007-12-11

    Przykre rozczarowanie   (2 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Popłuczyny po "Terminatorze" w konwencji głupawego kina familijnego. Wszystkich, którzy liczyli na solidny film sci-fi, spotka bolesny zawód.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!