Fuine

Czepiam się. To moja specjalność.
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 236
-
- Spisek
- Robert Harris
- cena: 32,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Fuine 2011-09-19
Ostatnie dni Republiki czyli jak hartowała się (cesarska) stal (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
O ile tematem "Imperium" (pierwszej części rzymskiej trylogii Harrisa, po polsku nie wiadomo w sumie dlaczego zatytułowanej "Cyceron", mimo że oryginalny tytuł pasowałby o wiele lepiej) było dojście Cycerona z "prostego ludu" do władzy, tak "Spisek" (w oryginale „Lustrum” czyli pięcioletni czas rządów) w pełni o owej władzy stanowi. I żałować tylko mogę, że za moich szkolnych lat niniejsza powieść nie spłynęła jeszcze z imponującej wyobraźni autora na papier, bo niechybnie zakochałabym się w Cyceronie na umór i do szczętu, co przełożyłoby się niewątpliwie na lepsze oceny z historii starożytnej. No, ale taki to już charakter Roberta Harrisa, że wplątana w fikcyjne wątki historia w jego książkach - czy jest to zagłada Pompejów, zagadka Enigmy, progenitura Stalina czy alternatywny obraz Europy po II wojnie światowej - nawet największym klasowym osiołkom w pamięć zdolna by była zapaść. Ale abstrahując od dywagacji szkolnych i skupiając na "Spisku", mogę tylko powiedzieć, że generalnie słów mi brak... Rzadko się to, szanowni państwo, zdarza, ale jeszcze rzadziej trafia mi w ręce książka taka jak ta, gdzie z każdą kartką ożywa historia Rzymu. Papierowe do tej pory postacie otrzymują serca i umysły, mgliście zapamiętane z podręczników wydarzenia nagle rozbrzmiewają szczękiem mieczy i oburzonymi głosami Senatu. Zapoznany już wcześniej z procesu Verresa Cyceron na naszych oczach doznaje przeobrażenia: z filozoficznego ideału i sądowego podium zstępuje polityk, wykluwa mąż stanu, a następnie Ojciec Narodu. Dzięki wspomnieniom Tiro, wiernego sekretarza, śledzimy niecodzienne losy fascynującej postaci. Jakże przydałoby się ten żywot Cycerona dać do przeczytania naszym politykom, nieważne jakiej maści! Ku rozwadze i przestrodze, bo jak trafnie oddaje książkowa zajawka: zaślepiony ambicją i zachłyśnięty władzą Cyceron z obrońcy Republiki staje się jej wyrzutkiem. Zgładzony przez Rzym... A może przez Cezara o bezlitosnych oczach i boskich ambicjach? Przez psychopatyczne knowania Katyliny? Tchórzostwo Pompejusza? Chciwość Krassusa? Czy też własne błędne decyzje, podjęte przecież dla ratowania kraju? Zamykając "Spisek" staram się odpowiedzieć sobie na to pytanie. I czekam... Czekam na część trzecią tej wspaniałej opowieści, otwierającej przed nami bramy i opłotki dawnego Rzymu, wiedząc już z podręcznika, co nastąpi (dlaczego, Marku Antoniuszu? dlaczego?!), ale chcąc przeczytać to spod pióra Roberta Harrisa. Mistrza historii wszelakiej. -
- Wybawiciel
- Jo Nesbo
- cena: 33,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Fuine 2011-09-04
Niech mu ziemia lekką będzie (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Opowieść (prawie) wigilijna, historia na miarę "Dnia szakala" czy elegia na śmierć bohatera, jakkolwiek by "Wybawcę" nie nazwać, slodko-kwaśny smak Jima Beama pozostanie ze mną na długo. Bo z jednej strony jest to radość z pasjonującej lektury, z drugiej jednak smutek po nieoczekiwanej stracie ulubionego bohatera. A przecież czego innego mogłam się spodziewać, powracając do Oslo Harry'ego Hole? Nasz rogaty detektyw po raz kolejny (niespodzianka, niespodzianka!) zdołał rozkręcić swój skomplikowany żywot na części pierwsze: w pracy wciąż jeszcze po murach rozchodzą się kręgi szoku pozostawionego po śmiertelnej konfrontacji Hole'a z Waalerem. Sam Harry nie pomaga bynajmniej wyciszyć niezdrowej sprawy, twierdząc głośno - i jak sądzą niektórzy, nader bezczelnie - że "gdzie jest książę (Prince), tam także można oczekiwać króla". Rakel także nie wybaczyła mu, że pośrednio swą niepokorną naturą naraził Olega na niebezpieczeństwo. Co gorsza, także Bjarne Moller zdecydował się w końcu przenieść do swego zamglonego Bergen. Z nowym szefem, który nie toleruje niesubordynowanych podwładnych, w rekordowo mroźnym przedgwiazdkowym mieście, w "Wybawicielu" rozgrywa się zażarta walka mocnych charakterów: Harry'ego z Hagenem, chorwackim zabójcą, czarnym Metznerem i członkami Armii Zbawienia, w której zasady i słabości Jo Nesbo zapewnia nam fascynujący wgląd. Jak wspomniałam już powyżej, nie obędzie się bez ofiar śmiertelnych i choć ten fakt napawa mnie smutkiem, nie waham się ocenić "Wybawiciela" najwyżej jak można, gdyż po odrobinę słabszym "Pentagramie" autor powraca z wręcz ogłuszającym czytelnika hukiem. I tym najwspanialszym dreszczykiem sensacji i oczekiwania, kiedy do zakończenia książki została jeszcze prawie połowa, cała już i tak skomplikowana sprawa staje na głowie, a wzrok zaczyna przeskakiwać na kolejną stronę, jeszcze zanim treść poprzedniej dotrze do rozpalonej do białości wyobraźni. Już w poprzedniej odsłonie przygód inspektora Hole’a nauczylismy się, że ważniejsze od "kto" (Stankic), "gdzie" (centrum miasta) i "jak" (małokalibrowy pistolet) jest "dlaczego" (no własnie?), i ponieważ odpowiedź na to pytanie pozostaje zagadką w niniejszej powieści do samego końca, całość stanowi wspaniałą kryminalną jazdę bez trzymanki. Z mroczną tajemnicą Karlsenów w tle... Słowem: super! -
- Opowieści z Narnii - tom 1 - Lew, czarownica i stara szafa
- Clive Staples Lewis
- cena: 15,29 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Fuine 2011-08-27
Stając w progu wyobraźni. (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Sięgając po pierwszą część Opowieści z Narni (która tak naprawdę nie jest częścią pierwszą, tylko drugą, ale to drobiazg istotny jedynie dla najzagorzalszych wielbicieli Lewisa) i mając przed oczami zrealizowany z hollywoodzkim rozmachem film pod tym samym tytułem, można się bardzo zdziwić rozmiarami tej niewielkiej książeczki. Zdziwienie staje się tym większe już po kilku stronach lektury, kiedy przestają zgadzać się nam pomniejsze wątki fabuły. Ale błędem byłoby negowanie tej książki z powodu niezgodności ze szklanym ekranem! Musimy bowiem uświadomić sobie, do kogo skierowana jest ta opowiastka i któż ją stworzył. Nazywał się Clive Staples Lewis i oprócz tytułu profesora Oxfordu miał zaszczyt być członkiem towarzystwa pisarskiego “Inklings” (w dowolnym tłumaczeniu “Gryzdołki”) i przyjacielem Tolkiena. Nieźle, prawda? Przesiąkawszy przez lata atmosferą Śródziemia i pogłębiając własne zainteresowania folklorem, mitami i legendami Wielkiej Brytanii Lewis nie podążył jednak ścieżką pewnego sympatycznego Hobbita, ale stworzył swój odrębny fantastyczny świat, którego jego popularność od lat oddaje mu honor w postaci grona wiernych Narnii czytelników. “Lew, czarownica i stara szafa” jak mało która książka na świecie nadaje się do trzymania w ciepłym kręgu światła łóżkowej lampki, której blask odbije się nie tylko na kremowych stronach, ale także w coraz bardziej sennych oczach kilkulatka. Styl, słownictwo, każdy akapit opowieści jest jakby stworzony na wieczorną bajke, gdzie czworo dzieci odnajdzie swe “ja” w obcowaniu z faunami, bobrami i pewnym najwspanialszym na świecie Lwem. Będzie w treści i przestroga, by nie zamykać się w starych szafach, i delikatnie dozowany morał o wyższości odwagi i prawdomówności nad łakomstwem i zawiścią. Czyż można chcieć więcej od dziecięcej historii? Nie ma w niej rozmachu filmowej wersji, zgoda, także rodzice, którzy spodziewaliby się może narracyjnego odpowiednika “Hobbita” mogą być odrobinę zawiedzeni, a jednak “Opowieści z Narni” od lat nie tracą na popularności. Dlaczego? Bo prawdziwa fantazja kryje się w nas a nie na płycie DVD. I rzadko kto budzi ją tak skutecznie do życia jak C.S. Lewis! -
- Pentagram
- Jo Nesbo
- cena: 34,9 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Fuine 2011-08-20
Coś się kończy. Coś się zaczyna. (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Wieńczący tzw. "trylogię z Oslo" "Pentagram" jest zarazem najlepszą i najsłabszą częścią całości. Pod względem płynności i ciekawości narracji przewyższa bowiem i "Czerwone gardło", i "Trzeci klucz", a jednak w kwestii akcji pozostaje dość wyraźnie w tyle. Nie wiem, może autorowi zabrakło trochę weny na spójne i imponujące zakończenie? O czym traktuje powieść mówi jasno wydawnicza zajawka, niestety wyjawiając przy tym potencjalnym czytelnikom najlepszy z nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń, z których Jo Nesbo słynie. No ale cóż... Wiedząc już, że po skwierczącym w upale Oslo grasuje seryjny morderca i że Harry Hole przekroczył w końcu linię świętej cierpliwości swoich przełożonych, pozostaje nam zagłębić się w jedyną w swoim rodzaju rozgrywkę typu "kot i mysz". Kto jest łowcą a kto ofiarą przyznam szczerze, że waham się określić, bo relacja Tom Waaler kontra nasz bohater przez sporą część "Pentagramu" budzi głęboki niepokój. Hole ma pewność, aczkolwiek pozbawioną dowodów, że Waaler to Prince, nieuchwytny i bezlitosny handlarz bronia, i że to on właśnie zlecił zabójstwo przyjaciółki Harry'ego, policjantki Ellen Gjelten. Wszyscy naokoło są natomiast święcie przekonani, że Hole stoczył się wreszcie na samo dno żywionych alkoholem urojeń. Gdyby nie fakt, że większość policjantów (w tym Halvorsen) przebywa na urlopach, Bjarne Moller nie zleciłby mu tej ostatniej sprawy, zapoczątkowanej odciętym palcem ofiary... Ale Harry, nawet w pijackim amoku, pozostaje doskonałym detektywem, jedynym z intuicją pozwalającą przeniknąć do chorego umysłu mordercy i odczytać pozostawiane na miejscach zbrodni wskazówki. Kiedy sprawca zostaje namierzony a do końca "Pentagramu" pozostało jeszcze kilkanaście kartek, wiedziałam już, że druga sprawa - ta ważniejsza - również znajdzie tu swój koniec. Nie przewidziałam jedynie perfidii pisarza (oraz bohatera) w kwestii wielkiego finalu! Ostatnie kilka rozdziałów to bowiem majsterszyk zemsty lub szczyt krwawej groteski, w zależności od prywatnej opinii. Czy całość musiała zakończyć się w taki sposób? Na to pytanie odpowiedzieć może tylko sam Jo Nesbo, ale wrażenie niewykorzystanych możliwości i nierozplątanego do końca wątku pozostanie ze mną po lekturze. Także z jednej strony przyjemność odkrycia waalerowych zamków z piasku, które właśnie zamkami z piasku się okazują, radość z pogodzenia Rakel i Harry'ego, ale z drugiej... cień policjantki z jednoskrzydłą sikorką pozostanie gdzieś w tle. Nie do konca zatarty, nie dość odkupiony... -
- Czerwone Gardło
- Jo Nesbo
- cena: 33,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Fuine 2011-08-20
Trylogii z Oslo odsłona pierwsza (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Za sprawą niedawnego breivikowskiego szaleństwa oko świata zwróciło się ku Norwegii, intensywnie przyglądając się jak ten uznawany za niebywale spokojny kraj poradzi sobie z tą szokującą tragedią. Bez większego związku z powyższym, ale jednak podobnie moje oko - czytelnicze – od ponad roku kierujące się okresowo na tory skandynawskie także zwróciło się w tym kierunku, a konkretnie ku Jo Nesbo, którego nazwisko co rusz wypływa ostatnio (i niebywale pozytywnie) na arenie współczesnych powieści kryminalnych. Faktem jest, że dla osób, którym spodobały się poczynania niejakiego Kurta Wallandera Harry Hole jest niejako naturalną progresją... Zastąpienie ponurego wizerunku Szwecji równie surowym klimatem sąsiedniej Norwegii odpowiada tym, którym znudziły się już kryminały anglosaskie, tym bardziej, że Nesbo, podobnie jak Mankella, cechuje doskonała płynność opowieści i szybko rosnąca sympatia dla bohatera. Harry Hole nie brzmi może równie poważnie jak Bosch czy Thorne, ale sylwetka potężnego blondyna od pierwszego ujęcia budzi szacunek. Podobnie jak od pierwszego słowa "Czerwone gardło" przykuwa uwagę, nie odpuszczając czytelnikowi aż do samego końca. Historia snuje się w sposób zdecydowanie daleki od nieskomplikowanego: od wojennego oblężenia Leningradu, poprzez wojenny romans, norweskich neonazistów, zaginionych w akcji rekrutów, aż do wizyty Billa Clintona w Oslo anno domini 1999. Także liczba interesujących wątków i postaci jest tak obszerna, że mniej więcej w połowie książki pomyślałam sobie z podziwem, że jeśli autorowi uda się ułożyć z tych puzzli jakiś sensowny koniec to będzie to nie lada osiągnięcie. Czy się więc udało? Odpowiem w ten sposób: moja czwórka oceny to tak naprawdę prawie piątka, która czwórką z plusem pozostanie jedynie dlatego, że nie znając jeszcze innych powieści Jo Nesbo (zaczynam tę znajomość właśnie od „Czerwonego gardła”) nie jestem pewna, czy gdzieś tam autor nie napisał czegoś jeszcze lepszego. Waham się teraz pomiędzy sięgnięciem po wcześniejsze "Karaluchy", by lepiej poznać Harry'ego, lecz "Trzeci klucz" kusi bardziej, bo najbardziej, ale to najbardziej chce się dowiedzieć czy morderca Ellen wpadnie w ciężkie łapy sprawiedliwości. Sprawiedliwości a la Brudny Harry (Hole) oczywiście! -
- Trzeci Klucz
- Jo Nesbo
- cena: 34,9 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Fuine 2011-08-14
Cygańska zemsta w śmierci godzinie (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Druga część tzw. “trylogii z Oslo” pozostawiła mnie w stanie pełnego oszołomienia, co zważywszy na liczbę przeczytanych już kryminałów (które były, są i zapewne na wieki będą moim ulubionym gatunkiem literackim), zdarza się wyjątkowo rzadko... No ale też nieczęsto trafia się w literaturze pisarz taki jak Jo Nesbo, posiadający nadludzką wręcz umiejętność żonglowania całą garścią wątków aż do oczyszczającego finału, który jeszcze w ostatnim momencie postawi z pozoru rozwikłaną akcję do góry nogami. Przekonałam się już o tym podczas lektury “Czerwonego gardła”, ale “Trzeci klucz” przerasta nawet tamto doświadczenie o głowę. Harry Hole, postać od pierwszego kopa w neonazistowskiej spelunce sympatyczna, rozwiązawszy tajemnicę wojennego dezertera i pochowawszy swą partnerkę Ellen Gjelten, nie zamierza odpuścić sprawcy tego ohydnego mordu. Tym bardziej, że ma w tej sprawie pewne budzące głęboki niepokój podejrzenia... Chwilowo jednak na wokandę stołecznej policji wypływa sprawa obrabowanego banku, zabójstwa przy tym, a nasz bohater – zawsze zdolny bardziej skomplikować sobie już wyjątkowo poplątany żywot osobisty – staje się ostatnią osobą wizytującą byłą kochankę przed jej samobójczą śmiercią. Dość powiedzieć, że zgubienie telefonu, wyjazd Rakel z Olegiem do Moskwy i alkoholowe zaćmienie umysłu dopełniają początków tej skomplikowanej tragedii, gdzie nic nie okazuje się ostatecznie być tym, czym się wcześniej wydawało. Jeśli w tym momencie wyrażam się mętnie, to jest to zabieg celowy, gdyż takie samo wrażenie: zagubienia i popłochu, towarzyszyć Wam będzie aż do końca lektury. Nawiasem mówiąc nazwanej po polsku “Trzecim kluczem”, po angielsku “Nemesis” (bogini zemsty) a w norweskim oryginale “Sorgenfri” (miejsce pozbawione zmartwień), co jest o tyle zasadne, że dążenie różnych osób do uwolnienia się od wszelkich problemów – poprzez samobójstwo – przeplata się w książce jak grobowa nić w barwnie haftowanym kilimie. Nesbo umiejętnie buduje i atmosferę, i postaci. Beate Lonn długo pozostaje niespokojną zagadka, Tom Waaler krąży złowieszczo niczym rekin na łowach, a Harry, jak to Harry, pogrąża się umiejętnie w coraz głębszych tarapatach, z wydaniem na siebie nakazu aresztowania włącznie. Jest w tym wszystkim odrobina humoru, głównie czarnego, ale przede wszystkim doskonała czytelnicza zabawa, gdyż mogę Wam gwarantować, że do ostatniej wręcz kartki nie będziecie mieć pewności kto zabił Stine Grette i Anne. Zemsta jest słodka, jak mówią. Jest także nieprzewidywalna i brutalna, jak można się przekonać w tej historii, a otrząsnąwszy się z oszołomienia pozostaje następnie przejść natychmiast do “Pentagramu”, co i też czynię z dreszczem oczekiwania, wiedząc, że tam właśnie opowieść o pewnej policjantce z jednoskrzydłą sikorką znajdzie swój finał, a Harry Hole – mam nadzieję – odkupienie... -
- W sieci pająka
- James Patterson
- (towar niedostępny)
Fuine 2011-07-28
Alex Cross: wstrząśnięty, nie mieszany.
Jeśli powyższa zajawka przywodzi wam na myśl dziwne skojarzenia, to jest to efekt niezamierzony acz celowy, gdyż tak zagadkowy zestaw słów jako jedyny przyszedł mi na myśl, kiedy próbowałam jednym zdaniem oddać sedno tej książki. Książki, która smakuje jak martini (bez udziału Jamesa Bonda)... bez rozcieńczenia... pozostawiając na języku wyrafinowaną i pamiętną brutalność wyrazu. Zaskoczeni? Jeśli postanowiliście sięgnąć po "W sieci pająka" po obejrzeniu filmu pod tym samym tytułem to wcale się nie dziwię. Zdolność Hollywoodu do rozmydlania treści jest wręcz legendarna, a w tym przypadku także skandaliczna, gdyż film do powieści ma się jak przysłowiowa pięść do nosa. I nie pomaga tu łagodne oblicze Morgana Freemana (skądinąd doskonałego aktora, ale nie do roli gwałtownego detektywa-psychologa!). W zasadzie poza nazwiskiem porywacza dzieci nic się między srebrnym ekranem a zadrukowanymi kartkami nie zgadza, więc odkładając film na bok zajmijmy się powieścią. Czy dobrą? O tak! Gdyż porwanie porwaniem, ale postać kidnapera mogłaby śmiało wejść do kanonu najbezwzględniejszych zbrodniarzy świata. Soneji i Murphy do samego końca pozostają zagadką zarówno dla Crossa, jak i dla czytelników. Czy to jedna postać? Czy dwie? Niewinna ofiara czy genialny manipulator? I gdzie podziała się Maggie Rose, o której wiemy, że przecież wciąż żyje? Ale czy na pewno? Z iście diabelskiej plątaniny poszlak i pytań wyłania się tytułowy "pająk", który jednak też nie okaże się do końca pająkiem. Muchą może? Dynamiczna narracja Crossa i pełna dramatyzmu skala wydarzeń sprawiają, że nie dziwię się, że "W sieci pająka" stała się natychmiastowym bestsellerem i nicią przewodnią całej kryminalnej serii autorstwa Pattersona. Kryminałów w życiu przeczytałam już wiele. Niewiele z nich podoba mi się naprawdę. Billingham, Connelly, Mankell (nie zawsze i nie do końca)... Patterson z Aleksem Crossem juz wdrapał się na tę samą niemal półkę. Mroczny, nieprzewidywalny i morderczo skuteczny w przykuwaniu uwagi czytelnika - czy można chcieć czegoś więcej? Sława autora w tym przypadku mówi sama za siebie. Ocena też oczywista. Pięć! -
- Stalin. Dwór czerwonego cara
- Simon Sebag Montefiore
- (towar niedostępny)
Fuine 2011-07-21
Stalin. Mistrz, wódz czy dyktator? (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kupiwszy tę książkę pod wpływem impulsu i z przekornej ochoty oderwania na chwilę od tzw. literatury pięknej, lekkiej i przyjemnej, już po kilku stronach zorientowałam się, że wpadłam w „grubszą sprawę”i że określenie pozycji Simona Montefiore kolejną biografią Stalina byłoby poważnym błędem. Owszem, Stalin jest niezaprzeczalnie głównym bohaterem, niemniej fascynacja lekturą - moja własna i zapewne większości czytelników wystawiających "Dworowi czerwonego cara" najwyższe oceny - bierze się z faktu, że książka traktuje o wszystkich osobach naokoło tej najbardziej krwawej postaci XX wieku. Tak, najbardziej krwawej, bo o ile Hitler zajmuje najczęściej ten hańbiący piedestał to jednak tytuł bezwzględnie powinien przypadać Stalinowi właśnie. W swej pracy Montefiore zgromadził i przeanalizował niepojęty wręcz ogrom materiału, niepublikowanych wcześniej dokumentów zakopanych w rosyjskich archiwach, przeprowadzonych po raz pierwszy wywiadów i nieodnalezionych wcześniej wspomnień świadków minionych wydarzeń. Z całości wyłania się niewiarygodny i szokujący obraz Stalina i stalinowskiego "dworu"... Bezlitosny przywódca dążący do władzy, szczwany generalissimo, nieludzki żongler losami pracowników, postać bez przyjaciół i sumienia, a jednocześnie czuły ojciec i opiekun, wodzirej i kinoman. Oczami i słowami otoczenia "czerwonego cara" poznajemy człowieka, który w jednej chwili potrafił wysłać tysiące rubli z własnej kieszeni staremu nauczycielowi na radzieckich stepach, w drugiej jednym ruchem wydać wyroki śmierci na żony swych współpracowników. Nikt nie był bezpieczny, nikt nie miał gwarancji przeżycia wchodząc w krąg najwyższej radzieckiej władzy. Co więcej, im dłużej w owej władzy się znajdował, tym większe (za sprawą paranoicznych urojeń Stalina) było prawdopodobieństwo tortur na Łubiance! Montefiore prezentuje raczej niż ocenia, a jednak nie sposób nie wyczuć zgrozy, z jaką autor uświadamia sobie i nam, że świadkowie, z którymi rozmawiał i którym udało się przeżyć „stalinowską ruletkę”, pozostali często jego zapiekłymi zwolennikami! Osoby, których żony, matki, ojcowie, dzieci i kuzyni zniknęli bez wieści na polecenie Wodza! I tę samą grozę czujemy podczas lektury, tym większą im bardziej umacnia się władza Stalina, im bardziej starzeje się gruziński tygrys, aż do zapadającej głęboko w pamięć sceny konania i śmierci. Nie wiem czy kiedykolwiek czytałam bardziej poruszającą relację i na tym chciałabym zakończyć tę recenzję. Bo na więcej refleksji po tym stalinowskim "spacerze po linie" słów mi w tym przypadku brakuje... -
- Morderca Bez Twarzy
- Henning Mankell
- cena: 29,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Fuine 2011-07-21
Wszelkie odcienie depresji.
"Komisarza Kurta Wallandera poznajemy w niedobrym momencie"... tym przyznacie, że niezbyt optymistycznym akcentem rozpoczyna się merlinowa zajawka książki, a ja dodam do tego jeszcze ostrzeżenie, że w miarę rozwoju opowieści także nie należy oczekiwać szczególnej poprawy humoru. Nad każdą literą "Mordercy bez twarzy" unosi się bowiem aura gęstej niczym listopadowa mgła depresji. Dlaczego więc czytelnicy, w tym i ja, nie odkładają tej powieści po kilku stronach, zdegustowani i znużeni jej ponurą aż do granicy przerysowania atmosferą? Bo wyraźnie jest w niej to niedefiniowalne "coś" co nakazuje czytać dalej... Podobnie jak u Johna Banville'a aka Benjamina Blacka przedstawiajacego Dublin oczami patologa Quirka w nader czarnych kolorach, mankellowska wersja Skanii nie tryska radością. Przepracowana policja, sam Wallander balansujący na pograniczu rozwodu, puchnące w oczach lokalne ośrodki dla uchodźców i na dodatek niewytłumaczalnie brutalne morderstwo pary starych rolników - tak, zdecydowanie nie poznajemy naszego bohatera w najlepszym momencie. A jednak książka "się czyta". Poszczególne elementy zagadkowej układanki powoli znajdują swoje miejsce, jesień ustępuje miejsca zimie, a następnie wiośnie i latu, i cała historia znajduje swój koniec. Czy satysfakcjonujący? Może dla Wallandera owszem, ale dla czytelnika raczej nie bardzo. Ksenofobiczna, ponura atmosfera Szwecji przedstawionej "od środka" przez autora jest o wiele bardziej nużąca niż dynamiczna proza Stiega Larssona, wątek kryminalny też pozostawia wiele do życzenia pod względem logicznego prowadzenia śledztwa. Owszem, znajdzie się w nim kilka ciekawych elementów (wątek nacjonalistyczny, sekretne życie Johannesa Lovgrena), ale nie moge oprzeć się wrażeniu, że do elity powieści detektywistycznych Mankell raczej nie wejdzie. I dlatego wahając się w ocenie między 3 a 4, i mając na uwadze hurraoptymistyczne recenzje całej wallanderowskiej serii, dam im jeszcze jedną szansę. Może nawet kilka, mimo że pierwsze wrażenie niespecjalnie prosi się o brawa... -
- Bloodline
- Mark Billingham
- cena: 35,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Fuine 2011-07-21
Notoryczny morderca, seryjny bohater...
Jest coś sympatycznego w zagłębieniu się po raz kolejny w świat Toma Thorne'a. Mimo że "Bloodline" zgodnie ze swoim tytułem krwią ocieka i gwałtem na bardziej wrażliwym umyśle odciska, nie trzeba nikomu wyjaśniać kim jest Hendricks, któż to Louise i czym do jasnej anielki para się Dave Holland. A jeśli wyjaśnienie wydaje się konieczne? Wtedy równie na miejscu zdaje się pytanie na jakiej planecie przebywał szanowny obywatel czytelnik przez ostatnie lat kilka, gdy Mark Billingham z czarnej dziury niebytu zapłonął blaskiem głównej gwiazdy w galaktyce brytyjskiej powieści kryminalnej. Gdzie niezauważone przemknęły takie megaobiekty jak "Mięczak", o "Kokonie" nie wspominając? Ale darujmy sobie te próżne rozważania, skupiając się na bieżącej książce, która nie dość, że znów pozwala nam spotkać się z londyńskim odpowiednikiem Harry'ego Boscha, to jeszcze w ten najmocniejszy z mocnych sposobów, czyli w dramatycznym pościgu za wielokrotnym zabójcą. Główny wątek powieści odciska się mocno na natychmiast roznieconej ciekawości: brutalny morderca siedmiu kobiet 3 lata wcześniej zmarł na stole operacyjnym podczas próby usunięcia guza mózgu. Kto więc? kto?! bierze na cel dzieci dawnych ofiar, eliminując jedną po drugiej z bezlitosną precyzją i bezduszną determinacją? Podobnie jak w "Mięczaku" żaden aspekt sprawy nie jest jednoznaczny, a gdy już pod koniec wydaje się nam, że wiemy wszystko, świat nagle przewraca się do góry nogami. Za opuchłe twarze w plastikowych workach, odór prosektorium i krwawą miazgę rozbitej czaszki... za ludzkie rozterki Thorne'a, ojcowskie Hollanda i matczyne Debbie... za napięcie i zaskoczenie... Niewielbicielom kryminałów zapewne trudno to zrozumieć, ale zachłanni czytelnicy Billinghama, Connelly'ego i innych wiedzą doskonale o czym mówie. Za dobrą powieść wypada podziękować. Nawet jeśli litrem krwi spływa...






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













