stały recenzent  Piotr Lewczuk

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 10

  • Wspomnienia - tom 1 i 2 - Piotr Wrangel

    Piotr Lewczuk 2010-10-08

    Wspaniala porcja historii

    Naleze do pokolenia, ktore jeszcze zalapalo sie na klamstwa o dobrych bolszewikach i zlych bialogwardzistach. Wspomnienia gen. Wrangla bezlitosnie obalaja ten groteskowy mit. Napisane surowym jezykiem oficera, pokazuja okrucienstwo wojny domowej w Rosji i honor jednostek. Zmuszaja do myslenia, jak to sie stalo, ze "czerwona plaga", mowiac jezykiem Generala, w koncu zalala swiat, choc w polowie 1919r. wydawalo sie, ze wszystko jest na dobrej drodze. General Wrangel jawi sie jako bardzo surowy dowodca (rowniez dla siebie), oficer ginacego imperium, ktorego zasadom poswiecil cale zycie (jest niezwykle symptomatyczne, ze ani razu nie wymienia imienia zony ani syna, choc jego milosc do rodziny wyczuwa sie przez surowe zdania, ktore im poswieca) oraz genialny reformator i polityk. Jeden z "obroncow krolestwa bez kresu i miasta popiolow" z wiersza Herberta. Niech Bog ma w opiece Panska dusze, Generale!
  • Doktor Żywago

    Piotr Lewczuk 2010-10-02

    Rozczarowanie :(   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Doktor Zywago rozczarowal mnie okrutnie! Wielki epicki rozmach, doskonala fabula, w ktorej losy bohaterow splataja sie ze soba, choc oni sami czesto o tym nie wiedza, panorama niemal wszystkich srodowisk Rosji i styl grafomana z zawodowki. W tej powiesci sa zdania, faktem jest, ze wielokrotnie zlozone, w ktorych jeden wyraz lub fraza powtarza sie, bywa, czterokrotnie! Tak, jakby zasob slownictwa Noblisty byl odwrotnie proporcjonalny do epickiego rozmachu. Poczatkowo myslalem, ze to kwestia tlumaczenia, nie wiem, moze kiedys przeczytam po rosyjsku, to dopowiem, ale niedawno przeczytalem Wspomnienia gen. Wrangla - I tom tez tlumaczyla pani Rojewska-Olejarczuk i nie sposob zarzucic czegokolwiek piekna stylowi - na ile styl oficera moze byc piekny... Dr Zywago sprawia wrazenie bardzo szczegolowego szkicu do wielkiej i fascynujacej powiesci.
  • Za podszeptem diabła

    Piotr Lewczuk 2010-07-01

    No niech tam, troche lepiej...   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    ...niz "Dzika bestia" czy "Nie ogladaj sie", ktore bardzo mnie rozczarowaly. Bea2808 ma absolutna racje - to nie jest dobry kryminal tylko w miare niezla powiesc psychologiczna. Ocena bohaterow, motywow tego, jak sie zachowuja, moralnego podloza tego, co czynia, przez caly czas bardzo delikatnie balansuje miedzy "dobry" a "zly". Przewracamy kartke i "zly" okazuje sie nie taki zly, a "dobry" - jeszcze gorszy. "Rewelacji" z ostatniej strony mozna sie domyslec tak mniej wiecej w jednej trzeciej ksiazki :)
  • Dziewczyna, która igrała z ogniem
    • Dziewczyna, która igrała z ogniem
    • Stieg Larsson
    • (towar niedostępny)

    Piotr Lewczuk 2010-07-01

    98% na 5+, ostatnie 2% na jeden malutki Merlin   (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jak w temacie: swietna intryga, calosc trzyma w niesamowitym napieciu, czlowiek pragnie wierzyc, ze Lisbeth jest niewinna, choc coraz wiecej faktow przemawia przeciwko niej. I tylko to zakonczenie... buuuu!!! Jeden z bohaterow (nie napisze kto, zeby nie psuc zabawy tym, ktorzy jeszcze nie przeczytali :)), poszatkowany kulami przez badz co badz zawodowcow, wstaje z grobu (lisek jest slodki) i jeszcze dokonuje Zemsty przez wielkie "Z". Gdyby Larsson zafundowal choc ze dwie kule mniej, moze byloby wiarygodniej?
  • Nazywam się czerwień

    Piotr Lewczuk 2010-04-29

    Zdegradowal nam sie Nobel, oj zdegradowal   (10 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Ten gniot ciaaagnieeee sie, jak flaaaki z oleeejem i kooonca nie widac. Bohaterowie sa tak plascy i tak niczym nie roznia sie od siebie, ze kiedy w koncu dowiadujemy, jak nazywa sie morderca, nie sposob powiazac imienia z konkretna osoba. Akcji praktycznie nie ma - gosc morduje kolege, potem jeszcze jedna osobe, a potem go lapia - dzieki konskim chrapom, zdaje sie. Caly ten cienki kryminalek jest zreszta niebywale przewidywalny - juz na poczatku dowiadujemy sie, ze morderca jest jeden z konkretnej trojki miniaturzystow i... tak jest w istocie: jest nim jeden z tej trojki - zadnego zaskoczenia! Liczne dykteryjki - pretensjonalne, nudne i bez sensu, ani maniera prowadzenia narracji na zmiane przez rozne osoby (bynajmniej nic odkrywczego - vide "Fale" V. Wolf 80 lat temu) tylko poglebiaja chaos. Jedno sie Pamukowi udalo - ukazanie nieudolnego dazenia tureckich miniaturzystow XVI w. do nasladowania sztuki europejskiej - bo turecka miniatura w porownaniu np. z malarstwem wloskim tego samego okresu rzeczywiscie jest po prostu prymitywna i doprawdy nie ma sie czym zachwycac, chyba iloscia zuzytego zlota. Podobnie porywnywac tego gniota do "Imienia Rozy" moze tylko ktos, kto przeczytal wylacznie te dwie ksiazki. Na deser dowiadujemy sie z "Kalendarium", ze Mehmet zdobyl w 1453r. "Stambul". Szanowny Panie, "Stambulu" wtedy nie bylo! Mehmet zdobyl Konstantynopol. W Europie powinno sie o tym pamietac.
  • Zaginiony symbol
    • Zaginiony symbol
    • Dan Brown
    • (towar niedostępny)

    Piotr Lewczuk 2010-04-26

    To nie po "masonsku", Panie i Panowie, to tylko belkot   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    OK, wszystkie negatywne strony tej ksiazki opisali juz inni, ja sie pod tymi ocenami podpisuje. Po "A&D" trudno byloby spodziewac sie czegos jeszcze lepszego, ale ze az taki upadek??? Pozwolcie, ze zwroce Wam uwage na cos innego: pozytywni bohaterowie kreowani przez Browna sa tak na prawde... zenujacy! Pani doktor Solomon musi byc strasznie tegim naukowcem, skoro inny tegi naukowiec (jemu tez sie przyjrzymy za chwile) musi jej tlumaczyc: "To nie belkot, Katherine, to po lacinie". To zdanie chyba wejdzie do mojego prywatnego Kanonu Cytatow :) A profesor Langdon w A&D dziwi sie tak uroczo, ze w CERNie fizycy z roznych nie-amerykanskich krajow moga sie porozumiec ze soba, bo znaja angielski - to tez urocze! Wracajac do "pozytywnych" bohaterow "Symbolu": ze K. Solomon wazy mysli na wadze - no niech tam - w literaturze sf jest mnostwo wiekszych bredni, ale Urocza Pani Bohater przeprowadza co najmniej jeden eksperyment, ktory pod wzgledem etycznym jest co najmniej wysoce podejrzany - wykorzystuje eutanazje do celow doswiadczalnych, jakby bylo to usmiercenie laboratoryjnego szczura - a jej lwiogrzywi braciszek i mentor cieszy sie, ze siostrzyczka ma takie fajne pomysly! Zadnego "Ale..."! Dodajmy, ze inna "pozytywna" bohater - juz nie pamietam nazwiska - w "Cyfrowej" grzebie sie w cudzej korespondencji e-mailowej, jakby byla to kupa jej wlasnego kota i wszystko jest wspaniale, bo to grzebanie w kupie ma ratowac Ameryke przed terroryzmem. Mowiac krotko - kolejna dawka amerykanskiego szowinizmu made by Brown (ostatnie 20 stron czyta sie jak Manifest Lipcowy - Wieczna Chwala Ojcom Zalozycielom Amen), tyle ze tym razem bez ZADNEJ dawki sensacji czy emocji. Odpuscie se.
  • Kto się boi dzikiej bestii

    Piotr Lewczuk 2010-01-12

    Kilka niezlych kwestii i... nic ponad to   (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jeden z glownych bohaterow, chory psychicznie, kiedy juz otworzy buzie, wypowiada kilka intrygujacych kwestii, poza tym - historia sztuczna, wyssana z palca. Kto jest morderca mozna sie domyslic mniej wiecej w polowie ksiazki, ale motyw, psychika sprawcy, co sie wlasciwie wydarzylo - to, czym zachwycaja sie wielbiciele ksiazek pani Fossum - moim zdaniem jest po prostu niedopracowane! Plytkie, trywialne i w dodatku przedstawione z ekspresja godna ksiazki telefonicznej.
  • Nie oglądaj się

    Piotr Lewczuk 2010-01-12

    Trywialna historia napisana (przetlumaczona???) kiepskim jezykiem   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie rozumiem ani nie podzielam zachwytow. To nie jest ksiazka kryminalna, to jest raport z dochodzenia - zadnych suspensow, naglych zwrotow akcji, zadnego "Ja juz wiem, moj Watsonie, juz wszystko jasne!". Autorka prowadzi nas po linijce od startu do mety, a ja w kryminale jednak oczekuje jakichs slepych uliczek, labiryntow i zakamarkow, z ktorych czytelnik wycofuje sie podkuliwszy ogon. W dodatku - ksiazka jest pelna bledow i niekonsekwencji: Skad Skarre wiedzial o kroliczkach, ktorymi bawila sie "uprowadzona" dziewczynka, skoro "porywacz" ujawniany jest dopiero 10 stron dalej? Dlaczego prokurator mial zamiar ekshumowac zwloki zamordowanej, "kiedy odnajda morderce", w zwiazku z czym zakazal kremacji? Dlaczego wlasciwie ten gosc strzelil sobie w leb? I tak dalej... Kiepsko. Druga liga.
  • Marina (oprawa miękka)
    • Marina (oprawa miękka)
    • Carlos Ruiz Zafon
    • (towar niedostępny)

    Piotr Lewczuk 2010-01-11

    Udana wariacja nt. Frankensteina   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Udana, moim zdaniem, i oczywiscie swiadoma wariacja nt. Frankensteina (nazwisko jednej z bohaterek przeciez nie przypadkowe), w ktorej pobrzmiewaja tez po cichu legendy o Wodzie Zycia, choc wyprawa Oskara po nia trwa tylko pol strony, a bohater dosc latwo daje sie splawic. Pierwsze sto stron zapowiada niezly kryminal, ktory na doslownie kilku nastepnych stronach zamienia sie w banalny horrorek. Potem jednak okazuje sie, ze calosc niesie wazne przeslanie, nawet jesli Zafon nie jest pierwszym, ktory je wypowiada: lepiej pogodzic sie ze strata (Oskar) niz bawic sie w Boga (Kolvenik) nie odradzajac tego, co sie kocha, lecz tworzac karykature. Szczegolnie, jesli motywem tej zabawy jes rozpacz.
  • Ewangelia według szatana

    Piotr Lewczuk 2008-12-11

    Bardzo kiepsko, panie Graham   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jedna z tych książek, które powstają wg schematu: weź postać/historię/książkę, obok której nikt nie przechodzi obojętnie, i przenicuj ją na druga (trzecia, czwarta) stronę. Reszta - styl, akcja, wiarygodność psychologiczna - jest nieważna, ludzie to i tak kupią. Był już słabowity i zakompleksiony Jezus u Bułhakowa i Kazantsakisa, był (epizodycznie) Jezus o wyglądzie młodego playboya u Haska, to może być i zły Jezus u Grahama. Czemu nie? W pewnym momencie wybitny egzorcysta-jezuita idzie w podziemiach przedazteckiej świątyni na spotkanie Bestii i co robi, żeby sie nie bać? Liczy kroki! Nie - modli się, jak bym się po jezuicie w tej sytuacji spodziewał, tylko liczy sobie kroki! Zachowanie reszty postaci jest psychologicznie równie wiarygodne. Krotko mówiąc - jeśli ma się pomysł na "przenicowanie" Jezusa, Mahometa, Judasza (bywali już dobrzy, odważni i pleni poświęcenia Judasze!) i na nic ponad to, to nic. Rozwiązanie i tak przyniesie "Deus ex machina". Albo "Diabolo".

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!