stały recenzent  cuayatl

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 15

  • Wyznania łgarza

    cuayatl 2006-09-29

    Na wariackich papierach   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Wyznania łgarza" to książka nietypowa w dorobku Dicka... na tyle odmienna od reszty, że gdyby nie nazwisko na okładce, nie domyśliłabym się, że to jego. U Dicka zawsze najważniejsza była opowieść, płynący z niej przekaz, wizja - bohaterowie byli tylko nośnikami idei. Ich charakter i cechy były jedynie naszkicowane na potrzeby toczącej się historii. Okazjonalne skupienie na nich uwagi zawsze miało znaczący, wyraźny cel. Poza tym Dick daleki był od trzymania się przyziemności i codziennych ludzkich dramatów. Dlatego tak bardzo zaskoczyła mnie ta książka. W książce nie ma ani elementów science fiction, ani typowych dla Dicka dociekań w stylu: czym jest Bóg, jaka jest rzeczywistość, jak to jest z tym czasem. Nic z tych rzeczy. To studium ludzkiej psychiki. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia czterech bohaterów: Jacka, jego siostry Fay (osi całej historii), jej męża Charly'ego oraz jej kochanka Nata. I chociaż nie jest to nowy zabieg, to właśnie dzięki niemu ta książka jest tak wciągająca: jedna historia przedstawiona z czterech perspektyw. Tytułowy "łgarz" to Jack, życiowy nieudacznik, neurotyk z obsesją kolekcjonowania materialnych i duchowych "śmieci", od starych reklamówek, przez kamienie, po niewiarygodne doniesienia z tego i z "tamtego" świata. Jest nieszkodliwy i oddany swoim zainteresowaniom. W oczach społeczeństwa to wariat. Szybko okazuje się, że to właśnie ci "normalni" (jak Fay) są niebezpieczni i toksyczni, ponieważ ich szaleństwo jest zakamuflowane. Historia, obserwowana z boku, wydałaby się banalna i powszechnie występująca. Nabiera głębokiego znaczenia dopiero wtedy, kiedy wczujemy się w postaci, ich pragnienia, obawy, kompleksy, obsesje. Swoją drogą bohaterowie prezentują cztery różne typy osobowości, czytelnik na pewno w którymś z nich odnajdzie znaczną część siebie. To skłania do autoanalizy.
  • Włóczędzy Dharmy

    cuayatl 2006-09-29

    101% buddyzmu w buddyzmie   (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Włóczędzy Dharmy" to "W drodze" w wersji buddyjskiej, dlatego myślę, że jeśli nie jest się fanem twórczości Kerouaca, nie ma sensu się do nich zabierać. Zastanawia mnie ogólny zachwyt i atmosfera niesamowitości wokół prozy Kerouaca. Faktycznie, w epoce bitników była świeża, odważna, innowacyjna, ale teraz to, co było wtedy nowe i nieznane, już takie nie jest. Został więc styl pisania Kerouaca i jego zwykłe-niezwykłe historie, za którymi nie zawsze kryje się jakaś głębia czy przesłanie. Podoba mi się jego "spontaniczna proza", ale ile książek można opierać tylko na stylu? Dla mnie Kerouac był autorem jednej książki ("W drodze"). Reszta jego twórczości (poza "Wizjami Gerarda") to jakby zlepki z odrzutów, niewykorzystane pomysły, tkanie z resztek wrażeń i wydarzeń. Teoretycznie nie powinno być nudno (medytacje, orgie, marihuana, zen), a jednak czytając "Włóczęgów Dharmy" czułam się znużona i zirytowana. Kerouac był w tamtym okresie zafascynowany buddyzmem, w groteskowym wręcz stopniu. Buddyzm odbierał i interpretował dość mylnie, powierzchownie i pochopnie. Nadużywał buddyjskich pojęć, często nie rozumiejąc właściwie ich znaczenia. Jego "medytowałem" co każdą stronę po prostu drażni, tym bardziej, że nic z tych medytacji nie wynika, czuje się tego płytkość i nijakość. Pojęcia "bhikku" i "bodhisattva" występują w takich ilościach i konfiguracjach, że nawet mnicha wytrąciłoby to ze spokoju. Książka oddaje klimat tamtych czasów, ale niewiele ponadto. Brakuje jej głębi ("Wizje Gerarda"), dramatyzmu ("Podziemni"), szaleństwa ("W drodze"). Można wyłuskać z niej kilka ciekawostek, ale jako całość nie olśniewa. A zapowiadało się tak ciekawie...
  • Sklepik z marzeniami (wydanie kieszonkowe)

    cuayatl 2006-09-29

    Efekt motyla w Castle Rock   (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    "Sklepik z marzeniami" to jedna z najbliższych czytelnikowi książek Kinga. Żadnych chorych clownów, opętanych psów, krwiożerczych łasic, cygańskich klątw, ożywionych samochodów, wampirów czy wilkołaków. Tylko siła ludzkiego pożądania i obsesji posiadania. Według buddyzmu przyczyną cierpienia jest pragnienie, a zniweczyć cierpienie można poprzez zniweczenie pragnienia. Tajemniczy Sprzedawca Marzeń nie był powodem tragedii w Castle Rock - wydobył tylko na wierzch to, co tkwiło w głębi duszy mieszkańców. Ich kompleksy, zawiść, wrogość, zagubienie, niespełnienie. Uważany za wysłannika szatana, ponieważ posłużył się wszechwiedzą do własnych celów? Moim zdaniem był wcieleniem "karzącej ręki sprawiedliwości", bolesną świadomością, oczyszczeniem dla tych ludzi, którzy byli w stanie skrzywdzić drugiego człowieka dla zaspokojenia swoich materialnych marzeń. Przewrotnie spełnienie ich żądz okazuje się iluzją.Na początku może się wydać szokujące i mało prawdopodobne, że ktoś jest w stanie zabić psa sąsiada lub obrzucić jego pranie błotem w zamian za stos komiksów, ale... nie różnimy się od mieszkańców Castle Rock, większość pragnie jakiegoś przedmiotu. Tam rarytasowa karta bejsbolowa lub zdjęcie Elvisa, tu książkowy biały kruk. Wystarczy sobie wyobrazić swoją sytuację. Pomyśl o rzeczy, której naprawdę pragniesz, a której zdobycie jest niemal niemożliwe. Ulubiona zabawka z dzieciństwa? Instrument, który jest nieosiągalny finansowo? Zaginiona pamiątka rodzinna? A teraz wiedz, że dostaniesz to, jeśli tylko zrobisz coś, o czym wcześniej raczej byś nie myślał... Może niewinny dowcip, a może coś poważniejszego. Poważniejszego? W chwili, kiedy przedmiot twoich marzeń jest w zasięgu ręki, zaczynasz myśleć w bardziej dla siebie pobłażliwych kategoriach. Po tym wczuciu się w sytuację przychodzi rozgrzeszenie książkowych bohaterów... a przecież jeszcze niedawno ich zachowania wydawały się karygodne. Zachłanność, podwójna moralność, łamanie własnych zasad i barier, brak zastanowienia się nad przyczyną i skutkiem, brak zrozumienia i empatii dla drugiego człowieka - to gubi klientów Sprzedawcy Marzeń. Polecam książkę; nawet jeśli jest się do Kinga uprzedzonym - warto.
  • Łowca snów

    cuayatl 2006-09-29

    614 stron... właściwie czego?   (2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    King jest mistrzem, o tym każdy wie, a zasłużonego tytułu nic mu nie odbierze... nawet tak kiepska książka, jak "Łowca snów". Z "Łowcą snów" jest jak z wciągnięciem się w południowoamerykański serial: wielowątkowy, rozbudowany, pełen dygresji i wątków pobocznych, ale niekoniecznie wartościowy. Momentami zdajesz sobie z tego sprawę, ale za daleko zaszedłeś, żeby się wycofać. Czysta ciekawość tego, co będzie dalej, przeważa nad znużeniem i irytacją. Do czasu. Po finale zrozumiesz, że dałeś się wkręcić. Trochę smaczków, sporo zlewek. Łatwiej byłoby powiedzieć, czego w tej książce nie ma, niż co zawiera. Operując słowami-kluczami: UFO, kosmiczne pasożyty, porywacze ciał, anatomia układu wydalniczego, magiczne chore dziecko, jego obdarzeni nadprzyrodzonymi zdolnościami przyjaciele, wojsko oraz garść powierzchownie ujętych zagadnień ezoteryki i dużo tzw. "akcji" (przy takim jej zagęszczeniu i przebiegu czytelnik czuje się wyczerpany niczym sam bohater). Objętość książki jest w jej przypadku porażająca; przy powieści "To" nie odczuwało się tysiąca stron z nadwyżką, a w "Łowcy..." już 400 stanowiłoby lekką przesadę. Jeśli podczas czytania powieści często nachodzą nas myśli, żeby ją rzucić w kąt, przeskoczyć o jakiś epizod lub dobrnąć do końca i mieć już to za sobą - coś jest nie tak.
  • Valis
    • Valis
    • Philip K. Dick
    • (towar niedostępny)

    cuayatl 2006-09-29

    Dick na poważnie   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Esencja poglądów, przemyśleń, wizji i wątpliwości Dicka w chaotycznym wydaniu. Trochę wszystkiego: trochę dziennika, trochę pamiętnika, trochę s.f., trochę religii, trochę filozofii. Przy nieznajomości dzieł Dicka, "Valis" lepiej zostawić na koniec, ponieważ można się zniechęcić - formą, stylem i samymi pomysłami, których nie sposób zaliczyć ani do s.f., ani do fantasy (więc nasuwa się myśl, że facet musiał być obłąkanym gryzipiórkiem). Książka robi wrażenie, jak gdyby Dick przed śmiercią za wszelką cenę starał się konkretnie i klarownie przedstawić cały swój światopogląd; momentami wyraźnie czuć jego niemoc wyrażenia przeżyć duchowych. Nieład bierze się z rozproszenia umysłu Dicka - w religii czy filozofii nie identyfikował się z żadnym szczególnym kierunkiem, tylko czerpał z nich motywy i idee do swojego wyobrażenia i objaśnienia świata. W książce jasno widać jego inspiracje (czyli gniazda, z których podbierał gałązki do budowania swojego): Timothy Leary (połączenie z przodkami za pomocą łańcucha pamięci DNA; DNA jako środek nieśmiertelności), gnostycyzm, okultyzm, zen... "Valis" polecam fanom Dicka - chyba tylko oni mają szansę na zrozumienie idei mistrza.
(Stron: 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!