stały recenzent  cuayatl

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 15

  • Boże inwazje. Życie Philipa K. Dicka

    cuayatl 2009-09-09

    w pogoni za Białym Królikiem   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czy wiesz, że Phil... - uważał, że żyje w nim jego zmarła siostra bliźniaczka? - był uzależniony od flirtowania? - nienawidził swojej matki? Prawdopodobnie czytasz o tym pierwszy raz. Co wie o Philu przeciętny czytelnik jego książek? Miał kilka żon, kilka prób samobójczych, wizje i obsesje. Jaki jest jego ogólny wizerunek? Świr i ćpun. Ta biografia nie ma na celu zmienienia jego wizerunku - po przeczytaniu jej nadal można uważać go za niepoczytalnego narkomana, dodatkowo podpierając się faktami o manii prześladowczej czy łykaniu tysiąca tabletek amfetaminy tygodniowo. Ta biografia ukazuje inne strony Dicka, te mniej znane. Od wczesnego dzieciństwa, przez młodość, po wiek średni i dojrzały - Sutin przedstawia życie Dicka na wielu płaszczyznach. Kłopoty ze szkołą, problemy rodzinne, tarapaty finansowe, niepewność w związkach z kobietami, uzależnienie od leków, walka z wewnętrznymi demonami... Wszystko udokumentowane jest fragmentami listów, pamiętników i wywiadów Dicka oraz relacjami jego najbliższych znajomych. Z książki wyłania się stopniowo złożona natura Phila. Humorzasty egocentryk. Nieobliczalny, ale ciepły i dowcipny. Szukający prawdy mitoman. Inteligentny, ale życiowo niezaradny. Stały klient psychiatrów, wbrew zaleceniom otaczający się znajomymi z "wariatkowa" rodem. Potrzebujący żony, nieznoszący żony. W tekst wplatane są czasem krótkie opisy jego książek, w których odnajdujemy analogie do jego życia. Teraz już wiemy, skąd wziął się pomysł na "Przez ciemne zwierciadło" czy "Wyznania łgarza", które postaci wzorowane były na jego żonach. Wszystko jest zgrabnie napisane i płynnie połączone, aż odnosi się wrażenie, że zna się życie Phila na wylot. Lawrence Sutin wykonał kawał dobrej roboty - napisał wciągającą, niejednoznaczną i bogatą w szczegóły biografię. Zwariowana książka... niech pewien cytat posłuży za przykład. Dick dociekający pochodzenia swoich olśniewających wizji przypominających obrazy mistrzów malarstwa: "Napisałem nawet do laboratorium percepcji pozazmysłowej w Leningradzie z pytaniem, czy nie przeprowadzili długodystansowej transmisji telepatycznej nowoczesnej grafiki, np. obrazów ze zbioru Ermitażu"*. --- * Lawrence Sutin, "Boże inwazje: Życie Philipa K. Dicka", przeł. Lech Jęczmyk, wyd. Rebis, 2005, str. 279.
  • Księga kości

    cuayatl 2008-01-25

    Rosyjska ruletka...   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jest to dość ciekawa książka - przez jednych zostanie odebrana jako inspirująca, przez innych jako niesmaczna w swym założeniu. A założenie jest takie: stwórz 6 różnych opcji z jakimś działaniem (lub skorzystaj z podanych), rzuć kością i zrób to, co wypadło. Opcje pojawiają się na zakończenie każdego z 21 rozdziałów (dotyczących m.in. złudzeń, społeczeństwa, przypadku czy konfliktów). Nie trzeba ich przerabiać w kolejności ani od początku do końca. Książka jest tak zbudowana, że można śmiało czytać ją na wyrywki, ponieważ nie stanowi ciągłego tekstu. "Księga kości" to zbiór przypowieści (à la "Modlitwa żaby" de Mello), cytatów (Konfucjusz, Castaneda), historii "z życia wziętych", dowcipów i przemyśleń. Sporo jest też tekstów dość znanych, ale lekko przerobionych (np. kilka wierszy Zen) z myślą o przeciętnym czytelniku, który wcale nie musi być obeznany w takich sprawach jak umysł czy jaźń. Przesłanie płynące z "Księgi kości" to: poddaj się nieprzewidywalnym konsekwencjom, zmianom, utracie starego-znanego na rzecz nowego-nieznanego, wyzwól się od wpojonego zaprogramowanego myślenia. Skoro większość naszych działań podejmowana jest nieświadomie, dlaczego nie dać zadecydować kości? Teksty są szczere: nie jest powiedziane, że zawsze jest to zmiana na lepsze. Przykładem jest opowieść o kobiecie, która mieszkała w jakiejś angielskiej wiosce, żyjąc swoim poukładanym, acz nudnym życiem. Pewnego dnia kości postanowiły, że ma udać się w podróż dookoła świata. Pozapożyczała się u znajomych i wyruszyła. Zobaczyła kilkanaście krajów naszego globu, trafiła w końcu do Indii, poznała przystojnego Hindusa, wyszła za niego za mąż... i żałowała tego do końca życia. Zdarza się. Wniosek był taki, że przynajmniej nie siedziała cały czas w swojej wiosce. Inne rzuty kością doprowadzały do utraty pracy, domu, rodziny, przyjaciół... ale to właśnie o zmianę chodzi w tej grze. Jednym przypadnie to do gustu jako pouczająca rozrywka lub przygoda, inni zobaczą w tym bezmyślność i niepotrzebne narażanie się. Tak czy inaczej warto przeczytać.
  • Jestem legendą
    • Jestem legendą
    • Richard Matheson
    • cena: 22,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    cuayatl 2008-01-25

    Niespodzianka!   (8 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Swego czasu interesował mnie nurt książek postkatastroficznych: na Ziemi doszło do jakiegoś nieodwracalnie destrukcyjnego globalnego wydarzenia (epidemia, bomba atomowa itp.), które doprowadziło do (niemal) całkowitego wymarcia gatunku ludzkiego, w związku z czym czytamy o losie jednego, ostatniego ocalałego człowieka lub ewentualnie grupki ludzi. "Jestem legendą" stanowiło inspirację dla filmu Romera "Noc żywych trupów". Mamy tu schemat: epidemia (wampiry) + jeden ocalały człowiek. W przebiegu akcji i stylu pisania jest to niemal typowy horror, który warto jednak przeczytać dla... samego, samego końca. "Zaskakujący", to mało powiedziane. Jest jak oświecenie - pokazuje nam to, co widzimy, z perspektywy, której nigdy nie bylibyśmy w stanie dostrzec.
  • cuayatl 2008-01-25

    Niespodzianka!   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Swego czasu interesował mnie nurt książek postkatastroficznych: na Ziemi doszło do jakiegoś nieodwracalnie destrukcyjnego globalnego wydarzenia (epidemia, bomba atomowa itp.), które doprowadziło do (niemal) całkowitego wymarcia gatunku ludzkiego, w związku z czym czytamy o losie jednego, ostatniego ocalałego człowieka lub ewentualnie grupki ludzi. "Jestem legendą" stanowiło inspirację dla filmu Romera "Noc żywych trupów". Mamy tu schemat: epidemia (wampiry) + jeden ocalały człowiek. W przebiegu akcji i stylu pisania jest to niemal typowy horror, który warto jednak przeczytać dla... samego, samego końca. "Zaskakujący", to mało powiedziane. Jest jak oświecenie - pokazuje nam to, co widzimy, z perspektywy, której nigdy nie bylibyśmy w stanie dostrzec.
  • Niewykorzystane siły życia

    cuayatl 2007-10-08

    Wiedza bez terminu ważności   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Istnieje pewien pogląd, że wykształcenie zabija inteligencję. Chodzi tu o żywą inteligencję, pewnego rodzaju intuicyjne rozumienie, które można stłamsić wyuczoną wiedzą. Prentice Mulford nie ukończył żadnej szkoły wyższej, był samoukiem i posiadał ten naturalny wgląd. Był świetnym obserwatorem. "Niewykorzystane siły życia" to jego poglądy na duchowość, psychikę, umysł i tak ludzkie sprawy jak towarzystwo, używki, sen, jedzenie, rekreację itp. Mulford, podobnie jak Thoreau (znany z książki "Walden, czyli życie w lesie"), wziął urlop od cywilizacjii i zamieszkał na kilka lat w lesie, we własnoręcznie skonstruowanej chatce. Jest jednak znacząca różnica: Thoreau czuł niesmak do mieszczańskiej mentalności i ogólną niechęć do ludzi; Mulford był im raczej przychylny, podsuwał pomysły na zmianę. Paradokslanie to właśnie pobyt w samotności pogłębił jego wiedzę na temat ludzkiej natury, dał szansę na dystans od zabieganego życia w mieście, czas na przemyślenia i nowe doświadczenia. W książce duży nacisk kładziony jest na energię człowieka, jej wykorzystanie, sposoby zdobywania, zachowania oraz przyczyny i skutki utraty. Jacy ludzie, sytuacje i nastawienie psychiczne może nas energetycznie doładować, a jakie zupełnie pozbawić sił. Co sprzyja wzmacnianiu ducha, a co sprowadza na dno. O ile dzisiaj mamy skąd czerpać wiedzę i jesteśmy dość osłuchani z takimi słowami jak ezoteryka, fluidy, eteryczność, transcendencja, astral- 100 lat mało kto miał o tym jakiekolwiek pojęcie, nie mówiąc już o powszechnym niedowiarstwie. Dlatego aż zadziwia, jak dużo Mulford miał na ten temat do powiedzenia, nie mając kontaktu z tekstami źródłowymi, wypowiedziamy mistrzów, eksperymentami i badaniami, opierając się jedynie na własnych przeżyciach. Jego obserwacje nie przeterminowały się, mimo upływu czasu i zmian na świecie.
  • Wróćmy do ziół leczniczych
    • Wróćmy do ziół leczniczych
    • Andrzej Czesław Klimuszko, ojciec
    • (towar niedostępny)

    cuayatl 2007-10-08

    Powróćmy do natury   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Tytuł książki może być mylący - odnosi się tylko do jej krótszej, drugiej części. Byłoby szkoda, gdyby to kogoś zraziło. Pierwsza część, bardziej obszerna, dotyczy ludzkiego życia codziennego, jego fizycznych i umysłowych aspektów. Klimuszko omawia tematy, które nadal budzą zainteresowanie, takie jak wybór miejsca zamieszkania, sprawy ubioru, racjonalnego odżywiania się, "przymierza z wodą", ćwiczeń ruchowych, seksu, chorób. Opisuje je jednak w sposób inny od tego, z jakim mamy obecnie kontakt w mediach. Bez obsesji, powierzchownego wglądu, 10 (lub 99) "skutecznych rad", bez obrazków, statystyk, tabelek, wykresów, testów, badań, wyników procentowych. Jego wiedza nie musi mieć tego poparcia. Styl pisania ma prosty, przejrzysty i uniwersalny. To, co ma dla mnie też znaczenie, to fakt, że Klimuszko jest skromny, nie lansuje się. On wie, że odkrywa i przedstawia, a nie wymyśla i tworzy - w przeciwieństwie do wielu innych, którzy przypisują sobie wiedzę, biorą na własność, opracowują, nazywają swoją i sprzedają jako Metodę X, Technikę Y, Ćwiczenia Z. Klimuszko pokazuje połączenia między psychiką i ciałem (żadna nowość, ktoś pomyśli; ale tu nie chodzi o nowości, tylko o zrozumienie podstaw). Zwraca uwagę, jak zadbać o siebie, nie stosując środków zastępczych. Gimnastyka i rozsądne jedzenie zamiast środków odchudzających; chwila milczenia i bycia z samym sobą zamiast telewizora; ubranie komfortowe dla ciała, a nie modne dla otoczenia itd. Jeśli wydaje się to oczywiste, wręcz banalne, to tylko dlatego, że ciągle czytamy o tym w gazetach. Co niczego nie daje. Jest w tej książce coś, co skłania do kontemplacji i mobilizuje do zmian.
  • Opowieść o kocie, mistrzu zen

    cuayatl 2006-10-01

    Życie w totalnej wolności   (12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zacznę od tego, na co zawsze, jako obsesyjna bibliomanka, zwracam uwagę - okładki i wydania. Często zdarza się, że okładka nijak nie odnosi się do treści, w dodatku jest kiczowata albo bez wyrazu. Aż przykro się robi, że wartościowa treść musi być w coś takiego ubrana. Na szczęście tak nie jest w tym przypadku. Wydanie "Opowieści o kocie, mistrzu zen" jest jak najbardziej... zen. Oprawa graficzna bardzo prosta, ale piękna i z klasą. Treść przejrzyście rozmieszczona - czuć, że taka była koncepcja i tak właśnie ma to wyglądać, żeby w pełni oddać klimat przekazywanej mądrości Wschodu. Nie wyobrażam sobie tej książki w formie gęsto zadrukowanych stron. Myślę, że jest w stanie zainteresować każdego. To otwarty i zachęcający styl pisania: żadnych przeintelektualizowanych pojęć, narzucania się i próby przeciągnięcia na "jedyną słuszną" stronę, żadnego "upychania siebie" w historie czy bohaterów. Rozdziały są krótkie, trafne, klarowne i dowcipne. Czytelnikowi nie pojawia się w głowie: "hm, muszę się nad tym głębiej zastanowić..." - po prostu naturalnie się zastanawia. Ta książka jest jak wyzwalacz. To świetne wprowadzenie dla osoby, która nie miała żadnej lub miała niewielką styczność z buddyzmem zen. Forma książki sprawia, że można ją też polecić starszym dzieciom, dla których będzie to ciekawa bajka. Zwrot "przystępny i zabawny" z noty wydawcy idealnie pasuje do "Opowieści o kocie, mistrzu zen".
  • Łowca snów

    cuayatl 2006-09-29

    614 stron... właściwie czego?

    King jest mistrzem, o tym każdy wie, a zasłużonego tytułu nic mu nie odbierze... nawet tak kiepska książka, jak "Łowca snów". Z "Łowcą snów" jest jak z wciągnięciem się w południowoamerykański serial: wielowątkowy, rozbudowany, pełen dygresji i wątków pobocznych, ale niekoniecznie wartościowy. Momentami zdajesz sobie z tego sprawę, ale za daleko zaszedłeś, żeby się wycofać. Czysta ciekawość tego, co będzie dalej, przeważa nad znużeniem i irytacją. Do czasu. Po finale zrozumiesz, że dałeś się wkręcić. Trochę smaczków, sporo zlewek. Łatwiej byłoby powiedzieć, czego w tej książce nie ma, niż co zawiera. Operując słowami-kluczami: UFO, kosmiczne pasożyty, porywacze ciał, anatomia układu wydalniczego, magiczne chore dziecko, jego obdarzeni nadprzyrodzonymi zdolnościami przyjaciele, wojsko oraz garść powierzchownie ujętych zagadnień ezoteryki i dużo tzw. "akcji" (przy takim jej zagęszczeniu i przebiegu czytelnik czuje się wyczerpany niczym sam bohater). Objętość książki jest w jej przypadku porażająca; przy powieści "To" nie odczuwało się tysiąca stron z nadwyżką, a w "Łowcy..." już 400 stanowiłoby lekką przesadę. Jeśli podczas czytania powieści często nachodzą nas myśli, żeby ją rzucić w kąt, przeskoczyć o jakiś epizod lub dobrnąć do końca i mieć już to za sobą - coś jest nie tak.
  • Valis
    • Valis
    • Philip K. Dick
    • (towar niedostępny)

    cuayatl 2006-09-29

    Dick na poważnie

    Esencja poglądów, przemyśleń, wizji i wątpliwości Dicka w chaotycznym wydaniu. Trochę wszystkiego: trochę dziennika, trochę pamiętnika, trochę s.f., trochę religii, trochę filozofii. Przy nieznajomości dzieł Dicka, "Valis" lepiej zostawić na koniec, ponieważ można się zniechęcić - formą, stylem i samymi pomysłami, których nie sposób zaliczyć ani do s.f., ani do fantasy (więc nasuwa się myśl, że facet musiał być obłąkanym gryzipiórkiem). Książka robi wrażenie, jak gdyby Dick przed śmiercią za wszelką cenę starał się konkretnie i klarownie przedstawić cały swój światopogląd; momentami wyraźnie czuć jego niemoc wyrażenia przeżyć duchowych. Nieład bierze się z rozproszenia umysłu Dicka - w religii czy filozofii nie identyfikował się z żadnym szczególnym kierunkiem, tylko czerpał z nich motywy i idee do swojego wyobrażenia i objaśnienia świata. W książce jasno widać jego inspiracje (czyli gniazda, z których podbierał gałązki do budowania swojego): Timothy Leary (połączenie z przodkami za pomocą łańcucha pamięci DNA; DNA jako środek nieśmiertelności), gnostycyzm, okultyzm, zen... "Valis" polecam fanom Dicka - chyba tylko oni mają szansę na zrozumienie idei mistrza.
    • Włóczędzy Dharmy
    • Jack Kerouac
    • (towar niedostępny)

    cuayatl 2006-09-29

    101% buddyzmu w buddyzmie

    "Włóczędzy Dharmy" to "W drodze" w wersji buddyjskiej, dlatego myślę, że jeśli nie jest się fanem twórczości Kerouaca, nie ma sensu się do nich zabierać. Zastanawia mnie ogólny zachwyt i atmosfera niesamowitości wokół prozy Kerouaca. Faktycznie, w epoce bitników była świeża, odważna, innowacyjna, ale teraz to, co było wtedy nowe i nieznane, już takie nie jest. Został więc styl pisania Kerouaca i jego zwykłe-niezwykłe historie, za którymi nie zawsze kryje się jakaś głębia czy przesłanie. Podoba mi się jego "spontaniczna proza", ale ile książek można opierać tylko na stylu? Dla mnie Kerouac był autorem jednej książki ("W drodze"). Reszta jego twórczości (poza "Wizjami Gerarda") to jakby zlepki z odrzutów, niewykorzystane pomysły, tkanie z resztek wrażeń i wydarzeń. Teoretycznie nie powinno być nudno (medytacje, orgie, marihuana, zen), a jednak czytając "Włóczęgów Dharmy" czułam się znużona i zirytowana. Kerouac był w tamtym okresie zafascynowany buddyzmem, w groteskowym wręcz stopniu. Buddyzm odbierał i interpretował dość mylnie, powierzchownie i pochopnie. Nadużywał buddyjskich pojęć, często nie rozumiejąc właściwie ich znaczenia. Jego "medytowałem" co każdą stronę po prostu drażni, tym bardziej, że nic z tych medytacji nie wynika, czuje się tego płytkość i nijakość. Pojęcia "bhikku" i "bodhisattva" występują w takich ilościach i konfiguracjach, że nawet mnicha wytrąciłoby to ze spokoju. Książka oddaje klimat tamtych czasów, ale niewiele ponadto. Brakuje jej głębi ("Wizje Gerarda"), dramatyzmu ("Podziemni"), szaleństwa ("W drodze"). Można wyłuskać z niej kilka ciekawostek, ale jako całość nie olśniewa. A zapowiadało się tak ciekawie...
(Stron 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Nowości - polecamy!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!