stały recenzent  Agnieszka Kusiak 3

"Czytanie oznacza stanięcie oko w oko z rzeczywistością w jej najbardziej skondensowanej postaci, a to - dziwna rzecz - jest mniej straszne, niż mieć z nią ciągle do czynienia w formie rozcieńczonej" Amelie Nothomb "Antychrysta". Witam moli książkowych i tych, którzy świat zapisany na stronach książek na równi wypełniają swoim. Typowy mól książkowy zaczyna zdanie od: "Uwielbiam książki" - i ja też. Mogłabym zamieszkać w bibliotece, mogłabym zostać przez omyłkę zamknięta na noc w księgarnii, mogłabym pracować (oczywiście dorywczo) w antykwariacie, których dziś szukać jak ze świeczką. Pasję "książkową" traktuję jako terapię oderwania od swojej codzienności i pomalowania innymi barwami świata jaki mnie otacza. Nie buduję siebie na podstawie przeczytanych historii, ani nie utożsamiam się z bohaterami stworzonymi przez autorów książek. Czytam z nieprzepartej chęci poznania spostrzeżeń innych osób, zapamiętuję mądre zdania, frazy czy opisy rzeczy, które wydają sie być trywialne, a w gruncie rzeczy takie nie są. Uwielbiam wyobrażnię autorów, którzy budują historię, tworzą postaci, układają dialogii, kreują całkiem nową przestrzeń. I wiem, że wszystko jest tylko inną wersją tego, co już było. Ktoś kiedyś, kilkanaście lat temu z pewnością opisał już historię, którą teraż poniekąd ktoś współczesnie "odgrzewa". Bo wszystko już było. Ale ile czytelników (i nie-czytelników) tyle opini. A z nimi się nie walczy, bo to droga bez końca i bez zwycięzcy. Ja, mimo tego, zawsze po skończeniu książki, gdy ją zamykam i trzymam przez chwilę w dłoniach dotykając raz jeszcze obwoluty, jestem pełna podziwu dla autorów każdej z nich, każdej książki, jaka tylko trafia do moich rąk. I zrażam się tym, gdy gazety i prasa szybciej i łatwiej znajdują sobie wiernych czytelników, aniżeli cienka choćby książeczka kieszonkowa. Że ludzie wolą przerzucić stos miesięczników, przekartować bezmyślnie poradniki oraz plotki z życia gwiazd aniżeli dotknąć choćby jednej okładki książki. Że łatwiej znajdujemy czas na kartkowanie periodyków niż na lekturę "normalnej" książki. Takie chyba mamy czasy, choć tego typu uogólnienie przypomina porywanie się z taczkami do budowy zamku. Harry Potter i J.Rowling zaprzecza temu, że nie czytamy. Magia i baśniowy świat szkoły Hogwart porwały tych, którzy dawno temu nabrali awersji do ksiązek w ogóle. Coehlo też wybił się z grona autorów odkładanych na półki. Sapkowski i Tolkien to też pisarze, którzy świat fantastyki odkurzyli z pyłu. Są wyjątki zaprzeczające ogółowi, co na prawdę cieszy i buduje wiarę. A pisząc o sobie - dopiero kilka miesięcy temu znalazłam odpowiedź na najtrudniejsze dla mnie pytanie - którego pisarza lubię najbardziej? Trudno powiedzieć jednoznacznie, bo autor pisze w zależności od nastroju, a książki powstają w zależności od czasów w jakich przyszło nam żyć. Lubię Coetzee. Jego powieści, tak proste i tak szczere skłaniają mnie do innego patrzenia na proste dni mojego własnego bytu. Gdzie uzmysławiam sobie, że życie nie zawsze jest albo białe albo czarne. My, aktorzy sceny życia, czasem nieświadomie zaciskamy pętlę wokół własnej szyi usiłując złapać coś nieosiagalnego lub dążyć do nierealnych celów. Nie umiemy zmienić biegu zegara, a to wywołuje w nas nerwowość i frustrację. Jesteśmy słabi - trybiki w systemie czegoś od nas "Większego". Wracając do lubianych autorów - po przeczytaniu "Szaleństw Brooklynu" lubię także Paula Austera. A jeszcze bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu po "Trylogii nowojorskiej", która zbudowana jest z trzech opowiadań stanowiąceych jedną spójną całość. Rewelacyjna fabuła połączona z bystrym językiem i dobrym okiem. Odrywa od codzienności i zmusza do myślenia. Czytam wiele. Najczęściej powieści obyczajowe, historie realne, które pisze samo życie. Które mogą spotkać każdego z nas ze mną włącznie. Splot wielu wątków czasem smutnych, czasem zabawnych, a nawet komicznych - jak to zwykle w życiu bywa. To są powieści, które trzymając mnie w swoich szponach i nie pozwalają mi często oderwać sie od siebie. Chodza za mną. Jest i książka, która na długo po skończeniu długo nie pozwalała o sobie zapomnieć - "Martin Eden". Urocza. Pozdrawiam wszystkie bliskie mi dusze "moli książkowych" oraz tych, którzy uwielbiają sztukę pisania. Agnieszka Kusiak

Rekomendacje:

  1. Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
  2. Raj tuż za rogiem
  3. Dom Augusty
  4. Pamiętnik przetrwania
  5. Lato przed zmierzchem
  6. Mam łóżko z racuchów
  7. Księga bez tytułu
  8. Lato polarne
  9. Once
  10. Rzeka tajemnic
  11. Kwietniowa czarownica
  12. Szaleństwa Brooklynu
  13. Będziesz tam?
  14. Sześć stóp pod ziemią (sezon 1, 5 DVD)
  15. To skomplikowane
  16. Śpiewająca lipka. Bajki Słowian Zachodnich
  17. Dzisiaj narysujemy śmierć
  18. Dzieci cesarza
  19. Lód i woda, woda i lód
  20. W pułapce wojny
  21. Opowieść o Darwinie
  22. Zapasy z życiem
  23. Duchy Goi
  24. Dopóki Mamy Twarze
  25. Kaczmarek By Możdżer
  26. Tarantula
  27. Czerwone Gardło
  28. Gottland
  29. Bękart ze Stambułu
  30. Kocha, lubi, szanuje
  31. Pentagram/Trzeci Klucz/Czerwone Gardło - pakiet
  32. Pierwszy śnieg / Wybawiciel / Pancerne serce - pakiet
  33. O miłości i innych demonach
  34. Lioness: Hidden Treasures
  35. Elegia
  36. Każdy szczyt ma swój Czubaszek
  37. Trucicielka

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 674

  • Volver
    • Volver
    • Pedro Almodóvar
    • cena: 19,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-23

    Romantyzm i seksualność

    Piękny film, przesycony feerią barw, seksualności i kobiecości. Wysmakowany do perfekcji, wprost wymuskany i dopieszczony. Bardzo w stylu Petro Almodovara. Obrazy spod jego ręki można szybko rozróżnić spośród typowo hollywoodzkich produkcji jakie zalewają rok w rok rynek filmowy. Almodovar to mistrz swego stylu żaden reżyser czy scenarzysta nie jest w stanie tego stylu nawet w nikłym procencie podrobić. "Volver" jest przesycony pięknymi ujęciami niezwykle kobiecej Raimundy (w tej roli niesłychana oscarowa Penelope Cruz), matki dorastającej nastolatki oraz żony nieodrodnego męża, który... ginie w nagłych okolicznościach. Raimunda wiele znosi, o wiele pyta, ale i sama szóstym zmysłem dochodzi do ukrywanej prawdy. Czasem bowiem ujawniają się jej kobiece instynkty, skryte gdzieś w ciele, pod duszą, które prowadzą ją właściwą drogą. Pedro stworzył niesamowity krąg kobiet, które w swej symbiozie wzajemnie się wspierają, naśladują czy też tak po prostu ganią, by otworzyć oczy na świat. Och, jakżeby się chciało wejść w ich krąg. Krąg wdów. Jedna z nich prowadzi zakład fryzjerski, druga restaurację, trzecia choruje na raka. I, jak to w życiu bywa pojawia się tajemnica, a nawet dwie. Ale która kobieta takowych nie ma? Niesłychanie barwny film o niezrównanej kolorystyce i barwach. Nie wiem jak Pedro to robi, że jego obrazy tak ociekają kolorami. Aż wyzierają z ekranu, kolorują oczy widza. Cieszą wprost. Aktorki, które grają w filmie "Volver" to zaznajomione z reżyserem Panie, i pewnie dlatego ich gra jest tak swobodna i za razem perfekcyjna. Nawet scena mycia krwi z kuchennej podłogi Raimundy, czy choćby taszczenie zwłok nie nastrajają widza negatywnie, że po co tak, to raczej nierealne, czy głupie. Nie, u Almodovara wszystko jest możliwe, wszystko ma jakiś cel, a każda ze scen składa się w konsekwencji w idealną spójność. Uwielbiam jego filmy bez wyjątku. Ten mnie wprost zaczarował.
  • Czarne mleko
    • Czarne mleko
    • Elif Safak
    • cena: 35,49 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-23

    Czarna porażka   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czegoś w tej książce brak, albo czegoś jest nadmiar. Podchodziłam do niej w sposób neutralny, żeby dać furtkę nadziei, że powieść będzie bezsprzecznie dobra. Czytałam wcześniej książki Elif Safak, jak "Bękarta ze Stambułu", czy "Pchli targ" lecz wolałam nie zaczynać od porównywań. Każda powieść bowiem to odrębna jednostka, której nie stawia się w kontrze z innymi powieściami tego samego autora. Niech broni się sama. Ta jednak przegrała z kretesem. Safak, zanim zaszła w ciąże, kategorycznie odżegnywała się od bycia matką czy od posiadania nawet iskry instynktu macierzyńskiego. dzieci (żywe) to nie jej droga życia, płodzić - jak powiedziała - to ona może słowa. Napisała nawet manifest, który miał być dowodem na to, jak stanowcze ma podejście do bycia matką. Jednak Bóg nieźle się bawi, gdy człowiek robi plany i życie potoczyło się inaczej. Po roku poznała faceta, któremu się oświadczyła i z którym zaszła w ciąże. Odkryła też, że ma w sobie 5 różnych kobiecych osobowości poczynając od pedantki, na samodzielnej cyniczce kończąc. Jest w niej i tak zwana Matka Polska, o której istnieniu Safak nie miała pojęcia. Wszystkie te małe kobietki co jakiś czas pokazują się Elif, mówią do niej, krzyczą narzucając swoje zdanie i przekonania. Są i wspominki o wielkich literatkach naszych czasów, które zostały matkami, jak i o tych bezdzietnych, które całkowicie poświęciły się pisarstwu. Bo każda z kobiet ma prawo wyboru, bez względu na to, czy to Wirginia Wolf czy żona Tołstoja. Jednak ta cała przeplatanka kobiecych losów, głosów i historii jest jak dla mnie przegadana, czasem nudna i bezsensowna. Książka bardzo zyskałaby w moich oczach, gdyby sama autorka większość wątków pisywała we własnej osobie - jak znosi czas ciąży, jak odbiera zmysłami otoczenia, jak jest zła na to, co ją spotkało, a nie stawała za słowami innych. Nie takiej powieści oczekiwałam. "Czarne mleko" można przelecieć szybko wzrokiem i nie zagłębiać się w treść, która i tak szybko z umysłu czytelnika uleci. A szkoda...
  • Jak zostać królem (edycja z książką)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-22

    Oscar trafia do...   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jest to film o tym, że nawet arystokracja ma ludzkie (społecznościowe). Tu jąkającym królem, trudnym przypadkiem zacinającego się arystokraty jest Colin Firth zdobywca zasłużonego Oscara za pierwszoplanową rolę męską 2010. Jąkała trafia w dobre ręce logopedy, co wcale nie było łatwe. Żona za pomocą namowy i licznych przekonywań wpycha go w fachowe ręce leciwego już znachora, by ten osiągnął cel zawodowy i nie tylko - jak każdy lekarz, który pragnie uleczyć nieuleczalnego i tym sposobem wpisać swe zasługi na nieśmiertelną listę medycznych sukcesów wieku. Tak tu, krok po kroku, z mozołem i potwornym przełamywaniem własnych ograniczeń, król staje przed mikrofonem, by przemówić noworoczne orędzie do zgromadzonych przed odbiornikami. "Jak zostać królem" to rewelacyjna terapia dla zakompleksionych, słabych i milczących ludzi. To film napełniający nadzieją, że zawsze może być gorzej, a tak na prawdę jest nieźle. Colin Firth tą rolą osiągnął szczyty swego talentu, udowodnił jak bardzo wybitnym człowiekiem jest i jak wiele pracy wkłada w każdą nową kreację aktorską. Jednakże, jak sam przyznaje w licznych wywiadach, ta rola stała się z czasem jego przekleństwem. Teraz bowiem wszyscy w pierwszej kolejności kojarzą go z jąkającym się królem, potem dopiero, przełamując narzucone ramy, dostrzegają jego kolejne wcielenia aktorskie. Ale sam film - rarytas, delicja i klasyka w jednym. Polecam.
  • Zaplecze
    • Zaplecze
    • Marta Syrwid
    • cena: 28,49 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-20

    Waga ciała poza skalą

    Przerażająca wizja wygłodzonego dziecka, nastolatki, której wycieńczenia nikt z bliskich nie widzi, a której w odchudzaniu pomaga nawet matka obierając kilogramy marchewki czy taszcząc dzień w dzień tony kalafiorów. Wygłodzony umysł, zasuszone kończyny, pustka warząca ledwo 40 kg - tak wygląda wrak dorastającego człowieka, który ma zaburzony nawet własny wizerunek w lustrze. Postrzeganie całego świata zawężone zostaje do własnego ciała, umysłu i czasu mierzonego między posiłkiem (raz dziennie, z 24-godzinną przerwą pomiędzy każdym kolejnym kęsem). Jadłowstręt to niby choroba duszy, zaburzenie nad wyraz ambitnych młodych ludzi, ucieczka od chorego otoczenia. Całość prowadzi do tortur i okaleczeń, jakby człowiek nie zasługiwał na ciepło, pochwały czy choćby miłe słowo. Są za to sterczące kości, naciągnięta do granic możliwości wysuszona skóra, wypadające włosy i wiecznie towarzyszące zimno. Bohaterka powieści stoi na wystawie, czasem znika na zapleczu sklepu po to, by po chwili znowu wyjść na front szyby i mówić... ni to do obserwującej ją anoreksji, ni to do samej siebie odbitej w czystej szybie wystawowej. Ale czy taka mówiona terapia da pozytywne efekty? Gdzie szukać przyczyn zaburzeń prowadzących do śmierci głodowej? Czy defektem jest despotyczny ojciec, czy słaba matka? Czy może otyłe społeczeństwo, którego nadmiar ciała wylewa się ze zbyt obcisłych ubrań? Klara ma zaburzone cała ciało wraz ze wszystkimi zmysłami ludzkimi i nic ani nikt nie jest w stanie przerwać błędnego koła diet w jakie wpadła. Nikt nie potrafi sprawić, by odbudowała swe ciało każdymi kolejnymi dekagramami ciała. Niszczy się na oczach innych i kogo o to winić? Okropnie się obiera tą prawdę. Podczas czytania sama poczułam wstręt do bohaterki, tak słabej i dennie pustej. Odrzuciło mnie od krzywego patrzenia, zaniechałam nawet szybkiego czytania, by nie zaprzepaścić własnego dobrego samopoczucia. Jednak jest to szczera do bólu książka o dysfunkcyjnej rodzinie, której dramat odbywa się w zamkniętych czterech ścianach. Jest to prawda o ludziach, którzy zabiegani w codzienności nie ogarniają tego, co najbliżej. Smutne to i jakże ciężkie do zaakceptowania. Syrwid dotknęła najczulszych punktów duszy. Czasem można się nieco pogubić w prowadzonych dialogach czy też monologach, trudno je od siebie oddzielić, ale czyż umysł zagłodzonej myśli spójnie i logicznie? Czyż nie marzy jedynie o ucieczce, pozornie kontrolowanej samotności i wyimaginowanej sile?
  • Wybawiciel
    • Wybawiciel
    • Jo Nesbo
    • cena: 33,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-19

    gorycz whiskacza Jima Beama... i palące gardło...

    Harry Hole znowu wyłazi z mroków kaca i odoru trawionego alkoholu. Podnosi mroczne powieki, zerka na swą pijacką rzeczywistość i ponownie melduje się na posterunku policji w Oslo, by zająć się kolejną sprawą. Tym razem zahacza o Armię Zbawienia i niedającego się namierzyć mordercę, który w magazynku pistoletu o spiłowanych nr serii ma zaledwie 7 kul. Spryciarz czy idiota? Czym kieruje się zabójca decydując się na każdy kolejny krok, czy strzał? Co sprawia, że raz strzela, raz rani nożem? Hole śledząc kroki ciągle umykającego zleceniobiorcy musi w międzyczasie pogodzić się z tragiczną śmiercią wiernego kumpla z pracy. Musi przełknąć gorzką pigułę straty i, sięgając po kuszącą flaszkę wysokoprocentowego Jima Beama, ponownie sięgnąć ludzkiego dna. Także Rakel nie ułatwia mu codziennej walki z nałogiem separując od niego Olega. Co więcej, także Bjarne Moller zmienia miejsce pracy i przenosi się do Bergen, co także staje się zaczątkiem do samotnego picia w knajpach. Moller bełkocze w słuchawce telefonu, okłamuje Hola co do swego życia. W "Wybawicielu" wiele faktów ujrzy światło dzienne, wiele słabości wypłynie na powierzchnię. Bo w końcu odznaka policyjna nie jest tarczą męskości, a funkcjonariusz to też człowiek. Nesbo to niesłychanie błyskotliwy i inteligenty pisarz. Bawi się piórem, stylem i czytelnikiem mądrze dobierając treść i słowa powieści. Prowadzi nas między mieszkaniami, słabo oświetlonymi uliczkami, opuszczonymi kontenerami pełnymi ćpunów i bezdomnych. Każe nam patrzeć na dwubiegunową Szwecję - bezrobotną i biedną w kontraście z bogatą jej częścią. Walcząc z chęcią sięgnięcia po alkohol, stajemy się jednocześnie świadkami ostatecznego rozrachunku ofiary i mordercy. Rewelacyjna kolejna powieść Nesbo.
  • Rewolucja na talerzu
    • Rewolucja na talerzu
    • Olga Kwiecińska-Kaplińska, Agata Ziemnicka
    • cena: 29,67 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-14

    ileż można się pchać do ludzi?   (14 z 35 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Są osoby, które nie poprzestają na sławie jako takiej i usilnie chcą dotrzeć do wielu odbiorców jak horyzont długi i szeroki. Jak ktoś "błyszczy" na ekranie tv, to zaraz pisze poradnik, doradza jako ekspert (śmie zwać się znawcą tematu i profesjonalistą bez wykształcenia w kierunku, o którym nic nie wie), by potem zerkać na ludzi z okładek czasopism. Dochodzi do przesady w skali makro i przesytu, a odbiorcom taka persona "wychodzi uszami". Tak jest właśnie z autorkami tej książki, które nie są ani specjalistkami kulinarnymi, ani tym bardziej wodzirejkami ekranowymi. Pani Olga Kwiecińska choćby - za głośno mówi, za głośno się śmieje, jej komentarze każdej z potraw pozostawiają wiele do życzenia, co nie jest dobrą rekomendacją dla książki kulinarnej, której jest współautorką. Dlatego też przeglądając "Rewolucję na talerzu" pierwsze co słyszę, to jej głośny ton głosu z ekranu, potem dopiero resztę, choć i ta reszta nie jest zbyt pociągająca. Książek kulinarnych jest multum. jak tylko jakaś aktorka/modelka/piosenkarka umie gotować, bierze się za pisanie i publikację podobnych woluminów powielając niepotrzebnie znane schematy rodem z kuchni babci. Barwne zdjęcia to nie wszystko. Dobra książka kulinarna czyta się sama, a o jej popularności świadczą ślady tłustych palców pozostawione przez kucharkę na każdej ze stron. Po taką książkę się sięga bez końca. Ta niestety może grzać swoje miejsce na regale wciśnięta pomiędzy inne mało istotne poradniki kuchenne.
  • Za wszelką cenę

    Agnieszka Kusiak 2012-03-12

    Łzy bokserki   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Niesłychanie dobry film, wysokiej klasy mistrza Clinta Eastwood`a, za który w 2005 roku zgarną kilka statuetek Oscara (zarówno on, jak i Hilary Swank za kobiecą rolę pierwszoplanową oraz Morgan Freeman za męską rolę drugoplanową). I słusznie orzekło jury. Bo Hilary Swank gra tu wyśmienicie. Zdesperowana młoda dziewczyna nie chce skończyć jak jej matka i siostra. Chce wybić się z dołka przedmieść i ciasnoty umysłu ludzi, którzy tam mieszkają, a jedynym sposobem by osiągnąć cel jest boks. Tylko to lubi i tylko to sprawia jej przyjemność i, jak po cichu przyznają zawodowcy w tej dziedzinie, jest w tym piekielnie dobra. Trafia w ręce opiekuńczego trenera, który uczy ją, szkoli, prowadzi przez pogmatwane zasady, jakimi rządzi się boks. I wszystko byłoby niemalże bajeczne, bo Maggie zyskuje renomę, wygrywa walkę za walką, zbiera pieniądze na nowy dom dla matki - którym ta w konsekwencji gardzi, a córce serwuje kazanie i swe negatywne zdanie na temat tego zakupu - aż dochodzi do walki, która zaważa na całej przyszłości młodziutkiej bokserki. Zbieg okoliczności, przypadek, niechybnie wystawiony stołek na ring i dochodzi do tragedii. Film to obraz tego, jak częstokroć życie płata nam figle, jak się bawi nami, jak jest często złudnym fatum, po którym człowiek może się spodziewać wszystkiego. Jednego dnia silnie kroczymy przez życie, mamy siłę i energię, by za kilka sekund nie być w stanie samodzielnie ruszyć palcem. Nawet oddychanie ułatwia nam maszyn podłączona do prądu, bądź do generatora prądu, bo gdyby ten nagle odcięto... I łzy, które płyną, bo człowiek ciągle widzi, a dusza mimo wszystko w ciele tkwi. Prawdziwy, smutny film. Wiele jest tu brutalnych scen na ringu, lecz nie zrażają. Wprost przeciwnie, budują napięcie i sprawiają, że realizm filmu staje się niemalże odczuwalny namacalnie, a każda porażka młodziutkiej bokserki staje się jakby osobistą. Bez zbędnych słów, bez zbędnych gestów, z wyśmienitym przekazem. Polecam.
  • Druhny
    • Druhny
    • Paul Feig
    • cena: 29,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-12

    Babeczki i muffinki

    W tym filmie są niesłychanie smakowite sceny kulinarne, gdy Annie (główna bohaterka) przyrządza smakowite babeczki. Była właścicielka cukierni, która niestety splajtowała, przez namowy zakochanego nieco w niej funkcjonariusza policji, próbuje odreagowywać w kuchni. Bierze się za pieczenie i to, co jej wychodzi jest artyzmem słodkości. Kremy, musy, delikatne ozdoby i bajeczne kolory babeczek, które wyglądają niemalże jak zabaweczki, ręczne dzieła sztuki kulinarnej. Misternie przygotowywane i do perfekcji dopracowane każde ich detale. Niebo w gębie na szklanym ekranie.
  • Rezydent
    • Rezydent
    • Antti Jokinen
    • cena: 18,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 14 dni )

    Agnieszka Kusiak 2012-03-08

    obsada to nie wszystko

    Ten film od samego początku oglądania wywołuje ambiwalentne odczucia. Jest bowiem obsadzony wybitnymi nazwiskami aktorów, ma ciekawą scenografię i nawet interesującą fabułę, choć tego typu schematycznych losów bohaterów znamy już wiele. I niby coś w tym filmie przyciąga, po to by zaraz nieco odrzucić. Ona (Hilary Swank), pracownica pogotowia, wynajmuje mieszkanie, którego rezydentem jest Maxa (Jeffrey Dean Morgan). Od początku iskrzy lecz ona, doświadczona wcześniejszym niepowodzeniem w miłości woli zachować dystans. Sama w ogóle nie wie, czym się kierować, sercem, rozumem, czy chucią ciała. On zaś, jak pokazuje czas, staje się obsesyjnie zauroczonym w niej facetem, chorobliwie zazdrosnym i podejrzliwym. Podgląda ją w mieszkaniu, dolewa do wina, które pije, środi nasenne i odurzające. Steruje jej życie do czasu gdy... Musi dojść do tragedii i splotu pewnych faktów, by prawda ujrzała światło dzienne. I, jak wspomniałam wcześniej, film momentami potrafi zaczarować, by po kilku momentach nieco zrazić. Bawi się nastawieniem widza, co może i jest dobrą metodą na przyciąganie uwagi lecz jak dla mnie taka gra nie stanowi magnesu. Obejrzałam film do końca, lecz czy powrócę do niego po raz drugi? Raczej nie. Bo czegoś w nim, mimo wielkich starań, brak.
  • Listy do M
    • Listy do M
    • Mitja Okorn
    • cena: 26,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Agnieszka Kusiak 2012-03-08

    Jak miło zostać rozczarowanym   (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Miłe zaskoczenie. Nie należę do fanów polskiego kina, a tu taka niespodzianka. Film ciepły, miły i zabawny. Szereg nazwisk, które pojawiają się często gęsto w naszych rodzimych produkcjach, ale tu stanowi to atut filmu (jak dobrze, że nie ma Szyca, Pazury, Lubaszenki i Lindy - chwała). Różne wątki, które splatają się w spójną całość. Gdzie różni ludzie o różnych kłopotach prywatnych w dniu wigilii dokonują rachunku swego dotychczasowego życie, które wychodzi na minus. Jak potoczą się ich losy w tym jedynym dniu w roku? Warto obejrzeć ten film. Warto odseparować się od biegu dnia i wyciszyć, zrelaksować i miło spędzić 2 godziny seansu. Rewelacja. I, jak przypuszczam, mimo zimowej tematyki świąt grudniowych, film będzie miał zwolenników przez cały rok. Nawet lato mu nie straszne.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!