stały recenzent  Hubert Prekurat

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 36

  • Lód
    • Lód
    • Jacek Dukaj
    • (towar niedostępny)

    Hubert Prekurat 2008-03-29

    Książka genialna, Dukaj po raz kolejny udowodnił, że co jak co, ale on to pisać umie.   (9 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Powoli zagłębiamy się w świat XX wieku, gdzie rządzi de facto Lód i lute. Na dodatek rozprzestrzenia się coraz bardziej i niebawem zamrozi resztę Europy i Azji. Tak, zamrozi, gdyż pod Lodem nie może powstać żadna nowatorska myśl, żadna zmiana obyczajów - jakim zamarzłeś, takim zostaniesz. Do końca. Jednak pojawiła się iskierka nadziei. Nazywa się Benedykt Gierosławski - warszawski matematyk, zajmujący się logiką. Jego ojciec, dawniej zesłany na Sybir za działalność antyrosyjską podobno rozmawia z lutymi i podobno zszedł na Drogi Mamutów czyli osławione autostrady aniołów mrozu. Ministerium Mrozu wysyła Benedykta w podróż by odnalazł ojca. Ma on nakłonić rodziciela do rozmowy z lutymi i do Odwilży. Książka jest wielowątkowa. Jest ich tak dużo, że człowiek mimowolnie zastanawia się, jak autor mógł je ogarnąć i tak mistrzowsko spleść ze sobą. Zarówno wierzenia marcynowców, przekonania ottepielników i liedniaków, prawa czarnej fizyki i innych czarnych nauk, sama idea ćmieczy i zimnaza czy wreszcie Historji są niezwykle realistyczne i kunsztownie zbudowane. "Lód" jest bardzo grubą książką, na dodatek drukowaną bardzo mała czcionką, co może na początku odstraszać, i słusznie. Książka bowiem, nie jest dla wszystkich. Nie wszyscy przedrą się przez długie i misterne opisy czy przez niewyobrażalne rozważania logiczne głównego bohatera. Równie trudno zrozumieć niektóre zagadnienia, które Dukaj wprowadził - czarną fizykę, zasady logiki dwu i trój wartościowej, czarną biologię czy geografię - czytelnik jest zmuszony prawie na okrągło sięgać "gdzieś", by choć trochę rozjaśnić sobie w głowie, by dowiedzieć się czegoś o prawdziwym Piłsudskim czy Tesli, którzy występują w powieści, czy po to by przekonać się kim u licha jest ten cały Kotarbiński?! Lecz to wszystko, co pozornie może odstraszać (i zaiste, większość porzuci książkę gdzieś po 100 stronach) nadaje tylko urokowi książce. Nadaje jej specyficznego klimatu, który po przeczytaniu książki zostaje w nas jeszcze długo i skutecznie blokuje chęć sięgnięcia po inną książkę. To nie jest nic złego. Dukaj stworzył dzieło, a właściwie, Dzieło - piękne, trudne i z wieloma przesłaniami. Czytelniku, jeśli nie boisz się archaicznego stylu, rozważań wręcz egzystencjonalnych i nieustannego sięgania do źródeł to nie czekaj tylko łap się za "Lód"!
  • Harry Potter i Insygnia Śmierci (oprawa twarda)

    Hubert Prekurat 2008-01-27

    No i ostatni Potter zaliczony   (3 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie jest rewelacyjny (podobnie jak żaden tom z tej serii), ale niewątpliwie wart uwagi. Zupełnie nie dziecinny, a nawet powiedziałbym niezwykle dojrzały w porównaniu z innymi tomami. Dużo w nim zgonów, co jest wielkim atutem książki, bo dowodzi, że Rowling stać na coś więcej niż na ckliwą bajeczkę dla dzieci. Pokazanie niemal wszystkich postaci w trochę (czasami zupełnie) innym świetle było genialnym posunięciem. Ciekawie zakończenie kilku wątków oraz nietypowe zwroty akcji - to największe plusy książki. Książka ma też kilka niedociągnięć i minusów, ale myślę, że mocnych stron jest zdecydowanie więcej. Dla mnie jest najlepszym tomem serii, łamiącym stereotypy i zaskakująco dojrzałym.
  • Zawód: wiedźma. Tom 1

    Hubert Prekurat 2007-11-28

    Książka to zabawna i lekka lektura.   (10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Idealna do poczytania gdy chcemy odpocząć czy wyluzować się. Fabuła jest prościutka. Nie znajdziemy tu długich, tolkienowskich opisów przyrody, martinowskiej wielowątkowości, ani wykreowanych misternie bohaterów godnych Sapkowskiego. Ponadto akcja jest bardzo przewidywalna, już po kilku rozdziałach można się domyślić co będzie dalej i jak się to skończy. Jak wspominałem już bohaterowie nie są wyraziści, szczególnie ci drugoplanowi. Sprawiają wrażenie płytkich i poniekąd zachowują się schematycznie. Wyjątkiem jest Wolha, której postać, jakby nie było główna, jest najbardziej dopracowana, ale momentami też coś zgrzyta. Z bohaterów drugoplanowych wyróżnia się Len - postać nietypowa i ciekawa; zarys postaci ambitny jednak samo jej zachowanie jest tragiczne. Pochwalić należy niekonwencjonalną wizję społeczności wampirów. Nie będę wdawał się w szczegóły, by nie zdradzać fabuły, ale powiem tylko, że wizja krwiopijców w "Zawodzie: wiedźma" łamie wszelkie stereotypy. Odkrywcza jest także koncepcja hierarchii wampirzej oraz motywu wiosek rozrzuconych po królestwie. W każdym razie są to ogromne zalety książki. Tłumaczenie to majstersztyk. Wydawać by się mogło, ze od tłumaczenia mało zależy. Nic bardziej błędnego. Jak książka jest przetłumaczona dobrze,to zupełnie inaczej się ją czyta. Ta sprawia wrażenie napisanej przez Polkę. Wielki ukłon w stronę pani Mariny Makerevskaya. Owacje na stojąco! Plusem także, i to niemałym, jest projekt okładki. Z postaci Wolhy (tej okładkowej) wprost emanuje chęć wycięcia nam numeru. Wystarczy spojrzeć jej w oczy. Na koniec wypadałoby pochwalić autorkę, ja jednak postąpię inaczej. Złajam ją i zrugam porządnie za niewykorzystany potencjał. "Zawód: wiedźma" jest niewątpliwie ciekawą książką, ale po stylu pisarki widać, że stać ją na więcej, na dużo więcej. Wystarczyłoby dopracować bohaterów i skomplikować fabułę,na czym książka by zyskała. Niemniej jednak mogę ją polecić m.in. fanom "Wrót" Mileny Wójtowicz. Dlaczego? Ponieważ to opowiadanie bardzo przypomina "Wrota" zarówno miejscem , w którym toczy się akcja (obie krainy są bardzo do siebie podobne) jak i ciętym dowcipem obu pań.
  • A.D.XIII. Tom 1

    Hubert Prekurat 2007-11-23

    Polecam   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Antologia prezentuje się gustownie. Zaraz po obejrzeniu okładki wzrok ześlizguje się na listę autorów. Obok znanych i lubianych są także mniej znani oraz debiutanci, słowem: menażeria godna Fabryki Słów. Wstępem Kossakowska, niewątpliwie jedna z ekspertek w dziedzinie angelologii, wprowadza nas w świat aniołów i diabłów. Szczerze powiem, że garść informacji zawartych we wstępie jest wnikliwa i ciekawa. "Herezjarcha" Komuda. Osadzona w średniowiecznych realiach historia uwolnionego od stryczka poety, który staje się subtortorem. Ogromnym plusem jest brak gnuśności i nadmiaru archaizmów zwykłych Komudzie. "Agentes i rebus" Przechrzta. Ze średniowiecza do starożytnego Rzymu, gdzie cesarz wysyła nas na misję, której wykonaniu podjęło się już dwóch agentów. Ślad po nich zaginął. Ciekawy pomysł, ale realizacja pozostawia nieco do życzenia. "W odcieniach szarości" Dębski. Teraz lądujemy na Bliskim Wschodzie, już współcześnie. Demon kontra Archanioł. Cel: nowy mesjasz. Kto jest tym dobrym? Zdziwicie się. I tutaj podobnie jak u Przechrzty, pomysł dobry, ale styl i język autora wymagają poprawek. "Anelidae" Białołęcka. Nadal współczesność, ale Trójmiasto, a właściwie Gdańsk. Na mocy dekretu Nieba ws. miłości, wszystkie miłosne bożki zostały objęte amnestią pod warunkiem pracy dla Zastępów. I tym sposobem helleński Eros i Faneas lądują w Polsce z masą problemów. Kupa śmiechu i dobrej zabawy. Jedno z najlepszych opowiadań w antologii. "Oczy jak chabry" Urbanowicz. Tym razem Ukraina w czasie rewolucji. Każdy jest wrogiem każdego. Nic nie jest pewne, nawet rodzina. Historia niezwykła z głęboką refleksją. Wzrusza i skłania do zadumy. "Enklawa Łobzonka" Kochański. Polska, niedaleka przyszłość. W samym środku kraju wykwitła odosobniona enklawa. Problem w tym, że na jej terenie znajduje się tajemnicze drzewo. Po prawdzie to opowiadanie nie ma dużo związku z tematyką antologii. Ani aniołów, ani diabłów, zaledwie mały demon. "Piękne jesteście, przyjaciółki moje" Wroński. 1787 r. nadal Polska. Młodego Żyda nieustannie nawiedzają dwa sukuby i męczą po nocach. A gdy pewnego dnia do żydowskiej dzielnicy zajeżdża książę, starozakonny, za podszeptem owych sukubów, wsiada do jego karety. Jedynym minusem opowieści jest niejasne zakończenie. "Operacja Orfeusz" Piekara. Króciutkie opowiadanko o misji pewnego SS-mana pragnącego odkupić swoje grzechy. Ciekawe aczkolwiek niedopracowane. "Łowca" Sędzikowska. Historia pewnego alkoholika, duszy i jego współlokatorów. U autorki wkradła się pewna niekonsekwencja. Najpierw ze szczegółami opisuje polowanie na duszę, a potem porzuca ten wątek by zająć samym bez-dusznym. "Air Marshalls" Kozak. Niedoszła katastrofa samolotowa. Widać wyraźnie, że autorka siliła się na opowiadanie z głębszą treścią - cóż, nie wyszło. Opisy budowy samolotu są bardzo nużące, przynajmniej dla kompletnego laika. "Bardzo zły" Bochniński. Typowo warszawskie, bardzo współczesne i życiowe. Świetna historia i niebanalny pomysł. Wielkim plusem jest osoba głównej bohaterki.
  • Ruda Sfora
    • Ruda Sfora
    • Maja Lidia Kossakowska
    • cena: 36,44 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Hubert Prekurat 2007-11-12

    Jakucka mitologia w wykonaniu Pierwszej Damy polskiej fantastyki   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Maja Lidia Kossakowska wykreowała wspaniały świat w "Siewcy wiatru" czy chociażby nawet w "Zakonie krańca świata", ale obydwie nadmienione przeze mnie rzeczywistości, nawet pospołu, nie mogą się równać z niezwykłym uniwersum stworzonym w "Rudej sforze". Powieść jest iście magiczna! Czuć klimat mitów i wierzeń. Jakuckie bóstwa wprost ożywają na kartach powieści. Kossakowska tchnęła życie nie tylko w bogów, ale także w cały świat - zarówno ten zwykły, codzienny jak i w Zaświaty. Zrobiła to po mistrzowsku. Zaskakują także (co jest chyba już normą u Mai) niezwykle realni bohaterowie - młody szaman Ergis wraz ze swoim dzielnym rumakiem Bębenkiem, ołonchosut Ellej, córka ognia Tujaryma czy poczciwy Tupilak Iwaszka, który wywołuje uśmiech na twarzy. Widać masę pracy jaką autorka włożyła w zgłębienie wierzeń Jakutów, a fascynacja mitami i chęć podzielenia się tym z czytelnikami wręcz emanuje. Pochwalić należy także piękne ilustracje w wykonaniu Dominika Brońka, które wspaniale oddają klimat powieści. Jednym słowem: polecam!
  • Młot na czarownice

    Hubert Prekurat 2007-10-21

    Święte Officjum trochę inaczej   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mordimer Madderdin, Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz w ręku Aniołów, jak zwykł siebie nazywać. Mówiąc jednym słowem po prostu Inkwizytor. I to nie byle jaki. Licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu! Zmierzy się on z wszelkiego rodzaju demonami oraz heretykami. Jego misja jest prosta - wszelkimi możliwymi sposobami nawrócić heretyków z powrotem na chrześcijaństwo, wysłuchać ich szczerej spowiedzi i poprowadzić na stos, gdzie spłoną pełni wdzięczności dla Inkwizytora, który pokazał im właściwą drogę. Chce on nieść sprawiedliwość jak niegdyś Jezus stępując z krzyża zaniósł ją Jerozolimie. Zastosowanie narracji pierwszoosobowej w cyklu, było genialnym posunięciem autora. Czytelnik dowiaduje się o wszystkim niemalże z ust samego Mordimera. Dodajmy do tego jeszcze cynizm głównego bohatera i mamy świetną lekturę dla każdego. Ponadto wartka akcja, niebanalne pomysły, zwroty akcji, jakże realni i prawdziwi bohaterowie jeszcze dodają uroku książce. Jedyny mankament to powtarzanie przez autora faktów znanych czytelnikowi w niemal każdym opowiadaniu. Czasami jest to nawet akapit przepisany słowo w słowo. Jednak nie przeszkadza to zbytnio, może co najwyżej chwilowo zirytować. Lekturę mogę polecić osobom o mocnych nerwach i z lekkim dystansem do chrześcijaństwa.
  • Sługa Boży

    Hubert Prekurat 2007-10-21

    Święte Officjum trochę inaczej.   (3 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mordimer Madderdin, Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz w ręku Aniołów, jak zwykł siebie nazywać. Mówiąc jednym słowem po prostu Inkwizytor. I to nie byle jaki. Licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu! Zmierzy się on z wszelkiego rodzaju demonami oraz heretykami. Jego misja jest prosta - wszelkimi możliwymi sposobami nawrócić heretyków z powrotem na chrześcijaństwo, wysłuchać ich szczerej spowiedzi i poprowadzić na stos, gdzie spłoną pełni wdzięczności dla Inkwizytora, który pokazał im właściwą drogę. Chce on nieść sprawiedliwość jak niegdyś Jezus stępując z krzyża zaniósł ją Jerozolimie. Zastosowanie narracji pierwszoosobowej w cyklu, było genialnym posunięciem autora. Czytelnik dowiaduje się o wszystkim niemalże z ust samego Mordimera. Dodajmy do tego jeszcze cynizm głównego bohatera i mamy świetną lekturę dla każdego. Ponadto wartka akcja, niebanalne pomysły, zwroty akcji, jakże realni i prawdziwi bohaterowie jeszcze dodają uroku książce. Jedyny mankament to powtarzanie przez autora faktów znanych czytelnikowi w niemal każdym opowiadaniu. Czasami jest to nawet akapit przepisany słowo w słowo. Jednak nie przeszkadza to zbytnio, może co najwyżej chwilowo zirytować. Lekturę mogę polecić osobom o mocnych nerwach i z lekkim dystansem do chrześcijaństwa.
  • Miecz Aniołów

    Hubert Prekurat 2007-10-21

    Święte Officjum trochę inaczej   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mordimer Madderdin, Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz w ręku Aniołów, jak zwykł siebie nazywać. Mówiąc jednym słowem po prostu Inkwizytor. I to nie byle jaki. Licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu! Zmierzy się on z wszelkiego rodzaju demonami oraz heretykami. Jego misja jest prosta - wszelkimi możliwymi sposobami nawrócić heretyków z powrotem na chrześcijaństwo, wysłuchać ich szczerej spowiedzi i poprowadzić na stos, gdzie spłoną pełni wdzięczności dla Inkwizytora, który pokazał im właściwą drogę. Chce on nieść sprawiedliwość jak niegdyś Jezus stępując z krzyża zaniósł ją Jerozolimie. Zastosowanie narracji pierwszoosobowej w cyklu, było genialnym posunięciem autora. Czytelnik dowiaduje się o wszystkim niemalże z ust samego Mordimera. Dodajmy do tego jeszcze cynizm głównego bohatera i mamy świetną lekturę dla każdego. Ponadto wartka akcja, niebanalne pomysły, zwroty akcji, jakże realni i prawdziwi bohaterowie jeszcze dodają uroku książce. Jedyny mankament to powtarzanie przez autora faktów znanych czytelnikowi w niemal każdym opowiadaniu. Czasami jest to nawet akapit przepisany słowo w słowo. Jednak nie przeszkadza to zbytnio, może co najwyżej chwilowo zirytować. Lekturę mogę polecić osobom o mocnych nerwach i z lekkim dystansem do chrześcijaństwa.
  • Łowcy dusz
    • Łowcy dusz
    • Jacek Piekara
    • (towar niedostępny)

    Hubert Prekurat 2007-10-21

    Święte Officjum trochę inaczej   (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mordimer Madderdin, Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz w ręku Aniołów, jak zwykł siebie nazywać. Mówiąc jednym słowem po prostu Inkwizytor. I to nie byle jaki. Licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu! Zmierzy się on z wszelkiego rodzaju demonami oraz heretykami. Jego misja jest prosta - wszelkimi możliwymi sposobami nawrócić heretyków z powrotem na chrześcijaństwo, wysłuchać ich szczerej spowiedzi i poprowadzić na stos, gdzie spłoną pełni wdzięczności dla Inkwizytora, który pokazał im właściwą drogę. Chce on nieść sprawiedliwość jak niegdyś Jezus stępując z krzyża zaniósł ją Jerozolimie. Zastosowanie narracji pierwszoosobowej w cyklu, było genialnym posunięciem autora. Czytelnik dowiaduje się o wszystkim niemalże z ust samego Mordimera. Dodajmy do tego jeszcze cynizm głównego bohatera i mamy świetną lekturę dla każdego. Ponadto wartka akcja, niebanalne pomysły, zwroty akcji, jakże realni i prawdziwi bohaterowie jeszcze dodają uroku książce. Jedyny mankament to powtarzanie przez autora faktów znanych czytelnikowi w niemal każdym opowiadaniu. Czasami jest to nawet akapit przepisany słowo w słowo. Jednak nie przeszkadza to zbytnio, może co najwyżej chwilowo zirytować. Lekturę mogę polecić osobom o mocnych nerwach i z lekkim dystansem do chrześcijaństwa.
  • Młot na czarownice
    • Młot na czarownice
    • Jacek Piekara
    • (towar niedostępny)

    Hubert Prekurat 2007-10-21

    Święte Officjum trochę inaczej   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mordimer Madderdin, Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz w ręku Aniołów, jak zwykł siebie nazywać. Mówiąc jednym słowem po prostu Inkwizytor. I to nie byle jaki. Licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu! Zmierzy się on z wszelkiego rodzaju demonami oraz heretykami. Jego misja jest prosta - wszelkimi możliwymi sposobami nawrócić heretyków z powrotem na chrześcijaństwo, wysłuchać ich szczerej spowiedzi i poprowadzić na stos, gdzie spłoną pełni wdzięczności dla Inkwizytora, który pokazał im właściwą drogę. Chce on nieść sprawiedliwość jak niegdyś Jezus stępując z krzyża zaniósł ją Jerozolimie. Zastosowanie narracji pierwszoosobowej w cyklu, było genialnym posunięciem autora. Czytelnik dowiaduje się o wszystkim niemalże z ust samego Mordimera. Dodajmy do tego jeszcze cynizm głównego bohatera i mamy świetną lekturę dla każdego. Ponadto wartka akcja, niebanalne pomysły, zwroty akcji, jakże realni i prawdziwi bohaterowie jeszcze dodają uroku książce. Jedyny mankament to powtarzanie przez autora faktów znanych czytelnikowi w niemal każdym opowiadaniu. Czasami jest to nawet akapit przepisany słowo w słowo. Jednak nie przeszkadza to zbytnio, może co najwyżej chwilowo zirytować. Lekturę mogę polecić osobom o mocnych nerwach i z lekkim dystansem do chrześcijaństwa.
(Stron 4)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!