Aleksandra Basińska
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 56
-
- Podaj dalej
- Mimi Leder
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-09-25
Polecam wszystkim - podajcie dalej! (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Istnieją filmy, które lekarze powinni przepisywać swoim pacjentom w stanach przygnębienia. Filmy niosące tyle pozytywnej energii, że nawet najsmutniejszy człowiek uwierzy choć na chwilę w swoje możliwości. Wystarczy wymienić chociażby takie dzieła jak "Skazani na Shawshank" czy "Forrest Gump". Jednym z nich jest także "Podaj dalej" - opowieść o małym chłopcu, który dokonał czegoś wielkiego. Film uświadamia nam, że często mierzymy zbyt wysoko, porywamy się na rzeczy niemożliwe, gdy tymczasem wystarczy tak niewiele... Oprócz wspaniałej historii "Podaj dalej" to także doskonała obsada - świetny w swojej roli Kevin Spacey i "cudowne dziecko" Hollywood - Haley Joel Osment. Razem tworzą bardzo zgrany duet pasujący do tej filmowej opowieści jak nikt inny. Filmów, których hasłem przewodnim mogłoby być "Możesz być kimś wielkim jeśli tylko tego chcesz" jest wiele. Możnaby pomyśleć, że ten temat był już w światowej kinematografii wałkowany tyle razy, że jego powtórne wykorzystywanie przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Być może. Jednak nie w tym wypadku. Nikt nie podaje nam w nich gotowych prawd, nie prawi morałów. Możesz go potraktować jako zwykłą opowieść, a może pobudzi Cię do refleksji. Daleko mi od bycia terapeutą, jednak bez wahania wręczam receptę na "Podaj dalej" wszystkim tym, w których życiu czai się chociaż cień smutku. I nie konsultujcie się z lekarzem ani farmaceutą - lek nie wywołuje żadnych efektów ubocznych i nie można go przedawkować. -
- Wywiad z wampirem
- Neil Jordan
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-09-25
Piękna bestia (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Bezwzględny potwór o kamiennym sercu? Morderca pozbawiony uczuć? A może przedziwna, tragiczna istota przepełniona bólem i samotnością? Anne Rice w swojej bestsellerowej książce próbowała dociec tego, kim naprawdę jest wampir. "Wywiad z wampirem" szybko doczekał się filmowej adaptacji. Jak wyszło? Cudownie. Ekranizacja na szczęście zachowała klimat powieści. To wyjątkowo poruszający i inny od tego, do czego nas przyzwyczaili twórcy... właśnie - horror? Chyba nie do końca. To przede wszystkim dramat - dramat kogoś, kto usilnie poszukuje prawdy o sobie. Czy te poszukiwania się powiodą? Przekonajcie się sami. "Wywiad z Wampirem" może poszczycić się doskonałą obsadą. Brad Pitt w roli Louisa, Antonio Banderas jako Armand i młoda Kirsten Dunst wcielająca się w Claudię. Jednak największe oklaski należą się odtwórcy roli wampira Lestata. To jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) film Toma Cruise'a - na próżno możemy szukać podobnych przejawów geniuszu w ostatnich rolach aktora. Jego Lestat jest okrutny, arogancki i pełen nienawiści. Wnosi także do opowieści nutkę czarnego humoru i jest doskonałą odskocznią od pogrążonego w swoim cierpieniu Louisa. "Wywiad z wampirem" to zdecydowanie pozycja godna polecenia. Bram Stoker obdarzył swojego wampira ludzkim wyglądem i intelektem. Anne Rice posunęła się dalej - dała mu duszę, która czyni go zdolnym do miłości i współczucia... ale też do okrucieństwa i nienawiści. -
- Uwierz w ducha
- Jerry Zucker
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-09-11
Warto zobaczyć (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kino może nie najambitniejsze, ale wyważone, doskonale. Niby melodramat, ale znajdziemy w nim mieszankę gatunkową, która w filmie tego typu mogłaby zaskoczyć niejednego widza. Ale po kolei. Wątek wyjściowy: Ona i On (czyli Demi Moore i Patrick Swayze). On ginie, a Ona rozpacza. W tym momencie (bum!) pojawia się element nadprzyrodzony - On jest duchem i nie zamierza opuścić ukochanej zwłaszcza, że (wątek kryminalny) grozi jej niebezpieczeństwo ze strony ich przyjaciela zamieszanego w pewne ciemne interesy. Aby skontaktować się z ukochaną nasz bohater odnajduje sprzymierzeńca, w (wątek komediowy) medium-oszustce, która sama nie wiedziała o posiadaniu zdolności paranormalnych. Właśnie ta postać, w którą brawurowo wcieliła się Whoopi Goldberg, jest z całą pewnością najbarwniejszym elementem tej układanki. Rozładowuje napięcie, odciąga uwagę widza od (często trochę mdłych) dialogów nieszczęśliwych zakochanych. Brawa dla tej pani! Jak widać, "Uwierz w ducha" jest pozycją, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Ciekawy pomysł na fabułę i gwiazdorska obsada sprawiają, że na tym filmie nie sposób się nudzić. Obejrzyjcie, bo warto. W ducha może nie uwierzycie, ale w to, że melodramat nie gryzie - na pewno. -
- King Kong (Kolekcja Festiwalowa)
- Peter Jackson
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-09-04
Panie Jackson - chcę więcej! (1 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Znam tylko dwóch reżyserów, o których mogę powiedzieć z całą pewnością, że kochają to, co robią i świetnie się tym bawią. Pierwszym z nich jest Quentin Tarantino, a drugim Peter Jackson. Kiedy oglądam "King Konga", staje mi przed oczami obraz: mały Peter siedzi wpatrzony w telewizor i ogląda kolejny film. Jest zachwycony, a po chwili mówi do mamy: "Kiedyś też będę kręcił takie filmy". No i udało się. Z tą tylko różnicą, że Peter Jackson nie kręci "takich" filmów. Tylko dużo lepsze. W "King Kongu" znajdujemy prawdziwą perfekcję. Na szczególną uwagę zasługuje obsada - Adrien Brody, Naomi Watts i przede wszystkim genialny Jack Black. Nieczęsto mamy szansę podziwiać tego aktora w rolach niekomediowych. Cieszy mnie fakt, że w tym filmie aktor dostał taką szansę. Nie należy także zapomnieć o roli tytułowej - znany z roli Golluma Andy Serkis tym razem zmierzył się z jeszcze trudniejszym zadaniem - w końcu jego postać nie wypowiada ani jednego słowa. Serkisowi należą się gratulacje - prawdziwy goryl nie zagrałby lepiej! Efekty specjalne to już znak firmowy filmów Jacksona. Gdy zobaczyłam "Władcę Pierścieni" myślałam, że w tej dziedzinie widziałam już wszystko. Owszem. Do czasu, gdy na ekrany nie wszedł "King Kong". Walka bestii z dinozaurami czy słynna scena na Empire State Building na pewno przez długi czas pozostaną jeszcze niedościgłymi wzorcami. Ostatnie filmy Petera Jacksona, a w szczególności "King Kong", mają jedną, wspaniałą cechę. Oglądając je, czujemy ogromny szacunek twórcy do widza. Osoba ta robi wszystko, by nas wzruszyć, zachwycić, czasem przestraszyć. Ale to nie tylko ten szacunek czyni ten film wyjatkowym. Peter Jackson to Piotruś Pan kina - nigdy do końca nie dorósł. Pamięta doskonale czasy, gdy spędzał godziny przed telewizorem i w kinie, chłonąc jak gąbka wszystko to, co spływało z ekranu. A teraz kręci filmy, które każdy dzieciak chciałby zobaczyć. -
- Colorado Kid
- Stephen King
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-08-31
Tajemnica z wyspy Moose-Lookit (8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jedna z nowszych pozycji spod pióra mistrza horroru. Tym razem Stephen King zmierzył się z próbą odświeżenia gatunku, który święcił triumfy na początku minionego wieku. Tym gatunkiem jest kryminał. Czy pisarzowi udało się dorównać takim gigantom, jak Agatha Christie i Arthur Conan Doyle? Z ogromną radością mogę udzielić twierdzącej odpowiedzi na to pytanie. Czasy się zmieniły, forma powieści także musiała poddać się pewnym zmianom. Nie znajdziemy tutaj ekscentrycznego Herkulesa Poirot czy Sherlocka Holmesa. Spotykamy za to dwóch współczesnych dziennikarzy opowiadających młodej praktykantce o zagadce, na którą natknęli się kilkanaście lat wcześniej. Ale to nie bohaterowie czynią tę książkę wyjątkową. To opowiedziana w niej historia, a zwłaszcza zakończenie wprawiają czytelnika w zachwyt. Nie chcę zdradzić zbyt wiele, aby nie odbierać przyjemności czytania. Powiem tylko, że "Colorado Kid" jest niecodziennym kryminałem. Niektórzy uważają, że trochę niepasujące do kryminału zakończenie jest dziwne. Być może. Jednak tak realistycznym rozwiązaniem akcji nikt przed Stephenem Kingiem, nawet genialna Agatha Christie, nas nie uraczył. Mistrz horroru napisał tę minipowieść na zamówienie. Sławny pisarz miał sprawić, by ludzie na nowo zainteresowali się kryminałem. Ale pan King poszedł dalej. Potraktował temat o wiele szerzej, uciekając od schematów i tworząc prawdziwą perełkę gatunku. -
- Infiltracja
- Martin Scorsese
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-08-31
Zasłużony Oscar w kategorii Najlepszy Film (2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Dwaj młodzi mężczyźni. Ambitni, inteligentni, wierni przełożonym. Infiltrują wrogie środowiska, doskonale wtapiając się w tłum. Problem zaczyna się, gdy istnienie przecieków wychodzi na jaw. Właśnie wtedy mamy okazję poznać ich dokładniej. Psychologia postaci jest, obok aktorstwa, najmocniejszym punktem oscarowej "Infiltracji" Martina Scorsese. Matt Damon przyzwyczaił nas do ról pozytywnych bohaterów. Teraz możemy podziwiać go jako "tego złego" - radzi sobie świetnie. Jego postać to bezwzględny, twardy gangster wcielający się w rolę policjanta. Widz czuje do niego prawdziwą niechęć - efekt jak najbardziej pożądany. Gdyby tylko był odrobinę brzydszy mógłby konkurować z Andym Serkisem w roli Golluma o miano najlepszego czarnego charakteru XXI wieku. Leonardo di Caprio - z radością stwierdzam, że temu doskonałemu aktorowi wreszcie udało się wyzwolić spod "klątwy Titanica". To z rolą Billy'ego Costigana będzie teraz najczęściej kojarzony - i słusznie. Poczucie zaszczucia graniczące z obłędem, przerażenie (ale w żadnym wypadku nie tchórzostwo!), pokerowa twarz w obliczu zdemaskowania. Di Caprio nie wciela się w tę postać, on nią jest. Po trzecie - Jack Nicholson. Jak zawsze - prawdziwe mistrzostwo. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli mafijnego bossa. A oprócz aktorstwa? Oczywiście, jak przystało na porządny film sensacyjny otrzymujemy potężną dawkę akcji - aż do ostatnich sekund. Kino warte polecenia - "Infiltracja" już przeszła do historii jako klasyka gatunku. Po obejrzeniu filmu stwierdzam, że trudno nie zgodzić się ze słusznością tych słów. -
- Wojna światów
- Steven Spielberg
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-08-31
Bez rewelacji, ale profesjonalnie
Kolejny, po "Raporcie mniejszości" film spod znaku duetu Spielberg & Cruise. "Wojna Światów" to uwspółcześniona ekranizacja thrillera sf H.G. Wellsa. Znana wszystkim historia o najeźdźcach z kosmosu została tym razem pokazana oczami Raya Ferriera - zwykłego, szarego człowieka próbującego uchronić swoją rodzinę przed zagładą. Chwila, Tom Cruise zwykły i szary? - zapytacie. Bez obaw. Pomimo tego, że aktor tym razem nie jest pełnowymiarowym herosem, fani nie będą zawiedzeni. Jego postać i w tym filmie posiada monopol na bohaterstwo i ratowanie wszystkich wokół siebie, a przynajmniej tylu, ilu się da. Poszukiwaczom troszkę lepszego aktorstwa proponuję drobny epizod Tima Robbinsa. Steven Spielberg przyzwyczaił nas do doskonałych efektów specjalnych i wyjątkowego jak na sf realizmu. I tym razem nie zawiódł. Wells pewnie byłby dumny z tej wizji świata zniszczonego przez mordercze trójnogi. Powiem szczerze: Steve Spielberg ma w swoim dorobku dużo lepsze filmy. Wystarczy tylko wspomnieć "Sztuczną Inteligencję". Jednak rola Toma Cruise'a w "Wojnie Światów" jest mimo wszystko jedną z jego lepszych. Dodatkowo duża dawka efektów specjalnych gwarantuje wszystkim miłośnikom sf kawał porządnego, choć nie rewalacyjnego kina. -
- Inside Bjork
- Bjork
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-08-30
Wszystko o Bjork
Niesamowita kobieta o twarzy dziecka i potężnym głosie. Kontrowersyjna artystka i doskonała aktorka. Genialny muzyk o silnej osobowości. Wielbiciele Bjork mieli okazję przekonać się o tym, kim naprawdę jest ta osoba podczas jednego z tegorocznych polskich festiwali. Choć wokalistka pochodzi z lodowatej Islandii, swoją muzyką i sceniczną żywiołowością rozgrzała do czerwoności tłumy podziwiające jej występ. Film przedstawia drogę Bjork do światowej sławy. Dzieciństwo, młodość, kariera muzyczna i filmowa. Dowiemy się czegoś o powstawaniu najważniejszych utworów piosenkarki, o tym, co ją inspirowało i wpływało na rozwój kariery. Usłyszymy opinie na temat wokalistki z ust innych wielkich współczesnych muzyków. "Inside Bjork" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów artystki a także dla tych, którzy chieliby wiedzieć o niej coś więcej... Jedni ją uwielbiają, inni nienawidzą. Jedno jest pewne - Bjork już zapisała się ogromnymi literami na kartach historii. I z pewnością dopisze jeszcze kilka zdań. -
- Zielona mila (Platynowa Kolekcja)
- Frank Darabont
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-08-30
Polecam wszystkim (10 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
To już tradycja, że praktycznie wszystkie książki Stephena Kinga są ekranizowane - z różnym skutkiem. Stanley Kubrick nakręcił arcydzieło w postaci "Lśnienia", jednak uciekł znacząco od powieściowego oryginału. Z kolei Mick Garris wierność literackiemu pierwowzorowi przedkłada nad wykorzystywanie własnych pomysłów... Śmiało mogę powiedzieć, że jak dotąd Frank Darabont wiedzie prym wśród reżyserów, którzy próbowali przetłumaczyć prozę Króla na język filmowy. Już "Skazani na Shawshank" wywołali prawdziwy zachwyt wśród fanów. "Zielona mila" tylko uzasadnia ten entuzjazm. Scenariusz jest bardzo wierny powieści - nawet do najdrobniejszych szczegółów. Jeśli już są jakieś zmiany, to uzasadnione - znacznie usprawniają akcję. Za największy atut "Zielonej mili" można jednak uznać obsadę - Tom Hanks i Michael Clarke Duncan to osoby po prostu stworzone do dwóch głównych ról. W wielu filmach twórcy skupiają się na najważniejszych osobach traktując te drugoplanowe po macoszemu... Nie tym razem. Każda z pozostałych postaci jest tak wyrazista, jak na kartach książki Kinga. W zachwyt wprawił mnie David Morse, a także Sam Rockwell, wyglądający i zachowujący się tak, jakby brał lekcje aktorstwa od Gary'ego Oldmana. Czasem, gdy oglądam ze znajomymi ekranizacje powieści Stephena Kinga, jest mi po prostu wstyd. Wiele wątków zostaje tak spłyconych, że nie dziwię się, gdy przyjaciele pytają: "I ty to czytasz?". Takie filmy, jak "Zielona mila" oglądam z dumą. Dumą fana, który otrzymał to, na co czekał. -
- Regulatorzy
- Stephen King
- (towar niedostępny)
Aleksandra Basińska 2007-08-21
Nie ufajcie streszczeniom (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Wyobraźcie sobie, że wasza ulica zostaje zaatakowana przez bandę mordeczych postaci z telewizyjnych kreskówek i seriali, pragnących unicestwić was i sąsiadów. A wszystko dlatego, że w sąsiedztwie mieszka chłopiec, w którego ciele zadomowił się demon uwielbiający telewizję. Brzmi głupio? Cóż, tak po krótce można przedstawić fabułę książki "Regulatorzy". Czy to wprowadzenie powoduje, że już teraz nie chcecie mieć z tą książką nic do czynienia? Zaliczam się do fanów książek Stephena Kinga, a na swoim koncie mam już ponad 20 przeczytanych powieści tego autora. I wiem jedno: jeśli ktoś przy wyborze książki kieruje się tylko opisem z tylnej okładki, może stracić bardzo wiele. Król powieści grozy jest jak czarodziej - wkłada do kapelusza kilka bezużytecznych śmieci, a wyjmuje z niego bukiet wspaniałych kwiatów. Fabułę, która mogłaby się wydawać niedorzeczną, potrafi przekształcić w świetną, trzymającą w napięciu powieść. Szybka akcja, błyskotliwe dialogi i, jak we wszystkich powieściach autora, doskonale napisane postaci sprawiają, że nie można oderwać się od lektury nawet na moment. Wprawdzie "Regulatorzy" nie są najambitniejszym dziełem Króla, ale za to gwarantują doskonałą rozrywkę wszystkim wielbicielom horrorów.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













