Małgosia Warda
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 4
-
- Cukiereczki
- Mian Mian, Mian Mian
- cena: 32,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Małgosia Warda 2009-03-03
Szeleszcząc papierkami (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Biorąc do ręki powieść nieznanej mi autorki Mian Mian, wydaną w serii „Z miotłą” wydawnictwa W.A.B ( tę serię rozpoczynały moje ulubione „Dziewczyny z Portofino” Plebanek), nie przypuszczałam, że zakocham się w tej książce. Mierzyłam ją w rękach z niepewnością, bo młoda Chinka na okładce, siedząca w podartych na kolanach rajstopach nie wyglądała przekonująco, tak samo, jak przesłodzony tytuł „Cukiereczki”. Zaskoczyło mnie słowo „od autorki”, w którym stwierdziła bez kokieterii, że napisała tę powieść również dlatego, „że jestem pewna, że zdołacie mnie za to pokochać.” Mamy tu zwykłą ulicę, na której żyje para kochanków (lecz nie są to klasyczni kochankowie, przypominający „Romeo i Julię”, lecz zagubieni ludzie, zdradzający się nawzajem, nieufni, dzielący się surowymi słowami i kompletnie nieobliczalni). Ulica podszeptuje różne historie: o dziewczynie, która jeździ windą w hotelu, nagabując zagranicznych turystów, o chłopaku, który panicznie bał się, że jest nosicielem wirusa HIV, o sprzedawcy szaszłyków, którego aresztowała policja i prostytutce, która kochała swojego alfonsa. Historie w powieści mnożą się, wypełniając ją brudem i pięknem. Narracja natomiast przechodzi z ust do ust. Z początku możemy nie lubić Hong, która opowiada o swojej wielkiej miłości i jednocześnie jest świadkiem zmian następujących w wyniku otwierania się Chin na świat (w latach 80- tych, 90 – tych nastąpiło tam przenikanie do tradycyjnej kultury zachodniej muzyki, stylu życia, narkotyków i klubów, które bardzo szybko zamieniły się w domy rozrywki). W powieści „cukiereczki” słychać, jak autorka odwija cukierki z szeleszczących kolorowych papierków, ale nie udaje nam się poczuć ich smaku. Między opowiadanymi bezpośrednio scenami miłosnymi, które mogą bulwersować albo zadziwiać, oraz postępowaniem bohaterów, które przeczy przyjętym normom zachowania, pojawia się proste piękno. Siła tej książki tkwi właśnie w jej zwyczajnym, niewyszukanym języku, który miejscami potrafi zmienić się w poezję. Autorka miała rację, pokochałam ją za Hong i Saininga, za ich cygańskie życie, cały smutek, który jest częścią ich historii oraz muzykę, którą chcieli podstępnie zmusić nas do tańca. -
- Kolor zbrodni
- Richard Price
- (towar niedostępny)
Małgosia Warda 2007-01-24
Amerykańska tragedia
Oryginalny tytuł książki to "Freedomland". Freedomland w powieści jest miejscem niezwykłym - jest to stary pensjonat z dziewiętnastego stulecia, w którym w jednym z okien zachowała się drewniana kobieta obrośnięta pnączami, ubrana w suknię z gorsetem z przełomu wieków. Kiedyś rozbrzmiewała tu muzyka, na żywo występowały zespoły, młodzież tańczyła pod pustą dzisiaj sceną. Każdy z dwojga ludzi, którzy znaleźli się tu w środku nocy, ma związane z tym miejscem inne wspomnienia: czarnoskóremu policjantowi Freedomland kojarzy się z dobrą przeszłością, w której jako dzieciak przeżył jedne z najlepszych chwil swojego życia. Towarzysząca mu Branda Martin jest połączona z tym opustoszałym, spalonym pensjonatem więzią dużo silniejszą i tragiczną. Opasła książka, która wyszła spod pióra Richarda Price'a to wstrząsająca historia rasistowskiej "granicy", która oddziela białą część miasta w stanie New Jersey od części "czarnej". Wątkiem, który spina cały utwór, jest porwanie syna zgłoszone policji przez Brandę Martin. Zadziwiający może wydawać się fakt, że to jednak nie ten motyw okaże się być najważniejszy. "Fredomland" od pierwszych stron zaskakuje czytelnika. Nie jest to prosta historia. Nie mamy tu sensacyjnego splotu akcji, przystojnych policjantów, wielkiego romansu i zdumiewających odkryć. Zamiast tego autor wykreował dla nas postaci tak autentyczne, że nie sposób myśleć o nich tylko w kategoriach "książkowych bohaterów". Tu nie ma bohaterów - są ludzie: niepozbawieni wad, nabrzmiali od emocji, wypełnieni wspomnieniami. Nie mamy też tu tylko jednej historii. Historii jest całe mnóstwo, wypełniają one obie dzielnice: Gannon i Dempsey i prezentują nam bardzo szeroki obraz amerykańskiej tragedii. "Fredomland" to olbrzymie osiągnięcie, które odsłania kulisy życia mieszkańców New Jersey, pracy policji oraz pracy dziennikarskiej - a wszystko to podane bez lukru, który tak często kojarzy się z amerykańską prozą. To również wstrząsająca historia rasistowski napięć, które nękają miasto. Przez wszystkie strony powieści, miasto przygotowuje się do wielkich zamieszek. Zgłoszenie porwania białego chłopca przez czarnoskórego mężczyznę, które rozpoczyna książkę, staje się iskrą zapalną dla mieszkańców. Nic ani nikt w tej powieści nie jest definitywnie czarne albo białe... Nic, z wyjątkiem koloru skóry. -
- Dzienniki 1950-1962
- Sylvia Plath
- (towar niedostępny)
Małgosia Warda 2007-01-19
Konfesyjna
Dzienniki są opowieścią odartą z kłamstwa i wstrząsającą tak bardzo, że może ona budzić strach. Są twardym i krytycznym obrazem nie tylko samej poetki, ale też czasów i powojennego społeczeństwa lat 50-tych i 60-tych XX w. Sylvia od dziecka chciała być pisarką, mając zaledwie dwanaście lat zaczęła pisać dziennik, który prowadziła aż do swojej śmierci. Pisanie traktowała bardzo poważnie. W listach do matki tłumaczyła: "Muszę pisać, nawet gdybym niczego nie miała opublikować, ponieważ w ten sposób nadaję ład płynnej egzystencji". Książka, która dzisiaj trafia w ręce czytelników, ogrodzona sztywną oprawą i ułożona chronologicznie, tak naprawdę powstawała przez całe życie Sylvii. Pisana była wszędzie i na wszystkim: na papeterii hotelowej, na chusteczkach higienicznych, w zeszytach, na kartkach od maszyny. Wszystko, co można powiedzieć o życiu poetki znajduje się właśnie tutaj. Nie jest to lektura łatwa. Nie należy oczekiwać po niej zaskakujących zwrotów akcji, pochłaniającego romansu, czy wielkich dramatów. To opowieść o życiu, o codzienności, pisana "z potrzeby serca", dzień po dniu, rok po roku. Na kartach tej grubej i trudnej książki Plath komentuje otaczającą ją rzeczywistość, tworzy portrety ludzi, którzy pojawili się w jej życiu, niezwykle plastycznie opisuje przyrodę, mówi o swoich marzeniach, rozczarowaniach, miłościach, opowiada też o nudnej codzienności i ważnych wydarzeniach, takich jak poród czy pobyt w szpitalu dla umysłowo chorych. Dzienniki pozwolą nam odnaleźć klucz do dramatu poetki i do jej samobójczej śmierci. Spuścizna Plath jest niewielka: zostawiła po sobie jedną, ale za to kultową powieść "Szklany klosz", kilka opowiadań, dwa tomiki poezji. Może właśnie dlatego prywatne zapiski, "Dziennik 1950- 1962", wydają się być najpełniejszym, opasłym dziełem, które wyszło z pod pióra Sylvii. Dziełem, które ukazało się drukiem niemal czterdzieści lat po śmierci autorki. Dziełem, które obnaża Sylvię, a to, co zawiera, wydaje się niezwykle cenne, poetyckie i ma ogromną literacką wartość. -
- Labrys
- Elżbieta Płaszewska
- (towar niedostępny)
Małgosia Warda 2006-12-03
Na pograniczu światów
Tajemniczy tytuł, tajemnicza powieść, o autorce znalazłam niewiele informacji. Tytułowy Labrys to podwójny topór, charakterystyczny element kultowy, występujący na Krecie. Mamy tu cztery postacie: dwa małżeństwa - jedno świeże, przeżywające właśnie miesiąc miodowy, oraz drugie - wyczerpane latami wspólnego, niełatwego życia. Kobiety są piękne, mężczyźni przystojni, otacza ich niesamowita przyroda, upał, egzotyka miejsca i magia. Wszystko ich dzieli: kobiety nie są kochane przez swoich mężczyzn, mężczyźni pożądają pięknego ciała tylko jednej z nich, na małżeńskich łożach, w których śpią pary, między małżonkami mogłaby z powodzeniem położyć się trzecia osoba, podczas seksu obrzucają sie chłodnym, wyrachowanym wzrokiem, badając reakcję partnera. Jeśli ktoś szuka w tej powieści realizmu - nie znajdzie go. Wszystko, nawet to, co z pozoru wydaje się realne, zapada się w świat magii, pradawnych mitów i poddaje się rządom przyrody. Dialogi, chociaż świetnie odzwierciedlają napięcia pomiędzy ludźmi, nigdy nie tyczą się spraw ważnych - o najważniejszych rzeczach rozmawia się spojrzeniami i gestami. W książce doskonale oddany jest nastrój wyspy i seksualności związanej z letnim przesileniem: każda scena ocieka napięciem seksualnym, potem wywołanym duchotą powietrza, metafizyką wywołaną skrętami, winem i mitami. Nie brak tu również elementów kryminalnych: ktoś podrzuca na poduszkę jednej z kobiet kłębek nici (nić Ariadny), w nocy na drzewie pojawia się wisielec, przygodny przechodzień darowuje jednej z bohaterek cenną koronę. W powietrzu wyczuwa się dramat, który ma nastąpić. Bohaterowie, spleceni ze sobą silniej niż sądzą, nie potrafią uniknąć swojego losu. Znaczenia nabierają aż dwukrotnie powtórzone, niby przypadkowe słowa "Odchodzisz. Patrzę za tobą. Nie umiem cię zatrzymać". Jednym z największych zabytków Krety jest labirynt, w którym krył się kiedyś Minotaur. W powieści "Labrys" labirynt jest częścią istnienia każdego z bohaterów, nikt nie zna wyjścia z pułapki, wszyscy pogubili mityczną "nić"; szukając wyjścia - tak naprawdę wchodzą do labiryntu coraz głębiej, by nieuchronnie zbliżać się do jego centrum.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





