stały recenzent  Mateusz Torzecki

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 8

  • High End Of Low
    • High End Of Low
    • Marilyn Manson
    • cena: 35,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 14 dni )

    Mateusz Torzecki 2009-05-22

    The High End Of Low   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oj nasłuchał nam się panicz Manson, pana Bowiego. Ale wracając do tematu. Marilyn ma już 40 na karku i dojrzał, nie stara się już na siłę kogokolwiek szokować, bo i po co. Na początku przeszkadzała mi długość płyty 72 minuty to jednak długo. Jednak po parokrotnym przesłuchaniu uważam, że proporcjo zostały rozłożone w sposób idealny. Obojętnie co ludzie będą pisać na forach i jakich to znaczeń będą się doszukiwać w tekstach, płyta stylistycznie jest kolejnym rozdziałem Eat Me, Drink Me przeniesionym na trochę inny rejon. Nie spodziewałem się tak ładnej kompozycji po Mansonie jak "Running to the Edge of the World" piosenka której nie powstydziłby się wyżej wymieniony Bowie czy nawet Dylan. Dobrze z resztą słyszeć jak Manson kłania się swoim idolom w niektórych kompozycjach; Pytanie tylko co na to wszystko fani. Bardzo dobra próba uzyskania efektu muzyki psyhedelic z końca lat '60 XXw., została uzyskana w ponad 9 minutowym "I Want to Kill You Like They Do in the Movies". Pięknie gra, też gitara w "Four Rusted Horses" uzyskano tam doskonały dźwięk przestrzennej akustycznej gitary, który ostatni raz słyszałem chyba u Johnnego Casha przerabiającego Depechowe "Personal Jesus". Są też momenty typowo Mansonowe jak klasyczna już dziś moim zdanie piosenka "Pretty as a Swastika" czy "WOW", uroku nie można odmówić też kompozycji "Devour", choć jak na album tego wykonawcy nie jest to typowy otwieracz. Są też oczywiście momenty słabsze jak np. "Wight Spider" czy "I Have to Look Up Just to See Hell" jednak zarzutem wobec nich jest zbytnia bezpłciowość kompozycji. Nie wiem jednak dziś czy nie są to nie oszlifowane diamenty które z czasem będę musiał odkryć, na nowo. Trzeba się cieszyć że Manson dorasta jako kompozytor i zwraca się ku korzeniom rockowego grania, dodając pierwiastek stylu który wypracował sobie w latach '90. Może nie tworzy nowej jakości ale słucha się tego naprawdę dobrze. Należy cieszyć się z tego, że powrócił syn marnotrawny. Twiggy bardzo dobrze radzi sobie na basie jaki i za wiosłem. Warto odnotować również, że ostateczny mix albumu trafił się Sean'owi Beavan'owi odpowiedzialnemu za mix Antychrysta SuperGwiazdy i Mechanicznych Zwierzaków przez co wszystko naprawdę ma soczyste brzmienie, przybrudzone w odpowiednich momentach.
  • High End Of Low [Deluxe]

    Mateusz Torzecki 2009-05-22

    The High End Of Low   (1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oj nasłuchał nam się panicz Manson, pana Bowiego. Ale wracając do tematu. Marilyn ma już 40 na karku i dojrzał, nie stara się już na siłę kogokolwiek szokować, bo i po co. Na początku przeszkadzała mi długość płyty 72 minuty to jednak długo. Jednak po parokrotnym przesłuchaniu uważam, że proporcjo zostały rozłożone w sposób idealny. Obojętnie co ludzie będą pisać na forach i jakich to znaczeń będą się doszukiwać w tekstach, płyta stylistycznie jest kolejnym rozdziałem Eat Me, Drink Me przeniesionym na trochę inny rejon. Nie spodziewałem się tak ładnej kompozycji po Mansonie jak "Running to the Edge of the World" piosenka której nie powstydziłby się wyżej wymieniony Bowie czy nawet Dylan. Dobrze z resztą słyszeć jak Manson kłania się swoim idolom w niektórych kompozycjach; Pytanie tylko co na to wszystko fani. Bardzo dobra próba uzyskania efektu muzyki psyhedelic z końca lat '60 XXw., została uzyskana w ponad 9 minutowym "I Want to Kill You Like They Do in the Movies". Pięknie gra, też gitara w "Four Rusted Horses" uzyskano tam doskonały dźwięk przestrzennej akustycznej gitary, który ostatni raz słyszałem chyba u Johnnego Casha przerabiającego Depechowe "Personal Jesus". Są też momenty typowo Mansonowe jak klasyczna już dziś moim zdanie piosenka "Pretty as a Swastika" czy "WOW", uroku nie można odmówić też kompozycji "Devour", choć jak na album tego wykonawcy nie jest to typowy otwieracz. Są też oczywiście momenty słabsze jak np. "Wight Spider" czy "I Have to Look Up Just to See Hell" jednak zarzutem wobec nich jest zbytnia bezpłciowość kompozycji. Nie wiem jednak dziś czy nie są to nie oszlifowane diamenty które z czasem będę musiał odkryć, na nowo. Trzeba się cieszyć że Manson dorasta jako kompozytor i zwraca się ku korzeniom rockowego grania, dodając pierwiastek stylu który wypracował sobie w latach '90. Może nie tworzy nowej jakości ale słucha się tego naprawdę dobrze. Należy cieszyć się z tego, że powrócił syn marnotrawny. Twiggy bardzo dobrze radzi sobie na basie jaki i za wiosłem. Warto odnotować również, że ostateczny mix albumu trafił się Sean'owi Beavan'owi odpowiedzialnemu za mix Antychrysta SuperGwiazdy i Mechanicznych Zwierzaków przez co wszystko naprawdę ma soczyste brzmienie, przybrudzone w odpowiednich momentach.
  • High End Of Low [Polska cena]

    Mateusz Torzecki 2009-05-22

    The High End Of Low   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oj nasłuchał nam się panicz Manson, pana Bowiego. Ale wracając do tematu. Marilyn ma już 40 na karku i dojrzał, nie stara się już na siłę kogokolwiek szokować, bo i po co. Na początku przeszkadzała mi długość płyty 72 minuty to jednak długo. Jednak po parokrotnym przesłuchaniu uważam, że proporcjo zostały rozłożone w sposób idealny. Obojętnie co ludzie będą pisać na forach i jakich to znaczeń będą się doszukiwać w tekstach, płyta stylistycznie jest kolejnym rozdziałem Eat Me, Drink Me przeniesionym na trochę inny rejon. Nie spodziewałem się tak ładnej kompozycji po Mansonie jak "Running to the Edge of the World" piosenka której nie powstydziłby się wyżej wymieniony Bowie czy nawet Dylan. Dobrze z resztą słyszeć jak Manson kłania się swoim idolom w niektórych kompozycjach; Pytanie tylko co na to wszystko fani. Bardzo dobra próba uzyskania efektu muzyki psyhedelic z końca lat '60 XXw., została uzyskana w ponad 9 minutowym "I Want to Kill You Like They Do in the Movies". Pięknie gra, też gitara w "Four Rusted Horses" uzyskano tam doskonały dźwięk przestrzennej akustycznej gitary, który ostatni raz słyszałem chyba u Johnnego Casha przerabiającego Depechowe "Personal Jesus". Są też momenty typowo Mansonowe jak klasyczna już dziś moim zdanie piosenka "Pretty as a Swastika" czy "WOW", uroku nie można odmówić też kompozycji "Devour", choć jak na album tego wykonawcy nie jest to typowy otwieracz. Są też oczywiście momenty słabsze jak np. "Wight Spider" czy "I Have to Look Up Just to See Hell" jednak zarzutem wobec nich jest zbytnia bezpłciowość kompozycji. Nie wiem jednak dziś czy nie są to nie oszlifowane diamenty które z czasem będę musiał odkryć, na nowo. Trzeba się cieszyć że Manson dorasta jako kompozytor i zwraca się ku korzeniom rockowego grania, dodając pierwiastek stylu który wypracował sobie w latach '90. Może nie tworzy nowej jakości ale słucha się tego naprawdę dobrze. Należy cieszyć się z tego, że powrócił syn marnotrawny. Twiggy bardzo dobrze radzi sobie na basie jaki i za wiosłem. Warto odnotować również, że ostateczny mix albumu trafił się Sean'owi Beavan'owi odpowiedzialnemu za mix Antychrysta SuperGwiazdy i Mechanicznych Zwierzaków przez co wszystko naprawdę ma soczyste brzmienie, przybrudzone w odpowiednich momentach.
  • Chinese Democracy [Polska Cena]
    • Chinese Democracy [Polska Cena]
    • Guns N′ Roses
    • (towar niedostępny)

    Mateusz Torzecki 2008-11-25

    Mówiono, że szybciej w Chinach zapanuje demokracja niż Axl Rose wyda nowy album

    Co tu dużo pisać minęło 15 lat - opłacało się czekać. Warto było wydać budżet rangi 13-15 mln dolarów, bo album jest... nieziemski. Po przesłuchaniu "Chinese Democracy" wiem, na co Axl potrzebował tyle lat. Jest perfekcjonistą. Jeżeli uważnie wsłuchacie się w płytę nawet przy 10 przesłuchaniu będziecie słyszeć smaczki produkcyjne, których nie usłyszeliście za pierwszym czy piątym razem. Faktura utworów jest również doskonała, kompozycje są niebywale precyzyjnie skonstruowane, każda piosenka to swoistego rodzaju "perła w koronie". Warto też zwrócić uwagę na strukturę wokalną albumu, prawie wszystkie wokale nagrane są przez Axla, zwróćcie uwagę np. na końcówkę "Sorry" i na wielogłosy, które się tam znajdują - majstersztyk. Jest to jedna z najlepiej wyprodukowanych i nagranych płyt, jakie słyszałem od bodajże 5 lat - takich płyt jak "Chinese Democracy" już dziś się nie nagrywa. Jest to doskonale skonstruowany album, na którym 14 kompozycji tworzy swoistego rodzaju nierozerwalną całość. Takie albumy nagrywali najwięksi jak Led Zeppelin czy The Rolling Stones. Dziś nagrywa się albumy z 3 singlami i 7-8 wypełniaczami wątpliwej jakości. Muzycznie płyta również się broni (nawet bez Slasha), znaleziono paru niezłych hochsztaplerów, którzy starają się brzmieć jak oryginalne GN'R z 1992. (I tylko mimo wszystko brak gdzieś tej zagubione solówki Bryana Maya nagranej podczas sesji do CHD). Przez lata bałem się tej płyty, że będzie przekombinowana i pełna kulejących kompozycji. Bałem się, że nie dorówna świetnemu, pierwszemu albumowi Velvet Revolver zupełnie jednak bezpodstawnie. Chińszczyzna bije go na głowę. Kończąc - tak jak pozostała trójka świetnie radzi sobie bez Axla tak i Axl świetnie radzi sobie bez nich (ale razem mogliby rozwalić jeszcze nie jeden stadion) w skali od 1 do 5. Pięć bez wahania.
  • Eat Me, Drink Me
    • Eat Me, Drink Me
    • Marilyn Manson
    • cena: 18,49 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 14 dni )

    Mateusz Torzecki 2007-06-13

    Bierzcie i słuchajcie tego wszyscy to jest...   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jakie wrażenia po nowej płycie? Według mnie chyba najlepsza w karierze, słucham jej już od miesiąca i jak to śpiewało Depeche Mode "I just can get enough". Album pod względem brzmienia przypomina trochę "Holywood". Ale piosenki są zupełnie inne. To moim zdaniem pierwszy miłosny album Mansona. Zupełnie inny od tego co robił dotychczas. Ale to nic dziwnego skoro wyrzucił wszystkich z zespołu i napisał cały materiał na spółę z Timem Skoldem. Brzmienie jest surowsze, elektroniki nie ma praktycznie w ogóle, no i pojawiły sie solówki gitarowe! W utworach słychać smutek po stracie żony (boskiej Dity Von Tease). Już otwierające płytę słowa "6 a.m. Christmas morning" zapowiadają, że ta płyta będzie dołująca. Pewny jestem również tego, że płyta podzieli fanów na zwolenników nowej drogi i na tych, którzy zaczną twierdzić, że Manson zaczyna przechodzić kryzys wieku średniego. Ja stwierdzę tylko, że błagałbym by wszyscy moi idole przechodzili ów kryzys, tworząc tak doskonałe płyty. Kończąc pochwalam to, że na tym albumie Mansonowi bliżej do The Cure niż Nine Inch Nails. Oby tak dalej.
  • On My Own [Digipack]

    Mateusz Torzecki 2007-04-13

    Zachodni pozim polska wokalistka   (6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Długo kazała nam Tatiana czekać na swój solowy projekt. Czekanie jednak opłaciło się. Mamy bowiem do czynienia z materiałem nagranym na światowym poziomie z muzykami zza wielkiej wody i to słychać. Aranżacje są bogate głos Tatiany jest zmysłowy. Wokalistka dobrze frazuje słowa. Produkcja Lenny'ego White'a jak zawsze wyśmienita. Duża liczba wspaniałych gości jest jakby kandyzowaną wisienką w tym smakowitym deserze. Tatiana zmierzyła się również z klasyką, nieśmiertelne "The Look of Love" wypada w jej wykonaniu co najmniej bardzo dobrze (i ta aranżacja!), natomiast przeróbka pięknej ballady Mimi Ripperton "Lovin You" urokiem nie odstępuje oryginałowi, mimo iż brzmi w wykonaniu Tatiany zgoła inaczej. Na miejscu Kayax-u włożyłbym w ten album naprawdę duże pieniądze, i zrobił wszystko, by album zaistniał na Zachodzie. Naprawdę proszę mi wierzyć mamy się czym pochwalić. Kończąc warto również zwrócić uwagę na piękną szatę graficzną, płytę naprawdę z przyjemnością trzyma się w ręce. (Światowy produkt wydany w peryferiach Europy).
  • Como Ama Una Mujer

    Mateusz Torzecki 2007-03-26

    Samobójstwo panny Lopez   (4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Ta płyta jest dla Jennifer swoistego rodzaju być albo nie być. Po wpadce poprzedniego albumu, który sprzedał się marnie, Jennifer potrzebowała teraz prawdziwej bomby, niestety nie udało się. Nie udało się pod względem marketingowym. Ta płyta nie znajdzie milionów nabywców w Ameryce, a dla większości Europejczyków będzie brzmieć jak zbiór piosenek okraszających brazylijskie seriale. Wracając jednak do sedna, mamy tu do czynienia z najdojrzalszym materiałem J.Lo. Mąż wokalistki wyprodukował zbiór zgrabnych ballad, w których słychać w końcu śpiewającą Jenn, a nie sztab chórków, z którego co jakiś czas wybijał się cieniutki głos panny Lopez, co można było usłyszeć na poprzednich płytach. Jennifer nie śpiewa wybitnie, ale po raz pierwszy słychać, że to jej płyta! Kompozycje są oszczędne i smakowite, (oczywiście myśląc cały czas o płycie pop). Pewne jest jedno - tą płytą Jennifer wbiła sobie gwóźdź do trumny jeżeli chodzi o sukces komercyjny. Co nie zmienia jednak faktu, że mamy do czynienia z najlepszym produktem, jaki stworzyła do tej pory. A Produkt w tym przypadku to dobre słowo. 5 gwiazdek bez dwóch zdań.
  • Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku

    Mateusz Torzecki 2006-12-13

    Jest bardzo dobrze   (11 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jasne, można Masłowskiej nie lubić. Można nią gardzić, pisać, że jest grafomanką... Ale... Niestety, jest głosem pokolenia dzisiejszych 20 i 20-parolatków. Niestety w swoim otoczeniu widzę masę ludzi zagubionych w swoim życiu, tak jak owi tytułowi bohaterowie dramatu. Tekst jest mocny, zwarty, pełen akcji, ma tzw. drugie dno no i niestety to drugie dno boli najbardziej. Czy naprawdę jesteśmy aż tak beznadziejni. Gratuluję p. Masłowskiej zmysłu obserwacji. Na pewno tekst ten trzeba przeczytać. Obejrzenie w teatrze może skończyć się dla widza zupełnie innymi wrażeniami. Bo przecież nie o moralizatorskie gadanie o konsekwencjach zażywania narkotyków autorce tutaj chodziło.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!