stały recenzent  Joanna Korneta 3

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 210

  • Album przedśmiertny

    Joanna Korneta 2008-11-18

    satyra obrazkowa   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czeczot prezentuje w tej książce coś, co nazwać by można humorem ludycznym albo ludowym - większość rysunków dotyczy erotyki. Na tych obrazkach różne postacie próbują uprawiać miłość: bohaterowie z bajek, przykładne małżeństwa, starsi panowie z młodymi dziewczętami... żadnych ograniczeń. Czeczot bawi się przedstawianiem niedwuznacznych sytuacji, które czasem - gdy są przedstawiane z pomysłem - śmieszą, innym razem budzą wstrząs. Oprócz nieprzyzwoitych ilustracji są tu i rysunki satyryczne z innych dziedzin: zaskakujące, zabawne i śmieszące do łez. Nie będę ich opowiadać, żeby nie odbierać przyjemności z oglądania albumu. A jest co oglądać...
  • Z Archiwum Polskiego Radia vol.14-15

    Joanna Korneta 2008-10-09

    Czar czerwonych gitar   (8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie ulega wątpliwości, że Czerwone Gitary to zespół legenda. Zespół, którego przeboje nucą i znają kolejne pokolenia. Zespół, który mimo ryzykownych rotacji w składzie (odejście Seweryna Krajewskiego w latach 90., przyjęcie dwóch młodych muzyków - Arka Wiśniewskiego w 2003 i Marka Kisielińskiego w 2004 roku) wciąż istnieje. To bodaj jedyna taka formacja, która od lat sześćdziesiątych przetrwała i wciąż jest na polskiej scenie muzycznej. Istnieje jednak coraz ciszej i z coraz mniejszym impetem zdobywa sobie kolejnych fanów, bo, nie da się ukryć, starsi wielbiciele grupy tęsknią za dawnym brzmieniem, a młodsi wybierają mniej melodyjne rytmy hip-hopu czy reggae. Tym cenniejsze są inicjatywy przypominające Czerwone Gitary z lat świetności - do takich należy ten album. Trzy krążki, na których nie zabraknie największych przebojów zespołu, w niezapomnianych, koncertowych wykonaniach. Premierowe nagrania pozwolą odkurzyć pokłady pamięci i wrócić myślami do drugiej połowy XX wieku, do czasów, kiedy Krajewski i Klenczon czarowali publiczność niezapomnianymi utworami. To nie sentyment - Czerwone Gitary z początków istnienia nigdy się nie znudzą...
  • Komin pokutników

    Joanna Korneta 2008-10-04

    Potęga góry, potęga literatury   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Po co wspinać się na najwyższe góry? Po co odkrywać nowe możliwości dostania się na szczyt? Po co cierpieć głód, zimno, niewygody? Dlaczego nie zrezygnować, jeśli każdy krok może zakończyć się śmiercią? Po lekturze wznowionego "Komina pokutników" nikt nie zada już takich pytań. Wspinaczka wysokogórska to hobby i sposób na życie - a Jan Długosz, jeden z wybitnych alpinistów, autor nowatorskich sposobów zdobywania szczytów i legenda wspinaczki, potrafi zarazić miłością do tego niebezpiecznego sportu. Monumentalny (jak Mont Everest) tom gromadzi opowiadania oparte na faktach (w deszyfrowaniu sytuacji i postaci pomaga komentarz Ewy Dereń). Autor, za pomocą odwoływania się do fatum oraz przeżytych przygód buduje atmosferę napięcia, dorównującą wybitnym kryminałom. Książkę czyta się jednym tchem - i chce się do niej wracać, nawet jeśli nigdy w życiu nie chodziło się po górach.
  • Jak żołnierz gramofon reperował

    Joanna Korneta 2008-08-16

    Wojna i dzieciństwo   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Niektóre książki zupełnie niespodziewanie - dzięki politycznemu kontekstowi - zyskują nowe znaczenie, przedstawiając świat jednocześnie bardzo odległy i bardzo bliski ludziom na całym świecie. Nie tak dawno powieść Staniszicia wyszła z drukarni wydawnictwa Czarne, a już, za sprawą konfliktu w Gruzji, staje się komentarzem do współczesnej nam rzeczywistości. Mały Aleksandar jest Bośniakiem - a we własnym mniemaniu także i czarodziejem, ma zamiar wskrzesić na pogrzebie zmarłego właśnie dziadka. Wierzy w swój dziecięcy świat, ocenia dorosłych z perspektywy kilkulatka, daje całkiem ciekawy obraz swojej bliższej i dalszej rodziny. Niestety, przychodzi wojna - i chłopiec z rodzicami musi uciekać na Zachód. Aleksandar ma talent do snucia wymyślonych historii - czy przed okrutnym światem też będzie starał się schować w krainie fantazji? Obdarzony talentem do opowiadania chłopiec pokazuje życie na przymusowej emigracji, koszty wojny - na przykładzie własnego dojrzewania. To bildungsroman, powieść o dorastaniu - tyle że dziś, w perspektywie konfliktu zbrojnego w Gruzji, musi być odczytywana jako historia z drugim dnem. Książkę polecam przede wszystkim tym, którzy zainteresowani są rozwojem literatur nieznanych, w szczególności miłośnikom serii "Inna Europa, inna literatura" wydawnictwa Czarne.
  • Ślepe Szczęście

    Joanna Korneta 2008-08-16

    Żart, kryminał i przygoda   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Prawdziwych przyjaciół nie wolno opuszczać w potrzebie. Wiedzą o tym Okrętka i Tereska, bohaterki młodzieżowej serii książek autorstwa Joanny Chmielewskiej. "Ślepe szczęście" to zbiór trzech krótkich powieści (z których ostatnia, pod tytułem "Duch" ukazała się niegdyś w osobnej książce), obrazujących trafność przytoczonego wyżej powiedzenia. Do zmęczonych po mazurskiej wyprawie (opisanej w "Większym kawałku świata") dziewczyn przybiega rozentuzjazmowany młodszy brat Tereski, Januszek, z propozycją wyprawy na raki. Każdy powinien przynajmniej raz w życiu spróbować raka - skuszone perspektywą kolejnych przygód towarzystwo wybiera się na kilkudniowy biwak nad strumieniem, w którym jeszcze zachowały się te tajemnicze stwory. Przy okazji natrafia na niebywałe archeologiczne znalezisko. Po powrocie okazuje się, że Okrętka będzie zmuszona samodzielnie dokonać przeprowadzki, a w ścianie jej mieszkania rzekomo zamurowany jest skarb... jeśli siedemnastolatka poradzi sobie z upiornie żywiołowymi dziećmi sąsiadów i toną potrzebnych w gospodarstwie przedmiotów, z radością przyjmie kolejną propozycję: żeby na ferie zimowe wyjechać do zamku, w którym podobno straszy... Książka Joanny Chmielewskiej zawiera wszystko, co może się podobać młodym czytelnikom - intrygi kryminalne, romanse, tajemnice, wartką akcję, a i humorystyczne, jak zawsze u tej pisarki, rozwiązania. Ta powieść zasługuje na wpisanie na stałe do kanonu książek dla młodzieży. Kto nie wierzy - niech sam sprawdzi.
  • Joanna Korneta 2008-08-09

    Infantylna powieść dla starszych?

    "Uciekinierzy" to książka prosta. Tak prosta, że niekoniecznie nadaje się dla maluchów, dla których teoretycznie ma być przeznaczona. One nie docenią wszystkich zabaw autora, a przy tym nie będą mogły rozwinąć w sobie wrażliwości na piękno języka, bo zwiększając stopień zawiłości tekstu, zmniejsza jednocześnie Trojanowski dbałość o styl. Cała akcja opiera się tu na zaskakujących i absurdalnych wydarzeniach czy postaciach (pingwin w kasku, gang pluszowych misiów), tyle że pomysłu na fabułę jakoś nie ma. Dorośli mogą się pośmiać, śledząc przygody bohaterów - między innymi Franka, dzieciaka uzależnionego od telewizji - ale dla samych młodych odbiorców, przedstawione tu sytuacje to za mało, żeby czerpać przyjemność z lektury. Wpadł Trojanowski we własne sidła: chciał uczyć dzieci wyobraźni, a w efekcie - zabrakło mu tej wyobraźni, żeby przewidzieć, z czego najbardziej ucieszą się mali czytelnicy.
  • Merde! Chodzi po ludziach

    Joanna Korneta 2008-08-09

    Genialnie ukazane absurdy polityczno-społeczne   (4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kolejna powieść Clarke'a oznacza dla czytelników sporą dawkę absurdów codzienności i ogromną porcję śmiechu. Śmiechu raz przepełnionego goryczą, to znowu sarkazmem, bo ten akurat pisarz należy do kontrowersyjnych. Jego powieść to gigantyczny felieton, przypominający dokonania Jeremiego Clarksona - ten sam polemiczny pazur, ta sama zaciętość w tropieniu bezsensów, a przy tym ten sam mocno ryzykowny styl, szargający świętości, obalający autorytety, odrzucający wszystko to, co utrwalone. W "Merde! Chodzi po ludziach" rezygnuje Clarke z wyśmiewania stereotypów Francji: jeden z idiotycznych przepisów sprawia, że żeby uchronić się przed olbrzymią karą finansową, musi bohater podjąć jakąś dobrze płatną pracę. Decyduje się na konkursowe tournee po Stanach Zjednoczonych - w swoim wyjeździe ma promować Wielką Brytanię. Czy przyzwyczajonych do nietypowych rozwiązań Clarke'a czytelników zdziwi fakt, że promocję Anglii organizują Indie, a bliscy Paula Westa zaangażują się w kampanię konkurencji? Pełna nonsensów i zaskakujących zwrotów akcji powieść obyczajowa przynosi sporo refleksji nad polityką międzynarodową, ale i nad charakterem ludzkim. Książka wyśmiewa obłudę i zakłamanie. Dla Westa nie ma rzeczy poniżających czy nie do zrobienia. Chociaż trzecia powieść o przygodach tego bohatera budzi zdecydowanie mniej sprzeciwów niż poprzednie - warto ją przeczytać. Warto, warto i jeszcze raz warto.
  • Przygody króla Gucia i króla Maciusia

    Joanna Korneta 2008-08-09

    W baśniowej krainie mieszkali sobie ...   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Pewnego razu była sobie baśniowa kraina. Krainą tą rządził król, który - jak to w baśniach często bywa - umarł. I na tym kończy się podobieństwo do wszelkich znanych baśni i bajek. Bo sukcesorami są u Ewy Ostrowskiej Gucio i Maciuś - a oni wcale nie mają ochoty objąć władzy. Nikt w całym królestwie nie ma czasu na zajmowanie się czymś tak zbędnym, jak rządzenie. Ostatecznie jednak dwaj przyjaciele zasiadają na tronach i wspólnie dzielą się obowiązkami króla. Dwie żony (żona Gucia i żona Maciusia) kłócą się bez przerwy i szargają nerwy oraz zdrowie swoich mężów. Dwie córeczki - Moniczka i Esmeraldka - mieszkają w krainie wyobraźni z bajkowymi bohaterami. Cała książeczka jest opisem przygód najpierw władców (a przygody to niecodzienne i żaden dorosły król nie podpisałby się pod nimi - za to monarchowie z wyobraźni maluchów z chęcią), a potem dwóch dziewczynek, którym niedobra guwernantka chce odebrać marzenia. Ewa Ostrowska opisała przygody swoich lekko gamoniowatych bohaterów z werwą, przypominającą nieco styl powieści Kornela Makuszyńskiego. Każde zdanie może być punktem wyjścia do rozbawienia, każdy gest królewski odebrany niezgodnie z intencjami. Książeczka "Przygody króla Gucia i króla Maciusia" to ukłon w stronę fantazji maluchów, a przy tym pełna dowcipnych zabaw historia niezwykłej przyjaźni. Jest ta książka pozycją obowiązkową w biblioteczce każdego kilkulatka, bo pełna jest ciepła, dobroci i humoru. Uczy koleżeństwa i dobrego zachowania, a przy tym absolutnie nie nudzi. I już.
  • Meneliki, limeryki, epitafia, sponsoruje ruska mafia (pozycja tylko dla dorosłych)
    • Meneliki, limeryki, epitafia, sponsoruje ruska mafia (pozycja tylko dla dorosłych)
    • Krzysztof Daukszewicz
    • (towar niedostępny)

    Joanna Korneta 2008-08-09

    Menel menelowi nierówny   (6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Kiedy Krzysztof Daukszewicz spotkał menela, który dorównywał mu poczuciem humoru, a dowcipnymi i celnymi uwagami wciąż na nowo zaskakiwał i rozśmieszał, postanowił zacząć zbierać opowieści o przedstawicielach marginesu. Prosił przyjaciół-satyryków o przekazywanie mu historyjek związanych z panami o fioletowych nosach. Historyjki te spisywał i układał w pokaźny zbiór anegdot. Potem okrasił je kilkoma zabawnymi wierszykami, dołożył rysunki jednego z wybitnych satyryków-ilustratorów i wreszcie przedstawił czytelnikom, kilka lat temu po raz pierwszy, kompletny zbiór opowieści z ulicy. Niejeden raz przy tym tomiku wybucha się śmiechem, niejeden raz kręci głową z podziwem nad pomysłowością meneli - tematyczna książka, z "kawałami" z życia, naprawdę robi wrażenie. Przy tym większość z tych opowiastek jest nieznana szerszemu gronu czytelników: tylko dwie czy trzy padły w skeczach Daukszewicza i konferansjerce Bałtroczyka. Jeśli ktoś ma ochotę się pośmiać z nowości - zachęcam.
  • Pegaz zdębiał

    Joanna Korneta 2008-08-02

    Głośny śmiech sztuki   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Czyje nazwisko należy przekształcić, żeby powstało nowe: Łucja Lizusowski? Juliusza Słowackiego. A Onan Genital? Antoniego Langego... Humorystyczne zabawy literackie proponuje w swojej książce "Pegaz zdębiał" Stanisław Barańczak. Im bardziej nieprzyzwoicie, tym śmieszniej. Są tu i sprośne gry półsłówek, i idiomy polskie przetłumaczone na angielski (zawód miłosny - prostitution). Autor mnoży gatunki, modyfikuje te istniejące (pokazuje kilkadziesiąt rodzajów limeryku, w zależności od jego tematyki), układa nowe palindromy, pisze teksty, wykorzystując każdą literę alfabetu tylko raz, imituje też obcą mowę, pokazując, jak wykorzystać podobieństwa fonetyczne lub graficzne wyrazów. Uczy czytelników, jak pisać pozdrowienia z wakacji - oczywiście, rymowane, żeby było ciekawiej. Ogólnie "Pegaz zdębiał" to książka-popis jednego z lepszych lingwistów, zabawa, przy której każdy będzie co chwilę wybuchać śmiechem. Takiego Barańczaka niewielu znało. A to wydanie jest znacznie ładniejsze niż poprzednie... Barańczak stawia na śmiech, chce rozbawiać, a przy okazji pokazać potencjał humorystyczny tkwiący w nonsensie. Nawiązuje swoją książką do wielkiej księgi "Pegaz dęba" Juliana Tuwima, ale treścią próbuje dorównać Tuwimowi i Słonimskiemu z tomu "W oparach absurdu". Czy mu się to udało? Oceńcie sami, warto sprawdzić.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!