stały recenzent  Joanna Korneta 3

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 207

  • Perfekcyjny makijaż. Dla wszytkichod początkujących do profesjonalistów

    Joanna Korneta 2012-01-12

    Makijaż od M do Ż   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Bobbi Brown jest makijażystką i właścicielką firmy produkującej kosmetyki, współpracuje z programami o urodzie i z celebrytami przez ćwierć wieku. Swoją książką udowadnia teraz, że warto jej zaufać – bo o makijażu może powiedzieć niemal wszystko. Jeśli któraś z pań szuka profesjonalnego przewodnika po świecie kosmetyków i akcesoriów do malowania się, do tomu Brown powinna zajrzeć. Jeśli wiąże swoją przyszłość z zawodem makijażystki, także znajdzie tu sporo dla siebie. I to bez względu na aktualnie panujące modowe trendy – z książki Bobbi Brown bowiem korzystać będzie można długo. Nie dość, że tom szybko się nie zestarzeje, bo zgromadzone tu porady są uniwersalne i niezależne od sezonowych propozycji stylistów, to jeszcze napisany został tak, by czerpały z niego przydatne wskazówki kobiety różnych ras i kolorów skóry. Autorka wie doskonale, z jakimi problemami spotkać się mogą kobiety przystępujące do robienia makijażu – kolejno omawia ich rozwiązania. Analizuje po kolei każdy element udanego makijażu, uwagę poświęcając kolorom, rodzajom dostępnych kosmetyków (ale nie korzysta z możliwości nachalnego reklamowania swojej firmy) a także akcesorium i przyborom do malowania. Uczy kompletowania kosmetyczek i pilnowania terminu ważności przyborów, pokazuje, jak z nich mądrze korzystać i przytacza wiele makijażowych sztuczek. Mimochodem udziela lekcji stylu, a w drugiej części książki, przeznaczonej dla tych, którzy chcą swoją karierę powiązać z pracą wizażysty, zwierza się czasami z własnych doświadczeń i lekcji, jakie wyniosła z pracy. Jest to więc książka ciekawa dla zainteresowanych makijażem zawodowo i amatorsko.
  • Fotografia aktu
    • Fotografia aktu
    • Roger Hicks, Steve Luck, Frances Schultz
    • cena: 64,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Joanna Korneta 2012-01-12

    Akt na tapecie

    Ciała kobiet i mężczyzn oraz połączonych w uściskach par proponują autorzy tomu „Fotografia aktu” – a wszystko po to, żeby udowodnić odbiorcom, że nagość nie musi wiązać się z pornografią czy wyuzdaniem. Owszem, element erotyczny odgrywa tu pewną rolę, twórcy piszą o zdjęciach, które mają w odbiorcach wywołać określone emocje, przytaczają przykłady zdjęć z podtekstem erotycznym, fotografii z fetyszami czy zdjęć prowokujących, ale największy nacisk kładą na akty, które mają przede wszystkim zachwycać – anonimowym pięknem ciał czy pomysłem na zaaranżowanie całości. W książce pojawiają się fotografie zaproponowane przez różnych artystów (ich krótkie charakterystyki znaleźć można, łącznie z danymi kontaktowymi, pod koniec tomu, to świetna reklama dla fotografów, chociaż, rzecz jasna, niekoniecznie na naszym rynku), co zapewnia różnorodność jakościowo-klimatyczną ujęć. Autorzy próbują podzielić tom na części (z fotografiami symbolicznymi eksperymentami, fantazjami seksualnymi i tak dalej) – lecz na dobrą sprawę ten podział ma niewielkie znaczenie, a fotografie z jednej partii tomu trafić mogą bez problemu do innej. Każde zdjęcie opatrzone jest osobnym komentarzem, dotyczącym pracy z modelką, warunków zrobienia fotografii, a przede wszystkim ustawień lamp i aparatu. Światło odgrywa tu niezwykle ważną rolę, zajmuje zatem sporo miejsca w opisie – to ukłon w stronę amatorów, którzy chcieliby uzyskać efekt podobny do zawodowego, ale i podpowiedzi dla fachowców, którzy zawsze mogą nauczyć się czegoś nowego i szlifować warsztat. Nie ma natomiast w książce zdjęć rodem z pornograficznych pisemek – tutaj akt jest sztuką i szukający tanich podniet srodze się rozczarują.
  • Stylowy makijaż oczu

    Joanna Korneta 2012-01-11

    Oczy zwierciadłem duszy

    Głupie dowcipy o tym, że kobieta musi się malować, by nie straszyć swoim wyglądem, można już włożyć między bajki. Sztuką bowiem zaczął być sam makijaż - i nie chodzi o art painting i szokowanie wyglądem, a o codzienne, zwyczajne malowanie się na różne okazje. Taylor Chang-Babaian skupia się na jednym zaledwie, lecz niezwykle bogatym temacie - sztuce stylowego malowania oczu. Jej książka to właściwie pierwszy pełny podręcznik makijażu oczu, w którym jednak mniejszy nacisk kładzie się na dobór kolorów (to zagadnienie zostało tu poruszone, lecz autorka nie widzi przeszkód, by korzystać z całej palety barw w zależności od nastroju i potrzeb), a na techniki stosowania rozmaitych kosmetyków i mechanizmy dobierania ich do kształtu oka. Autorka podejmuje ten temat kompleksowo, wychodząc od zasad higieny i zabiegów, które redukują zmęczenie, uczy niejako przy okazji, jak dbać o skórę wokół oczu. Interesuje się sposobami regulowania brwi i nadawania kształtu rzęsom (tłumaczy nawet, jak dobrać odpowiednią maskarę i po czym poznać, że trzeba poszukać innego kosmetyku), komentuje możliwości, jakie dają sztuczne rzęsy i kreski na powiekach, a wszystko po to, by we właściwej części tomu, tej z makijażem dla oczu o różnych kształtach, móc proponować zaledwie wypunktowane zestawy porad i poleceń- rozpisane na kroki wskazówki, jak upiększyć oko. Chang-Babaian zachęca do eksperymentowania z rodzajami cieni czy wielkością kresek, pisze, jak dobrać makijaż do oprawek okularów i sprawia, że każda kobieta będzie mogła się z tymi podpowiedziami czuć pewniej. W końcu to tylko makijaż - jeśli efekt nie będzie zadowalający, wystarczy go zmyć i zacząć wszystko od początku. Patrząc na piękne fotografie, zdobiące całość i ilustrujące kolejne wskazówki, ma się ochotę natychmiast przystąpić do malowania oczu i szukania najlepszych metod na wyeksponowanie swojej urody. To sukces autorki, która potrafi zachęcić i nauczyć - a także sukces fotografa.
  • Okiem Strobisty. Błyskotliwy poradnik fotograficzny

    Joanna Korneta 2011-07-20

    O świetle z pomysłem   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Gdybym miała powiedzieć, kto jest głównym bohaterem fotograficznej wędrówki przez rozmaite prace kolejnych artystów, uznałabym, że to światło – zresztą autor tomiku, Zeke Kamm, na tym właśnie elemencie chce się skupiać najbardziej. Tyle że Kamm, chociaż nie jest zdeklarowanym zwolennikiem oświetlenia minimalistycznego, a przynajmniej nie chce się za takiego tutaj podawać, przekonuje, że do dobrego operowania światłem niepotrzebny jest drogi i skomplikowany w obsłudze sprzęt. Udowadnia za to, że nawet dysponując jedynie lampą błyskową z aparatu można oświetlać i rozświetlać duże przedmioty, uzyskując przy tym niebanalne efekty. Sięga po ujęcia mistrzowskie z rozmaitych dziedzin, pokazuje, że każdy produkt da się interesująco przedstawić na fotografii – i że przy odrobinie pomysłowości można ciekawie uwieczniać ludzi i sytuacje. „Okiem strobisty” jako zbiór różnych (zróżnicowanych pod względem tematycznym i realizacyjnym) zdjęć stanowi zestaw podpowiedzi dla fotografów i zestaw pięknych ujęć – dla laików w tej dziedzinie. Skorzysta zatem każdy. Książka dotyczy przede wszystkim oświetlenia, więc do każdego zdjęcia dołączony został schemat ustawienia świateł względem modeli i aparatu – ale bez skomplikowanych tłumaczeń: to zbiór przykładów, które mają pomóc w doskonaleniu warsztatu, poradnik a nie podręcznik – i swoją rolę pełni świetnie, choć chciałoby się, by był jeszcze dłuższy i by przynosił więcej ciekawych fotografii. Zeke Kamm w króciutkich opisach dołączonych do zdjęć tłumaczy pomysły autorów, ich inspiracje i ewentualne problemy, które ci musieli przezwyciężyć, staje się zatem „Okiem strobisty” także opowieścią o fotografowaniu, o pasji i płynących z niej wyznaniach. Trudno się od tej publikacji oderwać, a jej lektura z pewnością pozwoli wzbogacić także albumy czytelników.
  • Światło mieszane w praktyce. Profesjonalne techniki w fotografii ślubnej i portretowej

    Joanna Korneta 2011-07-11

    Świet(l)ne kombinacje

    Niełatwo jest zrobić dobre zdjęcie portretowe - dobre, czyli takie, z którego model będzie naprawdę zadowolony. Prawdziwym wyzwaniem może być próba uchwycenia niezwykłej chwili w połączeniu z profesjonalną fotografią. I tu z pomocą przychodzą poradniki dotyczące światła w fotografii, między innymi cała seria o światłach "w praktyce" Galaktyki. Kolejnym tomem cyklu jest propozycja Billa Hurtera "Światło mieszane w praktyce" - publikacja, która omawia znaczenie światła w budowaniu atmosfery zdjęć ślubnych i portretowych. Nieprzypadkowo to właśnie fotografia ślubna została w podtytule wysunięta na pierwszy plan: autor świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że dziś z usług profesjonalnych fotografów korzysta się coraz rzadziej, ale klientami, którzy na pewno przyjdą do studia, są młode pary, a dokładniej panny młode, chcące chwile szczęścia i piękne kreacje uwiecznić. Hurter prezentuje wiele zdjęć panien młodych, co jedno to lepsze, jakby chciał zachęcić odbiorczynie do współpracy z fotografami, ale i do kreatywności - w końcu wiele z tych zdjęć może zainspirować odbiorczynie (i oczywiście fotografów). Autor udowadnia, jak ważne w utrwalaniu nastroju jest światło - i omawia najczęściej chyba spotykane w pozastudyjnych warunkach połączenie światła zastanego i sztucznego oświetlenia. Uczy zatem, jak wykorzystywać światło płynące z okna i jak używać lamp błyskowych. Jego wskazówki przydadzą się fotografom nie tylko w ustawianiu oświetlenia, ale również i w aranżowaniu sytuacji, które zaowocują ładnymi portretami. Bill Hurter nie przedstawia wyłącznie swoich zdjęć - bardzo często sięga natomiast po prace kolegów po fachu, uzyskując tym samym miłą dla oka rozmaitość (przy monotematyczności dominującej części książki to ważne, czytelnicy bez względu na zawód i zainteresowania nie znudzą się tomem, za to otrzymają przegląd różnych rozwiązań i pomysłów na zdjęcie. "Światło mieszane w praktyce" to coś więcej niż fotograficzny poradnik i warto o tym pamiętać, bez względu na to, po której stronie obiektywu chce się stanąć.
  • Światło zastane w praktyce

    Joanna Korneta 2011-05-04

    Światło bez lampy   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Książek poświęconych światłu w fotografii jest już na naszym rynku wydawniczym naprawdę wiele – ale takiej jak „Światło zastane w praktyce” próżno by szukać. Oto bowiem autor, Don Marr, zajmuje się oświetleniem bazującym niemal wyłącznie na warunkach, jakie zapewniają słoneczne lub pochmurne dni, nie sięga po dodatkowe sztuczne źródła światła, nie interesują go reflektory, lampy studyjne ani nawet – poza chyba jednym przykładem – lampy błyskowe. Tworzy portrety, korzystając tylko z własnej pomysłowości i słońca – a co za tym idzie, proponuje odbiorcom tani sposób na robienie efektownych zdjęć. Oczywiście nie ma tu mowy o wyszukanych efektach, chodzi raczej o obłaskawienie światła i czerpanie z gotowych jego modyfikatorów – jasnych lub ciemnych murów, świetlików w dachach czy błyszczących blatów stolików. Poza nimi proponuje Don Marr jedynie ekrany z kawałków styropianu i zastawki z czarnego aksamitu – na tym kończą się „wymyślne” modyfikatory. Autor udowadnia, że nie dysponując praktycznie niczym poza aparatem i własnym okiem oraz wyobraźnią może robić zdjęcia, dorównujące tym studyjnym. A ponieważ prezentuje przykłady, na których omawianiu opiera się prawie cały tom, łatwo będzie mu uwierzyć. Owszem, miłośnicy eksperymentów z oświetleniem przypuszczalnie nie zdecydują się na rezygnację ze sztucznych źródeł światła – ale przecież książka „Światło zastane w praktyce” ma na celu pokazanie możliwości, jakie daje odrzucenie reflektorów. Musi więc, siłą rzeczy, być wyostrzoną analizą rzadko spotykanych technik. Don Marr tworzy publikację, po którą sięgnąć mogą profesjonaliści oraz amatorzy – ci pierwsi w poszukiwaniu nowych twórczych dróg, ci drudzy – ze względu na deficyt sprzętowy. Z tomem Galaktyki odbiorcy dowiedzą się jak bez niepotrzebnych wydatków wykonywać interesujące i przykuwające uwagę zdjęcia – lektura tej pozycji przyniesie sporo korzyści. Don Marr w dodatku pisze prostym językiem i potrafi zachęcić czytelników do eksperymentowania z fotografią. „Światło zastane w praktyce” ukazuje potencjał tkwiący w naturalnych warunkach oświetleniowych – warto więc skorzystać z porad autora.
  • Szukając zdjęcia. Warsztaty fotografii plenerowej

    Joanna Korneta 2011-04-17

    Kreatywne dyskusje   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Każdy fotograf ma swoje sposoby na przezwyciężenie kryzysu twórczego. „Szukając zdjęcia” to albumowy poradnik, w którym swoim pomysłem na kreatywność dzielą się dwaj przyjaciele, Phil Malpas oraz Clive Minnitt. Książka, która nosi podtytuł „Warsztaty fotografii plenerowej”, jest, mówiąc najprościej, zbiorem specjalnie wybranych zdjęć, które obaj autorzy następnie komentują. Ich podstawową metodą przezwyciężenia twórczego kryzysu jest bowiem dyskusja – rozmowa ze znajomymi, otwarcie się na krytykę i słuchanie wskazówek. Malpas i Minnitt zamiast przywoływać znane techniki komponowania kadrów, wybierają w tym tomie szereg bardzo ogólnych wskazówek i zajmują się omawianiem własnych prac. Po wielkoformatowym zdjęciu następuje przedstawienie rodzaju inspiracji oraz sytuacji, w jakiej ujęcie powstało. Następnie autor fotografii mówi, co mu się w tym zdjęciu nie podoba, a z czego jest dumny, a jego przyjaciel dorzuca swój, często pozytywny, komentarz. W ten sposób Phil Malpas i Clive Minnitt pokazują nie tylko, jak można w duecie pracować nad doskonaleniem warsztatu, ale także – na co zwracać uwagę przy planowaniu zdjęcia. Zdarza się, że leżący w wodzie patyk bądź przypadkowe odbicie irytują autora fotografii, a drugiemu z mężczyzn wydają się intrygujące i ciekawe na tyle, że warto pozostawić je na zdjęciu. Takie zderzenia poglądów, poza tym, że pouczające, stanowią też podpowiedzi dla innych twórców: z inspiracji fotograficznych tu zawartych można przecież korzystać do woli, sami autorzy często przyznają się do tego, że jakaś praca sprawiła, że zdecydowali się na wykonanie tam własnego zdjęcia. Aż szkoda, że ich „dyskusje” nad kadrami, a właściwie zalążki dyskusji, są tak krótkie – mogą bowiem stanowić odkrywczy sposób wyzwalania kreatywności. Wyobraźnię odbiorców ma także pobudzać brak wewnętrznego uporządkowania książki: nigdy nie wiadomo, jakie zdjęcie za chwilę ukaże się naszym oczom. Także uwagi na marginesach pozwolą cieszyć się pomysłami na ulepszenie zdjęć.
  • Fotografia produktowa. Od przedmiotu do martwej natury (+ DVD)

    Joanna Korneta 2011-04-17

    Przygotowanie produktu

    Otoczeni przez reklamy wizualne rzadko kiedy zastanawiamy się nad procesem powstawania zdjęć przedmiotów. Eberhard Schuy, autor pokaźnego tomu „Fotografia produktowa” prowadzi czytelników przez kulisy powstawania takich zdjęć, zdjęć, o których niełatwo zapomnieć, fotografii rozbudzających zmysły i kuszących pięknem zwyczajności. Kiedy Eberhard Schuy uwiecznia filiżankę z herbatą, to odbiorcy niemal czują jej smak i zapach, kiedy pokazuje opłukany kieliszek – aż chce się go dotknąć, bo przedmiot prawie wychodzi ze zdjęcia. Bywa, że autor bawi się cieniami albo odbiciami (na które znalazł sposób dość osobliwy), bardzo chętnie też korzysta z nietypowego filtru z odpowiednio rozmazywaną wazeliną – proponuje niestandardowe i dalekie od porad innych fachowców wskazówki, które mają pozwolić zaoszczędzić odbiorcom czas przy wykonywaniu kolejnych zleceń. Sam sobie zadaje Schuy ćwiczenia – niebanalne sfotografowanie zwykłej białej filiżanki lub ciekawe ujęcie kłosów zboża, które nadawać się będzie do banku fotografii. Mówi o tajnikach pary, fotografowaniu koperku (który bardzo szybko traci świeżość) oraz o podstawowych zasadach kompozycji. Nie skupia się za to na tym, czym zamęczają czytelników fachowcy i miłośnicy sprzętu: nie opowiada o ustawieniach i rodzajach aparatu, bo wychodzi ze słusznego przecież założenia, że i tak wszystko uzależnione jest od indywidualnych upodobań oraz potrzeb. Przedstawia schematy oświetlenia, ale tylko dlatego, że sporo miejsca zabiera mu tłumaczenie, jak opracowywał prezentowaną scenę – w tym nie da się pominąć umiejscowienia lamp i aparatów. Podpowiada, na co zwracać szczególną uwagę w pracy z fotografią produktową – a z jego wskazówek będą mogli skorzystać zwłaszcza amatorzy, którzy nie potrafią opanować systemów odbić i świetlnych refleksów. Ta gruba i apetyczna księga przynosi wiele pięknych zdjęć – oraz płytę, na której dodatkowo znajdują się filmy instruktażowe – jak przygotować śnieg, który nie roztopi się w studiu, czy jak apetycznie sfotografować wino w kieliszkach.
  • Inspiracje fotograficzne

    Joanna Korneta 2011-04-06

    przygoda z fotografią   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Z pozoru "Inspiracje fotograficzne" Lee Frosta mogą kojarzyć się z typowymi pozycjami z dziedziny poradników do fotografii kreatywnej. Zawierałyby wówczas wyłącznie kilka stałych podpowiedzi dla autorów zdjęć, zachęt do tego, by w kadrze znalazł się przykuwający wzrok kolor, powtarzający się motyw, oryginalny lub intrygujący kształt albo trudna do odwzorozwania w dwóch wymiarach faktura. Lee Frost doskonale zna te prawidła, dotyczące obiektywnie udanego zdjęcia - i nawet je w swojej książce przytacza, podpierając odpowiednimi zestawami prac. Tyle że to zaledwie mała część książki, będącej jednocześnie pięknym albumem - autor bowiem dużo bardziej interesuje się oddalaniem rutyny i ucieczką od wygodnych schematów. W efekcie podpowiada odbiorcom między innymi, co można zrobić ze zdjęciami - od śmiałych i wymagających wysokich finansowych nakładów planów - publikacji w formie książkowej czy mozaiki z wizytówek po skromniejsze, a przynoszące uznanie realizacje - na przykład fotoblogi. Mało tego - podczas gdy inni twórcy (i autorzy poradników) sięgają po sprawdzony sprzęt lub testują dostępne na rynku nowinki, Lee Frost z chęcią eksperymentuje ze starymi modelami aparatów, porzuca nowe pomysły na rzecz polaroidów czy aparatów otworkowych, kwiaty fotografuje skanerem, a aparat czteroobiektywowy służy mu do dającej satysfakcję zabawy. Ten autor nie jest nastawiony wyłącznie na zysk, zależy mu przede wszystkim na podniesieniu samooceny fotografów - zarówno profesjonalistów jak i amatorów. Radzi sobie z tym zadaniem całkiem nieźle i faktycznie część jego podpowiedzi można od razu realizować - nie tylko z chęci przetestowania porad, ale i z uwagi na olśniewające efekty, jakie dzięki temu można uzyskać. U Lee Frosta kreatywność przybiera zupełnie nową postać: to już nie tylko dostrzegane na zdjęciach motywy - to cała przygoda z fotografią, od fazy planowania po wykorzystywanie gotowych zdjęć.
  • Lampy błyskowe w praktyce

    Joanna Korneta 2011-03-28

    oświetlenie minimalistyczne

    "Lampy błyskowe w praktyce" to przede wszystkim rzeczowy i rozbudowany przegląd możliwości, jakie współczesna technika i elektronika zapewniają fotografii. Przez dwie trzecie tomu Kirk Tuck zajmuje się opisywaniem kolejnych rodzajów lamp, ich wad i zalet, a także rozmaitych dodatków - statywów, podstawek, wyzwalaczy czy źródeł zasilania. Przedstawia lampy błyskowe różnych rodzajów i firm, tworząc coś na kształt przeglądu, jakie spotyka się, w znacznie węższym zakresie, w prasie specjalistycznej. Autor przekonuje też, dlaczego warto zainteresować się oświetleniem minimalistycznym i zrezygnować z reflektorów na rzecz małych i lekkich lamp. W odróżnieniu od typowych publikacji tego gatunku, autor nie zajmuje się efektami, jakie wywołuje stosowanie określonych źródeł światła, nie analizuje cieni na twarzach fotografowanych postaci, ani rodzajów nastroju, które w sztuczny sposób można wywołać. W centrum jego zainteresowania od początku do końca są lampy. Kirk Tuck stara się minimalizować ilość używanego w pracy sprzętu - jego książka może być więc pomocna tym, którzy nie dysponują rozbudowanym warsztatem. Podpowiedzi dotyczących szczegółowych sposobów malowania światłem szukać trzeba w innych tomach serii, tu pojawiają się za to kwestie w innych tomach cyklu mocno marginalizowane. Jest więc książka "Lampy błyskowe w praktyce" pomysłowym uzupełnieniem tych publikacji, których nadrzędnym tematem okazuje się światło ze wszystkimi jego cechami. Do tej książki zajrzeć powinni przede wszystkim odbiorcy zainteresowani sprzętowymi możliwościami, kompletujący dopiero dodatki do aparatów, bądź też ci, którzy nie są pewni, czy warto zrezygnować ze skomplikowanych zestawów reflektorów na rzecz "zwyczajnych" lamp błyskowych. Tuck prezentuje możliwości, jakie daje stosowanie lamp błyskowych i przy tym wszystkim nie ma potrzeby przywoływania kolejnych dziesiątek zdjęć, obrazujących jego wywody: tych kilkanaście przykładów w zakończeniu tomu w zupełności wystarczy, by dać się autorowi przekonać.
(Stron 21)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Nowości - polecamy!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!