Łukasz Dzieszkowski
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 2
-
- Niezawinione śmierci (wydanie kieszonkowe)
- William Wharton
- (towar niedostępny)
Łukasz Dzieszkowski 2007-03-01
Pamiętajmy, że życie jest darem
Wiele razy w życiu stajemy się - nawet mimowolnie - świadkami wydarzeń, na które mimo najszczerszych chęci nie mamy najmniejszego wpływu. Choć nawet bardzo byśmy chcieli, aby pewne zdarzenia potoczyły się odmiennym torem - jesteśmy bezsilni. Niezależnie od tego, jakie mamy wykształcenie, gdzie pracujemy, jakie saldo widnieje na naszym rachunku bankowym. W takich chwilach, ogarnia nas niemoc, która nie pozwala racjonalnie egzystować. Nie mamy wpływu na przebieg chorób, co najwyżej możemy je łagodzić, wykorzystując doświadczenia medycyny. Nie mamy również wpływu na śmierć. Kiedy przychodzi, kogo zabiera, po co i dlaczego. Nie staramy się walczyć z tym, co od wieków i tak stawia człowieka na przegranej pozycji. Ale co zrobić, kiedy w zupełnie bezsensownych okolicznościach tracimy swoich bliskich? Okolicznościach, które wcale nie musiały zajść. Kiedy strata kogoś następuje w efekcie czyjejś lekkomyślności, żadna kara nałożona przez sąd nie zrekompensuje nam nawet w najmniejszym stopniu bólu, jaki towarzyszy nam po stracie tych, których kochaliśmy. Co najwyżej kierując się dobrem innych możemy starać się walczyć z pewnymi mechanizmami, mając tym samym nadzieję, że nasz trud przyczyni się w przyszłości do ocalenia choć jednego życia. Aby tych niezawinionych śmierci nie było aż tyle. Aby ludzie nie musieli płakać i walczyć o sprawiedliwość, która de facto jest oczywista. Tyle tylko, że często walka ta przypomina tę, jaką Don Kichot prowadził z wiatrakami. Przekonał się o tym William Wharton, który w wypadku samochodowym stracił córkę, wnuczki, zięcia, wypadku, do którego wcale nie musiało dojść. A wszystko za sprawą gęstego dymu unoszącego się nad autostradą, utrudniającego widoczność. Po tej tragedii, pisarz zaczyna dochodzić sprawiedliwości. Ale nawet w USA, w czasie kiedy wydarzyła się ta historia, dotarcie do prawdy, umożliwiającej wyciągnięcie konsekwencji wobec tych, którzy wypalają trawy a przez to narażają zdrowie, a nawet życie innych, wymaga nie tylko wielkich nakładów finansowych, ale przede wszystkim zdrowia. Wharton otrzymuje olbrzymie zadośćuczynienie. Ale czy to mu pomaga? "Niezawinione śmierci" to kolejna niezwykle osobista powieść tego światowej sławy pisarza. To dość bolesne wspomnienia nacechowane olbrzymią dramaturgią. Niepotrzebna śmierć bliskich osób stała się poniekąd natchnieniem do napisania tej właśnie powieści. Natchnieniem do przelania na papier bólu, jaki nosi się w sercu. Bo przecież takie wydarzenie, zmienia dotychczasowe nasze życie. W ciągu krótkiego czasu stajemy się ludźmi uboższymi, brakuje nam wartości, zamykamy się w sobie. Jedni czytają książki. Drudzy popadają w alkoholizm. Trzeci, zupełnie jak Wharton oddają się sztuce. W tej pozycji pojawia się jeszcze jeden niezwykle istotny aspekt– miłośnicy Whartona doskonale go znają, chociażby z przygód o Franky Furbo czy kultowej powieści "Tato". To więzi miłości, wzajemnego zaufania, szczerości wobec siebie. I to są ponadczasowe wartości, które musimy w naszym obecnym życiu pielęgnować. One nie mogą nigdy stracić wartości. Ich nie może zabraknąć w żadnej rodzinie. I to właśnie jest jedno z wielu niezwykle istotnych przesłań Whartona, człowieka, który nie jedno widział i nie jedno przeżył. I nie należy tego traktować jako poradnika życia napisanego przez faceta, który mieszka na barce. Ale należy pamiętać, aby pieniądz nie przysłonił nam oczu. Życie jest darem, który należy szanować. Ci, co odchodzą zaczynają życie w lepszym świecie. Nam z kolei pozostawiają smutek, przygnębienie i wiele pytań, które już na zawsze pozostaną retorycznymi. Obyśmy jak najrzadziej musieli je sobie zadawać. -
- Świadectwo
- Stanisław Dziwisz
- cena: 26,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Łukasz Dzieszkowski 2007-02-18
Ciekawe czy nas nawróci? (10 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)
Najnowsza książka kardynała Stanisława Dziwisza przypomina nam, że to nie tylko dokument, ale to przede wszystkim boże prawo, będące wskazówką dotyczącą naszego życia. Ale "Świadectwo" to również Tablice Prawa, jakie Bóg przekazał Mojżeszowi. Znając te interpretacje, z całą pewnością łatwiej będzie nam zrozumieć sens, a co za tym idzie przekaz swoistego wspomnienia o pierwszym papieżu słowiańskim. Zbliżała się wydawnicza premiera "Świadectwa". Środki masowego przekazu informowały o fakcie wydania książki autorstwa kardynała Dziwisza. Chyba nie ma w Polsce człowieka, który choć raz nie słyszałby o tym wydarzeniu. Przypominają mi się czasy, kiedy o północy w niektórych księgarniach sprzedawano kolejne tomy przygód Harry'ego Pottera. Dzieci przebrane za postaci wymyślone przez J. K. Rowling z utęsknieniem oczekiwały chwili nabycia tomu o magii i czarach. Z kolei, kiedy rozpoczęto sprzedaż "Świadectwa" nikt za nikogo się nie przebierał. Panował jakby spokój. Może to niestosowne porównanie, ale to z całą pewnością kolejny dowód na to, że wszystko i w każdej postaci można sprzedać! Spece od marketingu dwoją się i troją, aby pomnożyć zyski wydawnictwa. Wszak nie od dziś wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu. Pytanie tylko, gdzie kończy się promocja, a zaczyna nieugięta walka o klienta. W każdym razie "Świadectwo" zaczęło znikać z półek niczym świeże bułeczki. Zastanawiam się czy równie często nabywana byłaby, dla przykładu encyklika Jana Pawła II - "Eucharystia w życiu Kościoła"? Skupmy się jednak na wspomnieniach, którymi uraczył nas kardynał Dziwisz. Nie sam rzecz jasna! Współautorem jest Gian Franco Svidercoschi. Bo jak na wspomnienia przystało "Świadectwo" to swoisty dialog dwóch osób. Osób, które miały zaszczyt być przy Janie Pawle II. Jak Go wspominają? Za co cenią? Jakie wydarzenie szczególnie zapadły w ich pamięci? To tylko wybrane pytania, na które autorzy starają się znaleźć odpowiedzi. Starają, bowiem nie sposób dokonać jednoznacznej oceny postępowania, nie sposób jednoznacznie określić priorytetów własnych wspomnień o tak wybitnym Polaku. Można co najwyżej podjąć pewną próbę. Tak też się stało. Na dwustu paru stronach przedstawiono pewne wydarzenia, które miały w ocenie historii największy wpływ na losy Polski, Europy, świata. To niesamowity obraz zaangażowania jednego człowieka w propagowanie godności człowieka. Wszyscy ludzie, niezależnie od koloru skóry, przekonań są dziećmi bożymi. I to jest jedno z najpiękniejszych przesłań "Świadectwa". To przede wszystkim swoistego rodzaju motto, jakim my pokolenie JP II powinniśmy się kierować. Pytanie tylko na ile ta książka nas obudzi... Podziwiam kardynała Dziwisza. Nie za to, że znalazł czas, aby podjąć się próby przywołania niektórych wspomnień. Nie za to, że spędził godziny notując słowa wypowiedziane przez papieża, ale przede wszystkim za to, że ukazał nam intymne świadectwo życia przy boku największego z największych!






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





