kamil downarowicz
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 1
-
- Masto Don't Drivers
- Kevin Arnold
- (towar niedostępny)
kamil downarowicz 2007-03-18
Absurdalnie udany album (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kevin Arnold "Miasto Don't Drivers" "Nudzą mnie pseudoartystyczne gnioty, wolę grać głupoty" wyśpiewuje nam z rozbrajającą szczerością anonimowy wokalista trójmiejskiego bandu o wdzięcznej nazwie Kevin Arnold. Czemu anonimowy? Po pierwsze - w książeczce, wewnątrz płyty, znajduje się tylko następująca informacja: Muzyka i słowa: Mateusz Kunicki, Jerzy Szulc, Tomasz Bedynek, a na ich stronce internetowej: skład - muzyka, woda, cukier, sposób parzenia - lubimy wszystkie pozycje wartości odżywcze - blues - 30%, psycho - 5,2g, indie - 1573 kJ, rock - 6,4 g. Brzmi nieco absurdalnie? A jakże! Taki bowiem jest ten zespół i taka jest ich muzyka. Maksymalnie zakręcona i pozytywnie funkująco-rockowa. Ci, którzy tak ja, nie dzierżą humoru typu Big Cyc czy Czarno-Czarni, mogą się w tym momencie nieco zaniepokoić. Bez obaw! To całkowicie inny poziom, zarówno muzyczny jak i tekstowy. Wielbiciele sceny angielskiej z Sonic Youth i The Whipe Stripes na czele, powinni być "Miato Don't Drivers" zachwyceni (o ile tylko nabiorą odpowiedniego dystansu), a reszta też na pewno znajdzie na tym specyficznym krążku coś dla siebie. Jest tu troszkę z klimatu Myslovitz, ("Camera obscura", "Deszcz") czy solowej płyty Deriglasoffa ("Neo spencer"). Muzyczny instynkt podpowiada także, że Arnoldzi słuchali w czasie nagrywania albumu sporo Ścianki czy Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach. Kawałki są żywe, zróżnicowane i właściwie można się po nich spodziewać wszystkiego. Chłopaki wyłamują się ze sztywnych ram (o czym nas z chęcią informują w tekście utworu "Biała kaczka"), tworząc swój własny, oryginalny i łatwo rozpoznawalny psychodeliczny styl. Teksty, tak jak pisałem wcześniej, także są ich mocną stroną. Prostolinijne, szczere, wyśmiewające wszystko wokół, ale co najważniejsze, nie pozbawione przy tym ukrytej głębi i znaczenia. Ich spojrzenie na świat przy całym humorze, który reprezentują, jest momentami bardzo krytyczne i pozbawione złudzeń: "Już nic się nie wydarzy/ I ty dobrze o tym wiesz/Chyba szkoda twoich marzeń/W tobie siedzi cichy zwierz", ale nie pozostawiają także suchej nitki na nich samych: "Jesteśmy chłopakami z biednej dzielnicy/Jak śpiewają nasi koledzy/Nikt nie chcę nam wydać płyty/Ale może daliśmy z siebie za mało?". Dystans, jaki udało się Arnoldom osiągnąć budzi momentami podziw i szacunek. Nie przesadzam. Stwierdzam. Ta płyta nie może się nie spodobać. Mimo średniej, przyznajmy się szczerze, produkcji, pozytywny klimat "Miasto Don't Drivers" zasłania wszystkie niedociągnięcia. Pewien muzyk napisał o ich muzyce, że jest "inspirująca, inteligentna i mądra w swej naiwności". Nic dodać, nic ująć. Brawa dla Trójmiasta.





Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)




