Tomasz Butrym

Rekomendacje:
- My Beautiful Dark Twisted Fantasy
- Be
- Man On The Moon: The End Of Day [Polska cena]
- Bad [Special Edition]
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 51
-
- 808s & Heartbreak [Special Edition] [Digipack]
- Kanye West
- (towar niedostępny)
Tomasz Butrym 2009-12-20
interesujący, inspirujący, spójny, twórczy i nowatorski part 1
To dosyć niespotykana sytuacja, ale zdecydowałem się zrecenzować płytę drugi raz. Myślę, że na tyle doceniłem jej wartość, że spokojnie mogę podzielić się opinią jeszcze raz, tym bardziej, że o tym artyście mówi się teraz częściej niż zwykle. Kanye West, artysta, który przez wszystkie najważniejsze, najpopularniejsze i najlepsze magazyny, portale i notowania został uznany jednym z najważniejszych postaci sceny muzycznej pierwszej dekady XXI wieku, a także najbardziej wpływowym artystą i producentem (obok Timbaland'a i The Neptunes) w 2009r. Jego debiutancki album znajduję się w każdym podsumowaniu dekady jako najwybitniejsze dzieło, a nawet prestiżowy magazyn Entertainment Weekly umieścił jego "The College Dropout" na samym szczycie tej listy. Z kolei magazyn Rolling Stone w 100 najlepszych albumach ostatnich dziesięciu lat umieścił cała dyskografie rapera z Chicago, czyli cztery albumy kolejno na 63 "808s & Heartbreak", 45 "Graduation", 40 "Late Registration" i na 10 pozycji wspomniany już "The College Dropout" z 2004r. Także single takie jak "Jesus Walks", "Gold Digger" i "Stronger" zostały docenione przez Billboard, Rolling Stone czy Time. Wracając jednak do krążka, który wzbudził najwięcej kontrowersji w twórczości Kanye to od początku wiedziałem, że będzie to album, którym będziemy się zachwycać, pokochamy go od pierwszej chwili lub rzucimy go w kąt z niedosytem po poprzednich albumach. Już promujący singiel ”Love Lockdown” znacznie różnił się od poprzednich utworów, a po raz pierwszy Kanye wykonał go na rozdaniu nagród MTV Video Music Awards, gdzie przyjęto go wielkimi owacjami, lecz ze zdziwieniem. Ale może po kolei - album powstał w wyniku smutnych i tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce w życiu Kanye na przełomie 2007 i 2008r. Po śmierci jego ukochanej matki Dondy West, której często dedykował piosenki i dziękował jej za to, że w każdym momencie życie nie opuszczała go i pomagała dążyć do spełnienia marzeń i zrewolucjonizowania muzyki. Kolejnym smutnym wydarzeniem było rozstanie z długoletnią partnerką życiową Alexis Phifer. Ta sytuacja zaprowadziła Westa do studia między innymi na Hawajach, gdzie w niespełna kilkanaście tygodni nagrał czwarty solowy album w swojej dyskografii. Cały materiał Kanye wyprodukował prawie samodzielnie z odrobiną pomocy ze strony przyjaciela No.I.D, a gościnnie pojawili się jedynie Young Jeezy i Lil Wayne, z którymi współpracował już wcześniej oraz Kid Cudi, który jako nadzieja hip hopu debiutował w ”Welcome To Heartbreak”. Zaczynając od ”Say You Will”, a kończąc na freestyleowym utworze ”Pinocchio Story” teksty przepełniają artystę bólem, smutkiem i uczuciem niespełnionej miłości. Niektóre z nich są kierowane bezpośrednio do matki jak w przypadku ”Coldest Winter”, czy też do wspomnianej już przeze mnie Alexis, jak w ”Heartless”. -
- My Christmas [Polska cena]
- Andrea Bocelli
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Tomasz Butrym 2009-12-10
wesołych świąt (9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Myślę, że podąłem się trudnego zadania bo ten gatunek muzyki to zupełnie nie mój styl; co nie oznacza oczywiście, że nie lubię tego typu muzyki, a wręcz przeciwnie uwielbiam słuchać świątecznych ballad i nastrajać się magią świątecznych przebojów. Na świątecznej płycie włoskiego artysty Andrea Bocelliego możemy znaleźć najpopularniejsze, najpiękniejsze i najciekawsze piosenki związane z tym najweselszym okresem roku. Kupiłem tą płytę ze względu na to, że bardzo dobrze sprzedaje się za oceanem i ma świetne recenzje. Od razu po pierwszym przesłuchaniu nie miałem wyrzutów sumienia, że sprawiłem sobie taki prezent. Każda piosenka, wcześniej mi już oczywiście znana jest naprawdę świetnie zaśpiewana, Andrea Bocelli nadaje się do tej roli jak nikt inny. Zaskakuje to, że typowe piosenki jak "Santa Claus Is Coming To Town" czy "Jingle Bells" to typowe komercyjne piosenki z popowym brzmieniem, a na tej płycie to spokojne, łagodne i wolne piosenki, które słucha się po prostu rewelacyjnie. Przede wszystkim to zasługa fantastycznego głosu pana Bocelliego ale też ciekawemu pomysłowi. Na płycie znalazłem parę miłych niespodzianek jak "O Tannenbaum" w wersji potrójnie językowej, włosko-angielsko-niemieckiej co możemy usłyszeć także na innych nagraniach w tym wydawnictwie. Warto zwrócić uwagę na gości, których mamy przyjemność słuchać na "My Christmas", największe zainteresowanie jest oczywiście królową r&b Mary J. Blidge, która wypada ładnie jednak w porównaniu do mocy jaka posiada Andrea Bocelli to amerykańska gwiazda jest w cieniu włoskiego tenora. Uważam jednak, że mógł on częściej stawiać na swój narodowy język w liryce ponieważ nie ukrywajmy ale język włoski jest chyba najbardziej melodyjnym i najpiękniejszym językiem, w którym można śpiewać. Bezapelacyjnie najbardziej podoba mi się "Silent Night" szczególnie pierwsze wersy śpiewane w języku włoskim. To taka płyta przy której wszystkie złe myśli odkładamy w kąt i nie trzeba tu być wielkim znawcą muzyki, bo ta płyta jest dla wszystkich. -
- The Fame Monster [Polska cena]
- Lady Gaga
- cena: 41,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Tomasz Butrym 2009-11-28
Ga-ga-ooh-la-la! (10 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Gaga artystka, która jednym albumem podbiła serca ludzi na całym świecie. do jej globalnego sukcesu przyczyniły się też kontrowersyjne stroje, wypowiedzi i skandalizujące zachowanie na scenie. Osoba, która wg. mnie ma tak doskonale przygotowany plan na swoją osobowość i wizerunek, że obojętnie jaki by wypuściła album czy singiel będzie on w czołówce listy dosłownie wszystkich list przebojów i na ustach wszystkich ludzi interesującymi się show-biznesem. Rok po wydaniu debiutanckiego albumu " The Fame ", w którym pomagał jej m.in. Akon- Lady GaGa postanowiła dodać jeszcze więcej pikanterii i kontrowersji. W ten sposób powstał "The Fame Monster", który promuje singiel wszystkim już bardzo dobrze znany "Bad Romance". Piosenka i teledysk są jeszcze bardziej kontrowersyjne w porównaniu do "Paparazzi" czy "Love Game" co staję się już wręcz niemożliwe. Nowy album jest składanką samych hitów. Nie ma na nim żadnej piosenki, która odbiega od hitów z poprzedniego krążka. Kolaboracja z Beyonce w utworze " Telephone" wygląda znacznie lepiej niż w utworze "Video Phone" gdzie style znacznie się pomieszały i nie pasuje to do całości utworu, a w "Telephone" Beyonce bardzo fajnie weszła w szybki rytm, a obie panie świetnie się dopasowały, jeśli chodzi o tonacje piosenki, jednak jeszcze lepiej wypadł utwór "Speechless", który jest dla mnie kwintesencją popu, nie brakuje mu niczego, świetny głos, niesamowita aranżacja, ciekawy podkład, który kojarzy nam się z największymi hitami muzyki pop i łatwo wpadająca w ucho lyrika. Ciekawie także wyglądają utwory "Alejandro" i "So Happy I Could Die", które trochę wpadają w tonację "Eh Eh (Nothing Else I Can Say". Album w całości bardzo przypomina poprzedni, multi-platynowy krążek "The Fame" ale wydaje mi się, że jest jednak bardziej przemyślany i dokładniejszy. Bardzo dobrze się go słucha, bo trwa zaledwie 35 minut. Wyselekcjonowano najprawdopodobniej najlepsze kawałki w sekcji do "The Fame Monster" i zamieszczono je na albumie. Lepiej, jeśli znajdujemy 8/9 bardzo dobrych utworów niż 20 takich, których przy połowie już nie można wytrzymać jak to w przypadku "The E.N.D." Black Eyed Peas, gdzie pierwsze 9 kawałków świetnych, a reszta już wygląda marnie. Dlatego należy się duży szacunek dla Lady Gagi, która odważyła się na taki krok, bo jest to rzadko spotykane. Myślę, że Gaga nie pokazała nam jeszcze wszystkiego na co ja stać, a jej niepowtarzalny styl rozpoznawalny na całym świecie będzie jeszcze bardziej charakterystyczny i liczę na to, że z każdym albumem Gaga będzie pokazywać nam coś nowego bo jak na razie mamy lekką powtórkę sprzed roku, ale która w ogólnym zarysie wygląda bardzo dobrze, ponieważ brakuje nam klasycznego popu, którego ludzie mimo wszystko chcą słuchać. Śmiało więc mogę stwierdzić, że Lady Gaga wchodzi do grona artystów jak Justin Timberlake, Usher, Kanye West czy Beyonce, którzy stają się inspiracją dla młodszego pokolenia, do którego także należy Gaga. Więc można powiedzieć, że z ucznia Lady Gaga staje się mistrzem. -
- Rated R [Polska cena]
- Rihanna
- cena: 34,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Tomasz Butrym 2009-11-21
niepowtarzalny styl i charakter dorastajacej rihanny. (5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
rihanna, artystka, która w zaledwie kilka lat wspięła się na sam szczyt wszystkich list przebojów i swojej muzycznej kariery. z albumu na album, z roku na rok młodziutka wokalistka i showmanka dorastała i prezentowała swój niepowtarzalny styl i charakter. wiązana z Jay'em-Z i największą afera 2009 roku w związku z pobiciem jej przez byłego partnera, innej mega gwiazdy r&b Chris'a Brown'a. teraz wydala album, na którym znajdziemy wiele przepełniających ją bólem piosenek na temat ekscesu, który wydarzył się na rozdaniu nagród Grammy br i miłości niespełnionej. z drugiej strony Riri przedstawia się jako kobieta silna i gotowa walczyć o jej prawa i powrót do normalnego życia. album, który oficjalnie zapowiedziany został 23-go października 2009 singlem "The Wait Is Ova", a tak naprawdę "Wait Your Turn" produkują przede wszystkim najbardziej rozchwytywani artyści ostatnich lat. Ne-Yo; autor większości tekstów na "Rated R", znany ze współpracy z artystką z Barbadosu m.in. z hitu "Hate That I Love You" z poprzedniego multi-platynowego albumu "Good Girl Gone Bad". The-Dream; twórca największego hitu wokalistki "Umberella", a także Will.I.Am i Justin Timberlake pracowali nad efektem najnowszego krążka. Jak przystało na tak wielkiego formatu wokalistkę wszystkie utwory na albumie łatwo wpadają w ucho, ale nie są banalne i typowo popowe. Widać, że Rihanna dorosła i jej album jest ciekawszy dla odbiorców szukających drugie dno w gatunku muzyki jaki prezentuje Riri. Utwory utrzymane w tonacji pół ballad, pół hitów, pół osobistych refleksji mogą wywołać mieszane opinie, bo nie są to klasyczne hity, anie też większość nie nadaje się na kawałki puszczane na dyskotekach. Świetne jak dla mnie okazały się utwory "Stupid In Love", "Photographs", "Rude Boy" i "Cold Case Love". Na albumie prócz Rihanny usłyszymy trzech gości; bardzo modnego ostatnio Young Jeezy, klasycznego Will.I.Am'a, ktory w swoim stylu pojawia się w "Photgraphs" i Slash, który nie specialnie zabłysnął w "Rockstar 101". Narazie jednak nie widać klasycznego hitu jak "Umberella", "Disturbia" czy "Unfaithful", jednak jeśli R dobrze wykorzysta atuty takich utworów jak "Fire Bomb" czy "Rude Boy" to spokojnie może wrócić na szczyty list przebojów. Album jest bardzo "amerykański" w tym dobrym słowa znaczeniu, bo jest zrobiony trochę pod publiczkę, teraz wszyscy będą patrzeć na Rihannę z perspektywy biednej, pokrzywdzonej dziewczynki, która na "Rated R" pokazuje się także ze strony wrażliwej, silnej i dorosłej kobiety z dużym doświadczeniem życiowym, jednak nie przeszkadza jej to, że wszyscy kojarzą ją z aferą z Chrisem Brownem skoro nagrywa tak dosłowny album. Jednak okazuje się, że album jest szczery i prawdziwy, co czyni go wyjątkowym. -
- The Renaissance [Jewelcase]
- Q-Tip
- cena: 34,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Tomasz Butrym 2009-11-14
kolejny doskonaly album z 2008
praktycznie nie wiem od czego zaczac.. q-tip rzadko kiedy pokazuje nam swoje studyjne materialy ale jak juz cos zrobi to jest to kwintesencja rapu. swietna okladka przez ktora artysta z nowego jorku chce pokazac ze jego dzielo nie jest komercyjne, a moze byc rownie dobre co albumy jay-z czy nasa. "the renaissance" jest klasycznym, naprawde swietnym krazkiem, ktory pokazuje prawdziwe oblicze rapu. kazdy utwor na plycie jest dokladnie przemyslany i dopracowany do ostatniej nuty. wszystkie piosenki tak ulozone zeby sluchalo sie go plynnie i lekko. zdecydowanie moimi faworytami na krazku sa wszystkie piosenki! tu nie ma slabego punktu, sample z klasycznych utworow the jacksons od razu rzucaja sie w ucho! jednak najbardziej przypadl mi do gustu "you" i " life is better" gdzie goscinnie pojawia sie Norah Jone, ktora idealnie wrecz jak zadna inna pasuje do tego utworu, jak jest tez z pozostalymi goscmi. chcialbym zeby artyscie czesciej wracali do klasycznego rap z lat 90' i wzorowali sie wlasnie na takich artystach jak ll cool j, common czy methodman. -
- Michael Jackson's This Is It
- Michael Jackson
- (towar niedostępny)
Tomasz Butrym 2009-11-14
niesmiertelne hity.. przeczytaj recenzje (4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
poraz kolejny otrzymujemy skladanke najlepszych hitow czlowieka, ktorego zbyt wiele ludzi zaczelo doceniac po jego smierci. nieco inny zlepek hitow bo otrzymujemy tu piosenki, ktorych nie znajdziemy na "the ones" ani na "the essential". utwory, ktore Michael wykonywal w czasie prob do trasy koncertowej THIS IS IT, tak naprawde duzo lepiej slucha sie ogladajac film. niestety jest to komercyjne posuniecie majace na celu wzbogacic sie na smierci najwiekszego artysty, ktorego mielismy przyjemnosc ogladac i troszke tez na promocje filmu, na ktory wiekszosc wybralaby sie gdyby tej plyty nie wydano. ale na szczescie to nie wina Michaela, ktory zawsze robil cos tworczego. z kolei tytulowy utwor "This Is It"- "nowy" czyli liczacy sobie juz ponad 20 lat jest slaby, poprostu. w porownianiu do klasycznych ballad Jacksona jak "Human Nature", "The Lady In My Life", "You Are Not Alone", "She's Out Of My Life" utwor "This Is It" jest niedopracowany. gdyby krol popu wciaz zyl jestem przekonany, ze nie wypuscilby tego utworu, a jesli by to zrobil to na 100% cos by w nim zmienil; bo Michael Jackson przeyzwyczail mnie do tego, ze jesli cos robi robi to perfekcyjnie. co moglismy zreszta podziwiac na wielkim przez kilka dni. bardzo bym chcial aby nowe (jesli takie sa) utwore, ktore powstaly w przygotowaniu do nowego studyjnego albumu nie znalazly sie w rekach ludzi, ktorzy beda chcieli zrobic z nich komercyjny i wysoko budzetowy sukces. pewnie powstalby album z 50 piosenkami, ktore znalazlyby sie na tym albumie. wlasnie dlatego uwazam, ze utwory te powinny trafic tylko do dwoch osob ktore wyselekcjonowalby najelpsze utwory; mysle, ze tymi osobami powinni byc Kanye West i Will.I.Am z ktorymi wspolpracowal Michael tuz przed smiercia. sa to dla mnie osoby pewne, rewolucyjne, a przede wszystkim sa to artysci, ktorzy wybraliby 10/13 i wydaliby ostatni album Jacksona, ktorego nie zawstydzil sie sam krol popu. -
- Man On The Moon: The End Of Day [Polska cena]
- Kid Cudi
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Tomasz Butrym 2009-10-29
Nieprzekombinowany i rytmiczny człowiek z księżyca (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Od momentu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem utwór "Day N Nite" wiedziałem, że Kid Cudi jest osobistością, której naprawdę warto się przyglądać. Później trochę bardziej znany mi już jako osoba, która towarzyszy Kanye Westowi w pracy nad jego albumem 808s & Heartbreak widziałem, że będzie należał do czołówki raperów nowej generacji, którzy łącza w swojej twórczości elementy hip hopu popu electro i rocka. Z pewnością "Man On The Moon" to płyta nowatorska, która świetnie pokazała, że Kid Cudi od samego początku nie stawia na banał, tylko idzie pod prąd i ważniejsza jest dla niego sztuka tworzenia niż komercja. Pierwszy raz spotkałem się z płytą, która w ciekawy sposób została podzielona na różnego typu utwory. Na początku album jest trochę monotonny, ale na pewno nie nudny. Na końcach utworów możemy usłyszeć przesłania Commona, który podobne rzeczy robi na swoich studyjnych albumach, jak "Be" czy "Finding Forever". Najciekawszymi utworami na albumie jak dla mnie są "My World", "Sky Might Fall, Day N Nite". Znajduję w nich coś niebanalnego i ciekawego, coś co przyciąga moje ucho i mam ochotę przewinąć tę piosenkę i przesłuchać jej jeszcze raz. Praktycznie nie znalazłem na tym albumie żadnych słabych stron, każda piosenka jest ze sobą w pewien sposób powiązana i ma specyficzną rytmikę. Bardzo dobrze słucha się także "Pusuit Of Happiness" czy "Make Her Say" z ciekawym samplem "Poker Face Ladi Gagi". Jeśli chodzi o gości pojawiających się na "Man On The Moon End Of Day" także nie znajduje słabego punktu, każdy z nich jak nikt inny pasuje do poszczególnych utworów jak MGMT we wspomnianym już "Pusuit Of Happiness" czy "West" z "Commonem". Okazuje się więc, że nauka która czerpie od starszych kolegów Cudi nie idzie na marne, lecz najważniejsze jest to, że potrafi dodać coś od siebie i jest to naprawdę wartościowa muzyka, która poza sukcesem komercyjnym ukazuje w dużym stopniu osobowość artysty, którym niepodważalnie w tak szybkim czasie stal się Kid Cudi. -
- The Blueprint 3
- Jay-Z
- cena: 62,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Tomasz Butrym 2009-09-16
doskonala kolaboracja (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
faktycznie w duzej mieze zgadzam sie z wypowiedzia kolegi Grzegorza, notamiast martwi mnie to co bedzie dalej z jay-z? album nie nalezy do najgorszych ale tez nie jest najlepszym materialem krola rapu. i tu znow zgodze sie z kolega iz jest to najlepszy album od czasow black album, ktory wg mnie jest najlepszym krazkiem w dorobku rapera z brooklnu. ale czy plyty ktore sa malo nowatorskie i rekolucyjne beda pamietane przez kolenych 20 lat? tak jak zrobil to west w 808s, usher w confessions czy justin w futuresex/lovesounds? mysle ze warto eksperymentowac i w kilku utworach na tej plycie jay-z tego dokonal za co nalezy mu sie duzy respekt. powrot do wspolpracy z kanye westem okazal sie strzalem w 10. jak zwykle zreszta wszystkie utory wyprodukowane przez ye sa niebanalne i zdecydownie najlepsze na tym albumie. zdecydowanie najbardziej w ucho wpadaja pierwszy "what we talkin about" gdzie w refrenie mozemy uslyszec luke steela z empire of the sun, "already home" czy nawet "hate". to co najbardziej podoba mi sie w blueprint 3 to wszechstronnosc artystow, ktorych hova zaprosil do studia. jak rozna muzyka nagrywaja kid cudi, kanye west, alicia keys, luke steel czy pharrell, co powoduje, ze kazdy bedzie mogl znalezc tu cos dla siebie. uwazam, ze najslabszym ogniwem (ktorych jest naprawde malo) albumu jest utwor "real as it gets" gdzie young jeezy niestety wypada slabo w porownaniu do jay-z i "reminder", w ktorym timbaland przekombinowal zdecydowanie i w sumie to nie wiadomo jaki z tego mial wyjsc efekt bo piosenka nie ma sensu! album mozna wlozyc do szufladki z bardzo dobrymi produkcjami hip-hop na miare loso's way fabolousa, press play diddyiego czy finding forever commona. -
- The E.N.D. [Polska cena]
- The Black Eyed Peas
- cena: 34,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Tomasz Butrym 2009-09-16
nie wystarczyloby 9 utworow? (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
musze sie przyznac, ze nie znam wczesniejszych albumow bep bo nie przepadam za fergie, a wczesniejszych w czasie kiedy jej jeszcze nie bylo ja nie mialem pojecia o tej grupie bo bylem za mlody. znam jednak bardzo dobrze tworczosc will.i.am'a i kiedy uslyszalem promujacy singiel BOOM BOOM POW pomyslalem, ze album moze byc dobry bo strasznie lubie polaczenie elektroniki z hip-hop'e, a wiem ze w tym gatunku specializuje sie will.i.am. od pierwszego utowru do ostatniego na albumie nie ma chwili wytchnienia; caly czas szybkie tempo, zwawa lyrika i mocne bity. do piosenki PARTY ALL THE TIME mozna wytrzymac, bo jest naprawde rytmicznie potem juz niestety gdzies pogubili sie twory energy never dies. z drugiej strony jednak czego wiecej mozna spodziewac sie jesli juz sam tytul albumu brzymi energia nigdy nie umiera? no ale umiera i to dokladnie 9 piosenek po puszczeniu plyty. jesli juz oceniac album w swoim gatunku to najbardziej podobaja mi sie PARTY ALL THE TIME, ALIVE i RING-A-LING. polecam album w weekendowy wieczory kiedy przygotowujemy sie do imprezy, no chyba tez taki cel postawil sobie will i am tworzac ten album, zreszta samo za siebie mowi tekst piosenki I GOTTA FEELING. co jak co ale utrzymywania sie na listach przebojow to mozna pozazdroscic, przyklad? od 18 kwietnia na szczycie billboard hot 100. -
- The Fame
- Lady Gaga
- (towar niedostępny)
Tomasz Butrym 2009-03-09
fresh style (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
jakie to wielki szczescie, ze raz na jakis czas ( wg. zbyt dlugi okres czasu, no ale niech juz bedzie , ze raz na jakis okres czasu pojawia sie ktos tak swiezy i zdeterminowany aby zawojowac wszelkie listy przebojow jak lady gaga. dwa promujace album single Just dance oraz poker face z miejsca staly sie mega hitami w europie i za oceanem. od pierwszego momentu kiedy pojawila sie gaga pojawilo sie wraz z nia mnostwo fanow oraz artystow, ktorzy z wielkim szacunkiem zaczeli wypowiadac sie o ( juz ) mega gwiezdzie show biznesu. czesto porownywana do madonny i slusznie bo wyglada swietnie, bity ma genialny, a glos powalajacy. najbardziej ruszyla mnie w niej determinacja i osobowosc jaka artystka posiada. jest pelna nowatorskich pomyslow, szalona i jak rzadko, ktora kontrowersyjna spiewaczka nie odbiegajaca umiejetnosciami od madonny, cher czy bardziej swiezych gwiazd jak rihanna czy alicia keys. gaga notuje genialny start! najmocniejszymi atutami albumu sa przede wszystkich bity i mozliwosc bawiania sie przy takiej muzyce do bialego rana! wroze jej ogromny sukces i trzymam kciuki, a zarazem mam nadzieje, ze nie poprszstanie na tym co ma lecz pojdzie krok do przodu w muzyce pop! niestety nie moge dac 5 gwiazdek bo uwazam, ze zabawa to nie wszystko ale z czystym sumieniem 4, a gdybym mogl to nawet 4,5 :)






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













