stały recenzent  eliot

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 15

  • Symphonicities [Polska cena]

    eliot 2010-08-12

    Zmierzch bogów?   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Niekoniecznie. Choć przyznam, że trochę zmęczyły mnie te różne symfoniczne odgrzewanki. Komercyjnie zapewne uzasadnione, ponieważ mało który fan nie skusi się na swoiście „uszlachetnione” wersje znanych utworów i prędzej czy później - sięgnie po płytę ulubionego artysty. Sam załapałem się nie raz na ten marketingowy trick i... bywało różnie. Doszedłem do przekonania, że klasykę lepiej zostawić klasykom. Tym prawdziwym. Na ostatniego Stinga zamierzałem się od pewnego czasu. Z powodów wspomnianych - nie bez obaw. Na szczęście nie znalazłem tu nudy spod znaku Ennio Morricone, czy naszego później objawionego Rubika. Sympatyków tych panów przepraszam z góry i z dołu, ale na ich projekty reaguję tak, a nie inaczej - znużeniem właśnie - i nic na to nie poradzę. Mr Żądło uniknął moim zdaniem pułapki odgrzewanego kotleta, o którym mówił któryś z recenzentów. Zaproponował nowe oblicze - umiejętnie unikając rozmydlonego sentymentalizmu. Płyta niewątpliwie wielkiej urody. Jedną gwiazdkę odejmuję za track-listę. Ale to już doprawdy skrajny subiektywizm.
  • Sonny, Please
    • Sonny, Please
    • Sonny Rollins
    • cena: 50,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 14 dni )

    eliot 2010-03-11

    Nie żałuję. Coraz bardziej.

    Na szczęście - Sonny nadal gra po amerykańsku. Choć sam nie do końca rozumiem, co to właściwie znaczy. Na nieszczęście - Sonny nadal ubiera się po amerykańsku. Choć sam nie do końca rozumiem, co to właściwie znaczy. Na moje szczęście - nie jestem krytykiem muzycznym (ani muzykiem krytycznym). Na Wasze nieszczęście - nie jestem krytykiem muzycznym (ani muzykiem krytycznym:). Na szczęście Sonny'ego - nie trzeba przyznawać "merlinów" za okładkę. Na nieszczęście Sonny'ego - muszę w końcu iść spać.
  • Soldier Of Love [Eco Style]

    eliot 2010-03-04

    Coś się kończy...   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Płytkę "zapętliłem" na kilka wieczorów i... nie ruszyło. Gdyby Sade była debiutantką, pewnie kibicowałbym jej większą ilością gwiazdek. Jako diwie okołojazzowych klimatów - przyznaję jedynie trójkę. Czyżby "Smooth Operator" był pomnikiem, którego nie należy traktować jako odniesienie do całej reszty? A może ja sam straciłem dawną wrażliwość na nowe brzmienia? Oto pytania - niekoniecznie retoryczne, ale z pewnością otwarte. Dlatego nie krytykuję bezlitośnie nowego oblicza artystki. Być może, wbrew nagłówkowi... coś się zaczyna. Zdegustowanych nie nawracam, niezdecydowanych lekko zachęcam. Tyle.
  • Midwinter Graces [Polska cena]

    eliot 2009-12-28

    Your Grace...   (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie recenzujcie tej płyty po pierwszym odsłuchu. Kupiłem ją „pod choinkę”. Rozpakowana tuż po pasterce, nie zawiodła, ale też nie wywołała euforii. Starym dobrym zwyczajem, pozwoliłem jej dojrzewać we mnie. Sprawdzało się niejednokrotnie, więc czemu nie tym razem? Trudno powiedzieć, że po dwóch dniach świąt z małym okładem, muzyka weszła w krwiobieg. Jednak stara się na tyle skutecznie, że apetyt na „nową” Tori rośnie z każdą następną nutą. Już dziś jestem pewien, że „Midwinter Graces” wejdzie do mojego grudniowego kanonu. Bez wyłuskiwania pereł i tworzenia listy osobistej - z czego chyba udało mi się wreszcie skutecznie wyleczyć. Polecam tym, którzy chcą na chwilę odpocząć od dźwięków „Mazowsza”, nie tracąc przy tym nic z magii wiadomego czasu, a wręcz przedłużając ją poza kalendarz liturgiczny.
  • Idą Święta 3 - Akcja Charytatywna Trójki [Digipack]

    eliot 2009-12-02

    Idą święta...   (6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Wszystkie karpie świata na jednym krążku. Polowałem na nie - średnio skutecznie - z uchem przyklejonym do Trójkowego głośnika, aż tu taka niespodzianka. Wszystko w jednym! Lepiej niż szampon z odżywką i nie wiem czym jeszcze. Warto kupić z powodów wszelakich: kolekcjonersko - Markowo (sic!) - dobrodusznych.
  • If On A Winter's Night [Polska Cena]

    eliot 2009-12-02

    Zima jest piękna   (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nauczyłem się nie recenzować płyt po pierwszym spotkaniu. Nawet po drugim, trzecim... Z ostatnim Stingiem zaprzyjaźniam się od dobrego tygodnia. To też zbyt krótko na wydawanie jednoznacznych osądów, więc takich proszę się nie spodziewać. Powiem jedynie, że z wieczoru na wieczór, moje uszy czują się coraz bardziej syte. Winter's Night... Aż chciałoby się uchylić okno w poszukiwaniu białej połaci. Aura nie sprzyja? Trudno. Mr Żądło coraz subtelniej zmusza do uruchamiania wyobraźni. Choć w moim odczuciu nie mniej skutecznie, niż za czasów starych Policjantów. Jeśli komuś bliższa jest ekspresja spod znaku Synchronicity, niech bez odrazy odłoży Zimę na półkę, pozwoli jej obrosnąć... śniegiem, którego ścieranie po latach może okazać się niewypowiedzianą przyjemnością. Której sam właśnie doświadczam, a niedowiarkom szczerze życzę.
  • Get Lucky [Polska cena]

    eliot 2009-10-04

    I'm lucky   (5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie będzie recenzji. Tyle zostało powiedziane, tak zgodnie z moimi odczuciami, na dodatek piękniej, niż sam potrafiłbym to zrobić, że więcej dodawać nie trzeba. Jednak proszę pozwolić na refleksję. Zawsze, kiedy wspominam czas matury, jest ona dla mnie synonimem nauki w gronie przyjaciół, ale przede wszystkim ożywczych chwil wytchnienia przy muzyce Dire Straits. W sobotnie wieczory, niejako programowo, komponowało się drinki na bazie zdobycznego (ech czasy:) Vermutha , dziewczyny wyczarowywały kanapki „z niczego”, a winylowe płyty rozbrzmiewały dźwiękami „Love Over Gold”, czy innej „Alchemy”. Było pysznie i magicznie. To właśnie wtedy, dwadzieścia lat z okładem wstecz, Mark Knopfler zagościł na dobre w moim życiu. Co dziwne, mimo tych ciepłych wspomnień z jego zespołowych dokonań, najchętniej wracam dziś do „On Every Street”. Choć przecież w okresie mojej pierwszej fascynacji, tego krążka nie było jeszcze na świecie. Hmm... Dojrzewamy widać razem z artystami. Późniejsze, solowe dokonania, wzbudzały różne emocje. Nie ukrywam, że było trochę rozczarowań. Adrenalina wzrosła przy „Ragpicker’s Dream”, ale potem linia USG emocji znów ułożyła się w prawie niezakłóconą poziomą. Aż do dziś. Jestem w trakcie dziewiczego odsłuchu „Get Lucky”. Płytka zdążyła się „zapętlić” jedynie potrójnie, a ja już jestem pewien, że tym albumem Mark zamknął pewien etap swojego życia. Choć pewnie trafniej byłoby powiedzieć, że otworzył nowy rozdział. Jeszcze nie zdążyłem oswoić się z nowym materiałem, a już czekam na ciąg dalszy. Ciekawe, co to znaczy? Pani Małgosiu. Czy dostanę kartę wstępu do tego ekskluzywnego klubu przyjaciół? Panie Radku. Też nie lubię zakneblowanych okien. Mimo chłodu. Już październikowego - niestety. Herbata co prawda stygnie szybciej, ale przynajmniej muzyka się nie dusi. A inteligentny pies z pewnością wszystko zrozumie.
  • Kill To Get Crimson [Polska cena]

    eliot 2009-10-04

    Nawrócony   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Recenzji nie będzie. Wcześniej tyle powiedziano, ale... Jestem tuż po kilkukrotnym odsłuchu ostatniego dziełka Marka, czyli "Get Lucky". W nowej odsłonie, artysta częstuje nas dźwiękami łatwiejszymi do ogarnięcia przy pierwszym spotkaniu. Po drugim - trzecim podejściu, muzyka łagodnie wchodzi w krwiobieg. Wystarczy "zapętlić" odtwarzacz, by następnego dnia poczuć uzależnienie. Tak dla odpoczynku, postanowiłem na chwilę zmienić repertuar. Ciekawe - pomyślałem - jak wypadnie konfrontacja z płytą KTGC. Od dwóch niespełna lat właściwie tylko zalega półkę. Z małymi przerwami. Jakoś trudno było mi się do niej przekonać. A co tam - starłem kurz z pudełka, wcisnąłem "play" i... oniemiałem. Miał być przecież tylko mały antrakt, a ja po trzecim "okrążeniu" chcę więcej i więcej... Razi mnie patos, ale trudno odpędzić skojarzenie z biblijną przypowieścią o dobrym winie. Tylko Mistrz Ceremonii (zwróćcie uwagę na wielkie litery) potrafi do końca zachować dobrą jakość. Nie bójcie się tego krążka, dajcie mu czas, a może być pięknie. Naprawdę.
  • Samotność w Sieci
    • Samotność w Sieci
    • Janusz Leon Wiśniewski
    • (towar niedostępny)

    eliot 2009-10-03

    ...   (2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Urlop 2008. Ustronie Morskie. Za dnia aż kipi od nadmiaru UV, fląder dobrze wysmażonych i innych atrakcji rozpraszających mgłę, zaczynioną na powszedni chleb dni. Później jeszcze tylko teatr świat(ł)a na plaży, a potem już tylko wóda-nuda przed snem w jednoosobowym pokoju na peryferiach. Prawdziwy facet poszedłby do baru, zamówił podwójne "cokolwiek", umiejętnie zaaranżował ciąg dalszy, i już nie musiałby sam sobie podawać śniadania następnego dnia. Widać, nie jestem prawdziwym facetem. O poranku zjadłem jajko na twardo wprost z elektrycznego czajnika, nieco podumałem nad filiżanką rozpuszczalnej kawy i wymyśliłem, że puste wieczory należy zabijać wypróbowanym wcześniej sposobem. Kupiłem bilet do Kołobrzegu. Na miejscu, sobie znajomą drogą dotarłem do ulubionej księgarni. "S@motność" sama wpadła mi w to i tamto, a sprzedawca pożegnał mnie wyświechtanym "lepiej późno, niż wcale - na każdego przyjdzie czas". Powiedział to z na tyle niejednoznacznym uśmiechem, że nawet nie zdążyłem się poirytować. Rozkład jazdy PKS-u poganiał, rzuciłem więc bezceremonialne "okaże się", by prawie galopem ruszyć w kierunku przystanku. Lekturę kończyłem po trzech dniach (nie samym słowem żyje człowiek), w pociągu relacji wczasy - dom. Jako wypełniacz wszelako źle rozumianego nadmiaru, sprawdziła się doskonale. Tydzień temu, w podobnie wakacyjnych okolicznościach przyrody, zafundowałem sobie repetę. Tyle, że pod koniec września Bałtyk bardziej tchnie Skandynawią. Niektóre z poprzednio wzruszających historii, trąciły tym razem lekką infantylnością. Za dużo lodu w kieliszku? Cholera wie. Jedno jest pewne - krytycy zawodowi żyją z... krytykowania. Zwykli czytelnicy na szczęście nie muszą. Czego im życzę.
  • Wolno
    • Wolno
    • Marek Napiórkowski
    • cena: 38,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 14 dni )

    eliot 2009-09-12

    ...wolnooo...   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Recenzja? Sam nie wiem. Raczej post scriptum. Bo przecież tyle zostało powiedziane. Pierwszy odsłuch: wiara. Nie mylić z Viagrą. Drugi, trzeci...: nadzieja. Dziesiąty, ...nasty: aż prosi się o miłość. Stop. Łatwo nie będzie, ale ...lubię takie granie. Właściwie wszystko już było. Jeśli nawet nie poddać się tzw. pierwszemu wrażeniu, posądzaniu o wtórność i takie tam podobne, płytka może okazać się... chemiczną. Wchodzić w krwiobieg, bez względu na okoliczności - tzw. prace biurowe, wyprawę samochodem do obcego miasta, czy wreszcie relaks w prywatnym "m". Jeśli Marek Napiórkowski nagra nowy krążek, z pewnością stanę w kolejce.
(Stron 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!