Rolu
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 76
-
- Omen [Limited Edition]
- Soulfly
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-30
Czad! (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Od kilku lat powtarzam, że Soulfly z każdym albumem wskakuje na kolejny poziom. Szczególnie widać to na przełomie "Dark Ages" i "Conquer". Na Omenie styl z poprzedniego albumu jest w pewien sposób kontynuowany. Dalej jest ciężko, ostro, brutalnie i bez udziwnień. Różnica jest taka, że "Omen" oprócz "Soulfly VII" (swoją drogą najsłabszy i najbardziej jałowy ze wszystkich) nie ma żadnych wstawek etnicznych. Myślałem, że po "Blood Fire War Hate" już nic cięższego nie usłyszę na starcie. A jednak "Bloodbath..." daje jeszcze mocniejszego kopa. Później słyszymy singlowy kawałek "Rise Of The Fallen" ze świetnymi gitarami i gościnnym występem na wokalu. Gościa usłyszymy jeszcze w "Lethal Injection" - chyba najlepszym kawałku na płycie. Pozostałe utwory również utrzymują bardzo wysoki poziom, mamy trochę fajnych solówek itp. Wyróżnia się jakby punkowy "Vulture Culture". 3 utwory dodatkowe z limitowanej edycji jakoś specjalnie się nie wyróżniają ale dobrze uzupełniają album, który jest jak dla mnie o co najmniej 10minut za krótki (w wersji podstawowej ok. 43 minuty). Ale z drugiej strony nie ma tutaj żadnych zapychaczy i gniotów, dostajemy samo "gęste". Fajnie prezentuje się również festiwalowy występ na bonusowej płycie DVD. Podsumowując: dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak Cavalera, którzy nie poddają się trendom i robią swoje. Nie można zapomnieć o roli Marca Rizzo. Gość jest genialny i wnosi bardzo dużo do zespołu, do jego brzmienia. Gorąco polecam! -
- Korn
- Korn
- cena: 24,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Rolu 2010-05-30
Świetny debiut
Gdybym miał kapelę nu-metalową to chciałbym nagrać debiut na takim poziomie. "KoRn" jest zdecydowanie najlepszą płytą w dorobku zespołu. Od pierwszej do ostatniej minuty trzyma poziom, nie ma tutaj żadnych zapychaczy. Są za to pociski jak "Blind", "Clown" itp. Można by tutaj wymienić wszystkie utwory. Na szczególną uwagę zasługuje "Need to", kawałek, którego mógłbym słuchać godzinami. Jest to chyba mój ulubiony utwór KoRna od wielu, wielu lat. Jeśli chcecie zacząć przygodę z tym zespołem - zróbcie to od tej płyty. -
- Life Is Peachy
- Korn
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-30
Kontynuacja debiutu
Według mnie "Life is peachy" jest taką płytą przejściową między debiutem a następnym wydawnictwem. Niby jest ostro i podobnie jak na albumie "KoRn" ale czuć tu zalążki przebojowości rodem z "Follow..." jak np. w świetnym "Ass Itch". Ogólnie fajnie to wypada i miło się tego słucha. Zwłaszcza, że "Life is peachy..." jest ostatnim albumem, jak to niektórzy mówią, "niekomercyjnym", nagranym w starym stylu. Później muzyka zaczęła ewoluować w inne rejony. Niektórym się to podoba, innym nie. -
- Follow The Leader
- Korn
- cena: 24,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Rolu 2010-05-30
Odmiana
Wielkie było moje zaskoczenie po pierwszym wysłuchaniu tego albumu. Byłem zachwycony debiutem, chętnie słuchałem "Life is...". Aż tu nagle taka odmiana. Ice Cube, Durst gościnnie na wokalach. Większość utworów straciła ten ciężki pazur i klimat, nadają się do Vivy czy MTV. Od biedy nawet do radia. Teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że "Follow..." jest albumem bardzo dobrym, innym od poprzedniczek ale nie można cały czas nagrywać tego samego. Bardzo podoba mi się "Cameltosis", reszty też słucha się bardzo przyjemnie. Bardzo ładna jest oprawa graficzna, człowiek tworzący okładkę ma niesamowity talent. Po 2 pierwszych albumach KoRna znali w określonych kręgach, "Follow.." a szczególnie singiel "Freak..." wyniósł ich ponad podziały i tak KoRn stał się popularny, bardzo popularny. -
- Dark Ages
- Soulfly
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-24
Dobra passa podtrzymana!
Po wydaniu Prophecy zastanawiałem się czy Max jest w stanie wydać jeszcze coś lepszego albo chociaż tak samo dobrego. Okazało się, że dał radę. Dark Ages trzyma równie wysoki poziom co płyta - poprzedniczka. Mamy tu zaserwowaną podróż przez różne style ciężkiego grania. Jest tu hardcore'owa jazda w stylu Carved Inside, Frontlines, Arise Again czy Fuel The Hate. Nie brakuje też rodzynków w stylu Molotov - coś a'la stary punk z częściowo rosyjskim tekstem (brzmiącym momentami bardzo swojsko). Nie przemawia do mnie Staystrong ale reszta niesamowicie "daje radę". Na Dark Ages nadal mamy obecne wstawki ludowe jednak jest ich mniej niż na Prophecy. Wielka szkoda bo bardzo je lubię i jak dla mnie stanowią one charakterystyczną cechę albumów grupy. Tę lekką "niedogodność" wynagradza końcowy instrumental - Soulfly V. Chyba najlepszy w dorobku zespołu. O jego sile stanowi niesamowita gitara, która "wchodzi" ok 6:20. Tego trzeba posłuchać. Polecam!! -
- Prophecy [Digipack]
- Soulfly
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-23
Cudo
Po dwóch troszkę słabszych albumach Soulfly nagrał coś niesamowitego, cudownego. Od Prophecy zacząłem swoją przygodę z zespołem, może dlatego darzę ją takim sentymentem i najczęściej gości ona w moim odtwarzaczu. Ale dlaczego miałoby być inaczej? Przecież jest tutaj pełno pocisków w stylu Prophecy, Living Sacrifice czy Defeat U. Niesamowitą rolę na tym albumie odgrywają wstawki etniczne, jest ich bardzo dużo (chyba najwięcej w całej dyskografii grupy i są najlepsze), są długie, charakterystyczne i tworzą fajny klimat jak np. w kawałkach Mars, I Believe, Moses czy Porrada. Do tego dochodzi jeden z najlepszych utworów instrumentalnych Soulfly (lepszy wg mnie znajduje się tylko na kolejnej płycie). Na deser dostajemy Wings z gościnnym udziałem Ashy Rabouin na mikrofonie i orkiestrą na zakończenie. W efekcie otrzymujemy piękną płytę. Mamy tu wszystko: od hardcore'owej jazdy - Defeat U, przez covery - In The Meantime po momenty wyciszenia. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Gorąco polecam!! -
- 3
- Soulfly
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-21
Spadek formy
Przez fanów Soulfly'a 3/Om (bo niby taka jest poprawna nazwa tego wydawnictwa) jest uważana za najsłabszą płytę zespołu. I faktycznie tak jest. Mimo i tak wysokiego poziomu jest słabiej niż na innych wydawnictwach tego zespołu. Niby fajnie się go słucha ale człowiek ma wrażenie, że to gdzieś już było. Mamy tutaj utwory świetne jak np. "Tree of pain" ale też takie wypadki jak "One". Max na płycie umieścił twór 9-11-01, który jest minutą ciszy w hołdzie ofiarom ataków na WTC. Robi wrażenie. Fajnie wypada też cover "I will refuse" jako utwór bonusowy. Pewnie inne kapele chciałyby nagrać album na takim poziomie ale w wypadku Soulfly'a "3" można uznać za lekkie "zmęczenie materiału". Co wcale nie oznacza, że nie warto sobie tym albumem zawracać głowy - świadczą o tym 4 merliny. -
- Primitive
- Soulfly
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-18
Primitive?
Druga płyta Soulfly wydaje się być jakby bardziej spójna muzycznie od swojej poprzedniczki ale przy tym bardziej nierówna jeśli chodzi o poziom. Na początek mamy 4 pociski, utwory świetne, wyróżniające się na tle całości. Kilka następnych kawałków też trzyma poziom ale nie mają takiej mocy. Osobiście bardzo lubię Son Song, główny wokal wprowadza fajny klimat i sprawia, że człowiek zapamiętuje ten utwór. Później mamy średniawkę Boom, 2 dobre utwory, Soulfly II wprowadza odrobinę ciszy i uspokojenia. Następnie pojawia się hip-hopujący In Memory Of... który jakoś nieszczególnie mi pasuje, po "wujku" Maxie nie spodziewałem się takiego czegoś, utwór zły nie jest ale psuje lekko płytę jako całość. Na koniec dostajemy utwór z gościnnym udziałem Ashy Rabouin śpiewającej "just let my soul fly freeee....". Mi ten kawałek się podoba chociaż znam ludzi, którzy uważają takie połączenie za "szczyt obciachu i bezguścia". "Flyhigh" z kobiecym wokalem brzmi z pewnością lepiej niż utwór poprzedzający z raperami. Primitive jest dobrym albumem ale wypada gorzej od debiutu i dlatego tylko 4 merliny. -
- Diamond Eyes
- Deftones
- cena: 34,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Rolu 2010-05-18
Diamentowa płyta (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Muzycy zapowiadali powrót do korzeni czyli granie w stylu Adrenaline i Around The Fur. Moim zdaniem Deftonesi słowa za bardzo nie dotrzymali. Co wcale nie oznacza, że album jest słaby. Diamond Eyes jest genialne. Bardziej od dwóch pierwszych albumów czuć tu Saturday Night.. i White Pony (chociaż elementy z debiutu i jego następcy też są wyczuwalne). Jedyny ból jest taki, że utworów mamy tu tylko 11 (przy czym reprezentują one taki poziom, że każdy z nich nadawałby się na singiel). Po lekko ponad 40 minutach zadajemy sobie pytanie "co to już koniec?". W sumie poprzednie wydawnictwa były podobnej długości jeśli nie brać pod uwagę utworów instrumentalnych i innych udziwnień. Na Diamond Eyes takich kawałków nie spotkamy. Mamy tu samo "gęste", którego świetnie się słucha. Dłuższa przerwa pomogła zespołowi, zastępca Chenga też daje radę ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś usłyszymy kapelę w oryginalnym składzie i będziemy mogli kupić niewydany z powodu wypadku album "Eros". Oczekując na ten moment warto zagłębić się w Diamentowe Oczy bo zdecydowanie warto! Deftones nagrali płytę, która w sposób znaczący wyróżnia się na tle innych produkcji. -
- Conquer
- Soulfly
- (towar niedostępny)
Rolu 2010-05-17
Moc!!!
Conquer jest pierwszym albumem na którym Max zrezygnował z eksperymentów w rodzaju gościnnie rapujących kolegów. Zamiast wstawek hip-hopowych mamy tu bardzo dużą dawkę mocy, agresji, czadu. Jak zwykle nie brakuje wstawek etnicznych. Mimo braku "udziwnień" nie można powiedzieć, że na albumie jest nudno i monotonnie. Mamy tutaj bardzo szybkie kawałki jak "Blood, Fire...", czy wolne jak np. toczący się cover Black Sabbath "Touching The Void". Do tego dochodzi zmienny "Doom" ze świetną wstawką etniczną i genialny "For those..." z wkomponowaną lekką gitarą (hiszpańską?). Na tle całości fajnie to brzmi i zdecydowanie wzbogaca album. Na początku Conquera nie lubiłem. Kupiłem, przesłuchałem, znacząco różniło się od dawnych dokonań zespołu, do których się przyzwyczaiłem więc odłożyłem na półkę. Jakiś czas później z nudów wrzuciłem do odtwarzacza i teraz Conquer jest w mojej ścisłej Soulfly'owej czołówce. Chcącym kupić ten album polecam jego wersję wzbogaconą - digipak z dodatkowym DVD z koncertu w warszawskiej Stodole. Świetna sprawa.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





