Artur Telakowiec
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 10
-
- Eat Me, Drink Me [Polska cena]
- Marilyn Manson
- (towar niedostępny)
Artur Telakowiec 2008-04-16
Najlepsza muzyka na depresję (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Tego albumu najlepiej słuchać samemu, najlepiej w słuchawkach, gdzie nikt nie ma dostępu, w ponury deszczowy dzień oraz w totalnej nostalgii i zamuleniu. Co jest zasługą tego ponurego do szpiku kości klimatu? Przeszywający głos wokalisty, czy też jego kompozycje? Myślę, że jedno i drugie jest pasujące. Nie jest to metal. To jest klimatyczny, psychodeliczny hard rock. W ogóle nie jest to ostra płyta. W większości metalowych zespołów za ciężkość odpowiedzialne są gitary. Tu gitary nie dominują, ale przesyłający ciężkie fale do mózgu głos MM. Słyszałem poprzednie dokonania zespołu - nie wciągnęły mnie, aczkolwiek metalu słucham. MM nie przypadł mi do gustu, lecz ta płyta to po prostu perła! Dla fanów dołującej i klimatycznej muzyki to pozycja wręcz obowiązkowa! Co z tego, że posądzali go o satanizm. Co z tego, że ma taki a nie inny wizerunek. Można go kochać, albo nienawidzić. Ale za taką muzę?!!! Album otwiera długa, wręcz hipnotyczna kompozycja "If I Was Your Vampire". Zamknięte oczy. Mgła. Cmentarz. Las. Ciemność. Przeżycia osobiste... Coś niesamowitego... Potem mamy singlowy "Putting Holes In Happiness", który zaskakuje ciekawą gitarową solówką, dość długą, nieszablonową i urozmaiconą. Również klimat godny pochwały. "The Red Carpet Grave" zamula jeszcze bardziej, a zwłaszcza ta solówka w środku piosenki. W ogóle płytę przepełniają liczne solówki. To esencja gitarowej muzyki! "They Say The Hell's Not Hot"... ale tytuł! I tu mamy zupełnie innego Mansona. Melodyjny jak cholera, wręcz popowy, romantyczny jak nigdy. To na pewno MM? "Just A Car Crash Away"... kojarzy mi się z klubem, w którym wszyscy siedzą zapatrzeni przed siebie, zamuleni a wszędzie ponura poświata, za oknem mgła i deszcz, jakiś gość w kącie popalający papierosa... Najlepszym wg mnie utworem z tej płyty jest "Heart-Shaped Glasses". Melodia i aranżacja - boskie. Oczywiście mimo chwytliwości piosenki i wręcz pewnej "wesołkowatości" niczym z lat 60 (ta perkusja z basem...) jest to jak reszta albumu - zamułka. "Evidence" - Tylko siedzieć i słuchać w zamknięciu! Reszta płyty... Już mnie nie wciąga, bo nie jest już tak chwytliwa. Może jeszcze to "Mutilation...". Płyta nawet nie dla koneserów. Bo to naprawdę dobra muzyka. Trzeba się tylko w nią wciągnąć... wciągnąć... wciągnąć... -
- Music Of The Spheres [Polska cena]
- Mike Oldfield
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Artur Telakowiec 2008-04-09
Stary, dobry Oldfield sprzed lat (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jeżeli ktoś oczekiwał kontynuacji albumów typu "Tres Lunas" czy "Light & Shade" - srogo zawiedzie, gdyż najnowsze dzieło mistrza nie ma nic wspólnego z tymi płytami. Niech nie zmyli was okładka - elektroniki nie ma tu w ogóle! Nie ma nawet gitary elektrycznej (pierwszy raz u Oldfielda od początku jego kariery!) Jest za to wspaniała gitara akustyczna, która jednak niestety nie dominuje nad muzyką. O co mi chodzi? Jest to dzieło w pełni symfoniczne, czysta orkiestra bez żadnych sampli i elektroniki - Piękno po prostu. Całość szeroko utrzymana w klimacie soundtracku (powtarzające się motywy - nawet jak u Oldielda!). Kiedy pierwszy raz przesłuchałem tej płyty - nuda jak nic. Co to ma być? Żadnych bajerów, zaskoczeń. Jednak po kilku przesłuchiwaniach wciągnąłem się i teraz słucham na okrągło. Motywy chodzą za mną w kółko. Trochę brzmi jak "Tubular Bells" (zwłaszcza początek),a ostatni utwór na płycie to mieszanina "Incarntations" z "TB". Oldek się powtarza. Ale jak! Płyta jest warta każdej ceny. -
- Sehnsucht
- Rammstein
- cena: 50,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Artur Telakowiec 2008-03-05
Prawdziwa orgia dla wielbicieli gitary rytmicznej! (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Rammstein jest dobry. Czemu więc tylko 4 gwiazdki? Bo po niemiecku!!! Jakby nie mogli po angielsku... Utwory są całkiem dobre. Charakterystyczny mocny rytm, tnące gitary rytmiczne i techno beat w niemal każdym utworze(celowo). Zdecydowanie moim ulubionym utworem jest "Du hast", potem byłoby "Sehnsucht", następnie "Engel" i "Bestrafe Mich". Spodziewałem się większej melodyki. Płyta trochę męczy. Fakt, jest ciężka. Ale nie rozwalająca uszy. Ogromnie dużo elektroniki(za co duży plus, bo to ona mnie zachęciła do kupna tej płyty)i psychodeliczny wokal, niczym marsz wojsk niemieckich z II wojny światowej. No i ten mocny rytm! Dance metal to świetne połączenie, R+ wyszło to świetnie, lecz ja bym wprowadził drobne zmiany - "Engel", "Tier" oraz "Bestrafe Mich" są tak naprawdę "na jedno kopyto". Całościowo - majstersztyk! Ale lepiej z pewnością by wychodziła, gdyby w całości była śpiewana po angielsku(nie rozumiem po co w książeczce są teksty po angielsku, skoro nie ma ich na płycie a nawet nie wszystkie są po niemiecku!) ale taki już urok Rammsteina. -
- E=/=mc2
- Marek Biliński
- (towar niedostępny)
Artur Telakowiec 2008-02-26
Rewelka (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Marek Biliński to polska ikona muzyki elektronicznej. Coś niesamowitego -
- Leben
- Schiller
- cena: 20,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Artur Telakowiec 2008-01-21
Chillout w najlepszej postaci
Ten album jest inny niż "Tag Und Nacht", od którego zaczęła się moja cała przygoda z Schillerem. "Tag Und Nacht" jest niestety lepszy od Leben. Co nie oznacza, że jest gorsze. Na "Tag" nie było tylu elektronicznych bajerów, za to album wypełniała nostalgia wprost nie z tej ziemi. Tu mamy więcej dziwnych odgłosów, ale za to mniej wokalnych utworów. Leben nieco mniej "zamula", ale jest tam parę naprawdę dobrych numerów jak "I've Seen It All", "Liebe", "I Feel You" czy "Mitelerde". Godne uwagi, acz nie mistrzowskie jak "Tag Und Nacht". -
- Leben
- Schiller
- (towar niedostępny)
Artur Telakowiec 2008-01-21
Chillout w najlepszej postaci
Ten album jest inny niż "Tag Und Nacht", od którego zaczęła się moja cała przygoda z Schillerem. "Tag Und Nacht" jest niestety lepszy od Leben. Co nie oznacza, że jest gorsze. Na "Tag" nie było tylu elektronicznych bajerów, za to album wypełniała nostalgia wprost nie z tej ziemi. Tu mamy więcej dziwnych odgłosów, ale za to mniej wokalnych utworów. Leben nieco mniej "zamula", ale jest tam parę naprawdę dobrych numerów jak "I've Seen It All", "Liebe", "I Feel You" czy "Mitelerde". Godne uwagi, acz nie mistrzowskie jak "Tag Und Nacht". -
- Voices
- Vangelis
- cena: 45,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Artur Telakowiec 2008-01-16
Fantastyczne
Ta płyta zawsze będzie mi się kojarzyć z pewnym miejscem, z pewnym okresem jaki przeżyłem. Ta płyta jest niesamowita klimatycznie i różni się nieco od poprzednich dokonań tego artysty. Przepełniają ją harmonia i rozmarzone wokale. Pierwszy utwór to perełka. Przypomina bliźniaczo temat z filmu "Aleksander", do którego także Vangelis napisał muzykę. "Echoes" przynudza, ale i pozwala się odstresować. "Come To Me" to odlot do innego świata. "Prelude" - typowy Vangelis. Kolejna perełka, dla której warto mieć ten album to "Ask The Mountains". Niepozorny utwór z nierytmicznym klimatycznym wejściem i następnie swobodnym lekkim rytmem. Do całości nie można się przyczepić, lecz tych, którzy wolą energiczniejszą muzę, płyta może znudzić. Cena może odstraszyć, ale chyba tu to nie istotne. -
- Highest Hopes - The Best Of Nightwish [East European Version]
- Nightwish
- (towar niedostępny)
Artur Telakowiec 2008-01-11
Dobra składanka
To jest w pewnym sensie esencja Nightwish. Niestety nie ma najciekawszych utworów - ale cóż, takie są "The Best Of". To jest dobra płyta, bo znajdują się największe przeboje w tym dwa niepublikowane ("Sleeping Sun 2005" oraz "High Hopes"). "Album" rozpoczyna szlagier "Wish I Had An Angel" ostry, ciężki i melodyjny utwór z jakby rammsteinowskim beatem. Ta syntetyczne uderzenia w refrenie (bum! bum! bum! bum!) są wprost genialne na tle prawdziwej perkusji! Pasuje do "Matrixa". Ale najbardziej chyba mi się podoba Sleeping Sun" w nowej wersji. Różni się od tej z 1999 roku tym, że jest łagodniejsza i mniej operowa, wyraźniej słychać bas i jest dłuższa. Szkoda tylko, że nie ma tej rozdelayowanej gitary w stereo jak w starszej wersji. "High Hopes" to świetny oryginalny cover znanego utworu Pink Floyd. Mój tata uważa, że Marco schrzanił ten utwór. Ja natomiast uważam, że to oryginalna i bardzo dobra wersja. I dobrze, że ten utwór wieńczy tę płytę. Idealny na koniec. W sumie wychodzi na plus. Ładna okładka. -
- Day And Night [Reedycja] [Jewelcase]
- Mike Oldfield, Schiller, Tarja Turunen
- cena: 20,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Artur Telakowiec 2008-01-09
To nie jest muzyka, to magia (8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Od dawna interesuję się muzyką elektroniczną. Christopher Von Deylen (to jego prawdziwe nazwisko) to odkrycie współczesnej muzyki elektronicznej. Chyba nikt nie potrafi tak grać i komponować chill-outu. Co z tego, że czasy Mike'a Oldfielda, Kraftwerka czy J.M. Jarre'a przemijają w niepamięć w świecie gdzie nie liczy się sama muzyka, tylko skandal czy image. Schiller ma opanowaną do perfekcji dokładność i dopina wszystko na ostatni guzik. To słychać. A teraz mniej technicznie. Podczas słuchania tejże muzyki przypomniały mi się różne wspomnienia z młodszych lat i to na tle tejże muzyki. Moje ciało przeszył dreszcz! Jestem bardzo wrażliwy na muzykę i czuję Schillera bardzo mocno w psychice. Tego się nie da opisać słowami. To trzeba usłyszeć. To trzeba poczuć. Przeciętny słuchacz hip-hopu czy innej "masowej" muzyki tego nie usłyszy i nie poczuje. Nikt chyba nie potrafi tak jak Schiller zaklinać uszy słuchacza. I za to należy mu się szacunek. Używa metody "dwóch akordów" i na ich tle "czaruje" nas różnymi klimatami. Tylko dwa akordy i odlot do nieba! Gdyby można było wstawić więcej niż pięć gwiazdek, z pewnością bym wstawił. -
- Dark Passion Play
- Nightwish
- (towar niedostępny)
Artur Telakowiec 2008-01-09
Świetne!
Po odejściu Tarji z zespołu wszyscy (w tym i ja) myśleli, że to koniec Nightwish. A jednak! Zastanawiałem się więc co to będzie. Czy w zespole będzie kolejna operowa wokalistka, czy inna, typu Evanescence. Kiedy usłyszałem "Amaranth" - rety! Drugie "Nemo!" Ale głos Anette także jest świetny. Tutaj nawet nie ma co porównywać - żadna z wokalistek nie jest ani lepsza ani gorsza. Są po prostu różne i w stylu jak i w wokalu. Wiedziałem, że się nie rozczaruję, ale nie spodziewałem się, że tak mnie ta płyta zaskoczy! Ale od początku: "The Poet And The Pendulum"... to z pewnością najdłuższa z Nightwishowych "suit" pełna niesamowitych przejść i klimatu. Mnie jeszcze jednak nie zwala z nóg. Świetna majestatyczna orkiestra i chór jak z filmu. Jednak początek utworu brzmi dość znajomo... coś jakby "Sok z Żuka"?... czy "Edward Nożycoręki"... widocznie Holopainen lubi twórczość Danny'ego Elfmana, któy napisał muzykę do obu tych filmów (Elfman). Nieco bardziej podoba mi się "Bye Bye Beautiful", który odpowiada "Wish I Had An Angel" z poprzedniej płyty z Tarją. Utwór ten jest właśnie o Tarji - w sensie przenośnym, nie bezpośrednio. Genialna melodia i budowa aranżacyjna. Jak już wspomniałem "Amaranth" jest świetnym hitem, ale ciut daleko mu do metalu - bardziej kojarzy mi się z szalonym melodyjnym rockiem. "Cdence Of Her Last Breath"... coś jakby Evanescence! Bądź w innym przypadku Disturbed. Świetna w środku ciężka gitarowa "tarka". I melodia. No... "Master Passion Greed" to zdecydowanie najbardziej brutalny kawałek tego zespołu. Po raz pierwszy tu na płycie pojawia się utwór "męski". Gdyby wydać go na singlu, spokojnie można by go położyć obok "Slipknota". "Eva" - spokojna ballada typu "Sleeping Sun" z nutką Pink Floyd. "Sahara" - genialne! "Whoever" - dziwne. "For The Heart?" - hmmm. Maggie Reilly? "Islander" - to na pewno Nightwish? Świetnie. "Last Of The Wilds". Jeszcze lepsze "Wolves" - ciekawe. "Meadows Of Heaven" to chyba najlepszy utwór na płycie. Polecam nie tylko metalowcom, ale i zwolennikom dobrej ambitnej muzyki.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





