MATEUSZ mateusz
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 28
-
- Turn It Up
- Pixie Lott
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2009-12-07
Rewelacyjna!
Świetna płyta, żeby ją opisać musiałbym stworzyć milion synonimów do słowa "świetna", bo taka właśnie jest ta płyta. Nie ma słabych punktów, Pixie ma genialny wokal, chociaż słuchając krążka widać, że ta młoda wokalistka wciąż poszukuje swojego stylu. Idealny prezent pod choinkę. Polecam. -
- Mr. Brooks
- Bruce Evans
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2008-08-28
Uzależnienie ma wiele obliczy... (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Uzależnienie, według słownika to nabyta silna potrzeba wykonywania jakiejś czynności. W przypadku Mr. Earla Brooksa tą czynnością było doskonale zaplanowane zabijanie. Jego podświadomość - Marshall (ten wątek przypomina mi trochę "Piękny Umysł" z Russelem Crowem) kazał mu to robić, bo zdaniem jego Earl się z tym urodził. Jego cechą charakterystyczną było zostawianie na miejscu zbrodni odcisku palca. Jednak pewnego dnia Mr. Brooks popełnił niewybaczalny błąd, zapomniał o odsłoniętych zasłonach. W ten sposób poznał pana Smitha, który go szantażował, ale obiecał że nie doniesie na niego policji, jeśli ten zabierze go na jedną z jego akcji.... Śladem zbrodni podąża policjantka Tracy Atwood, kobieta której powołaniem jest ta praca. Co dzieje się dalej? Tego można dowiedzieć się jedynie po obejrzeniu pana Brooksa. Jak to jest możliwe, że człowiek, który osiągnął wszystko, stał się człowiekiem roku, jest bogaty, ma kochającą żonę i córkę może skrywać tak mroczne oblicze? Film ma zaskakujące zakończenie. Mam nadzieję, że będzie kolejna część przygód (o ile można to tak nazwać) Mr Brooksa. A morał po obejrzeniu: wszystko zostaje w rodzinie. Polecam. -
- Good Girl Gone Bad: Reloaded
- Rihanna
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
MATEUSZ mateusz 2008-08-28
Ulepszona niegrzeczna dziewczynka... doprawdy? (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kiedy rok temu Rihanna nagrała swoją trzecią płytę, dało się zauważyć, że zmieniła image, jak i klimat muzyczny na bardziej drapieżny. "Good girl Gone Bad" to połączenie RnB z dancem, a momentami nawet rockiem. Płytę rozpoczyna znana wszystkim "Umbrella", dzięki której płyta świetnie się sprzedaje, a Rihanna zyskała status gwiazdy. Następne są rewelacyjne "Push Up On Me" i taneczne "Don't Stop The Music". Ostre breakin dishes idealnie pasuje do nowego wizerunku RiRi. "Shut Up And Drive" to moim skromnym zdaniem najgorszy kawałek na płycie. Szósty na płycie jest duet z "e-yo w "Hate That I Love You" - ich głosy idealnie ze sobą współgrają, dalej jest nudne jak flaki z olejem "Say It" - ta piosenka w ogóle tu nie pasuje. 8-ka to "Sell Me Candy", a 9-ka to "Lemme Get That" - jeden z moich ulubionych utworów. Po tych numerach następuje czas na balladę - "Rehab", nie porywa, ani nie zachwyca... 11-ka to "Question Existing" - powolna..., ale ciekawa piosenka, mająca coś w sobie, trochę nostalgiczna. 12-ka to tytułowa "Good Girl Gone Bad" - najspokojniejszy numer na całym albumie. No i wreszcie 3 nowe piosenki. "Disturbia" - mój ulubiony utwór, świetny, a teledysk jeszcze lepszy - taki mroczny, przypomina trochę thriller Michaela Jacksona. Potem "Take A Bow" - jakim cudem ten smęt stał się nr 1 w Stanach, a co dopiero na świecie? Nie wiem, ta piosenka jest kosmicznie nudna, choć tekst jest nawet inteligentny. Na zakończenie "If I Never See Your Face Again" - beznadzieja. Podsumowując, jest to z pewnością najlepsza płyta Rihanny, ale słuchałem lepszych. Słuchając jej ma się wrażenie, że Rihanna śpiewa z taką obojętnością, nie wyczuwa się pasji. Sorry, taka prawda... -
- Under My Skin
- Avril Lavigne
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2008-08-28
Au, au, boli mnie głowa (2 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Cóż - Avril miała pomysł na tę płytę. Gorzej z jego realizacją. Jedyne fajne piosenki (w tym wypadku fajne znaczy te, których da się wysłuchać w całości) to "My Happy Ending", "Nobody's Home" i "Fall To Pieces". Reszta... "Take Me Away" jest świetne, ale przez 2 minuty, potem jest beznadziejne. "Together", "Don't Tell Me" i "Forgotten" mają piękny początek, ale przekrzykująca samą siebie Avril wszystko psuje w refrenach. "Forgottenę brzmi jak z cmentarza. "He Wasn't" brzmi jak "American Idiot", jeszcze jedno łączy ten utwór z kawałkiem "Green Day" - jest idiotyczny. "How Does I Feel" jest wspaniałe, takie spokojne, ale niestety tylko do połowy. "Slipped Away" przypomina mi na początku "My Immortal Evanescence", Avril psuje cały utwór śpiewając "Now You're Gone", "Now you're gone"... Blabalbla... "Who Knows" z kolei ma początek jak organy w kościele. "Freak out" - bez komentarza. Więc: dziewczyno! Co ty u diabła sobie myślałaś??!! Ooo, wiem: świat jest taki okrutny, nikt mnie nie rozumie, nikogo nie obchodzę, więc zaśpiewam o tym. No, godne podziwu. Cała płyta jest wyjęczana, to taki niekończący się krzyk, którego można uniknąć nie kupując "Under My Skin". -
- Osada
- M. Night Shyamalan
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2008-08-26
Ciekawy film
Utopijna wizja idealnego, harmonijnego życia, wykreowanego przez ludzi mających dość życia w mieście. Dość napadów, morderstw, kradzieży i zbrodni. Tworzą oni niewielką osadę w środku lasu. Żyją jak amisze, tylko zdrowa organiczna żywność, wzajemna pomoc i solidarność. Nie wolno im jednak opuszczać wioski, muszą też unikać czerwonego koloru ze względu na istoty, o których się nie rozmawia, zamieszkujące zakazany las... Jednak pewnego razu całe ich dzieło zostaje wystawione na próbę, niewidoma Ivy samotnie wyrusza do miasta, by zdobyć lekarstwa dla swojego rannego narzeczonego... Film interesujący, trzymający w napięciu, godny uwagi. Polecam. -
- Testosteron
- Tomasz Konecki, Andrzej Saramonowicz
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2008-08-22
Masakra, po prostu masakra.... (5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Testosteron to 2 godzinna nuda, bez żadnej akcji. Mamy tu do czynienia z 7 dorosłymi mężczyznami: Facetem grubo po 40-tce, Stavrosem (Krzysztof Stelmaszczyk), który tylko jedno ma w głowie, w młodości nie miał za grosz rozumu, ma dwóch synów, którzy są rzadkim przykładem bliźniąt posiadających różne matki. Janusz (Cezary Kosiński) to przykładny mąż i ojciec, który jest całkowitym przeciwieństwem swego ojca - reproduktora, Kornel (Piotr Adamczyk), który poznał ojca w wieku 18 lat, właśnie został nieźle załatwiony przez swoją przyszłą żoneczkę - gwiazdkę muzyki pop, która posłużyła się nim żeby narobić wokół swojej osoby szumu medialnego, bo wkrótce ma wyjść album jej zespołu. Jest w tej paczce jeszcze podstarzały rockman (Tomasz Karolak), który jeszcze rok temu był zagorzałym chrześcijaninem, żyjącym w celibacie i zakochanym po uszy w dziewczynie, która przyprawiła mu potem rogi (zdarza się). Jest jeszcze nieśmiały, ale duży, inteligentny i wykształcony Robal (Tomasz Kot), który nie potrafi poderwać żadnej dziewczyny. Dalej mamy macho kelnera z okolic Wrocławia (Borys Szyc), który później okazuje się być braciszkiem Janusza i Kornela (bo tatuś w młodości miał powodzenie). Jest jeszcze Tretyn (Maciej Stuhr), przez którego to niby nie doszło do ślubu Kornela, w dodatku jego żona - dziennikarka przespała się z Fistachem (żal). Dialogi są przepełnione wulgaryzmami, wszyscy drwią z kobiet, ale potem dochodzą do wniosku, że bez nich świat byłby nudny. Kolejna, polska produkcja pozbawiona głębi, nie wnosząca nic do głów oglądających. W testosteronie może są dwie, no może trzy naprawdę śmieszne sceny, reszta jest po prostu żałosna, to jakaś masakra... ale wszyscy zrzucają winę na tytułowy testosteron. -
- Sadysta
- Rolad Joffe
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2008-08-21
Ha! Ha! Ha! (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Zero akcji, zero strachu, w ogóle ten film nie ma nic... jest tak nudny, że można tylko się zdrzemnąć. Cała fabuła do kitu. I skoro ten cały psychol porywał piękne kobiety sukcesu, a ten jego, pożal się boże, braciszek niby je ratował a potem z nimi spał, to czemu film zaczyna się od morderstwa faceta? Jeden z najgorszych ?horrorów? jakie oglądałem, ale nie wyprzedził najgorszego z najgorszych, najgłupszego z najgłupszych, najbardziej żałosnego z żałosnych, czyli "Toporu" <śmiech> Victor Crowley rządzi. -
- W spodniach czy w sukience? [Digipack]
- Ania
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
MATEUSZ mateusz 2008-06-22
Z nikim Aniu Cię nie pomylę...to pewne
Jestem bardzo zadowolony z kupna tego krążka. Płyty przyjemnie się słucha. Najfajniejsze utwory to "Smutek mam we krwi", "Piosenka tytułowa", "Nigdy więcej nie tańcz ze mną", "Póki mi starczy sił", "Ciągle cię mylę z nim" oraz "Jesteś jak sen o spadaniu". Plusem jest również bonus w postaci videoklipu do 4 numeru. Również sposób zapakowania, tj. Digipack jest interesujący (przynajmniej dla mnie), bo CD w takim opakowaniu nie posiadam. Teksty są jak najbardziej życiowe, Ania to artystka... Serdecznie polecam. -
- Little Voice
- Sara Bareilles
- cena: 29,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
MATEUSZ mateusz 2008-06-01
Warto mieć tę płytę (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Od chwili usłyszenia love song, wyczekiwałem tej płyty. W końcu ją mam i jest wspaniała. Sara ma świetny głos, na płycie nie ma słabych punktów. Te dodatki na opendisc bardzo mnie zaskoczyły. W gazetce są wszystkie teksty utworów. Na szczególną uwagę zasługują: "Love Song", "Vegas", "Bottle it upę, "Come Round soon", "City", "Fairytale i Gravity". Zachęcam do kupna, nie rozczarujecie się! -
- Futuresex / Lovesounds
- Justin Timberlake
- (towar niedostępny)
MATEUSZ mateusz 2008-05-27
Polecam, tę płytę trzeba mieć!!! (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Po usłyszeniu "My love", a później "Lovestoned" wiedziałem, że muszę mieć "Futuresex lovesounds". Wszystkie utwory są świetne, ale, po jakie licho w każdym słychać Timbalanda??? To, że to jego współprodukcja, nie oznacza, że ma gościć niemal w każdej piosence. To na minus. Nie podoba mi się też, że preludy i interludy są połączone z piosenkami, a nie są osobno. No bo ile można czekać na "My love"? "Lovestoned" (uwielbiam), ale 7 minut to za długo (cierpliwość to cnota, której nie posiadam). Na uwagę zasługuje tytułowa piosenka, "Sexyback", wspomniane przeze mnie wcześniej "Lovestoned" i "My love", "Chop me up", "Until The End Of Time" i oczywiście "Summer Love" (moim zdaniem jedna z najfajniejszych piosenek). Polecam.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





