Aneta Gąszcz
Lubię Neila Gaimana, Orsona Scott Carda, Stephena Kinga i Grahama Mastertona. Lubię fantasy i s-f, a także horrory. Ostatnio spodobały mi się komiksy rysowane przez Dave'a McKeana w asyscie Neila Gaimana. Recenzuję najczęściej to, co mi się choć trochę spodobało. Mam jakiś dar wyszukiwania sobie książek i filmów, które trafiają w mój gust.
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 26
-
- Ruda Sfora
- Maja Lidia Kossakowska
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2009-04-01
Kossakowska daje coś innego (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Mnie osobiście zafascynowała znajomością zwyczajów Jakutów, ich skomplikowanego systemu wierzeń (dziewięć poziomów nieba, świat ludzi i Dolny Świat, również w dziewięciu poziomach). Powtarzają się oczywiście znajome motywy, jest najważniejszy bóg i jego pobratymcy, a także herosi, szamanie, duchy pomocnicze, demony w dolnym świecie, ale co dziwne ten świat jest mroźny i skuty lodem (czyli piekło, ale bez żaru, no bo to ludy syberyjskie wymyśliły ;)). Dostajemy opowieść o młodym szamanie Ergisie, który z pomocą swoich towarzyszy ratuje świat. Ratuje? A może nie? Czy mu się uda? No zawsze gdzieś jest coś do uratowania. To dobry motyw przewodni ;) Podany jednak w nowej formie, obleczony pięknymi wierzeniami, pochłania do głębi. Nie kontroluje się czasu czytania, nie kontroluje czy czasem już nie trzeba z autobusu wysiąść, po prostu się czyta i tyle! Podoba mi się styl Kossakowskiej. Fajnie buduje napięcie. Do tego cięty humor bohaterów, pseudobohaterów tak w sumie, bo czy kuśtykający Bębenek może być rączym rumakiem? Czy młody podrostek może być potężnym szamanem? Czy Iwaszka może być groźnym tupilakiem, który miał zabić, a nie umiał? Ironia, gorycz, smutek, radość, a nawet miłość, choć trudna i zaprzeczana – wszystko znajdziemy u Kossakowskiej. I dobrze, bo to oznacza ciekawą i wciągającą lekturę. -
- GórFanka. Na szczytach Himalajów
- Anna Czerwińska
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2009-03-30
Himalaje w pięknym wydaniu
Druga część serii przygód okraszonych barwnym językiem pani Ani. Teraz rzecz się dzieje w Himalajach na ośmiotysięcznikach (i siedmiotysięcznikach zresztą też). Wejście na Everest, Lhotse i Makalu. Z Makalu Czerwińska zmagała się kilkukrotnie. Kilka razy niestety góra ją pokonała. Zawsze miała jednak tyle pokory, żeby zakańczać wyprawę zanim zdarzy się coś niedobrego, zanim opadnie z sił i nie będzie miała jak wrócić na dół. Największe wrażenie zrobił na mnie biwak Anny w 2006 roku na Makalu La (8200 m) samotny w nocy, bez namiotu, tlenu. Tak sobie po prostu przesiedziała i przeżyła! Gdzieś w tle przechodzi pierwsza wyprawa „Falvitów” – to Martyna Wojciechowska po raz pierwszy wdrapuje się na Everest. Tak troszkę „pogardliwie” odnoszą się do jej komercyjnej wyprawy (jednej z pierwszej polskiej komercyjnej wtedy) „prawdziwi” wspinacze. Jest też dość dziwne spotkanie z Maoistami, którzy podejmują negocjacje z polskim teamem. Polecam gorąco i już nie mogę się doczekać na następną część. -
- GórFanka. Moje ABC w skale i lodzie
- Anna Czerwińska
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2009-03-20
"Znajomość gór polega na umiejętności odwrotu" (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pani Anna Czerwińska mi imponuje. Pasja z jaką opowiada o górach, jest nie do przekazania, to po prostu trzeba przeczytać. Styl tatrzańskich łojantów z lat 70-tych jest nie do podrobienia. Aż w człowieku serce rośnie, a chęć pojechania w góry choćby dziś, teraz (choć wiem, że nie mam ani kasy, sprzętu i czasu wolnego) jest gdzieś poza mną. Książka oprócz wspaniałej atmosfery, posiada wiele zdjęć, starych, czarno-białych z tamtych lat oraz kilka kolorowych z wyprawy na lodowiec Gasherbrum. Każdy kto choć trochę się interesuje wycieczkami w góry, powinien przeczytać przypadki pani Ani ;) -
- Wrota 2
- Milena Wójtowicz
- cena: 26,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Aneta Gąszcz 2009-01-23
Kupa śmiechu, dobrego humoru, śmiesznych scenek, ironicznych odzywek – cała esencja słowa pisanego Mileny
Jakiś czas temu czytałam Wrota Mileny. Bardzo mi się podobały. Bardzo się więc ucieszyłam, gdy mama przyniosła mi drugą część. Zakończenie tamtej części nie sugerowało powstania kontynuacji, bo jako „bajka” mogło mieć trochę negatywne zakończenie (bo kto słyszał, żeby czarownica z Twierdzy (choć młoda i coraz ładniejsza) powinna żyć dalej długo i szczęśliwie?). W miłości Saliance nie wyszło. W szczęściu również. Czego dalej królewna mogła się spodziewać? No cóż... W drugiej części pojawiają się chordy nawiedzonych złych ludzi powiązanych z egzorcystami, smokami i innymi takimi tam… Pojawia się również młodzieniec, którego Salianka ratuje z opresji rozrywając chordy własnoręcznie (dzięki nowonabytym demonim właściwościom). Jednym słowem jest ryzyko, jest zabawa ;) Tylko do Twierdzy coraz dalej, a królewna wbrew woli swoich poddanych swój los bierze w swoje ręce, bo po wypuszczeniu wrót z głowy jej świadomość momentami zanika. W ślad za nią podąża Plaskat – jeden z członków Rady i król z rycerzami z Rozstajów. Kupa śmiechu, dobrego humoru, śmiesznych scenek, ironicznych odzywek – cała esencja słowa pisanego Mileny. Książkę połknęłam w dwa dni i już czekam przebierając nóżkami na część trzecią, bo już wiem, że mogę się spodziewać dalszych barwnych losów królewny. -
- Historia pana B.
- Clive Barker
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2009-01-17
Nie czytaj w nocy! (1 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Na pierwszej stronie ktoś w tekście książki prosi mnie, żebym dalej nie czytała tego, żebym jak najszybciej poszukała zapałek i spaliła tą książkę. Zaciekawiło mnie to i oczywiście wbrew woli pana B. wyruszyłam w historię, którą demon wyzierający z okładki snuje o swoim beznadziejnym życiu w dziewiątym kręgu piekła oraz o tym, jak się z niego wydostał i przeżył przygodę swojego życia na powierzchni ziemi. W niektórych momentach demon przerywa swoją opowieść, drażni się z czytelnikiem, że już dalej nic nie opowie i ponawia swoją prośbę o spalenie książki. Prosi, grozi śmiercią przez poćwiartowanie… Bardzo mi się podoba klimat tej książki, wygląd starych pożółkłych kart, które skłaniają do myśli, że mamy przed sobą dziennik sprzed wielu setek lat. Opowieść o demonie, który podkochuje się w drugim dużo potężniejszym demonie, o słowie, które posiada wielką moc, o walce dobra ze złem. Nie polecam czytać tej opowieści wieczorem, szczególnie wtedy, gdy tytułowy pan B. mówi coś o rozszarpywaniu ciała czytelnika ;) Miałam wrażenie, że on stoi przy łóżku i czeka aż się odwrócę... -
- Księga Jesiennych Demonów
- Jarosław Grzędowicz
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2008-08-18
Świetnie się czyta wieczorem, kiedy za oknem pada deszcz (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Lubię się bać, kiedy straszącym jest Jarosław Grzędowicz. Fajnie pisze. Dał się poznać w zbiorach opowiadań o demonach - tam straszył światem pomiędzy (jak to mi się znowu kojarzy z Interświatem Gaimana). W zbiorze mamy pięć opowiadań. Szczerze mówiąc, może dziękować wydawcy, że nie wrzucił więcej, bo może któreś byłoby pisane "na siłę", tak jak "Załatwiaczka Mileny". Zwrócę uwagę na jedno opowiadanie - "Wiedźma i wilk" - bardzo, bardzo mi się ono podoba. Uświadamia dlaczego nie wolno (nie "nie warto") udomawiać wilków. Zgrabnie napisane. Czasem w kobiecie budzi się chęć posiadania (hmm, niezbyt fortunnie dobrane słowo) czegoś dzikiego (no bo jeszcze nie "kogoś"). Niestety w kobiecie drzemią również instynkty "silnego udomawiania" i zmieniania wszystkiego na swoją modłę. Do czego w ostateczności jest w stanie dopuścić się wilk? I czy to jeszcze wilk? -
- 30 najdzikszych miejsc w Polsce
- Paweł Fabijański
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2008-04-02
Świetny album (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
"30 najdzikszych miejsc w Polsce" Pawła Fabijańskiego jest pięknym albumem fotograficznym, zawierającym opisy miejsc w Polsce godnych zobaczenia. Są tam również przedstawione zwierzątka, jakie na miejscu można spotkać oraz wskazówki, jak można dojechać na miejsce. Bardzo mi się ten album podoba. Foty są pierwsza klasa. Zachęcają do zwiedzania Polski. Martwi mnie jedna rzecz: oprócz Roztocza wszystkie miejsca są daleko! -
- Małodobry
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2008-03-13
Świetne!
Kossakowska, Grzędowicz, Pilipiuk, Dębski, Piekara - jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Ich opowiadania świetnie się czyta. Nie nuży to, że wszystkie są na ten sam temat, bo każdy z autorów inaczej podszedł do zagadnienia. Polecam na wieczory, kiedy plucha za oknem, a wiatr śpiewa z szafotu. -
- Więzy krwi
- Maja Lidia Kossakowska
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2008-03-13
Jest się czego bać czytając Maję (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Dziewięć opowiadań, które dostarczyły mi wiele emocji. "Mucha" - o trudnym rozstaniu, o synku, którego ojciec może już nie zobaczyć. Zastanawiające i dające do myślenia. "Schizma" - kult zakupów podniesiony do religii. Mi się nie podobało, choć wiem, że inni pieją nad tym opowiadaniem... "Hekatomba" - kiedy w Twoim umyśle pojawi się przeciągły zgrzyt i pisk, a wokół siebie poczujesz zapach wanilii i gorzkich migdałów, to znak, że zostałeś wybrany przez Anioła Śmierci do wykonania misji hekatomby. "Diorama" - pamiętam z pobytu w szpitalu dziewczynkę, która leżała w śpiączce. Świat pokazany w opowiadaniu, mógł być takim światem stworzonym specjalnie dla niej. Lepiej mieć nadzieję, że człowiek w śpiączce żyje w lepszym świecie. "Zwierciadło" - moim skromnym zdaniem ta miniopowieść zasługuje na ekranizację. Stworzona od początku do końca. Wartka akcja, bez hollywoodzkiego zakończenia (dla mnie na plus). Lud Luster ze swoimi prawami, mocami i przepychankami, jako inne rozwiązanie świata po drugiej stronie lustra Alicji czy też guzikowych ludzi Koraliny. Bardzo, ale to bardzo mi się podobało! "Smutek" - trochę SF, ale jednak horror. Opowiadanie w stylu Ray'a Bradbury "Ciemnoskórzy byli i złotoocy". Taka przestroga, żeby nie kolonizować do końca niezbadanej planety, bo ona sama umie się nieźle bronić przed intruzami. "Więzy krwi" - to opowiadanie miałam przyjemność czytać w tomiku opowiadań "Demony", ale i tak z przyjemnością przeczytałam je jeszcze raz. "Spokój Szarej Wody" - opowiadanie przeczytane w zbiorze opowiadań "Małodobry" o katach. "Szkarłatna fala" - takie trochę "amerykańskie" to opowiadanie, ale dobrze się czytało. Żołnierz armii amerykańskiej wyrzucony na brzeg wraz z dwoma kolegami, odłączony od wojska. Nakazuje podwładnym iść po pomoc (sam ma przebite żebro). Kiedy odzyskuje siły na tyle, żeby iść, coś się zdarza. Po dżungli i stacjonujących w niej oddziałach wroga roznosi się plotka, iż demon wybija całe oddziały wroga. -
- Załatwiaczka
- Milena Wójtowicz
- (towar niedostępny)
Aneta Gąszcz 2008-02-08
Będzie ciąg dalszy? (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Dawno tak szybko nie pochłonęłam książki. 446 stron od piątku do czwartku jest swoistym rekordem. Pamiętam jednak, że "Wrota" też dość szybko połknęłam. Jednak czuję pewien niedosyt, znaczy inaczej mam pewne podejrzenia, a niedosyt mam po przeczytaniu. Jaśniej? Otóż podejrzewam, że każdy rozdział "Załatwiaczki" był osobnym opowiadaniem "gdzieś" - może w "Fantastyce"? Dlaczego tak podejrzewam? W każdym rozdziale jest wytłumaczone, dlaczego wampiry nie wywierają swoim magnetycznym urokiem, żadnego wpływu na Małgosię, dlaczego Ben uwielbia społeczne aktywności, dlaczego Kasandra jest Kasią i za co ma wyrok itepe itede... Bez tych zbędnych powtarzaczy mielibyśmy o jakieś 100 stron mniej do czytania. Stąd moje podejrzenia, że luźno (ale jednak powiązane) opowiadania zostały złożone w całość. Niedosyt natomiast mam dlatego, że do końca się nie wyjaśniła jedna sprawa, z której Małgosia zdała sobie sprawę w ostatnim rozdziale. No brakuje mi zakończenia, spotkania na końcu świata. Zwrócę uwagę jeszcze na serię kocich wątków. Milena lubi koty, dużo się tu ich pojawia, a ich opisy są ciekawe. Fajnie opisała Banshee i rudą kotkę Kasandry, która (kotka, nie Kasandra) była oburzona, że Załatwiaczka nie zwraca uwagi na tak pięknego, cudownego kota. Autorka ma lekki sposób pisania, więc czyta się przyjemnie, jednak pytam się, czy będzie ciąg dalszy i spotkanie na końcu świata?






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













