ilona pawłowska
Jaworzno/Sosnowiec
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 21
-
- I Feel Cream
- Peaches
- cena: 60,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
ilona pawłowska 2009-08-16
feministka na dancefloorze!
Niesamowity power, pazur jak u 20-letniej buntowniczki, a jednak muzyka z przesłaniem. kto zna, ten wie - teksty Peaches mówią o rzeczach ważnych. Tym razem o niezgodzie na przemijanie i życiu po swojemu. Brawa za całą płytę! a przy "talk to me" po prostu nie da się nie zatańczyć :) -
- Light & Magic
- Ladytron
- (towar niedostępny)
ilona pawłowska 2009-05-09
dobra zabawa zabawą w lata 80 (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
z perspektywy czasu Light&magic to płyta mocno oldschoolowa nawet dla samych jej twórców. ale mimo wszysko trzeba przyznać, że kilka lat temu była prawdziwym hitem parkietów na każdej dobrej imprezie electro. utwory doczekały się wielu remiksów i... fanów muzyki do tańca, ale takiej z przymróżeniem oka. i ze specyficzną nostalgią w tle (to zdecydowanie zasługa wokalistek). podsumowując - dobra, nawet bardzo dobra płyta, która świetnie wstrzeliła się w swój czas a dla Ladytron była trampoliną do kariery. teraz do posłuchania głównie ze względów sentymantalnych, ale i tak warto! -
- Pochwała macochy
- Mario Vargas Llosa
- (towar niedostępny)
ilona pawłowska 2009-05-09
zakazane przyjemności, czyli skandal z przymróżeniem oka
za to właśnie uwielbiam llosę - nigdy nie wiadomo, co pisze na poważnie, a kiedy się najzwyczajniej w świecie z czytelnika nabija. niby w miestrzowski sposób opisuje fantazje bohaterów, a już za chwile rozpływa się równie misternie ukutymi zdaniami nad... kupą głównego bohatera. i tak książka, która oficjanie ma być skandalizującą historią romansu macochy z pasierbem (naprawdę młodziutkim chłopcem), jest porywającym i przezabawnym studium ludzkiego dziwactwa. faktycznie - niezbyt pogłębionym (książka ma tylko 120 stron, to za mało by dać się rozwinąć świetnemu stylowi llosy), ale jednak fantastycznym. i nawet jeśli autor między słowami wyśmiewał się też z mojego zaangażowania i czytania z wypiekami na twarzy kolejnych odsłon tego nieprzyzwoitego romansu, to... llosie wolno wszystko! ps. komu mało tej historii powinien przeczytać też "zeszyty don rigoberta" - to bezpośrednia kontynuacja fabuły z "pochwały macochy". -
- Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
- Mario Vargas Llosa
- cena: 39,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
ilona pawłowska 2009-05-09
wbrew pozorom - smutna i powazna książka o rzeczach najważniejszych (11 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
tytuł kompletnie nie rpzystaje do treści, moim zdaniem trywializuje ją. bo "szelmostwa" to bardzo poważna książka skłaniająca do refleksji nad tym, jak wielki wpływ nasze wybory mają na życie innych i że pod koniec życia człowiek jednak instynktownie lgnie do tych, przy których czuje się bezpiecznie (niby nic odkrywczego, ale też mało pokrzepiające to wnioski, jednak miłość to nie uniesienia a bezpieczeństwo i zaufanie?). o ile początek książki jest bardzo zabawny (llosa pisze z właściwym sobie wdziękiem), a całość mozno wciągająca, szczególnie za sprawą pikantnych scenek obyczajowych, to im bliżej końca, tym lepiej... nietrudno zresztą do tego końca książki dojść, bo powieść tę po prostu się połyka. a refleksja po lekturze jeszcze długo zostaje w głowie. warto. -
- Fame [Reedycja] [Polska cena]
- Lady Gaga
- cena: 35,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
ilona pawłowska 2009-03-17
Być jak Gwen Stefani...nadal ;) (1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
w Przypadku "The fame" kłopot polega na tym, że ta płyta, nie dość, że niczego szczególnego nie wnosi, to jeszcze człowiek nie może pozbyć się wrażenia, że słucha Gwen Stefani! Podobny wokal, podobny styl, aranżacje piosenek - taki pop trochę w stylu lat 80'tych, ale i instrument gitarowy gdzieniegdzie przebija. Cały pazur z singlowych piosenek ulatuje i pozostaje tylko przyjemny, ale niezapadający w pamięć pop. Dokładnie tak, jak bywało w przypadku większości piosenek z płyt Gwen, o których istnieniu przeciętny oglądacz MTV nie ma pojęcia. Bo Gaga, podobnie jak Gwen, ma szczęśliwą rękę do wyboru singli. Podobno w kolejce czeka już "Paparazzi", ja jeszcze obstawiam "Fame" albo "Boys, boys, boys". Niesprawiedliwością byłoby jednak sprowadzać Gagę tylko do roli młodszej Gwen - o ile wiem Gaga ma dopiero 21 lat, a na koncie nie tylko własną płytę (i warto podkreślić - Gaga nie tylko śpiewa i fika wygibasy w teledyskach, ale sama pisze sobie piosenki), ale i współpracę m.in. z Akonem i Britney Spears. No i zwycięski pojedynek na image z Christiną Aguilerą. Jeśli utrzyma to tempo za 10 lat Gwen będzie mogła co najwyżej pośpiewać w jej chórkach ;)))) Jedyne, co w trakcie trwania tzw. kariery zmiania się w Gadze na gorsze, to wygłaszane wciąż do fanów i dziennikarzy poglądy. ale na szczęście muzyka się mimo wszystko broni - szczególnie fajna energia podczas jazdy samochodem się wyzwala - można walić rękoma w kierownicę i śpiewać ile sił w płucach. I za te poranne chwile radości Gaga dostaje 3* :) -
- Miasto ślepców
- Jose Saramago
- cena: 33,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
ilona pawłowska 2009-03-16
Książka, która zmieni Twoje życie (25 z 29 uznało tę recenzję za pomocną.)
Wiele jest znamienitych i wspaniałych, wiele pięknych książek, ale tylko jedna taka jak "Miasto ślepców" - ta książka wywraca życie do góry nogami. Jest tak szokująca, sugestywna, obnaża tyle mechanizmów ludzkiego działania, jest prawdziwym antropologicznym studium nie przestając funkcjonować jako kawał znakomitej, wybitnej literatury. Streszczać nie będę, bo nie ma sensu - i tak fabuła będzie w trakcie lektury skręcać to w prawo, to w lewo, aż w końcu zboczy na takie tory, o istnieniu których nawet Wam się nie śniło. Jedno jest pewne - to jest fundamentalna pozycja w historii literatury. I samego Jose Saramago, którego kilka książek zdarzyło mi się czytać, ale żadna nie wywarła aż takiego wrażenia jak "miasto". A ponieważ przez ostatnich kilka lat było niezmiernie trudno zdobyć, kupić, czy wypożyczyć tę książkę, cieszy niezwykle, że w przededniu wypuszczenia "miasta ślepców" w wersji kinowej (trochę się boję tej ekranizacji, ale mam nadzieję, że twórcy nie strywializują jej przesłania tanim efekciarstwem), tym bardziej cieszy, że Rebis postanawia ponownie wypuścić ją na rynek i nieco promować. Bo ta książka jest tego warta i każdy, kto tylko ją przeczyta, będzie wiedział dlaczego. Jeszcze nigdy żadnego produktu tutaj nie polecałam z taką pewnością i zaangażowaniem. Ale "miasto" jest tego warte. -
- Yves Saint Laurent Baby Doll Eau De Toilette spray 30 ml
- cena: 84 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
ilona pawłowska 2009-03-02
delikatny?absolutnie nie! (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jedyne czego nie można o nim powiedzieć, to że jest delikatny! ze zdumieniem przeczytałam recenzje - przecież baby doll to zapach z przyprawami, z pazurem - słodki, ciepły, zalotny i figlarny, ale absolutnie nie delikatny. to zdecydowany zapach, który ma kokietować. jego charakter świetnie oddaje flakonik (różowo-złoty klejnocik jak z pierścionka lalki Barbie)oraz nazwa - baby doll. -
- Fame [Polska Cena]
- Lady Gaga
- (towar niedostępny)
ilona pawłowska 2009-01-25
być jak Gwen Stefani (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pojawienie się Lady Gagi obiecywało wiele. Popowe, ale z pazurem, piosenki, bezczelne spojrzenie w "oko kamery", kostiumy kompletnie nielicujące z popowymi panienkami z MTV i takież same teksty. Na reszcie testy bez wzdychań o miłości! - pomyślałam konsumując wzrokowo i słuchowo Gagę w telewizji. Trzeba było na tym poprzestać... No ale trudno, dziecko wylane z kąpielą. w Przypadku "The fame" kłopot polega na tym, że ta płyta, nie dość, że niczego szczególnego nie wnosi, to jeszcze człowiek nie może pozbyć się wrażenia, że słucha Gwen Stefani! Podobny wokal, podobny styl, aranżacje piosenek - taki pop trochę w stylu lat 80'tych, ale i instrument gitarowy gdzieniegdzie przebija. Cały pazur z singlowych piosenek ulatuje i pozostaje tylko przyjemny, ale niezapadający w pamięć pop. Dokładnie tak, jak bywało w przypadku większości piosenek z płyt Gwen, o których istnieniu przeciętny oglądacz MTV nie ma pojęcia. Bo Gaga, podobnie jak Gwen, ma szczęśliwą rękę do wyboru singli. Podobno w kolejce czeka już "Paparazzi", ja jeszcze obstawiam "Fame" albo "Boys, boys, boys". Niesprawiedliwością byłoby jednak sprowadzać Gagę tylko do roli młodszej Gwen - o ile wiem Gaga ma dopiero 21 lat, a na koncie nie tylko własną płytę (i warto podkreślić - Gaga nie tylko śpiewa i fika wygibasy w teledyskach, ale sama pisze sobie piosenki), ale i współpracę m.in. z Akonem i Britney Spears. No i zwycięski pojedynek na image z Christiną Aguilerą. Jeśli utrzyma to tempo za 10 lat Gwen będzie mogła co najwyżej pośpiewać w jej chórkach ;)))) -
- Cafe Fogg [Jewelcase]
- (towar niedostępny)
ilona pawłowska 2009-01-25
Kopia mistrza - nie zawsze udana (4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
można się było tego spodziewać - kiedy się bierze na barki muzykę wielkiego artysty, choćby i trąciła myszką, i tak może bez ogródek uwypuklić niedoskonałości współczesnych twórców (w tym wypadku - przetwórców bardziej, bądź kopistów jedynie). Na cafe Fogg najlepiej wypadają te utwory, gdzie zachowano wokal Mieczysława Fogga, a zabawiono się z aranżacją i beatem. Rezultaty są fantastyczne - szczególnie przypadły mi do gustu "Już nigdy" i "Tango milonga" oraz oczywiście nowa wersja klubowego hitu sprzed 4 lat czyli "gramofonomanki". DJ'ów mamy w kraju zdolnych i muzykalnych, więc z uwspółcześnianiem dobrych kompozycji radzą sobie świetnie. Gorzej niestety z wokalistami. "Jesienne róże" wypadają blado, "Fredzio" Sławka Uniatowskiego aż proszą o aranż bardziej współczesny, potencjał "Tej ostatniej niedzieli" grzebie dokumentnie Marysia Sadowska. Dobrze sobie radzi Pinnawela, świetnie Mika Urbaniak (dlaczego wciąż trzeba jej szukać na płytach innych twórców, powinna już dawno nagrać własną płytę, na pewno byłaby merlinowym hitem!!!), ale najlepiej... niezastąpiony, naprawdę niezastąpiony i jedyny w swoim rodzaju Mieczysław Fogg. Prawdziwy talent broni się w każdej aranżacji. warto zatem posłuchać, jak klimatycznie wypada wokal artysty w otoczeniu syntezatorów. -
- Moje pierwsze Monopoly - gra planszowa
- (towar niedostępny)
ilona pawłowska 2009-01-25
Uczy, bawi i premiuje samodzielność (5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
To jedyna znana mi gra planszowa dla maluchów (od lat 3), którą dzieci mogą obsługiwać samodzielnie i bawić się bez pomocy rodziców. Wszystko dzięki "panu Monopoly" czyli samochodzikowi na baterię, którego ruch zastępuje tradycyjne przesuwanie się pionków. Dlaczego pan Monopoly jest taki ważny? Bo ten sprytny człowieczek sam podpowiada dzieciom, o ile pól mają przesunąć się na planszy. mało tego - pan Monopoly liczy pola razem z dzieckiem, a w razie pomyłki mówi, o ile pól trzeba zawrócić. To ogromnie ułatwia samodzielną grę. "Moje pierwsze Monopoly" ma oczywiście wszystkie zalety swo8ich starszych braci - Monopoly junior i tradycyjnej gry Monopoly - zapewnia świetną zabawę, uczy racjonalnego i mądrego gospodarowania pieniędzmi. Do tego przybliża dzieciom zasady działania wolnego rynku. To całkiem sporo zalet.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





