Hubert Wentland
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 27
-
- Samotny Dom
- Agata Christie
- (towar niedostępny)
Hubert Wentland 2011-07-27
Wspaniała
Poprzedni recenzent ocenił na dwa merliny dwie książki Agaty. W obydwu zakończenie jest podobne, więc zaokrąglił, i powiedział, że przeczytał aż 10 takich powieści. Otóż trzeba wziąć pod uwagę pewną rzecz: Christie pisała przez 54 lata. nic więc dziwnego, że jej książka z 1958 roku ma zakończenie podobne do książki z 1934. Ci, którzy czytali powieści Agaty na bieżąco - w jej czasach, dostając jedną książkę rocznie - zawsze byli zaskoczeni zakończeniem. My za to możemy wybierać pośród wszystkich jej dzieł. Postanawiamy coś przeczytać, zaintrygowani tytułem, opisem. Nie wiemy przecież, czy ostatnia książka autorki, po jaką sięgnęliśmy miała podobny schemat. Warto więc czytać powieści chronologicznie, gwarantując sobie tym samym stuprocentowy szok, kiedy wszystko się wyjaśnia. -
- Maya [Special Edition]
- M.I.A.
- cena: 63,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Hubert Wentland 2010-08-11
Bardziej 4 niż 3
M.I.A swoim nowym albumem szeroko zaskakuje. Początkowo wprost nie da się niektórych piosenek słuchać. Później? Coraz lepiej. Dlatego właśnie ogromny problem mam z wystawieniem oceny. 3? 4? Ostatecznie, nie chcąc zawyżyć pozostałem przy niższej propozycji. Ale kontynuując: Maya zaskakuje nie nowoczesnością ani innowacyjnymi "przeszkadzajkami", ale doborem piosenek na krążek. Edycja specjalna - jedyna sprzedawana w Polsce - mogłaby stać się z powodzeniem podstawową, uszczuploną o kilka utworów. Owa edycja specjalna zawiera 16 pozycji, w tym 5 absolutnie beznadziejnych, które zaniżają ocenę. Szkoda, że ich nie wywalono, bo album z jedenastoma fajnymi kawałkami dostałby 5. Niestety, M.I.A najwidoczniej nie zauważyła tego, bądź też nie chciała zauważyć. W efekcie tego na Mai znajdują się "Story To Be Told", "It Iz What It Iz" oraz "Believer", które są jak surowe kotlety; jak demówki. Nic się w nich nie dzieje, wieje wprost nudą. To piosenki na 1. Natomiast dwie pozostałe z pięciu wspomnianych utworów to "Born Free" i "Meds and Feds", które są okropne, nie sposób ich słuchać. No, to tyle o minusach. A teraz o tych pozytywnych stronach: "XXXO", "Tell me Why", "Space", "Internet Connection", "Illygirl", "It Takes a Muscle", "Steppin' Up" - to pozycje, dla których warto płytę posiadać. Mają absolutnie wszystko, czego potrzeba dobrej piosence. Natomiast utwory pozostałe - "Casps Lock", "Teqkilla", "Lovalot" - to pozycje, których przyjemnie od czasu do czasu posłuchać, jednak nie wyróżniają się specjalnie spośród materiału. Reasumując: płyta godna polecenia. Jedyne, co jeszcze można jej zarzucić, to zbyt duża ilość tych "przeszkadzajek" - czasem zagłuszają zupełnie muzykę. -
- A.B.C.
- Agata Christie
- cena: 14,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Hubert Wentland 2010-07-20
Geniusz pani Agaty w pełnej krasie
Była to pierwsza "pełnokrwista" powieść Christie, jaką przeczytałem (pierwsza była "Śmiertelna Klątwa"). Tak więc moje pierwsze właściwe zetknięcie z Agatą oraz z Herkulesem Poirotem. Słowem? Genialne! Polecam tę trzymającą w napięciu powieść każdemu, bez względu na to jakie lubi książki. "A.B.C." - znajdziemy tu wszystko, co autorka najlepszego potrafi z siebie wykrzesać: wspaniałą intrygę, oryginalne postaci i - oczywiście - rewelacyjne zakończenie. Polecam! -
- Harry Potter i Książę Półkrwi (2 DVD)
- David Yates
- (towar niedostępny)
Hubert Wentland 2010-03-30
Najgorszy film z serii (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Byłem w kinie na tej rzekomej adaptacji szóstej części sagi "Harry Potter". W wielkiej kinowej sali, przed wielkim kinowym ekranem siedziałem bardzo długo i po prostu... nudziłem się. Po obejrzeniu filmu wyszedłem okropnie zmęczony. Gdybyśmy mówili o filmie, jako o filmie - a mówimy o adaptacji filmowej - to dałbym 1 merlina. Aż tak słabo? Tak. Bardzo! Sądzę, że gdybym nie przeczytał kilka razy książki, to w ogóle fabuły bym nie zrozumiał. Bo nowy reżyser (no, może niezupełnie nowy) skupił się na wątkach pobocznych, niemal całkowicie pominął m. in. horkruksy. W ogóle, to ta część, w przeciwieństwie do pozostałych nie tryskała już magią, niecodziennością... Nie. "Harry Potter i Książę Półkrwi" to opowiastka o zwykłych nastolatkach, którzy siedzą zamknięci w ponurym zamku i przeżywają pierwsze miłości. Chyba Rowling nie miała tego na celu, kiedy wprowadziła tenże wątek do książki. Podobnie jak "Zakon Feniksa", film ma wiele odstępstw od oryginału. Ale to można wybaczyć, zawsze można chwycić książkę i ją przeczytać, co gorąco polecam. Bo najnowsza adaptacja jest jedynie marnym dodatkiem do tego, co możemy zobaczyć oczami wyobraźni podczas zapoznawania się z treścią dzieła Joanne. Jestem okropnie zawiedziony, podejrzewam, że w ogóle nie pójdę na adaptację "Insygniów Śmierci". Strata czasu i pieniędzy, a poza tym, chcę zachować Ksenofiliusa Lovegooda i innych takich, jakich ich sobie wyobrażam, a nie takich, jacy wystąpią w filmie. Cóż... Nie kupujcie tego. Lepiej sprawcie sobie "Czarę Ognia" lub "Więźnia Azkabanu", bo na ten nudny i badziewny produkt szkoda pieniędzy. -
- Animal [Eco Style]
- Kesha
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Hubert Wentland 2010-03-26
Yhyyym. (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Tak. Kesha wydała swoje "arcydzieło". Praktycznie, żeby je ocenić wystarczy znacząco chrząknąć, spoglądając w sufit. Albumu nie polecam absolutnie nikomu. Kiedy słyszę utwory, śmiać mi się chce. Są takie proste w budowie, melodie składają się z czterech dźwięków! Ta prostota aż bije po uszach. Po za tym, nie mogę znieść rozpretensjonowanego śpiewu rzekomej "artystki", a'la zbuntowana nastolatka. No ale oczywiście płyta nie składa się tylko i wyłącznie ze słabych punktów. Są dwa dobre; oczywiście "Tik Tok" oraz "Kiss'n'Tell". Reszta? Najbardziej uderza mnie piosenka "Your Love Is My Drug". Może i nie jest zła, ale gdy pokazywałem ją koledze, to przez pierwsze sekundy, kiedy grała sama muzyka, wierzył mi, że to "Poker Face 2". Takie przypadki się zdarzają, kiedy artysta nagrywa kontynuację utworu, lecz nigdzie jej nie umieszcza. O jakiej pozycji mogę się jeszcze wypowiedzieć? A no o drugim singlu "Blah Blah Blah". Czy jest dobry? Jasne, że nie! Jest tak prosty w budowie (powtarzam, że w tym przypadku to nie wychodzi na plus), a po za tym "melodia" (tak mogę chyba nazwać cztery urywane dźwięki) aż drapie w uszy. Jest za wysoka. Refren: "rock", czyli rozpretensjonowana nastoletnia dziewucha, starająca się za wszelką cenę zrobić karierę. Chcę jeszcze wspomnieć o jednej piosence, a mianowicie "Take it Off". Jeżeli chcecie słuchać techna, to lepiej kupcie album kogoś, kto nagrywa techno. Nie wspomagajcie tego. Nie zakupujcie jegoO "Animala". "Backstabber" może też zasługiwać na przesłuchanie. Reszta pozycji nie dorasta nawet do tego poziomu, by dostać jeden. Jednak, gdyby nie śpiewała tego Kesha, to pewnie dałbym dwa albumowi. Ale to ona, która myśli, że jest nie wiadomo jak fajna (ktoś słyszał o "Keshawood'dzie"? Żal dziewoi). I wypowiem się w jeszcze jednej kwestii: Kesha nie podrabia. Nie. Ona jedynie przerabia to, co wykorzystywali inni artyści (z którymi nie może się równać) i ma nadzieję, że nikt nie zauważy. Nie kupujcie tego czegoś! Czuję jeszcze niedosyt, napisałbym coś o tekstach, ale się spieszę... Bo jeżeli chodzi o album, to można by go krytykować tak długa, że zabrakło by miejsca... -
- Animal
- Kesha
- cena: 59,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Hubert Wentland 2010-03-26
Yhyyym (2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Tak. Kesha wydała swoje "arcydzieło". Praktycznie, żeby je ocenić wystarczy znacząco chrząknąć, spoglądając w sufit. Albumu nie polecam absolutnie nikomu. Kiedy słyszę utwory, śmiać mi się chce. Są takie proste w budowie, melodie składają się z czterech dźwięków! Ta prostota aż bije po uszach. Po za tym, nie mogę znieść rozpretensjonowanego śpiewu rzekomej "artystki", a'la zbuntowana nastolatka. No ale oczywiście płyta nie składa się tylko i wyłącznie ze słabych punktów. Są dwa dobre; oczywiście "Tik Tok" oraz "Kiss'n'Tell". Reszta? Najbardziej uderza mnie piosenka "Your Love Is My Drug". Może i nie jest zła, ale gdy pokazywałem ją koledze, to przez pierwsze sekundy, kiedy grała sama muzyka, wierzył mi, że to "Poker Face 2". Takie przypadki się zdarzają, kiedy artysta nagrywa kontynuację utworu, lecz nigdzie jej nie umieszcza. O jakiej pozycji mogę się jeszcze wypowiedzieć? A no o drugim singlu "Blah Blah Blah". Czy jest dobry? Jasne, że nie! Jest tak prosty w budowie (powtarzam, że w tym przypadku to nie wychodzi na plus), a po za tym "melodia" (tak mogę chyba nazwać cztery urywane dźwięki) aż drapie w uszy. Jest za wysoka. Refren: "rock", czyli rozpretensjonowana nastoletnia dziewucha, starająca się za wszelką cenę zrobić karierę. Chcę jeszcze wspomnieć o jednej piosence, a mianowicie "Take it Off". Jeżeli chcecie słuchać techna, to lepiej kupcie album kogoś, kto nagrywa techno. Nie wspomagajcie tego. Nie zakupujcie jego "Animala". "Backstabber" może też zasługiwać na przesłuchanie. Reszta pozycji nie dorasta nawet do tego poziomu, by dostać jeden. Jednak, gdyby nie śpiewała tego Kesha, to pewnie dałbym dwa albumowi. Ale to ona, która myśli, że jest nie wiadomo jak fajna (ktoś słyszał o "Keshawood'zie"? Żal dziewoi). I wypowiem się w jeszcze jednej kwestii: Kesha nie podrabia. Nie. Ona jedynie przerabia to, co wykorzystywali inni artyści (z którymi nie może się równać) i ma nadzieję, że nikt nie zauważy. NIE kupujcie tego czegoś! Czuję jeszcze niedosyt, napisałbym coś o tekstach, ale się spieszę... Bo jeżeli chodzi o album, to można by go krytykować tak długa, że zabrakło by miejsca... -
- Year Of The Gentleman
- Ne-Yo
- cena: 18,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Hubert Wentland 2010-03-18
O 7 utworów za dużo
Tak jak poprzednicy, nie będę się rozpisywał: tylko krótko wyrażę swą opinię. Ne-Yo podsuwa nam, niestety, z lekka kiczowaty materiał. Pierwsze pięć pozycji - świetnie. "Closer", "Mad", "Miss Independent" naprawdę genialnie się prezentują. Jednak jeżeli chodzi o całokształt albumu... Ochota na dalsze słuchanie albumu wzrasta wraz z każdą przesłuchaną piosenką tylko po, żeby na "Why Does She Stay" się zatrzymać. I nie ruszać dalej. Ta piosenka jest najgorsza, ale nie tylko: jest ona granicą, po której wszystkie utwory są złe. Zakupiłem płytę "Year Of the Gentelman" w grudniu 2008. Odtwarzając ją w domu bardzo spodobały mi się również piosenki "Single" i "Nobody". Z narastającym apetytem "szedłem" dalej. Dalej. A dalej - za "Miss Independent" - nie było absolutnie nic godnego uwagi... Nuda, monotonia... Czy dla pierwszych pięciu pozycji, ze wspaniałymi bitami i śpiewem, opłaca się kupować ten album? Nie wydaje mi się. Nie warto. -
- The Fame Monster [Polska cena]
- Lady Gaga
- cena: 43,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Hubert Wentland 2010-03-16
To już nie to (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Pierwszy recenzent ma rację pod jednym względem: płyta jest monotonna. Chociaż chodziło mu chyba o rutynę... W każdym razie, Gaga nie popisała się. Po usłyszeniu "Bad Romance" w radio moje odczucia były negatywne. W końcu, po 2 miesiącach, kiedy rozgłośnie radiowe nie dawały spokoju, byłem zmuszony polubić ten singiel. Za dużo go wszędzie było. Jakiś czas później, targany mieszanymi uczuciami przesłuchałem płytę. Raz... Drugi... Trzeci, a nawet czwarty i piąty; bardzo chciałem ją kupić. Miałem nadzieję, że utwory mi się spodobają. Mam podstawową wersję albumu, więc liczyłem na coś więcej. Materiał, który artystka nam podsuwa jest po prostu męczący... Okropnie. Najlepszą piosenką jest "Telephone". Na uwagę zasługują również "So Happy I Could Die" i "Teeth". Reszta? Monotonna papka, której znieść się nie da. "Alejandro" - kicz na maksa. Tak jak "Dance In The Dark". "Speechless" - ta piosenka jest do zniesienia, ale szału nie ma. Jedna z kompozycji okropnie przypomina "I Like It Rough". Linią melodyczną w zwrotce. Naprawdę dobrze zaznajomiłem się z materiałem na płycie. Werdykt: kiepsko! Jednak pozostaję w nadziei, że kolejne dokonania będą tak samo dobre, a nawet lepsze od debiutu. Dzięki temu, że nie nabyłem produktu, mogę ocenić go niesubiektywnie. A reszta? Obawiam się, że tłumaczy sobie: "Kupiłam, to musi mi się podobać". Takie podejście zwiększa sprzedaż naprawdę kiepskich albumów. I nie mówię o konkretnej Gadze, ale o ogóle. A jeśli ktoś wyda pieniądze na słaby produkt, to wtedy nie kupi ambitniejszych produkcji. Polecam "Ramona Rey 2". -
- Kala
- M.I.A
- cena: 60,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Hubert Wentland 2010-03-16
Ponowna recenzja
Dopiero po dwóch miesiącach dostrzegłem rzeczywisty geniusz albumu. Nie ma piosenek słabych. Jest tylko jedna nieudana: "The Turn". Reszta - rewelacja. Polecam. To co można było powiedzieć o płycie, napisałem już w swojej pierwszej recenzji. Pozdrawiam szanownych słuchaczy "Kali". -
- Harry Potter i Zakon Feniksa
- Joanne K. Rowling
- cena: 45,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Hubert Wentland 2009-12-30
Genialna! (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Najlepsza część z serii. Świetnie ukazuje walkę nauczyciele + uczniowie > Umbrigde. Rowling rozwija się! Mam wszystkie części sagi ale tę przeczytałem najwięcej (sześć lud siedem) razy. Nie muszę chyba polecać. Świetna!





Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)




