Mateusz Zajda
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 7
-
- Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!
- Hey
- cena: 37,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Mateusz Zajda 2010-03-18
Inni powinni się uczyć (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
W karierze każdego zespołu nadchodzi moment, kiedy grupa musi zdecydować, jaką wybrać drogę. W przypadku zespołu Hey cześć fanów liczyła na powrót „starego” Hey’a, z kolei druga cześć – na coś, co ich zaskoczy. W którą stronę poszli muzycy? Posłuchajmy! Na pierwszy singiel zapowiadający płytę został wybrany utwór "Kto tam? Kto jest w środku?". Na forum zespołu zawrzało. Niektórzy stwierdzili, że to koniec Hey’a, inni podeszli do tego utworu z większym entuzjazmem. Ja cierpliwie czekałem na premierę płyty – tym bardziej, że singiel narobił mi wielkiego apetytu na więcej. Po pierwszym przesłuchaniu pomyślałem: długo będzie gościć na mojej prywatnej playliście. Album jest przełomowy w karierze zespołu. Tak, to koniec tego, co było, początek nowej jakości sygnowanej nazwą „Hey”. Na płycie znajdziemy sporo elektroniki, która do tej pory była niejako zarezerwowana dla solowych dokonań Nosowskiej. Teksty traktują o (na pozór) prostym uczuciu, jakim jest miłość – w sposób niebanalny. Kasia wspięła się na wyżyny swoich możliwości. Mam jednak nadzieję, że największe szczyty jeszcze przed nią. Album poparty jest świetną produkcją, brzmienie jest świeże i spójne. Jak dla mnie, jest to najlepszy album tej jesieni, który do tej pory się ukazał. Koledzy po fachu powinni się uczyć od Hey’a. Ponieważ jest to jeden z nielicznych polskich zespołów, który potrafi pokazać, że każda kolejna płyta nie musi być kopią poprzedniej. -
- Zapamiętaj
- Bracia
- (towar niedostępny)
Mateusz Zajda 2010-03-18
Nic odkrywczego (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Bracia Cugowscy, synowie znanego polskiego wokalisty, zadebiutowali w 2005 roku albumem Fobrock. Album wstrząsnął naszym rodzimym rynkiem muzycznym, choć wielu spisywało go na straty. Następie artyści wzięli na warsztat utwory zespołu Queen, co zaowocowało wydaniem w 2008 roku albumu Tribute to Queen. Wtedy zacząłem zastanawiać się, kiedy usłyszymy coś nowego w wykonaniu Braci… Po czterech latach otrzymaliśmy album Zapamiętaj – czy jest on warty zapamiętania? Na drugiej autorskiej płycie Braci znalazło się 13 utworów: 11 premierowych piosenek oraz dwa bonusy (Za szkłem oraz Someone like You). Płyta utrzymana jest w rockowym klimacie, do którego mogliśmy się już przyzwyczaić na płycie Fobrock. Produkcją albumu zajęli się Wojtek Olszak oraz Michał Grymuza. Płyta zawiera bezkompromisowe, wpadające w ucho gitarowe riffy, które na pewno sprawdzą się na koncertach. W warstwie tekstowej jest bardzo dobrze, a to za sprawą ich autorki – Małgorzaty Szpitun. Na Zapamiętaj jest nie tylko żywo, ale i lirycznie. Album zawiera pięć ballad, włącznie z Za szkłem, którą od dłuższego czasu możemy usłyszeć w radio. Muszę przyznać, że Bracia mają talent do komponowania spokojnych utworów, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że każda z tych piosenek mogłaby zostać hitem. Nowy album Braci nie jest wszelako w żaden sposób odkrywczy. Płyta jest tak samo dobra jak debiutancka. Jednakże nie jest lepsza, co niestety jest jej wadą. Po tak długim czasie oczekiwania fani zapewne liczyli na coś więcej. -
- Druga płyta [Digipack]
- Poluzjanci
- cena: 32,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Mateusz Zajda 2010-03-18
Tak po prostu - rewelacja! (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Poluzjanci to tzw. super-grupa, składająca się z jednych z najlepszy muzyków w naszym kraju (Przemek Maciołek, Marcin Górny, Robert Luty, Grzegorz Jabłoński, Piotr Żaczek). Moim zdaniem, w jej skład wchodzi najlepszy głos w tym kraju (Kuba Badach) oraz najlepszy polski tekściarz (Janusz Onufrowicz). Swoją debiutancką płytę Tak po prostu wydali 10 lat temu. Od tamtej pory stali się grupą wyjątkową z bardzo wierną rzeszą fanów. Każdy koncert był niecodziennym wydarzeniem, na które zjeżdżali się ludzie z całej Polski. Po 10 latach w wielkich cierpieniach za sprawą wydawnictwa Penguin Records wydają Drugą płytę. Dlaczego trzeba było czekać aż tak długo? Najlepszym wyjaśnieniem jest oświadczenie zespołu, które znajduje się na okładce płyty. Kto kupi płytę, ten zrozumie . Na krążku znalazło się 12 premierowych piosenek oraz 4 bonusy. Tak po prawdzie, kto zna Poluzjantów i na koncertach bywał usłyszy 4 nowinki, ponieważ z całą resztą mogliśmy się zaznajomić na żywo. Styl, w jakim grają, to przede wszystkim funk/ soul, aczkolwiek na płycie można się również dosłuchać muzyki klubowej i jazzu. Teksty w większości traktują o miłości w sposób prosty, lecz nie banalny. Jest też trochę na poważnie, chociażby w piosence "Po co Ci to?", która traktuje o zachłanności ludzi i wielkiej chęci posiadania. Każda piosenka coś z sobą niesie. Janusz Onufrowicz ma niezwykły dar dobierania słów w sposób idealny, nawet najprostszy jego tekst opowiada historię. Warto wspomnieć o poziomie realizacji płyty, jak dla mnie – zadowoli audiofila. Jeszcze nigdy nie słyszałem tak dobrze zrealizowanej płyty w naszym kraju! Za każdym razem można usłyszeć dźwięki, które przy poprzednim odsłuchaniu gdzieś nam umknęły. Generalnie, poezja! W porównaniu do pierwszego albumu mamy wielką przepaść, nie tylko w sposobie realizacji płyty, lecz również w sposobie zaśpiewania jej przez Kubę. Na pierwszym wydawnictwie wszystko było odśpiewane tak samo. Na drugim słyszymy, jak bardzo wokalista jest świadomy tekstu. Każda piosenka jest zaśpiewana inaczej, każdej nadaje swoim głosem specyficzny klimat. Słychać, jak przez te 10 lat Kuba się rozwinął. Tego trzeba posłuchać! Poluzjanci to zespół bardzo bliski memu sercu i gorąco polecam go wszystkim! Gwarantuję, że Druga płyta to dobrze ulokowane pieniądze w produkcie doskonałym. Warto było tyle czekać, choć teraz pozostaje żyć nadzieją, że na trzecią płytę nie trzeba będzie tak długo czekać. -
- Dodekafonia [Digipack]
- Strachy na Lachy
- cena: 36,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Mateusz Zajda 2010-03-18
Brawo, Strachy!
Gdy dostałem informację, że Strachy wydają nową płytę, zacząłem się zastanawiać, co Grabaż i spółka tym razem nam zaserwują. Po usłyszeniu pierwszego singla "Żyję w kraju" pomyślałem, że może być ciekawie. Następny singiel "Ostatki" – nie widzisz stawki jeszcze bardziej podsycił apetyt. Dodekafonia zawiera 11 piosenek autorstwa Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego – lidera SNL. Na początku warto wspomnieć o samym wydaniu płyty. Dawno nie miałem w rękach tak ładnie wydanego long play’a. Książeczka z tekstami na stałe przytwierdzona do opakowania zawiera rysunki Vahana Bego, którego obraz „Rycerz obłędnego oblicza” jest wykorzystany na okładce. Opakowanie śliczne, a jak jest z zawartością? Fani SNL na pewno się nie zawiodą – styl bardzo podobny do tego, do jakiego zespół przyzwyczaił nas pierwszymi wydawnictwami. Teksty jak zawsze trochę liryczne, trochę o miłości, ale przede wszystkim o rzeczywistości nie do końca kolorowej. Grabaż w tekstach nie przebiera w słowach i bezpośrednio mówi, jak jest. Najbardziej dobitnym tego przykładem jest singlowe "Żyję w kraju". Uważam, że większość z nas spokojnie może się utożsamić z podmiotem lirycznym tej piosenki. Dodekafonia to bardzo dobra płyta. Każdy, kto zdecyduje się na zakup, nie zawiedzie się. W jednym z wywiadów Krzysztof Grabowski powiedział, że SNL dopiero teraz wydają płytę, ponieważ teraz mają coś do powiedzenia. Zgadzam się z tym w 100%! Gdyby każdy zespół wychodził z takiego założenia, myślę, że mniej miernoty pojawiałoby się na naszym rynku muzycznym. „Dodekafonia” z pewnością do tej niższej kategorii nie należy. Brawo, Strachy! -
- Mów mi dobrze [Digipack]
- Happysad
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Mateusz Zajda 2009-10-20
Mówy im dobrze! (5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
„Mów mi dobrze, dobrze mi mów, łaskocz czule warkoczem ciepłych słów” – śpiewa Quka z Happysad na ich najnowszym albumie „Mów mi dobrze”. Czy nowy LP może prosić, aby mówić mu dobrze? Na nowy krążek HS czekaliśmy dwa lata. Co prawda, po drodze ukazało się koncertowe wydawnictwo „Na żywo w studio”, ale z nowego materiału mogliśmy usłyszeć tam tylko utwór „W piwnicy u dziadka”, który oczywiście znalazł się również na nowym krążku. Aktywni koncertowo mogli również wysłuchać utworu „Nie ma nieba”, który przez ostatni rok był wpisany w koncertową setlistę zespołu. Wróćmy jednak do „Mów mi dobrze”. Sam czekałem z niecierpliwością na ten album i nie zawiodłem się. Niektórzy fani mówią: „to już nie ten Happysad”, a ja powiem: to ten Happysad! Album zawiera 12 premierowych utworów. Głos Quki z albumu na album coraz bardziej szlachetnieje. Brzmienie instrumentów, w porównaniu do pierwszych płyt, to jak mówią: „niebo a ziemia”. W tym miejscu duże ukłony dla Leszka Kamińskiego, który od „nieprzygody” czuwa nad studyjnym brzmieniem Happysad. Muzycznie bardzo ładnie rozbudowane utwory. Na płycie gościnnie zaśpiewała Katarzyna Gierszewska, która dodała niektórym piosenkom delikatnego smaczku. Na całym albumie jest jeden numer, który mi nie podszedł, a jest to numer 12, czyli „My się nie chcemy bić”: tekst bardzo fajny, taki Happysadowy, jednakże wykonanie pozostawia wiele do życzenia, a wszystko przez chór, który gościnnie odśpiewuje refren. Przysłuchując się opiniom fanów dochodzę do wniosku, że wszyscy zgodnie wyrzuciliby ten numer. Ja wyrzuciłbym tylko chór. Często jest tak, że po drugiej płycie zespoły zatrzymują się w miejscu, powielają własne schematy. W przypadku Happysad na każdym albumie widzimy inne oblicze zespołu, co bardzo cieszy. „Mów mi dobrze” jest jeszcze ciepłe, ale już z niecierpliwością czekam na następny album. -
- Minus Szum
- Lov
- cena: 4,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Mateusz Zajda 2009-10-20
Miało być pięknie, jest tylko dobrze (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Zwycięzca programu „Nowa Generacja” – Lov. Występ w TopTrendach 2008 – Lov. 11 września 2009 swoją debiutancką płytę wydaje zespół Lov. Bacznie oglądałem ich występy w programie TV4. Sposób, w jaki zaaranżowali „Jedwab” czy „Katharsis”, rozłożył mnie na łopatki. Bardzo byłem ciekaw autorskiego materiału zespołu, aż w końcu było mi dane usłyszeć „Minus Szum”. Chłopaki nie dali się wpuścić w kanał zespołu coverowego. To w pełni autorski, bardzo dobrze brzmiący materiał. Całości dopełnia bardzo dobry wokal Andrzeja Strzemażalskiego. Na debiucie znalazło się 12 utworów. Muzycznie jest świetnie, tekstowo słabiej – niestety warstwa liryczna nie wybija się jakoś szczególnie. Na pewno zaś jest ambitniej w porównaniu do tego, co prezentują na naszym rynku tzw. „sezonowe gwiazdy”, ale niestety nie na tyle, aby dłużej nad tekstami Lov „posiedzieć”. Na pewno zespół ma szanse, przy dobrej promocji, podbić rozgłośnie radiowe i stać się bardziej rozpoznawalnym w naszym kraju. Pytanie tylko – na jak długo. Piosenki „wchłania się” bardzo szybko, niestety szybko również z głowy wypadają (jeżeli miałbym w tej chwili zanucić, bądź zacytować któryś z utworów, nie byłbym w stanie) – trochę szkoda. Z jednej strony chłopaki fajnie grają, ale w porównaniu do tego, co słyszałem w „Nowej Generacji”, czuję duży niedosyt. Po debiutanckiej płycie spodziewałem na więcej. „Minus Szum” to lekka i strawna płyta. Na uwagę zasługuje głos wokalisty, specyficzny, zapadający w pamięć. Na pewno warto się z tą pozycją zaznajomić, sam czasami będę do niej wracał, jednakże nie tak często, jak myślałem. -
- Sprzedając pamięć [Digipak]
- Saluminesia
- (towar niedostępny)
Mateusz Zajda 2009-10-20
Strasi koledzy z Myslovitz mogą się bać
Co jakiś czas na naszym rynku muzycznym pojawiają się zespoły, które porównywane są do Myslovitz – przede wszystkim, dlatego, że przetarli oni ścieżkę w naszym kraju dla podobnej muzyki. Jedni uważają, że takie szufladkowanie jest krzywdzące, inni są z tego dumni. Saluminesia powinna być dumna. Na zespół trafiłem przypadkiem w 2007 roku, kiedy to w moje ręce wpadła ich pierwsza EP-ka. Od tamtej pory bacznie obserwowałem ich poczynania, aż wreszcie doczekałem się pierwszego LP „Sprzedając pamięć”. Sprawdźmy, jak oni brzmią. „Sprzedając pamięć” zawiera 11 utworów, które można określić szeroko pojętym mianem muzyki alternatywnej. Porównanie stylu do starszych kolegów z Myslovitz na pewno nie jest w tym przypadku krzywdzące. Można się pokusić o stwierdzenie, że ten album bez problemu podbije serca fanów zespołu z Mysłowic. Płyta brzmi bardzo dobrze, a to za sprawą świetnego realizatora i producenta Tomasza Bonarowskiego, znanego ze współpracy z Tomkiem Makowieckim, Comą, Lechem Janerką, czy właśnie Myslovitz. Teksty traktują o prozaicznych sprawach, takich jak miłość, a czasami o małych detalach życia codziennego (utwory: „Herbata z cytryną”, „Ostatni spacer”). Wszystkie te – proste na pozór – rzeczy napisane są w sposób dogłębny. Nad każdym utworem można się zatrzymać i na pewno odnajdziemy w nim coś ze swojego życia. To jest to, co najbardziej mi się w Saluminesii podoba. Muzycznie również jest rewelacyjnie, dlatego na pewno po jednym przesłuchaniu płyta nie wyląduje gdzieś w kącie, niesłuchana przez długie miesiące. Po przesłuchaniu debiutu Saluminesii jednego jestem pewien: nie sprzedałbym swojej pamięci. Każdy dźwięk z tej płyty chce się pamiętać. Każdemu, kto nabędzie ten album, już gratuluję dobrego gustu. Zespołowi gratuluję bardzo udanego debiutu i życzę, aby kiedyś podobne kapele były porównywane do nich!






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













