Mateusz Kó
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 28
-
- Samotny Dom
- Agata Christie
- (towar niedostępny)
Mateusz Kó 2010-01-03
Znakomita, gdy ktoś nie miał do czynienia z Christie. (0 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książkę polecam osobom, które nie miały nigdy do czynienia z panią Christie. Można wtedy mówić o zaskoczeniu, ciekawości i zwrocie akcji. Jednak jeśli ktoś "połyka" książki pani Agaty, tak jak ja, odmawiam. Muszę przyznać, że zawiodłem się na tej książce i tylko dodatkowo uświadomiła mi, iż Christie nie jest mistrzynią gatunku. Już po kilkunastu stronach (bodajże 10) wiedziałem kto zabił, dlaczego, jaki był motyw. Książki Agaty są wtórne, mało zaskakujące, choć i tak bardzo lubię je czytać. Książka owszem, ma ciekawą fabułę, dobry obraz, wielu bohaterów. Cóż z tego, jeśli Christie powiela swoje schematy do znudzenia? Owszem końcówka dobra i pomysłowa, ale nie w 10 książkach. -
- Dom nad kanałem
- Agata Christie
- (towar niedostępny)
Mateusz Kó 2010-01-03
Znowu to samo... (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książka dobra, z fabułą, barwnymi postaciami, ale dlaczego znowu widzę pewną wtórność. Niezależnie, czy śledztwo prowadzi Poirot, czy panna Marple mordercą, lub złym okazuję się główny bohater książki. Szukając odmienności kupiłem książkę "Dom nad kanałem", w której śledztwo prowadzi nieznana mi dotąd para detektywów. Co z tego, jeśli schemat powtarza się do znudzenia? Agata z każdą książką razi mnie do siebie coraz bardziej. Niby to wymyślne i niegłupie, ale powielone i znane. Książka dobra jedynie dla początkujących z Christie. -
- I Am...Sasha Fierce
- Beyonce
- cena: 40,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Mateusz Kó 2009-12-30
Dobra płyta (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Muszę przyznać, że czekałem na ten album. Mówiło się o tym od długiego czasu. Miała to być bomba, płyta XXI wieku, arcydzieło muzyki współczesnej. Nie napiszę: wyszło jak wyszło, bo to nieprawda. Wyszło bardzo dobrze, ale do miana arcydzieła brakuje tej płycie dużo. Piosenki na "I'm..." dzięki Bogu nie są sieczką, w której zawarte są wszelkie możliwe przyciski zawarte w studio. Wszystko jest wykonane minimalistycznie i muszę przyznać, że to wielki plus tego albumu. Na jaką jednak ocenę zasługuję ta płyta? Trudno mi powiedzieć, bo przyznam iż oczekiwania były o wiele, wiele większe. Nie obwiniam za to Knowles, bo pewnie nie miała wpływu na tę niepotrzebną reklamę producentów. Ona zrobiła swoje. To dobra okazja, żeby wspomnieć, iż Beyonce jak nikt inny potrafi wykorzystać swój głos, wyczyniając nim cuda. Tylko Beyonce potrafi wywołać u mnie ciarki na plecach, kiedy słucham stacji komercyjnych. Jest znakomitą artystką. Teraz parę słów o warstwie muzycznej. Jak już mówiłem, jest dobrze i minimalistycznie, jednak płyta nie zawiera hitów takich jak: "Crazy in Love". Oczywiście piosenki z tej płyty stają się po kolei hitami, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Cudów nie ma. Ale "Halo", "Ego", "Diva", "Video phone", "Sweet Dreams" to naprawdę solidne i ciekawe propozycje. Album opłaca się kupić i warto to uczynić. Jeśli podobają wam się single Beyonce, to nie ma na co czekać. Polecam. -
- Vicky Cristina Barcelona (edycja z książką)
- Woody Allen
- (towar niedostępny)
Mateusz Kó 2009-12-30
Kontrowersyjny film (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Film bardzo kontrowersyjny. Można to zaobserwować, idąc z kilkuosobową grupą na "Vicky Cristina Barcelona". Jedni powiedzą, że to film ze znakomitym humorem, w którym dużo się dzieje. Film bądź, co bądź inny niż wszystkie i warto go obejrzeć. Inni powiedzą, że ten film to katastrofa kina i porażka Allena, film zbędny, nieporuszający, bez polotu. Trudno odnaleźć się w tej sferze, bo naprawdę nie mam pojęcia, czy film ten jest tak genialny, że dla większości ludzi pozostaje niezrozumiały, czy jest po prostu do kitu, a ludzie chcą uczynić go arcydziełem. Wydaje mi się, że nie jest to jakiś sukces i nie należy tak mówić o tym filmie. Widać to choćby po banalnej fabule. Ot przyjaciółki jadą na wakacje i nie wiedzą co ze sobą począć. Obserwujemy jednak zachowanie dwóch na pozór innych dziewczyn, które w rzeczywistości niewiele się różnią. Prosta fabuła mogła być też swego rodzaju obraniem psychologii, zachowania ludzkiego w jakiś prosty obrazek. Taki prosty przykład, z sensowną głębią. Można spekulować, ględzić, robić tabelkę za i przeciw... Jedno jest pewne. Nie kupiłbym tego filmu na DVD. To film na raz, który można obejrzeć, ale nie mamy ochoty do niego wracać. -
- X
- Kylie Minogue
- cena: 60,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Mateusz Kó 2009-12-30
Z uśmiechem Kylie (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kylie Minogue nagrała nowy album. Przyznam, że zainteresowałem się nim po wydaniu trzeciego singla. Trzy wyśmienite piosenki muszą świadczyć o dobrym albumie. "2 hearts" to utwór, powiedziałbym "niecodzienny". Trudno o taki utwór w radio i brawa dla Minogue, że dała go na singla. Później "Wow". Może mniej ambitny, ale na wysokim poziomie w swojej dyskotekowości. Jest to utwór stworzony na parkiet i dla rozgłośni. Jeśli takie piosenki fundowaliby nam w radio, byłbym największym fanem gorących dwudziestek. Myślałem, że promocja albumu Kylie skończyła się na tych dwóch propozycjach. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem "In my arms". Zdziwiłem się, gdy piosenka ta zyskała tak dużo popularność. Ludzie chętnie przyjęli tę nowoczesną propozycję Kylie. Pani Minogue to ogólnie piosenkarka, która tworzy muzykę na naprawdę wysokim poziomie i bije na głowę inne księżniczki i królowe. Jej nie zależy na jakiejś plakietce. Wystarczy chyba muzyka. Madonna udowodniła albumem "Hard Candy" jak mały wpływ miała na jego nagranie. A tutaj? Widać, że Kylie wykonała tę pracę całym swoim sercem. Ta płyta naprawdę warta jest kupna. Nie tylko dla piosenek, które zostały singlami. "Nu-di-ty", "Speakerphone", "Heart beat rock" to świetne kawałki, szczególnie na parkiet. Nie mogę zapomnieć o znakomitym "All I see", z lutnią w tle. Ten album naprawdę jest barwny, pomysłowy, albo po prostu: świetny. Minęło trochę czasu od jego premiery, ale to wciąż płyta, którą warto kupić. Album oceniam na 5 czarodziejów. Album na pewno nie jest idealny, zawiera parę potyczek, ale z pewnością opłaca się go mieć. Rzadko płyta w całości jest tak dobra jak ta. -
- Fantasy Ride
- Ciara
- cena: 37,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Mateusz Kó 2009-12-30
Nijaka Ciara (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ciara miała pokazać się na tej płycie z zupełnie innej strony. Znana ze swojej hip hopowej duszy, chciała "udowodnić", że jest także seksowną, zmysłową kobietą, chciała przekonać ludzi, że dobra jest w wielu wydaniach. Dwie poprzednie płyty były utrzymane w klimacie hip hopowym połączonym z r'n'b i w takich rytmach Ciara czuła się najlepiej. Co prawda nie zmieniła się zupełnie i radykalnie, ale ta płyta jest zdecydowanie bardziej popowa, komercyjna. Świadczy o tym, chociażby featurning z Justinem Timberlakem, w istnym pop songu: "Love, Sex, Magic". Piosenka osiągnęła swój cel. Stała się hitem, czego następstwem było zobaczenie Ciary i jej kocich ruchów w teledysku. Ładna z niej kobieta, piosenki skoczne, fajne, ale Ciara w tym rejonie jest kompletnie nijaka. Gdyby nie jej świetny głos, moglibyśmy pomyśleć, że to zwykła, kolejna timbalandowska lalunia. Tak, głos Ciary ratuje ją od tej tezy. Płyta nie jest zła, ale spodziewałem się po Ciarze dużo więcej. Płyta nie zebrała pochlebnych opinii, więc mam nadzieję, że dziewczyna troszkę oprzytomnieje. Niech będzie starą Ciarą, nad którą nie czuwali najlepsi producenci, a mimo to stała się sławna. Na pochwałę zasługują piosenki: "Pucker up", chyba moja ulubiona, najbardziej ciarowa, szczególnie pierwsza zwrotka, "Turntables", z bollywoodzkim motywem i "Work". Ta ostatnia została nawet singlem, o dziwo wokół niej nie było wielkiego szumu. Naprawdę ciekawa propozycja. Bardzo podoba mi się "Keep Dancin' On Me". Ciekawe połączenie ballady z odrobiną elektroniki. Jedyna piosenka nie w stylu Ciary, w której brzmi dość dobrze. Myślę że płyta spodoba się najbardziej wszystkim tym, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z księżniczką hip-hopu. Ot, kolejna płyta r'n'b, choć bynajmniej tu, dobrej wokalistki. Jednak fani starej Ciary nie spodziewali się takiego zwrotu i pewnie niektórzy poczuli się rozczarowani. Dla mnie Ciara straciła swoją indywidualność, stała się trochę nijaka i wierzę w to, że kolejna płyta, będzie wiarygodniejsza. -
- Playing With Pop
- Afromental
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Mateusz Kó 2009-12-29
Afromęczą się. (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Afromental. Trochę czasu upłynęło, kiedy postanowiłem podejść po raz drugi do tego dzieła. Nie świadczy to chyba o mojej niedojrzałości, czy złym guście. Nie. Singiel "Pray for love" brzmiał jak milion innych piosenek z zachodu i naprawdę nie poczułem jakiegoś wstrząsu i zachwytu. Oni są z Polski? Nie wierzę! - tak o Afromental mówi się od jakiegoś czasu. Niech Polacy zaczną wierzyć, że w Polsce da się nagrać coś dobrego, a muzyka jaką tworzy ten zespół jest średnia. Ot pierwszy lepszy boysband amerykański. Chłopacy z zespołu chyba nie wstydzą się tych opinii, oraz nieprzychylnych komentarzy. Oni wiedzą swoje i chwała im za to. Ale muszę przyznać, że mogło być zdecydowanie lepiej. Kolejnym singlem została piosenka "Radio song" i chociażby w niej chłopcy ukazują dystans do tego co robią. Nie mogę jednak powiedzieć, że ta piosenka jest piosenką dobrą, nawet jak na radio. Zwykły, prosty bicik, z jakimiś pstryczkami odegranymi na keyboardzie. Nic nowego i innowacyjnego, dlatego zupełnie nie rozumiem sławy tej piosenki. Wydaje mi się, że to najgorszy utwór z płyty. Może teraz powiem coś o dwóch piosenkach, które użyte zostały w filmie "Kochaj i tańcz": "Hit the dancefloor", oraz "Fight for your life". Ta pierwsza to taki mix Timbalanda z artystą stawiającym pierwsze kroki w show-biznesie. Nagrajmy coś, co trochę utknie w głowie. Zawsze gdy słucham tej piosenki takie myśli chodzą mi po głowie. To taki banał z piosenki. A porównanie do Timbalanda wcale nie wychodzi na plus. Niestety nie powiem nic dobrego o "Fight for your life", dlatego że piosenki są bardzo do siebie podobne. Ale spokojnie. Ten album naprawdę nie jest taki zły. Piosenka "Flowers" to chyba najmocniejsza strona CD. Skrzypki tu umieszczone to miły akcent tej płytki. "We want it" to chyba najbardziej kawałek w ich stylu. Słyszymy tu trochę nowocześniejszych brzmień i muszę przyznać, że utwór nie jest zły. Nie ma się co oszukiwać, ten album nie jest albumem marzeń, oraz kwintesencją muzyki popularnej. To taki krążek, którego posłucha się parę razy, a potem zapominamy o nim, po prostu. Myślę, że zespół powinien robić i tworzyć muzykę w której naprawdę jest dobry. Ja tutaj nie czuję szczęścia i euforii. Mimo wszystko zespół ciekawy i pewnie ma coś jeszcze do zaoferowania. Polecam słuchaczom niewymagającym. -
- X [East European Version]
- Kylie Minogue
- (towar niedostępny)
Mateusz Kó 2009-12-29
Z uśmiechem Kylie. (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kylie Minogue nagrała nowy album. Przyznam, że zainteresowałem się nim po wydaniu trzeciego singla. Trzy wyśmienite piosenki muszą świadczyć o dobrym albumie. "2 hearts" to utwór, powiedziałbym "niecodzienny". Trudno o taki utwór w radio i brawa dla Minogue, że dała go na singla. Później "Wow". Może mniej ambitny, ale na wysokim poziomie w swojej dyskotekowości. Jest to utwór stworzony na parkiet i dla rozgłośni. Jeśli takie piosenki fundowaliby nam w radio, byłbym największym fanem gorących dwudziestek. Myślałem, że promocja albumu Kylie skończyła się na tych dwóch propozycjach. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem "In my arms". Zdziwiłem się, gdy piosenka ta zyskała tak dużo popularność. Ludzie chętnie przyjęli tę nowoczesną propozycję Kylie. Pani Minogue to ogólnie piosenkarka, która tworzy muzykę na naprawdę wysokim poziomie i bije na głowę inne księżniczki i królowe. Jej nie zależy na jakiejś plakietce. Wystarczy chyba muzyka. Madonna udowodniła albumem "Hard Candy" jak mały wpływ miała na jego nagranie. A tutaj? Widać, że Kylie wykonała tę pracę całym swoim sercem. Ta płyta naprawdę warta jest kupna. Nie tylko dla piosenek, które zostały singlami. "Nu-di-ty", "Speakerphone", "Heart beat rock" to świetne kawałki, szczególnie na parkiet. Nie mogę zapomnieć o znakomitym "All I see", z lutnią w tle. Ten album naprawdę jest barwny, pomysłowy, albo po prostu: świetny. Minęło trochę czasu od jego premiery, ale to wciąż płyta, którą warto kupić. Album oceniam na 5 czarodziejów. Album na pewno nie jest idealny, zawiera parę potyczek, ale z pewnością opłaca się go mieć. Rzadko płyta w całości jest tak dobra jak ta. -
- Teoria ostateczna
- Mark Alpert
- cena: 36,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Mateusz Kó 2009-12-28
Świetna książka (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. Książkę kupiłem wyjeżdżając na urlop i muszę przyznać, że słońce nieźle mnie przypiekało, kiedy brałem ją do ręki na plaży. Nie można się od niej oderwać. Bohaterowie są zróżnicowani, odmienni i ciekawi. To nie tylko książka z fizyką w tle, ale z wieloma wątkami psychologicznymi, zawiera wiele prawd o ludzkim charakterze, zachowaniu. Co bardzo dla mnie ważne - trzyma w napięciu od początku, aż po sam koniec. Jedna z najlepszych książek jakie czytałem. Polecam serdecznie, także na prezent. -
- Kala
- M.I.A
- cena: 60,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Mateusz Kó 2009-12-28
Stylowa M.I.A (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ależ ona ma styl... Chyba tak mogę powiedzieć o tej artystce. Słuchając "Jimmy" nie można się nie uśmiechnąć, co dopiero słuchać i oglądać teledysk. Hmmm. Dlaczego takie piosenki nie stają się hitami na największych listach przebojów? Czy takie piosenki nie porywają do tańca? Czy nie wywołują euforii i entuzjazmu? Idźmy dalej. Przyszedł czas na kolejny singiel. "Paper Planes" mimo że mniej przebojowy stał się hitem za co wielkie brawa. Nie bez powodu ta piosenka została jedną z najlepszych tej dekady. Gdyby M.I.A nagrała EP zawierającą te dwa przeboje, dodając z 3 piosenki byłoby dobrze. Jednak niektóre piosenki odstają od reszty i od razu tracimy pewien smak. "Bird Flu" miał być chyba nieziemską alternatywą, ale wyszło jak wyszło. "The turn" to chyba najsłabszy punkt płyty i lepiej byłoby gdyby M.I.A nie umieszczała go na płycie. Na pochwałę zasługują kawałki: "Bamboo Banga", "Come around" i "World Town". To przyjemne kawałki, do których chce się wracać. M.I.A ma bardzo ciekawy i kolorowy styl. Ma na siebie pomysł i nie jest ani odrobinę kiczowata. Inspiruje się rytmami afrykańskimi, które łączy z elektroniką. Kto by pomyślał że to się uda? Płyta bardzo dobra, jednak nie zasługuje na 5 czarodziejów.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





