stały recenzent  Wojtek Zalewski

Rekomendacje:

  1. Od Piaf do Garou
  2. Boso

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 21

  • Polskie lotnictwo wojskowe 1920-1939

    Wojtek Zalewski 2012-05-09

    Kontrowersyjnie o historii polskich skrzydeł.

    Sięgając po książkę Huberta Mordawskiego „Polskie lotnictwo wojskowe 1920-1939” miałem nadzieję, że czeka mnie lektura dokładnej i obiektywnej pracy poświęconej rozwojowi lotnictwa wojskowego i przemysłu lotniczego II Rzeczypospolitej. Z uwagi na obszerny zakres opracowania, obejmujący również zagadnienia dotychczas praktycznie nieobecne w literaturze, autor miał niepowtarzalną szansę stworzyć dzieło rewolucyjne na polskim rynku wydawniczym. Niestety, ale z tej szansy nie skorzystał. Największym atutem pracy Huberta Mordawskiego jest drobiazgowy opis historii rozwoju polskiego lotnictwa wojskowego w całym okresie II Rzeczypospolitej. Nie chodzi tutaj tylko o przedstawienie rozwoju i wyposażenia eskadr bojowych, ale również ukazanie rozbudowy szeroko rozumianej infrastruktury lotniczej, szkolnictwa czy wojsk balonowych. Wszystkie te informacje podane zostały przez autora na tle ówczesnych uwarunkowań polityczno-ekonomicznych. Za zdecydowanie słabsze, a miejscami kontrowersyjne, należy natomiast uznać rozważania autora na temat przedwojennego polskiego przemysłu lotniczego czy osób odpowiedzialnych wówczas za rozwój lotnictwa wojskowego. Czytając książkę można wyczuć przesadną awersję autora do obozu sanacyjnego, co niestety wpływa na trafność jego sądów. Obarczanie całością winy za stan rozwoju przedwojennego polskiego lotnictwa wojskowego czy przemysłu lotniczego marszałka Józefa Piłsudskiego oraz oficerów z „familii legionowej” – w tym zwłaszcza gen. Rayskiego - należy uznać za mocno uproszczone i naciągane. To w końcu Piłsudski po przewrocie majowym, po latach nieudanych prób współpracy z Francją, stworzył podwaliny rozwoju polskiego przemysłu lotniczego – w tym zwłaszcza budowy silników i płatowców oraz uporządkował ogólny stan lotnictwa wojskowego. Ten rzekomy przeciwnik broni technicznych przyczynił się też do powstania w wojsku polskim pierwszej doświadczalnej jednostki pancerno–motorowej. Z kolei gen. Rayski i jego podwładni doprowadzili w krótkim czasie polski przemysł lotniczego do poziomu czołówki europejskiej. Dawał on możliwość wyposażenia lotnictwa wojskowego w dobry sprzęt, choć z pewnością nie udało się tu uniknąć błędów wynikających z chęci zrealizowania na polskim gruncie chybionych już od samego początku, ale wdrażanych w wielu krajach koncepcji uniwersalnego wielosilnikowego płatowca niszczycielskiego czy lekkiego i taniego myśliwca. Natomiast jako trafne należy uznać rozważania autora o przestarzałej taktyce użycia polskich jednostek lotniczych czy braku pomocy państw sojuszniczych w wojnie obronnej 1939 r. Podsumowując, książka Huberta Mordawskiego, choć kontrowersyjna, stanowi prawdziwą kopalnię wiedzy dla miłośników lotnictwa. Warto po nią sięgnąć, choć zdecydowanie nie jest godna polecenia dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z historią lotnictwa. Warunkiem koniecznym dla dokonania rzetelnej oceny pracy autora, a zwłaszcza wyciąganych przez niego wielokrotnie zbyt daleko idących wniosków, jest jednak posiadanie przez czytelnika sporej wiedzy.
  • Od Piaf do Garou

    Wojtek Zalewski 2011-12-02

    For me, formidable...   (8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jestem po prostu oczarowany po wysłuchaniu nowego, dwupłytowego, albumu Michała Bajora: „Od Piaf do Garou”. Przede wszystkim należy docenić odwagę artysty, który zdecydował się tym razem zmierzyć z kanonem piosenki francuskiej. Nie było to łatwe, gdyż dla wielu tacy wykonawcy jak: Piaf, Becaud, Brassens, Brel czy Aznavour to niemal świętość. Zadaniem Michała Bajora było więc przynajmniej zbliżenie się własną interpretacją do oryginałów, co już samo w sobie było wyzwaniem. Po wysłuchaniu albumu mogę stwierdzić, że Michał Bajor wyszedł z tej próby zwycięsko. Niemały udział w niewątpliwym sukcesie artysty miał również Wojciech Młynarski – autor znakomitych tłumaczeń oryginalnych tekstów. Na obu płytach wchodzących w skład albumu nie ma moim zdaniem słabszych momentów, a niedocenione przez niektórych recenzentów „piosenki – śmieszki” (w tym „Piosenka o Marysi” czy „Panienka na huśtawce”) tylko dodają interpretacji Michała Bajora niepowtarzalnego uroku. Podsumowując wypada tylko zacytować fragment jednej z piosenek Charlesa Aznavour: „ (…) for me, formidable …”. Według mnie album Michała Bajora: „Od Piaf do Garou” to najlepsza polska płyta powoli odchodzącej w przeszłość jesieni 2011 r. Warta nawet więcej niż maksymalna możliwa do przyznania przeze mnie nota 5 merlinów. Znakomita nie tylko pod względem artystycznym, ale również perfekcyjnie wydana. Jeśli więc nie macie jeszcze pomysłu na prezent gwiazdkowy dla najbliższej osoby to koniecznie sięgnijcie po ten album.
  • Sen o przyszłości [Jewelcase]

    Wojtek Zalewski 2011-10-23

    De gustibus non est disputandum.   (2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Gdyby tylko patrzeć na ilość sprzedanych ostatnio w Polsce płyt mogłoby się wydawać, że debiutancki album Sylwii Grzeszczak to sukces pod każdym względem. Niestety, ale to tylko pobożne życzenie. W żadnym wypadku nie jest to dzieło genialne. To przeciętna popowa płytka, która wlatując jednym uchem równie szybko ulatuje drugim. Do tego jeszcze to krążek rażący monotonią i kiepskimi tekstami stanowiącymi cytując jeden z nich: „gigabajty bzdur, szum, brak zasięgu”. Nie można oczywiście zarzucić Sylwii Grzeszczak braku zaangażowania w powstanie tego albumu. Połączona rola wokalistki, kompozytora i autorki tekstów wyraźnie jednak autorkę przerosła. Niekiedy również wokal Sylwii Grzeszczak pozostawia wiele do życzenia. Po wysłuchaniu albumu mogę na nim wyróżnić jedynie trzy spośród ogółem jedenastu utworów: „Sen o przyszłości”, „Bajkę” i „Imię trawy” z tekstem Jacka Cygana. Na dwa merliny akurat wystarczy i nic ponadto.
  • Wysoko
    • Wysoko
    • Julia Sawiczewa
    • (towar niedostępny)

    Wojtek Zalewski 2011-06-05

    Ciekawy debiut młodej rosyjskiej wokalistki   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    W Polsce niewiele wiadomo o współczesnej rosyjskiej muzyce rozrywkowej. Parę lat temu jak kometa przemknęła jedynie grupa Tatu. Tymczasem w muzyce rosyjskiej dzieje się całkiem sporo, ale wobec braku jakiejkolwiek jej promocji na polskim rynku trzeba to odkryć samemu. Julia Sawiczewa to moje prywatne muzyczne odkrycie ostatnich miesięcy, choć na rosyjskim rynku muzycznym wokalistka działa już 6 lat. W tym czasie zdążyła wydać już 4 albumy. „Wysoko” z 2005 r. stanowi debiutancki album 18-letniej wówczas Julii Sawiczewej. Siłą płyty są dwie fenomenalne ballady – tytułowa „Wysoko” i „Prosti za liubov”. Obie zaśpiewane z niezwykłym uczuciem. Moim zdaniem „Prosti za liubov” w wykonaniu Sawiczewej spokojnie można porównać do „Unbreak my heart” Toni Braxton, choć niewątpliwie jest to piosenka ze słowiańską duszą. Inne ciekawe utwory to „Korabli”, „Stop” czy „Believe me”. W sumie na płycie znajdziemy niebanalny i całkowicie różny od anglosaskiego pop. Do tego pełne emocji teksty o miłości, których słuchanie w oryginale jest przyjemnością.
  • Gwiazda 20 lat - wszystkie hity

    Wojtek Zalewski 2011-06-05

    Nie kupuj kota w worku.   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Słynne „Biełyje rozy” znają wszyscy. Utwór, który u schyłku doby socjalizmu stał się w Polsce wielkim hitem, do dziś jest grywany prawie na wszystkich weselach. Niewielu już jednak wie, że oryginalnym wykonawcą tego pochodzącego z 1988 r. utworu była jeszcze wówczas radziecka grupa Laskowyj Maj. Śmieszyć mogą jedynie obecne na You Tube komentarze, że to „ruskie disco polo”. Po prostu kiedy powstawały największe przeboje tej grupy nikt o disco polo jeszcze nie słyszał. Filarami grupy byli: Jurij Szatunow, Andriej Razin i Siergiej Kuzniecow – kompozytor praktycznie wszystkich wielkich przebojów grupy. O popularności Laskowowo Maja za naszą wschodnią granicą świadczyło to, że potrafili ściągnąć na pojedyncze koncerty organizowane na stadionach nawet do 60 tysięcy widzów. Laskovyj Maj działał w pierwotnym składzie do 1992 r., a potem drogi filarów grupy: Jurija Szatunowa i Andrieja Razina na stałe się rozeszły. Na płytę „Łaskavyj Maj – 20 lat – wszystkie hity” trafiłem w ofercie Merlina już jakiś czas temu. Najłagodniej można powiedzieć o tym wydawnictwie to, że jest totalnym nieporozumieniem. Po pierwsze płyta ta ma niewiele wspólnego z oryginalną twórczością Łaskawowo Maja z lat 1988–1992. Znajdziemy tu co prawda 14 piosenek grupy, ale wyłącznie w wykonaniu Andrieja Razina i w aranżacjach z 2007 r. Szczególnie razi to w piosenkach, które pierwotnie wykonywał Jurij Szatunow (w tym w koszmarnej wersji piosenki „Biełyje rozy”). Po 1992 r. i rozpadzie Laskowowo Maja Razin wybrał karierę polityka i bardzo oględnie po wysłuchaniu tej płyty można stwierdzić, że powinien raczej skupić się na tej działalności niż wracać do śpiewania. Po drugie płyta ta nie zawiera na pewno wszystkich hitów Laskowowo Maja. I to jest w tym wydawnictwie chyba najlepsze, gdyż Razin nie zdołał zepsuć wszystkiego. Całe szczęście, że oryginalne utwory Laskowowo Maja bez większego trudu można znaleźć w internecie. Niestety, ale wydawnictwa płytowe tej grupy zawierające ich przeboje w pierwotnym wykonaniu są praktycznie w Polsce niedostępne.
  • Boso
    • Boso
    • Zakopower
    • cena: 34,19 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Wojtek Zalewski 2011-06-04

    Stary dobry Zakopower   (6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Moja przygoda z Zakopower zaczęła się dopiero w 2009 r. Przez przypadek, w czasie jakiegoś służbowego wyjazdu, dane mi było posłuchać ich znakomitego krążka „Na siedem”. Z miejsca polubiłem ten krążek, szybciutko zakupiłem go w „Merlinie” i do dziś bardzo często do niego wracam. Z jednej strony twórczość Zakopower to dla mnie wulkan energii znakomicie nastrajający nawet w trudnych chwilach, a z drugiej chwytająca za serce rzewnym brzmieniem góralskich skrzypek tęsknota za czymś co ulotne i nieosiągalne. Muzyka piękna i ciekawa, choć nie najłatwiejsza w odbiorze. Z niecierpliwością czekałem na nowy album Zakopower mając pełną świadomość, że ciężko będzie jego twórcom powtórzyć sukces krążka „Na siedem”. Początkowo wydawało mi się, że „Boso” jest lekko słabszy od poprzedniej płyty. Było to jednak tylko chwilowe złudzenie trwające do pierwszego gruntownego odsłuchania albumu w domowym zaciszu. Z jednej strony słuchacz dostaje więc niesamowity zastrzyk energii słuchając takich kompozycji jak „Bóg wie gdzie” czy „Tak że tak”, a z drugiej zastanawia się nad przemijaniem słuchając „Kropli” czy „Chodnika w jednom strone”. Czyli znowu stary dobry Zakopower i jego niepowtarzalne rockowo-góralskie klimaty. Chylę czoła przed wspaniałą robotą Sebastiana Karpiel–Bułecki i spółki oraz Mateusza Pospieszalskiego – kompozytora większości utworów i producenta płyty.
  • Incepcja
    • Incepcja
    • Christopher Nolan
    • cena: 28,49 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Wojtek Zalewski 2011-04-14

    Kino wysokich lotów.   (3 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Moja prywatna przygoda z twórczością Chrisa Nolana rozpoczęła się od „Batmana - Początek” i „Mrocznego rycerza”. Generalnie jestem fanem science-fiction, ale nigdy nie pociągały mnie filmy będące ekranizacjami komiksów. Z reguły były to filmy słabe lub ledwie przeciętne. Na tym tle oba „Batmany” Nolana pozytywnie wyróżniały się warsztatem reżysera, obsadą aktorską, wartkością akcji czy znakomitymi ścieżkami dźwiękowymi autorstwa Hansa Zimmera. Wkładając „Incepcję” do odtwarzacza spodziewałem się filmu dobrego. Tymczasem „Incepcja” okazała się filmem wyjątkowym. Do wszystkich elementów charakterystycznych dla twórczości Nolana i znanych mi już z „Batmanów” doszedł nowy – oryginalny i piekielnie ciekawy scenariusz jego autorstwa. Koncepcja szpiegostwa przemysłowego realizowanego w wyniku manipulacji ludzkim umysłem poprzez tworzenie marzeń sennych na kilku poziomach wydaje się pomysłem szalonym, jakby żywcem wziętym z twórczości Philipa K. Dicka. Tymczasem na bazie tego pomysłu Chris Nolan stworzył niezwykle dynamiczne kino akcji. Zdjęcia, montaż i efekty specjalne stanowią niezwykle mocną stronę tego filmu. Podobnie jak gra Leonardo di Caprio (jego kreację śmiało można porównać ze stworzoną w „Aviatorze”) i ścieżka dźwiękowa autorstwa Hansa Zimmera. Oglądając film nie odniosłem wrażenia skomplikowania jego narracji, choć akcja dzieje się miejscami na kilku poziomach. Troszkę rozczarował mnie jedynie Ken Watanabe w roli Saito. Jego wytłumaczeniem jest jednak drugoplanowy charakter tej postaci oraz to, że znakomitą rolą generała Kuribayashi w „Listach z Iwo Jimy” sam aktor zawiesił sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Po zakończeniu oglądania obowiązkowe wydaje się odsłuchanie samemu wplecionego w fabułę filmu jako budzika słynnego przeboju Edith Piaf - Non, Je ne regrette rien. W końcu nie wiemy czy sen jeszcze trwa, czy też może śnimy na jawie. Dla mnie „Incepcja” stanowi najlepszy film science-fiction 2010 roku. Niestety, nie mogłem dać filmowi więcej niż 5 merlinów.
  • The Unforgiving
    • The Unforgiving
    • Within Temptation
    • cena: 59,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Wojtek Zalewski 2011-04-10

    Rozczarowanie   (0 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Swoją recenzję nowego albumu Within Temptation – „The unforgiving” w wersji eco style pisałem na gorąco, prawie bezpośrednio po wysłuchaniu krążka. Miałem zdecydowanie mieszane odczucia. Z jednej strony był on całkowicie inny niż poprzednie płyty zespołu – zdecydowanie ostrzejszy i bardziej dynamiczny. Zabrakło za to monumentalności i mrocznego klimatu charakterystycznych dla poprzednich płyt Within Temptation. W ocenie mojego przedmówcy właśnie ta dynamika albumu stanowiła jego podstawowy atut. Rzeczywiście – w większości utworów znajdziemy „ostrą łupankę”. Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście słuchacze czekali na coś takiego na nowym krążku Sharon del Adel i spółki. Ja na pewno nie. Nie jest to zły krążek, ale płytce zdecydowanie brakuje świeżości. Album nie zaskakuje niczym nowym. Ostre gitarowe brzmienia można było już znaleźć na poprzednich krążkach grupy – choćby „See who I am”, „Stand my ground” czy „Forsaken” z albumu „The silent force” lub „Mother Earth” i „Dark Wings” z krążka „Mother Earth”. Siłą nowego albumu Within Tempation miało być jego zbudowanie według jednolitej i spójnej koncepcji muzycznego zilustrowania komiksu. Być może to się udało, ale ucierpiała na tym muzyka. Zamiast oryginalnego i monumentalnego gotyckiego rocka otrzymaliśmy co najwyżej dobrą muzyczną papkę. Nie ma na tej płycie utworu jednoznacznie rzucającego słuchacza na kolana, choć na pewno warto zwrócić uwagę na takie kawałki jak "Shot in the dark", „Faster”, "Iron" czy "Sinead". Nie ma też ballad pokroju "Pale" czy "Memories. Podsumowując - jeśli Within Tempation utrzyma kierunek wyznaczony przez „The unforgiving” będzie moim zdaniem tylko dryfował ku przeciętności. Być może rzeczywiście o tej płycie będzie w tym roku głośno, ale nie bardzo wiadomo czy w sensie pozytywnym czy negatywnym. Sharon del Aden i spółka zasłużyli jednak moim zdaniem za oceniany album na 4 merliny - trochę po starej znajomości i z nadzieją, że następny krążek będzie lepszy. Wiem jednak, że z czasem nowy album Within Temptation trafi na moją muzyczną półkę. Czy będę do niego tak często wracał jak przykładowo do „The silent force”? Naprawdę wątpię.
  • The Unforgiving [Deluxe] [Digipack]

    Wojtek Zalewski 2011-04-10

    Rozczarowanie   (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Swoją recenzję nowego albumu Within Temptation – „The unforgiving” w wersji eco style pisałem na gorąco, prawie bezpośrednio po wysłuchaniu krążka. Miałem zdecydowanie mieszane odczucia. Z jednej strony był on całkowicie inny niż poprzednie płyty zespołu – zdecydowanie ostrzejszy i bardziej dynamiczny. Zabrakło za to monumentalności i mrocznego klimatu charakterystycznych dla poprzednich płyt Within Temptation. W ocenie niektórych recenzentów właśnie ta dynamika albumu stanowiła jego podstawowy atut. Rzeczywiście – w większości utworów znajdziemy „ostrą łupankę”. Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście słuchacze czekali na coś takiego na nowym krążku Sharon del Adel i spółki. Ja na pewno nie. Nie jest to zły krążek, ale płytce zdecydowanie brakuje świeżości. Album nie zaskakuje niczym nowym. Ostre gitarowe brzmienia można było już znaleźć na poprzednich krążkach grupy – choćby „See who I am”, „Stand my ground” czy „Forsaken” z albumu „The silent force” lub „Mother Earth” i „Dark Wings” z krążka „Mother Eearth”. Siłą nowego albumu Within Tempation miało być jego zbudowanie według jednolitej i spójnej koncepcji muzycznego zilustrowania komiksu. Być może to się udało, ale ucierpiała na tym muzyka. Zamiast oryginalnego i monumentalnego gotyckiego rocka otrzymaliśmy co najwyżej dobrą muzyczną papkę. Nie ma na tej płycie utworu jednoznacznie rzucającego słuchacza na kolana, choć na pewno warto zwrócić uwagę na takie kawałki jak "Shot in the dark", „Faster”, "Iron" czy "Sinead". Nie ma też ballad pokroju "Pale" czy "Memories. Podsumowując - jeśli Within Tempation utrzyma kierunek wyznaczony przez „The unforgiving” będzie tylko dryfować ku przeciętności. Być może rzeczywiście o tej płycie będzie w tym roku głośno, ale nie bardzo wiadomo czy w sensie pozytywnym czy negatywnym. Sharon del Aden i spółka zasłużyli moim zdaniem za oceniany album na 4 merliny - trochę po starej znajomości i z nadzieją, że następny krążek będzie lepszy. Wiem jednak, że z czasem nowy album Within Temptation trafi na moją muzyczną półkę. Czy będę do niego tak często wracał jak przykładowo do „The silent force” ? Naprawdę wątpię.
  • Pincode - Selected By Radio PIN

    Wojtek Zalewski 2011-04-10

    Perełka   (2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Zakup sygnowanej przez Radio PiN składanki „Pincode” naprawdę może przynieść wiele satysfakcji słuchaczowi. W zamyśle autorów na 2 płytkach umieszczono odrębnie pogrupowane utworki z gatunku chillout nadające się do posłuchania na co dzień lub we dwoje (krążek PiN Passion) oraz na imprezę (płytka „PiN party”). W rzeczywistości klimaty obu krążków są do siebie bardzo zbliżone i przede wszystkim nie ma tu miejsca na nudę. Można skutecznie odetchnąć przez ponad 2 godziny od popowej sieczki serwowanej przez czołowe polskie stacje radiowe. Składanka uniwersalna - doskonała tak samo na imprezkę, wieczór we dwoje lub kolejną rocznicę ślubu jak i do słuchania w samochodzie czy na co dzień. Chwała Bogu, że muzyka na tym świecie nie kończy się na twórczości Lady Gagi czy Britney Spears. I, że niektóre stacje radiowe potrafią to dostrzec.
(Stron: 3)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!