Diana Sørsås
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 4
-
- Żywoty świętych poprawione
- Zbigniew Mikołejko
- cena: 41,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Diana Sørsås 2011-12-16
ABC polskich świętych
Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii w PAN, jest agnostykiem. W wywiadach lubi się określać jako "wierzący wśród niewierzących i niewierzący wśród wierzących". Raczej nie ukrywa swojej niechęci do współczesnych ateistycznych filozofów (Dawkins, Onfray), uważając, że tworzenie nowego, "niereligijnego" ateizmu jest absurdem, bo przecież wszystko, co istnieje – czy chcemy tego, czy nie chcemy – jest zanurzone albo wyprowadzone z religii. Pomijając wiarę czy niewiarę profesora, dla mnie najbardziej interesujące jest, że próbuje on coś z tych zjawisk religijnych zrozumieć. Napisałam, że próbuje, bo przecież zdarza mu się wprost mówić o pozarozumowym roztopieniu się w porządku, który nas, ludzi, przerasta... Książka jest zbiorem bardzo ciekawych, nieraz barwnych opowieści i esejów poświęconych wszystkim kanonizowanym świętym polskim – od postaci największych i obecnych w świadomości zbiorowej po osoby niemal zapomniane, egzystujące już tylko w obrębie lokalnego kultu kościelnego, jakby zagubione na obrzeżach dziejów. Zaskakujące, że nasi polscy święci tak często, z etnicznego punktu widzenia, wcale nie byli Polakami. Ujawnia się również pewien paradoks socjalny, jeśli się tak można wyrazić, towarzyszący ich "karierom". Oto bowiem ci święci, święci ludowej ponoć wiary, są w znakomitej większości "błękitnej krwi" - to członkowie domów panujących, książęta i arystokraci, to szlachta średnia i wysokiego rodu. Przy okazji przekonujemy się, jak bardzo, jak nierozerwalnie wszyscy oni byli związani z historią Polski i Europy, w jaki sposób podlegali wpływom wszystkiego, co się przez te ponad tysiąc lat na naszych ziemiach działo, a jednocześnie jak sami mocno wpływali na kształt i przebieg historycznych wydarzeń. Nie jest to w żadnym stopniu dzieło hagiograficzne. Określiłabym je raczej jako współczesne i dość krytyczne spojrzenie mające na świętość jako wydarzenie antropologiczne, kulturowe, społeczne i polityczne, a przede wszystkim historyczne, bo ze sposobu pisania wyczuwa się, że Zbigniew Mikołejko w historii jest rozmiłowany i doskonale się na jej polu porusza. Posługując się solidną bibliografią, podpiera swoje wywody cytatami ze starych kronik, fragmentami literatury, opisami obrazów. Jak zaznacza we wstępie, jego książka jest także "poszukiwaniem skrytych, zagubionych, zatartych ścieżek polskiego katolicyzmu, z łatwością i nieodmiennie poddającego się imperatywom kultu zewnętrznego i masowego, obiegowym ideologiom, nakazom wiary szytym tanimi emocjami i rzekomo »narodowej«"*. Specjalnie przytaczam ten cytat, żeby po pierwsze, dać próbkę kwiecistego i nieco zawiłego stylu autora (miejscami może być trudny w odbiorze) oraz żeby unaocznić jego trzeźwy, wyraźnie odidealizowany stosunek do niektórych aspektów ludzkiej religijności. Dzięki książce znalazłam odpowiedź na pytanie, skąd się wzięło określenie "wynieść na ołtarze", co to jest translacja, czym się różni kult błogosławionych od kultu świętych, kiedy i jak Kościół sformalizował proces kanonizacji i beatyfikacji. "Żywoty świętych poprawione" to doskonała, aczkolwiek niekonwencjonalna lekcja historii. To klucz do lepszego zrozumienia specyfiki polskiej kultury. Wiedza, erudycja, otwartość i wreszcie pasja, z jaką autor podejmuje temat, zapewniają niezwykłą i godną polecenia lekturę. -
- Świat bez końca
- Ken Follett
- (towar niedostępny)
Diana Sørsås 2008-06-08
"Filary ziemi" w 200 lat później (9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książka została wydobyta z przepastnej torby i położona na stole. Była gruba i ciężka; nic dziwnego – 1100 stron, to nie bagatela. Miała śliczną, kremową okładkę ze średniowiecznymi motywami, na tle których rysował się kamienny most. Kontynuacja „Filarów ziemi” Kena Folletta! Kusiła bardzo, jednak postanowiłam odłożyć czytanie na inny czas. Ze względu na objętość nie dałabym rady jej skończyć przed letnim wyjazdem. Po kilku dniach wzięłam znów książkę do ręki i pomyślałam, że co mi szkodzi przeczytać kilka pierwszych stron, tak na próbę, aby zobaczyć, jak się zaczyna. I już się nie oderwałam... Akcja „Świata bez końca” rozgrywa się w 200 lat później po „Filarach ziemi”. Miejsce pozostało to samo, czyli miasteczko Kingsbridge, a bohaterami są potomkowie Jacka Budowniczego. Historia zaczyna się w dniu Wszystkich Świętych 1327 roku, kiedy to dwaj bracia Fitzeraldowie, Merthin i Ralph wymykają się do lasu, aby wypróbować nowy łuk. Towarzyszą im dwie przypadkowo spotkane dziewczynki. Tam, podczas strzelania do pnia dębu dzieci stają się świadkami morderstwa. Na miejscu zbrodni pozostaje tylko Merthin, pozostali rzucają się do panicznej ucieczki. Nie wiedzą jeszcze, że w tym właśnie momencie losy całej ich czwórki splotły się na dobre i złe. Na zawsze. Kiedy dorosną, jednego z chłopców los poniesie daleko. Objedzie dokoła niemal cały świat. Drugi z nich stanie się możnym, ale niestety bardzo skorumpowanym lordem. Przyjaźń dziewczynek przetrwa długie lata. Jedna z nich zadrze z władzami średniowiecznego Kościoła, czego skutkiem będzie ucieczka w klasztorne odosobnienie. Druga z kolei całe swoje życie uzależni od pierwszej, nieszczęśliwej miłości. Przeżyją czasy głodu, zarazy i wojny. Tak się złoży, że żadne z nich nigdy nie zdoła uwolnić się od cienia z przeszłości - czyli od tego, co zobaczyli nagle pewnego ponurego, listopadowego dnia w lesie, niedaleko Kingsbridge. Ken Follett czaruje czytelnika świetnym wyczuciem rytmu. Znów napisał książkę idealnie, akurat tak, jak tego typu książkę należało napisać. Nic w niej dodać, nic ująć. Niech tam sobie będzie, że wszystko nieprawda, że to naiwna bajeczka w średniowiecznych realiach. Bo i owszem, bohaterowie myślą zbyt nowocześnie jak na XIV wiek, a jeśli chodzi o psychologiczne prawdopodobieństwo, wydają się dość jednowymiarowi. Autor stosuje stare, wypróbowane wcześniej chwyty. Jest rozbudowa klasztoru, dobry przeor kontra zły lord (albo odwrotnie), spór o kamieniołom, silna, walcząca o swoje prawa kobieta zakochana w utalentowanym budowniczym. Są liczne wątki erotyczne. Pojawia się również tajemnica osnuta na wydarzeniach z historii Anglii. A także nienawiść, zemsta, ambicja, miłość, rozstanie, podróż... Znacie? Znamy. To posłuchajcie. -
- Taniec czarownic
- Jessica Gregson
- cena: 28,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Diana Sørsås 2008-06-08
Co się zdarzyło we wsi Falucska? (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Są książki, których lektura zadziwia nieprawdopodobną, ale przecież opartą na faktach, autentyczną historią. Są książki, od których nie można się oderwać z obawy, by ich bohaterowie nie zaczęli żyć własnym życiem, już bez naszej współobecności. Jedną z nich miałam szczęście niedawno przeczytać. Jest to „Taniec czarownic”; debiut młodej angielskiej pisarki, globtroterki uwielbiającej podróże, zafascynowanej innymi kulturami i ich historią. Oto początek. Wyobraźmy sobie środkową Europę, rok 1914. W małej, zagubionej pośród bezkresnych węgierskich równin wiosce żyje dziewczyna, która uważana jest przez miejscową społeczność za dziwadło. Ludzie mówią, że spojrzenie Sari ściąga nieszczęście. Boją się jej, omijają z daleka, szepczą za plecami. Ojciec, miejscowy znachor i uzdrowiciel, wychowuje córkę w szczególny sposób; dziewczynka od najwcześniejszych lat otoczona jest wierzeniami ludowymi, przepowiedniami i zabobonami. Czuje i widzi więcej niż inni. Kiedy ma 14 lat, zostaje sierotą. Nie może mieszkać sama, toteż zgodnie z wolą zmarłego ojca zaręcza się z zamożnym kuzynem, Ferencem. Wybucha wojna. Prawie wszyscy mężczyźni zaciągają się do wojska. W wiosce wszystko się zmienia. Tak bardzo, że doprowadza to do szeregu niezwykłych i tragicznych wydarzeń. Książka opowiada o inności i bezgranicznej samotności. Sari nigdy nie należała do wiejskiej wspólnoty. Od zawsze była odsunięta od rówieśników, od innych kobiet. Jedynie stara akuszerka Judit rozmawiała z nią jak ze zwykłym dzieckiem. Dopiero wtedy, kiedy we wsi zajdzie coś niesamowitego, coś, co przewartościuje życie całej społeczności, pojawi się szansa, że będąc „inną”, Sari może zostać zaakceptowana przez mieszkańców Falucski. Ale czy do końca? Czy ta przemiana będzie możliwa? Sari nauczy się, i to jest piękne, że człowiek ma zawsze możliwość wyboru. Zawsze. Jeśli nawet myśli, że nie może wybrać, że wszystko jest przesądzone i musi być tak, jak jest – to oszukuje samego siebie. Oczywiście zdarza się, że każdy możliwy wybór jest beznadziejny, że jeden wydaje się gorszy od drugiego, ale warto i powinno się być świadomym, że przecież wybór zawsze istnieje. I należy do nas. Jak już wspomniałam, wydarzenia opisane przez Jessicę Grekson miały naprawdę miejsce. W pewnej węgierskiej wsi zdarzyło się, że w ciągu kilku lat po zakończeniu pierwszej wojny światowej zaczęli masowo wymierać jej męscy mieszkańcy. Okoliczności tych zgonów były dziwne, niemal mistyczne. Sprawa została wyjaśniona, ale czy rozwiązanie zagadki dało rzeczywiście odpowiedź na wszystkie nasuwające się pytania? Kto nie zdąży przeczytać książki, ma szansę obejrzeć film. Jego angielski tytuł (tak samo jak tytuł powieści) brzmi „The Angel Makers”, główne role grają Helen Mirren i John Hurt, a premiera odbędzie się w 2008 roku. Jak uda się ekranizacja, nie wiem, ale książkę gorąco polecam! -
- Niezwyciężony tom 1 i 2
- Peter Englund
- (towar niedostępny)
Diana Sørsås 2007-12-29
Potop widziany oczyma szwedzkiego historyka
Jak to jest siedzieć sobie w 2000 roku i pisać książkę o XVII- wiecznych królach, o nędzy minionych lat i dawno zapomnianych bitwach? Czy istnieje powód, dla którego winniśmy powracać do tamtego życia i do owego fragmentu dziejów? "Przeszłość można porównać do przedmiotu zanurzonego w wodzie: jest tam, ale w pewnym oddaleniu, nieuchwytna. Jej kontury są niewyraźne i płynne. Czy kiedykolwiek uda nam się zrozumieć ludzi, którzy żyli w tamtej epoce? Być może nie. Należy jednak podjąć taką próbę. Bo jakże moglibyśmy mieć inaczej nadzieję, że sami zostaniemy zrozumiani przez tych, którzy przyjdą po nas? Bo tymi, jakimi jesteśmy dziś, byli także i oni; a tym, kim są oni, wkrótce będziemy i my." Tak o historii mówi Peter Englund, najpoczytniejszy w swojej dziedzinie pisarz szwedzki. Naukowiec, który specjalizuje się w XVII wieku. "Niezwyciężony" jest opowieścią o życiu króla Karola X Augusta, tego, który w 1655 roku poprowadził swoją prawie stutysięczną armię na podbój wschodniej Europy zalewając Rzeczpospolitą pamiętną falą "potopu."
Książka wyróżnia wśród innych, podobnych w zamyśle dzieł. To nie tylko biografia jednego króla, ale raczej fascynująca próba ukazania obrazu epoki we wszelkich przejawach jej życia. Peter Englund pisze: "bo był to świat, w którym istniała magia, życie mogło się zrodzić samo z siebie, jaskółki zimowały na dnie jeziora, przyroda była uduchowiona, wszędzie zdarzały się cuda, a Bóg każdego dnia interweniował w świecie ludzi" Dla polskiego czytelnika walorem "Niezwyciężonego" jest wątek polski. Obszerne opisy polskiej ówczesnej polityki, stosunków społecznych, przyrody, geografii, religii, mentalności w wykonaniu cudzoziemca zadziwiają wnikliwością. Takie spojrzenie na naszą historię, bez stereotypów i emocjonalnego podejścia jest ożywcze. Zobaczyć Rzeczpospolitą i cały "potop szwedzki" oczyma szwedzkiego historyka, który jest w dodatku filozofem i wspaniałym erudytą!
Czytelnik przenosi się w czasy i przestrzenie XVII wiecznej Europy. Bierze udział w naradach wojennych na zamku sztokholmskim i obserwuje jak werbownicy w całej Europie prowadzą zaciąg do armii szwedzkiej. Drży ze zgrozy, kiedy kilometrowe zastępy obcych wojsk zbliżają się rytmicznym marszem w stronę granic Rzeczpospolitej. Zastanawia się, czy to możliwe, że polska kawaleria łącznie z husarią uciekła zanim Szwedzi w ogóle zdążyli wystrzelić? Otwiera szeroko oczy na opisy pogromów Żydów w wykonaniu Polaków. A Jasna Góra, symbol oporu w tamtych czasach, czyżby nie została zdobyta z innych powodów niż bohaterstwo obrońców? Dlaczego kilka tysięcy wojska polskiego przyłącza się do armii szwedzkiej? Odzierając trochę Polaków z mitów, autor stara się być obiektywny. Na Karolu Gustawie nie zostawia suchej nitki jeśli chodzi o motywy działania. Pisze z całą otwartością o rabunkach i okrucieństwach popełnianych przez szwedzką armię.
"Potop szwedzki" zostawił na Polsce swe piętno na całe stulecia. Stan osłabienia, w jakim się znalazła stał się chroniczny; przybywało też kłopotów gospodarczych. Sąsiednie państwa rosły w siłę, podczas gdy przyszłość Rzeczypospolitej rysowała się w coraz czarniejszych kolorach. A losy szwedzkiego, "niezwyciężonego" króla? Skończył tak, jak wszyscy podobni przed nim i po nim ogarnięci ambicją i pychą wodzowie, nie umiejący zatrzymać się w swych rojeniach o potędze, władzy nad światem i wiecznej sławie.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





