Joanna Kapica-Curzytek
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 59
-
- Zapisywacze ojcowskiej miłości
- Michal Viewegh
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-10-27
Śmiech zastyga na twarzy (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ten najpopularniejszy obecnie czeski pisarz ma już na swoim koncie sporo literackich sukcesów. Niniejsza książka przekonuje, że Michel Viewegh nie obniża lotów. Znakiem firmowym tego autora są powieści stale zaskakujące czytelnika formą i pełne literackich gier. Viewegh przyzwyczaił swoich czytelników do tego, że posługuje się groteską, że jest sarkastyczny, prześmiewczy i autoironiczny. Nie mają sobie równych jego sceny z życia przeciętnych rodzin, w których - jak się okazuje w miarę dalszego czytania - każdy jest na swój sposób trochę nienormalny. Tak, jak jeden z narratorów "Zapisywaczy...", dotknięty manią siedzenia pod stołem i zapisywania wszystkiego. Albo jego ojciec - z aparatem fotograficznym i kamerą stale wymierzoną w stronę swojej córki Renaty. Mimo tych osobliwości rodzina boryka się z problemami, jak każda: odwieczny konflikt pokoleń, bunt dzieci wobec rodziców i presja rodzicielskich wymagań. Nie da się jej udźwignąć: rodzice się rozwodzą, a Renata próbuje zerwać z domem i rozpoczyna nowe życie. I tutaj uświadamiamy sobie, że Viewegh językiem sarkazmu i groteski zaczyna mówić o czymś, o czym ciągle jeszcze nie mówi się zbyt dużo, a mówić się powinno, choć to kwestie delikatne i wymagające odwagi. Gdy rozpada się rodzinny dom w pierwszej kolejności, co zrozumiałe, trzeba chronić kruchą psychikę dziecka. Książka Viewegha uzmysławia nam jednak coś jeszcze: gdy dzieci zostają z matką, jakże bardzo tęsknią za nimi ojcowie. Boli ich każda godzina rozstania i bycia osobno. Cierpią, często w milczeniu, bo trudno im poradzić sobie z natłokiem emocji i wyjść poza stereotyp, że miłość ojca jest rzekomo gorsza, bardziej ułomna niż gloryfikowana miłość matki. Autor pisze o tym wszystkim prosto, bez zbytecznego w tym przypadku grania na emocjach i ckliwości, za to ze sporą domieszką komizmu. Jednak śmiech zastyga nam na twarzy, a w naszym wnętrzu coś się zmienia. Viewegh znów zaskakuje: ta książka nie jest kolejną postmodernistyczną literacką grą, ale poematem na cześć najczystszej ojcowskiej miłości. Takiej, która każe kochać mimo bólu i cierpienia. Która pozwala cieszyć się każdą chwilą szczęścia spędzaną ze swoim dzieckiem i przeżywać swoje ojcostwo po swojemu, nawet jeśli ma się przy tym swoje dziwactwa. To ciepła i wzruszająca książka, z kręgu tych, które mówią nam, że wszyscy jesteśmy ludźmi, nikt nie jest doskonały, ale miłość rodziców do dzieci zwycięża wszystko. -
- Książeczka o człowieku
- Roman Ingarden
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-09-18
Poznając samych siebie (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Trudno określić złożoną naturę człowieka, jeszcze trudniej o niej pisać przystępnie i interesująco. To potrafią tylko wielcy filozofowie, do których zalicza się Roman Ingarden. Jego "Książeczka o człowieku" to zbiór rozproszonych prac i wykładów, zgłębiających istotę człowieka, wydanych krótko po śmierci autora. Na opis fenomenu istoty i natury człowieka składa się sześć tekstów, zaliczanych do klasyki polskiej filozofii. Ingarden zgłębia tajemnice egzystencji człowieka w kontekście świata przyrody. Akcentuje specyficznie ludzkie "zawieszenie" pomiędzy światem natury a światem wewnętrznych przeżyć człowieka. Ten świat, za sprawą ludzkiego geniuszu i działalności twórczej, przeistoczył się w świat kultury. Obok świata przyrody jest on dla ludzkiej egzystencji równie rzeczywisty i istotny. Kultura nadaje istnieniu człowieka doniosłości. Sprawia, że człowiek wyrasta ponad samego siebie. Tworzy wokół siebie świat kultury i wartości z najwyższym wysiłkiem, "nieraz trudem i ofiarą całego życia", jak pisze Roman Ingarden. Znajdziemy także w tym tomie wspaniały, długo pozostający w pamięci esej o człowieku i czasie. O dwoistym doświadczaniu czasu przez człowieka - bycia tak w jego władzy, jak i bycia "nad" czasem, przezwyciężania go. Ingarden zgłębia także problem odpowiedzialności, wykraczając poza tradycyjne ujęcie tej kwestii, postrzeganej dotąd jedynie w kontekście etycznym. Ten tom humanistycznych rozważań czytamy z ogromną przyjemnością. Głos filozofów, jeśli już dzisiaj gdzieś pobrzmiewa, to jest ściszony i szybko puszczany w niepamięć w zgiełku rzekomo ważniejszych wydarzeń. Jednocześnie brakuje nam często okazji do rozważań o kwestiach dla naszego życia fundamentalnych, by poznać siebie samych, zgłębić swoją naturę i istotę. Ta książeczka nadaje się do tego idealnie, przede wszystkim dlatego, że jest napisana prosto i w niczym nie przypomina napuszonych filozoficznych traktatów. To książka, do której warto co jakiś czas wracać i stale odkrywać w niej coś nowego. W niej - i w sobie samym. -
- Stary człowiek i morze - książka audio na 1 CD (format mp3)
- Ernest Hemingway
- cena: 18,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-08-15
Oswoić samotność (3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Na czym polega tajemnicza siła tej prozy, co magicznego kryje się w postaci rybaka o imieniu Santiago, w którym "wszystko było stare oprócz oczu"? Jak to się dzieje, że gdy sięgamy po ten tekst, to za każdym razem znajdujemy w nim coś nowego? Biografowie na ogół są zgodni, że Hemingway w czasie, gdy pisał "Starego człowieka i morze", zmagał się z kryzysem twórczym. Jednocześnie następował u pisarza bardzo trudny okres przechodzenia od typowo "hemingwayowskiego" stylu życia, burzliwego i intensywnego do stanu swoistego wyciszenia, może nawet pokory, chociaż także niezupełnie jeszcze - przeciwieństwa wcześniejszych przeżyć. Hemingway był w pełni świadom tego, co się z nim dzieje - i to w opowiadaniu daje się zauważyć. Mogło ono wyjść tylko spod pióra człowieka, który miał gorzką świadomość, że za horyzont czasu bezpowrotnie odchodzi pewna część talentu, bystrości umysłu i ostrości widzenia. Że w miarę podążania życiową drogą traci się, okruch po okruchu, odwagę i męstwo. Niepostrzeżenie blakną też marzenia: zamiast nich pozostają jedynie obsesje. Traci się nawet tę z pozoru wieczną zdolność do kochania bezinteresownie i bez lęku. Nie ma darów, które otrzymujemy od życia raz na zawsze. "Stary człowiek i morze" jest poematem o oswajaniu przemijania i ludzkiej samotności. Takiej bezgranicznej i beznadziejnej w obliczu dokonywanych wyborów i decyzji, dopełniającego się losu, którego nie da się odwrócić. Tej samotności nie potrafi się opowiedzieć innym. Ani też sprawić, żeby inni ją zrozumieli. Nie da się nią z nikim podzielić, ani jej z siebie zrzucić, zostawić gdzieś przy drodze, zapomnieć. Ale człowiek może i potrafi się bronić przed swoją samotnością. Może ją przezwyciężać. Tak jak Santiago. Stawał twarzą w twarz i śmiało zaglądał w oczy swojej samotności, nieustannie obecnej, dręczącej, palącej niczym słońce wtedy tam, nad Zatoką. Przekraczał granice swoich fizycznych możliwości. Rozmawiał z rybą, z którą złączył go los. Oswajał swoją samotność i już to jest zwycięstwem. "Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać". Ten bodaj najsłynniejszy cytat z tego opowiadania jest tylko jednym z wielu powodów, dla którego warto co jakiś czas powracać do tego tekstu i doszukiwać się w nim za każdym razem nowych rzeczy. Interpretacja Zdzisława Szczotkowskiego sprawia, że na nowo odkrywamy siłę i uniwersalność jednego z najsławniejszych opowiadań Hemingwaya. -
- Lata
- Virginia Woolf
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-08-06
Na fotograficznej taśmie (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
„Lata” to jedna z ostatnich powieści wybitnej pisarki brytyjskiej Virginii Woolf. Po serii eksperymentów z literaturą autorka wraca do prozy realistycznej, choć tylko na pozór pozbawionej innowacji i nowatorstwa. Poznajemy oto historię rodziny Pargiterów na przestrzeni pół wieku: od roku 1880 do lat 30-tych XX wieku. Ale paradoksalnie to nie oni są pierwszoplanowymi postaciami tej pełnej uroku powieści. Głównym bohaterem jest tutaj czas. Jego rozwarstwienie jest symboliczne: odchodzi w przeszłość stara, wiktoriańska Anglia. Nadchodzą nowe czasy, nowe idee, nowe lata. Impresje z różnych epok składają się na obraz toczącego się życia, od epizodu do epizodu. Ale to dopiero w głębi odkrywamy całe bogactwo wydarzeń: we wnętrzu bohaterów, w pięknie opisów. W prozie Virginii Woolf jest tyle ekspresji, to nadaje powieści „Lata” niepowtarzalną i pełną liryzmu atmosferę. Niezwykłe są te obyczajowe obrazki wykreowane słowami, choć wydaje się, że zostały namalowane akwarelą: są tak subtelne i pełne doznań. To proza bardzo zmysłowa, pełna emocji, smaków, zapachów, kształtów, będących stale w ruchu na przestrzeni mijających lat. Tu zostają w mistrzowski sposób utrwalone, niczym na fotograficznej taśmie. Strzępki uczuć i wrażeń, to wszystko składa się na przemijające ludzkie życie. „Lata” to niezwykła okazja do refleksji nad upływającym czasem i zmieniającej się z biegiem lat postaci świata. Miłośnicy ambitnej prozy, którzy zamiast wartkiej akcji zechcą szukać piękna literackich krajobrazów, z pewnością będą usatysfakcjonowani lekturą tej książki. -
- Człowiek to nie jest piękne zwierzę
- Barbara Skarga
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-07-30
Przygoda życia (16 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Filozofia człowieka to taka dziedzina, która nie powinna być domeną wyłącznie zawodowych filozofów. Refleksje o człowieku, jego miejscu w świecie i najważniejszych pytaniach o sens życia są powinnością każdego myślącego człowieka. A w myśleniu wesprzeć go może niniejszy zbiór artykułów i wykładów prof. Barbary Skargi, wybitnego polskiego filozofa współczesnego. Cenne są refleksje autorki m.in. na temat istoty człowieczeństwa, związków filozofii i polityki oraz źródeł kultury europejskiej. Nie brak też przemyśleń na tematy bieżące. Każdy tekst pisany jest z wielką erudycją i przenikliwością. Profesor Skarga przywraca sens zapomnianym już nieco w dobie kultury masowej pojęciom, takim jak autorytet, demagogia, obywatelstwo. Pisze o roli inteligencji "tam, gdzie się jej nie szanuje". Pochyla się nad złożonymi losami polskiej historii. W tym tomie znajdziemy także sylwetki wybitnych filozofów: Władysława Stróżewskiego, Leszka Kołakowskiego i Hansa-Georga Gadamera, co sytuuje filozoficzne przemyślenia Barbary Skargi na tle dokonań filozofii polskiej i europejskiej. Całość uzupełnia wywiad Krzysztofa Dorosza z autorką. Barbara Skarga udowadnia, że nie ma łatwych odpowiedzi na istotne dla człowieka pytania, obnażając przy tym nędzę myślenia ograniczonego i dogmatycznego. Myślenie tylko wtedy staje się wspaniałą przygodą życia, gdy nie ma granic i sięga ku nieskończoności. "Pięknym zwierzęciem" - jest tylko człowiek myślący. -
- Pretendent do ręki - tom 1
- Vikram Seth
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-07-21
Jednym tchem (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Młoda hinduska dziewczyna, Lata Mehra ma być wydana za mąż za kandydata, którego sama wybierze jej matka. Jak mówi autor książki, Vikram Seth, "Pretendent do ręki", pierwotnie miał być powieścią obyczajową o perypetiach poszukiwania małżonka dla Laty. Jednak - "niezauważenie" rozrosła się w imponującą panoramę dziejów Indii w pierwszych latach po uzyskaniu przez ten kraj niepodległości w 1950 roku. To dla Indii trudne czasy - pierwsze lata tworzenia się państwowego ładu i struktur, wybory powszechne, reformy. Trzeba uszanować tradycję, ale i sprostać wyzwaniom nowoczesności. Próbom scalenia młodego, lecz wielokulturowego państwa towarzyszą konflikty - i to one są tłem dla losów głównych bohaterów. Seth opowiada historię czterech wybitnych indyjskich rodzin. To przedstawiciele elit - prawnicy, lekarze, naukowcy, politycy. Krzyżują się ich losy, będące w dużej mierze odbiciem losów Indii na rozdrożu, kraju wielu kultur i religii. Do rangi symbolu urastają tarcia między hindusami a muzułmanami, różnice wyznaniowe dają się we znaki podczas ulicznych zamieszek, debat w parlamencie, rozpraw sądowych a także przy wyborze kandydata na męża dla Laty. Powieść odwołuje się do najlepszych tradycji powieści europejskiej. Jest epicki rozmach w najlepszym stylu, ale pomimo wielu wątków książka nie jest zawiła i czyta się ją "jednym tchem". Vikram Seth jest pisarzem wszechstronnym - w zapierający dech w piersiach sposób opisuje tak święta religijne, sceny z życia wiejskiej biedoty, jak i intymne rozterki i rodzinne problemy swoich bohaterów. Jest też subtelny humor i liryzm w portretowaniu głównych postaci. Przykładem może być matka Laty, Mrs Rupa Mehra, ustawicznie żyjąca życiem swoich dzieci do takiego stopnia, że wzbudza niemal irytację... Na uwagę zasługuje odważnie podejmowany przez Setha i do dziś aktualny wątek emancypacji kobiet, także muzułmańskich. Choć ich małżeństwa są nadal aranżowane i nadal niektóre z nich są zmuszone żyć w pardzie (odosobnieniu i ograniczeniu wolności) - to pisarz opowiada się po stronie nowoczesnych kobiet, które oprócz oparcia w rodzinie, chcą decydować o sobie i mieć szansę na karierę zawodową. Inspiracji do tego tematu, jak i innych obecnych w powieści wątków należy szukać w biografii autora: pierwowzorem Sawity, ambitnej młodej mężatki, rozpoczynającej prawnicze studia, jest matka Vikrama Setha, pierwsza w Indiach kobieta - sędzia w sądzie stanowym. "Pretendenta do ręki" czyta się z ogromną przyjemnością, zupełnie nie odczuwając, że ma ona prawie 2000 stron! Dowiadujemy się przy tym sporo o Indiach, ich kulturze i obyczajach. Jestem przekonana, że z tej ksiązki dałoby się zrobić niezły serial. Sagi rodzinne z wielką polityką w tle, wątkami prawniczymi i medycznymi to gatunek lubiany i popularny. Można też powiedzieć, że czekamy na dalszy ciąg losów bohaterów tej książki, bo zżywamy się z nimi bardzo. Ich problemy, mimo iż rozgrywają się tak daleko od nas, są naszymi ludzkimi problemami. No i warto pokusić się o dalszy ciąg także po to, by sprawdzić, czy Lata, która wyszła za mąż - żyła szczęśliwie. -
- Pogrzebacz Wittgensteina
- David Edmonds, John Eidinow
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-06-26
Dwie twarze filozofii
"Pogrzebacz Wittgensteina" to barwna i wielowarstwowa opowieść o dwóch wielkich filozofach XX wieku: Karolu R. Popperze i Ludwigu Wittgensteinie. Te dwie silne i wpływowe osobowości wywarły ogromny wpływ na rozwój filozofii współczesnej. Książka przedstawia niezwykle fascynujący bieg ich życia: odkrywamy wiele podobieństw w biografiach obu tych niezwykłych ludzi, którzy bardziej od siebie różnić się nie mogli, tak pod względem intelektualnych poglądów, jak i osobowości. Obaj różnią się także stylem pisania: Popper pisał jasnym, przejrzystym językiem, podczas gdy teksty Wittgensteina są mętne, niemal na granicy mistycyzmu. Autorzy książki barwnie i ze znajomością rzeczy ukazują szczegóły z życia osobistego obu wielkich postaci, a w tle mamy klimat Wiednia z początków XX wieku, miejsca urodzenia obu filozofów, miasta w owym czasie szczególnego, będącego ośrodkiem wpływowej myśli intelektualnej (Koło Wiedeńskie). Obaj filozofowie przeszli podobną drogę, emigrując z targanego nazistowskimi niepokojami przedwojennego Wiednia. Obaj znaleźli się po wojnie w Wielkiej Brytanii, na uniwersytecie w Cambridge. Opisy i odtworzenie nastrojów toczących się wówczas akademickich dyskusji filozoficznych na jednym z najstarszych uniwersytetów świata - są mocnym atutem tej ksiązki. Zadziwiające, że Popper i Wittgenstein spotkali się dopiero w Cambridge, i to tylko raz, w dramatycznych okolicznościach 25. października 1946. To wokół tego pamiętnego spotkania i ich intelektualnego pojedynku osnute są wszystkie (bardzo zresztą liczne) wątki tej niezwykłej książki. Autorzy uniknęli na szczęście pokusy, aby dać pierwszeństwo sensacji, choć oczywiście wydarzeniom nie sposób odmówić dramatyzmu. Mimo to, książka jest napisana na tyle rzetelnie, że stanowi ciekawe źródło wiedzy o klimacie intelektualnym tamtych niełatwych czasów. W tle narodzin dwóch wielkich koncepcji filozofii współczesnej są bowiem dwudziestowieczne niepokoje i polityczne zawirowania, przynoszące światu grozę dwóch wojen światowych. Autorzy książki zdołali przekonać, że ten gwałtowny spór pomiędzy Popperem a Wittgensteinem nie był tylko krótkotrwałą konfrontacją. Urasta on raczej do miana symbolu, bowiem jego istotą są dwie odmienne koncepcje dwudziestowiecznej filozofii: dla Poppera istniały problemy filozoficzne, dla Wittgensteina - zagadki. Ten spór toczy się nadal podczas licznych filozoficznych dyskusji i prezentacji różnych koncepcji filozofii. Dzieje się tak z korzyścią dla samej filozofii, albowiem postęp w naukowej myśli ma miejsce nie wtedy, gdy wszyscy się ze sobą zgadzają, ale wtedy - gdy prezentują odmienne zdania. Bardzo polecam "Pogrzebacz Wittgensteina" osobom, które mają zamiar sięgnąć po dzieła obu filozofów - ta książka pomoże zapoznać się zarówno z życiem obu wielkich filozofów, jak i z burzliwymi realiami epoki, w których przyszło im żyć. -
- Pogrzebacz Wittgensteina
- David Edmonds, John Eidinow
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-06-26
Dwie twarze filozofii (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Pogrzebacz Wittgensteina" to barwna i wielowarstwowa opowieść o dwóch wielkich filozofach XX wieku: Karolu R. Popperze i Ludwigu Wittgensteinie. Te dwie silne i wpływowe osobowości wywarły ogromny wpływ na rozwój filozofii współczesnej. Książka przedstawia niezwykle fascynujący bieg ich życia: odkrywamy wiele podobieństw w biografiach obu tych niezwykłych ludzi, którzy bardziej od siebie różnić się nie mogli, tak pod względem intelektualnych poglądów, jak i osobowości. Obaj różnią się także stylem pisania: Popper pisał jasnym, przejrzystym językiem, podczas gdy teksty Wittgensteina są mętne, niemal na granicy mistycyzmu. Autorzy książki barwnie i ze znajomością rzeczy ukazują szczegóły z życia osobistego obu wielkich postaci, a w tle mamy klimat Wiednia z początków XX wieku, miejsca urodzenia obu filozofów, miasta w owym czasie szczególnego, będącego ośrodkiem wpływowej myśli intelektualnej (Koło Wiedeńskie). Obaj filozofowie przeszli podobną drogę, emigrując z targanego nazistowskimi niepokojami przedwojennego Wiednia. Obaj znaleźli się po wojnie w Wielkiej Brytanii, na uniwersytecie w Cambridge. Opisy i odtworzenie nastrojów toczących się wówczas akademickich dyskusji filozoficznych na jednym z najstarszych uniwersytetów świata - są mocnym atutem tej ksiązki. Zadziwiające, że Popper i Wittgenstein spotkali się dopiero w Cambridge, i to tylko raz, w dramatycznych okolicznościach 25. października 1946. To wokół tego pamiętnego spotkania i ich intelektualnego pojedynku osnute są wszystkie (bardzo zresztą liczne) wątki tej niezwykłej książki. Autorzy uniknęli na szczęście pokusy, aby dać pierwszeństwo sensacji, choć oczywiście wydarzeniom nie sposób odmówić dramatyzmu. Mimo to, książka jest napisana na tyle rzetelnie, że stanowi ciekawe źródło wiedzy o klimacie intelektualnym tamtych niełatwych czasów. W tle narodzin dwóch wielkich koncepcji filozofii współczesnej są bowiem dwudziestowieczne niepokoje i polityczne zawirowania, przynoszące światu grozę dwóch wojen światowych. Autorzy książki zdołali przekonać, że ten gwałtowny spór pomiędzy Popperem a Wittgensteinem nie był tylko krótkotrwałą konfrontacją. Urasta on raczej do miana symbolu, bowiem jego istotą są dwie odmienne koncepcje dwudziestowiecznej filozofii: dla Poppera istniały problemy filozoficzne, dla Wittgensteina - zagadki. Ten spór toczy się nadal podczas licznych filozoficznych dyskusji i prezentacji różnych koncepcji filozofii. Dzieje się tak z korzyścią dla samej filozofii, albowiem postęp w naukowej myśli ma miejsce nie wtedy, gdy wszyscy się ze sobą zgadzają, ale wtedy - gdy prezentują odmienne zdania. Bardzo polecam "Pogrzebacz Wittgensteina" osobom, które mają zamiar sięgnąć po dzieła obu filozofów - ta książka pomoże zapoznać się zarówno z życiem obu wielkich filozofów, jak i z burzliwymi realiami epoki, w których przyszło im żyć. -
- O bibliotece
- Umberto Eco
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-04-01
Bibiloteka jest przygodą (26 z 27 uznało tę recenzję za pomocną.)
Głoszono kres książki drukowanej. Wieszczono, że od chwili, gdy wszyscy będą mieć komputery, nikt nie będzie chciał mieć do czynienia z zakurzonymi, starymi, papierowymi książkami. Wróżono, że już niedługo przestanie się wydawać nowe, bo wszystko będzie dostępne na komputerowym ekranie. "O bibliotece" to mowa Umberto Eco, wybitnego filozofa, teoretyka literatury i pisarza, wygłoszona na początku lat 80-tych ubiegłego wieku z okazji 25-lecia biblioteki w Mediolanie. Pobrzmiewa tutaj ogromna troska o przyszłość książki, czy rozwój elektroniki nie utrudni kontaktu z prawdziwą książką. Dziś widzimy lepiej, że choć zmierzchu tradycyjnej książki nie widać, to zagadnienie nadal pozostaje aktualne. Ten tekst to piękny hołd wygłoszony na cześć książki i tego, co wnosi ona do rozwoju nauki i kultury. Eco oddaje pokłon jednemu z najważniejszych wynalazków nowożytnych czasów, dzięki któremu rozwinęła się nasza humanistyczna cywilizacja. Umberto Eco jest tutaj oczywiście sobą, składając ten pokłon z właściwym sobie humorem i przewrotnością. To sprawia, że mamy do czynienia raczej z przekornym antyhołdem... Lecz my, miłośnicy książek, doskonale wiemy, o co chodzi. Książki, ustawione jedna obok drugiej, tworzą biblioteki. A biblioteka to potęga ogromna. W dodatku ma swoje życie, osobne i od nikogo niezależne. Żaden człowiek, nawet najbardziej oczytany, nie jest zdolny dotrzeć do wszystkich tomów nawet jednej biblioteki. Eco nawiązuje tutaj do "Biblioteki Babel" Borgesa, kreśląc nam wizję biblioteki jako nieskończonego wszechświata, z którym nie jesteśmy w stanie się zmierzyć. A każda z książek jest przecież niepowtarzalna, każda zawiera w sobie cząstkę tego niezmierzonego świata myśli, zamkniętego pomiędzy okładkami. Każda ma swój kolor, zapach, wagę, krój czcionki. Ma swoje miejsce na półce. To wszystko składa się na "książkową ekologię" i zagrożone jest dzisiaj rozwojem cywilizacji technicznej, powielaniem, zamianą w mikrofilmy i komputerowe pliki. "O bibliotece" to chwila niepowtarzalnej refleksji nad tym, czym książka jest dla ludzkiej cywilizacji i jak wpływa na nasze losy. Eco mówi: niech żyją książki i biblioteki, starajmy się je chronić za wszelką cenę. Bowiem, według jego słów "biblioteka jest przygodą". Bez przygód ludzkie życie nie ma sensu. -
- Mikołaj Kopernik. Gdy ziemia stała się planetą
- Owen Gingerich, James MacLachlan
- (towar niedostępny)
Joanna Kapica-Curzytek 2007-02-25
Geniusz na nowo odkryty
W 2005 świat naukowy obiegła sensacja: we Fromborku odnaleziono grób Mikołaja Kopernika! Naukowcy wypowiadali się ostrożnie: mamy więcej niż 90% pewności. Odtworzono nawet prawdopodobny wygląd sławnego astronoma. Obecnie trwają przygotowania do badań DNA, aby jego tożsamość móc potwierdzić w stu procentach. Odkrycie to wyzwala w nas chęć, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Mikołaju Koperniku, o którym na ogół wiemy jedynie, iż „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”. Jest tak częściowo dlatego, że dotąd nie było, niestety, w Polsce popularnonaukowej monografii o tym „uczonym wszech czasów” (jeśli nie liczyć telewizyjnego serialu „Kopernik”). Tę lukę wypełnia niniejsza książka, której autorami są znakomici popularyzatorzy nauki O. Gingerich (światowej sławy amerykański astronom i historyk nauki) oraz Kanadyjczyk, J. MacLachlan. „Gdy Ziemia stała się planetą”, choć z pozoru niezbyt obszerna, jest szeroko zakrojoną, poprzedzoną wnikliwymi studiami pracą. To nie tylko znakomicie napisana biografia Kopernika, ale i fascynujący obraz realiów rodzącej się nowej epoki: ery morskich podróży, geograficznych odkryć, poszerzania się horyzontów ludzkiej myśli. Takie były początki nowożytnej nauki, uniezależniającej się od religijnych dogmatów. Dzięki autorom odbywamy frapującą podróż w czasie, zapoznajemy się z realiami, w których przyszło żyć Kopernikowi i zaglądamy za kulisy jego naukowej i zawodowej działalności, opisane zresztą niezwykle ciekawie i kompetentnie. Nakreślony w książce szeroki kontekst kopernikańskiego przewrotu pozwala czytelnikom na refleksję o tym, jak bardzo doniosłe rzeczy miały miejsce w murach fromborskiej katedry. Tę barwną opowieść o Koperniku i jego czasach uzupełniają oddzielne eseje, przystępnie wyjaśniające naukowe szczegóły: po przeczytaniu ksiązki takie terminy, jak np. epicykle, paralaksa i ekwant przestaną być tajemnicze. Atutem ksiązki jest jej szata graficzna: liczne zdjęcia, ryciny, wykresy i mapy są idealnym dopełnieniem tekstu. Sympatycznym akcentem jest też przedmowa do polskiego czytelnika O. Gingericha, który wyjawia, iż biografia Kopernika zrodziła się z jego długoletniej fascynacji Polską. Wielkość Kopernika polega na tym, iż – jak pisze - „miał odwagę bronić prawdy, która większości mu współczesnych wydawała się być czymś bezsensownym”. Ta książka to ponowne odkrycie jego geniuszu, którego nie zatarł nawet upływający czas.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













