stały recenzent  paweł płachta

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 52

  • Martyna Jakubowicz [Książka+3CD+DVD]

    paweł płachta 2011-12-19

    Czuję się oszukany.   (7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    O ile nazywanie tego wydawnictwa książką z płytami jest sporą przesadą, to notatka zapowiadająca w Merlinie, że jest to opowieść i wspomnienia Martyny i jej współpracowników jest kłamstwem. Nie mogę zrozumieć, że nawet w okresie przedświątecznym można w ten sposób naciągać klientów, szczególnie, że podpisują się pod tym wydawnictwem ludzie, których lubię i szanuję. Prawda jest taka, że są to 4 płyty zapakowane w nieciekawą okładkę. Trzech króciutkich notatek, może raczej listów do fanów autorstwa Pani Martyny, jej tekściarza i menadżera, które czyta się około 10 minut nie powinno wydawać się w tej formie. Zdjęcia również mnie zawiodły. Większość z nich gdzieś wcześniej widziałem. Jedno jest na pewno bardzo ciekawe. Pani Martyna i Pan Ryszard R. przy dopalającym się ognisku. Jeśli chodzi o płyty, to Księżniczka i Wioska wiadomo, są znane i lubiane, koncert nakręcony przez TVP jest z trasy Kołysz mnie, czyli z okresu mniej rockowego, i w mojej ocenie jest koszmarnie nudny. Najciekawsza jest płytka z nagraniami archiwalnymi, choć wcale nie niedostępnymi. A dwa utwory Ale Plama i Armagedon, które pamiętam ze starego singielka to mała rekompensata za niepotrzebnie wydane 100zł. Nie dajcie się nabrać!
  • Forevermore
    • Forevermore
    • Whitesnake
    • cena: 47,49 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    paweł płachta 2011-03-25

    RE-WE-LA-CJA!!!   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Rewelacja oczywiście dla tych, którzy lubią takie granie. Po ostatniej, według mnie bardzo nieudanej płycie D.Coverdale spojrzał chyba troszkę za siebie i nagrał płytę nawiązującą w wielu miejscach do najfajniejszych momentów z jego 40-letniej muzycznej przygody. Czego tutaj nie ma? Jest odrobina soulu, jest hard rock końca lat 70, są echa współpracy z J.Page'em, jest blues, granie akustyczne oraz troszkę kiczu z lat 90. Wszystko to doskonale wyważone i podane. Jest dużo fajnych świeżych pomysłów i troszkę powtórek z historii. Steal Your Heart - bardzo mocny bluesrockowy początek. Love Will Set - pierwszy singiel, mocny i melodyjny. Easier Said - balladka jakich było i będzie wiele. I Need You - melodyjny hard rock z początku lat 80. One Of These Days - akustyczna i melodyjna. Piękna! Dogs In The Street - metalowy czad. Fare Thee Well - kolejny piękny akustyk. Whipping Blues - mocny elektryczny blues. My Evil Ways - bluesrockowy czad.I na koniec Forevermore - utwór, który na pewno przejdzie do historii. Piękny, pełen melodii, patosu i doskonałych gitar. REWELACJA.
  • Omega
    • Omega
    • Asia
    • cena: 46,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)

    paweł płachta 2011-01-14

    Spełnienie marzeń

    Historię zespołu Asia wszyscy pewnie znają. Supergrupa, początek lat 80-tych, rewelacyjne trzy pierwsze płyty, później problemy ze składem, płyty przede wszystkim koncertowe, wielki powrót po 25 latach, doskonałe koncerty w oryginalnym składzie, no i długo oczekiwana płyta. Gdyby nie fotki z ostatnich lat i fragmenty koncertów można by pomyśleć, że to kolejna płyta z tamtych lat. Chociaż patrząc na tylną okładkę tylko S.Howe wygląda jak dziadek. Brawa dla fotografa. Niewiele jest w tej muzyce odniesień do macierzystych zespołów, w których grali muzycy, ale Asia od początku stawiała na przebojowość z niewielkimi tylko nawiązaniami do muzyki progresywnej. Grają dziadkowie, ale z taką ikrą i czadem, że aż miło. Wszystkie utwory są zabójczo melodyjne i przebojowe, a Finger On The Trigger i Listen Children to już mistrzostwo świata. Polecam. Płyta na każdą okazję.
  • Sting In The Tail

    paweł płachta 2010-11-29

    Tak się nie robi !!!   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jako stary fan zespołu Scorpions czuję się, jakbym dostał w twarz. Pytanie tylko czy od zespołu, czy od firmy płytowej. Na początku było sympatycznie. Zapowiedź końca pięknej kariery i trasy dookoła świata oraz fantastyczna płyta. Większość fanów zebrała ciężko zarobione pieniążki i ruszyła do sklepów. Później pojawiła się wersja z bardzo dobrą piosenką Thunder And Lightning. No, a opisywane wydawnictwo to czyste świństwo wobec kolekcjonerów i miłośników zespołu. TAK SIĘ NIE ROBI. Czy naprawdę ma się nas za frajerów, którzy co kilka miesięcy będą wydawali 50 zł na zakup rozszerzonego o kilka utworów wydawnictwa? Proponuję bojkot i zasysanie z sieci. Płyty z wyżej wymienionych powodów zdecydowanie nie polecam.
  • The Final Frontier

    paweł płachta 2010-08-17

    Najlepsza płyta od czasu reunion !!!   (6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Udała się ta płyta mojej ulubionej kapeli. Tak dobrej, równej i bardzo melodyjnej płyty dawno nie nagrali, a upływający czas i trasa koncertowa będą działały na jej korzyść, więc może niedługo okaże się, że jest to najlepsza płyta od czasów... a niech tam - Seventh Son. Na taką płytę czekałem i za takim Iron Maiden tęskniłem. Płytę rozpoczynają, trochę sztucznie połączone - przydługi, chociaż bardzo nowocześnie brzmiący wstęp i utwór tytułowy. Final Frontier - bardzo nośne i wyraziste akordy, fajna melodia i bardzo dobre solo. El Dorado - pierwszy singiel i kolejny bardzo melodyjny utwór z rewelacyjnym refrenem. Mother Of Mercy - bardzo dobre, melodyjne riffy i łatwo wpadający w ucho refren. Coming Home - bardzo przypomina Wasting Love, której nigdy nie lubiłem, ale dzięki dobrej melodii i pięknej solówce brzmi bardzo dobrze. Alchemist - za czymś takim wszyscy tęsknili. Galopujące gitary, agresywny wokal i znów dobra melodia. Isle Of Avalon - piękny, rozbudowany utwór oparty na motywie basowym, przypominającym te z To Tame A Land i Rime Of Mariner. Piękne nawiązanie do starych płyt. Starblind - najsłabszy i trochę za długi, chociaż też bardzo melodyjny utwór z dobrym refrenem. Talisman - kolejny czad i gitarowa szarża jak w starych dobrych czasach. Mocny wokal, rewelacyjne gitary i przedziwne solo jakby z innej bajki. Man Who Would Be King - bardzo melodyjny utwór z dobrze grającymi gitarami, mocnym wokalem i fajnym solem. When Wild Wind Blows - kolejny epicki utwór z dobrą melodią, w którym brakuje mi tylko jakiegoś przyspieszenia i jeszcze jednego galopu gitar. Co jeszcze? Piękna okładka, bardzo dobre brzmienie i oczekiwanie na koncerty w Polsce. Obecnych fanów nie trzeba namawiać, ale tym którzy zatrzymali się na pierwszych siedmiu płytach Final Frontier bardzo bardzo polecam.
  • Sting In The Tail

    paweł płachta 2010-03-20

    Czy to może być pożegnanie?   (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Aż nie chce się wierzyć, że ma to być ostatnia płyta zespołu Scorpions. Hard rockowej legendy, która od wielu wielu lat gra mocną muzę dla wszystkich. Doskonale wypadają na koncertach, świetnie brzmią przy rozkręconych głośnikach ale również sprawdzają się jako muzyka na imprezę, dla gości. Chciałbym troszkę ponarzekać, ale nie ma na co. Płyta jest rewelacyjna, piękne brzmienie i hit za hitem. Rewelacyjny początek z fajnym riffem i wpadającą w ucho melodią. Skąd Oni po 40 latach biorą takie fajne pomysły? Mocny utwór tytułowy, od którego rozpoczynają teraz koncerty. Jest kilka fajnych i melodyjnych rockerów oraz o jedną balladkę za dużo. Super przebojowy finał z melodią i refrenem do wspólnego śpiewania na koncertach. Polecam fanom melodyjnego hard rockowego grania, czekam na koncert w Polsce oraz na kolejną ostatnią płytę Scorpionsów.
  • High And Dry

    paweł płachta 2010-02-08

    To był kiedyś fajny zespół

    Słuchając ostatnich płyt tej grupy, aż trudno uwierzyć, że kiedyś Def Leppard grał tak dobrą muzykę i tworzył wraz z Iron Maiden i Saxon czołówkę nowej fali heavy metalu. Co prawda wiele tej dobrej muzy by się nie uzbierało, ale dwie płyty tj. High'n Dry oraz Pyromania to dla mnie mistrzostwo świata w melodyjnej muzyce metalowej. Każdy utwór, no może poza tym instrumentalnym to wielki hit. Bardzo fajne melodie i refreny, dobry rasowy wokal, rewelacyjna praca gitar i rozpędzona sekcja rytmiczna. Jeśli wracam do muzyki Def Leppard, to do tej właśnie płyty. Jakoś tak się złożyło, że początek lat 80 to bardzo smutne czasy, ale piękna muzyka.
  • Flight 666 [Blu-ray]

    paweł płachta 2010-02-08

    Rewelacja

    Trasa Flight 666 była wielkim świętem dla fanów Iron Maiden. Widać to zarówno na filmie, jak i na fragmentach koncertów. Film - bez rewelacji, chociaż szkoda, że polskie kina nie pokazywały go na swoich ekranach. Kilka ciekawych, niekoncertowych ujęć i Dickinson, chyba spięty za sterami samolotu. Bardzo brakuje polskiego tłumaczenia. Koncert - coś pięknego. Wysłuchałem go w miarę uważnie, chociaż z lampką koniaku, i wydaje mi się, że jest bez studyjnych dogrywek. Jeśli tak było słychać na koncertach, to zazdroszczę ich uczestnikom. Zespół był w doskonałej formie, no i grał na tej trasie utwory ze swojego najlepszego okresu. Same hity, nawet najbardziej obciachowy kawałek Ironów Can I Play With Madness brzmi tutaj bardzo radośnie. Bardzo dużo fajnych ujęć pokazujących fanów i trochę mniej ciekawych pokazujących łydki i pięty McBrain'a. Mimo tego, że każda piosenka była nagrana na innym koncercie, nie burzy to doskonałego widowiska. Bardzo polecam to wydawnictwo. Jak to kiedyś powiedział Pan Piotr K. z Pr 3 - muzyka dla coraz mniej licznych, ale jakże wiernych słuchaczy.
  • In The Still Of The Night-Live [Limited Edition Digipack]

    paweł płachta 2010-02-06

    Greatest hits na żywo

    Doskonale zagrany i sfilmowany koncert. Wszystko słychać aż za dobrze (musiały być poprawki w studio). Szef i zespół w znakomitej formie, a Aldrich jest rewelacyjnym gitarzystą do wynajęcia. Czuje się dobrze w każdym zespole. Początek koncertu wciska w fotel. "Burn" zagrane jest z takim czadem, że ściska za gardło i ciary chodzą po plecach. Fajny jest moment, kiedy kamera pokazuje żywiołowo śpiewającego 40-latka na widowni. Chciałoby się tam być. Później jest również fajnie, chociaż czasami zbyt ckliwie, no, ale Coverdale już taki jest. Końcówka koncertu też jest bardzo energetyczna. "Take Me With You" to taki ogień, że lepiej już być nie może. 1 merlina zabieram za studyjne dogrywki i chwile ckliwości. Polecam.
  • Turbo [Remastered]

    paweł płachta 2010-02-01

    Klasyka

    Pamiętam czasy, kiedy ukazała się ta płyta. Wielu fanów odwróciło się wtedy od zespołu, zarzucając im zdradę metalu na rzecz pop-metalowej papki. I choć część recenzentów nieśmiało broniła wtedy tej płyty, ja również uważałem, że zespół trochę przesadził z tymi gitarowymi syntezatorami i amerykańskimi melodyjkami. Teraz, po 25 latach widzę to troszkę inaczej. Zespół Judas Priest często zbliżał się do topornego popu (Take On The World), chociaż zawsze w metalowych strojach, ale nigdy nie przekroczył tej niewidocznej linii dzielącej metal od piosenki popowej. Podczas nagrywania płyty Turbo Panowie postanowili pójść na całość w sensie pisania przebojowych utworów i ... wygrali. Całej płyty słucha się doskonale, szczególnie w wersji zremasterowanej. Każdy utwór to wielki hit. Czad gitarowy, rewelacyjny wokal i piękne melodie. Jak zwykle niezawodny gitarowy duet wszechczasów, chociaż mam wrażenie, że na tej płycie dużo lepiej słychać rewelacyjnego Tiptona. Dodatkowe nagranie pokazuje, że na koncertach również dawali sobie radę z syntezatorami. Po wydaniu tej płyty i doskonałej trasie koncertowej, po której została pamiątka w postaci Priest...Live muzycy wzięli sobie do serca uwagi oraz narzekania fanów i nagrali następną płytę kładąc nacisk na ciężar i potęgę brzmienia. I chyba dlatego Ram It Down już im się tak nie udała. Płytę Turbo polecam miłośnikom melodyjnego hard rocka. Kiedyś płyta wyklęta, dzisiaj klasyka.
(Stron 6)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!